Zdobyć Rosie. Początek gry

Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki
Seria: Nic do stracenia
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,44 (385 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
50
9
47
8
81
7
113
6
56
5
23
4
8
3
5
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Enjoying the Chase
data wydania
ISBN
9788327629579
liczba stron
320
słowa kluczowe
młodzieżowa, romans, obyczajówka
język
polski
dodała
Nati Fabisiak

Poznaj losy najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”. Nate Peters, niepoprawny podrywacz i łamacz serc, lubi swoje życie pełne przelotnych romansów. Patrząc jednak na szczęśliwe małżeństwo Anny i Ashtona, coraz częściej zastanawia się, jak by to było, gdyby miał dziewczynę na stałe. Uznaje, że jeszcze do tego nie dorósł. Aż do czasu, kiedy poznaje Rosie. To zdecydowanie...

Poznaj losy najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”.
Nate Peters, niepoprawny podrywacz i łamacz serc, lubi swoje życie pełne przelotnych romansów. Patrząc jednak na szczęśliwe małżeństwo Anny i Ashtona, coraz częściej zastanawia się, jak by to było, gdyby miał dziewczynę na stałe. Uznaje, że jeszcze do tego nie dorósł. Aż do czasu, kiedy poznaje Rosie. To zdecydowanie kobieta na całe życie, nie na krótki romans. Absolutnie wyjątkowa i niestety całym sercem oddana komuś innemu. Rosie nie jest zainteresowana znajomością z Nate’em, co tylko mobilizuje go do działania.

 

źródło opisu: http://www.harpercollins.pl/ksiazka,3718,zdobyc-ro...(?)

źródło okładki: http://www.harpercollins.pl/ksiazka,3718,zdobyc-ro...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 788
KobieceRecenzje365 | 2017-10-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo lubię książki Kirsty Moseley, więc z ogromną przyjemnością zabrałam się za czytanie „Zdobyć Rosie. Początek gry”. W tej części poznajemy historię Rosie i Nate'a, czyli przyjaciół Anny i Ashtona, których poznaliśmy we wcześniejszych tomach serii Nic do stracenia. Czy autorka kolejny raz napisała historię ciekawą i wciągającą? O tym w mojej recenzji. Zapraszam.

Nate to niepoprawny podrywacz i łamacz kobiecych serc. Jego życie pełne jest przelotnych romansów i niezobowiązującego seksu. Mężczyzna zazdrości Annie i Ashtonowi szczęśliwego związku, ale wie, że on sam jeszcze nie do dorósł do tego, by się ustatkować i wytrwać w stałym związku. A może jednak...? Gdy na jego drodze pojawia się Rosie, przyjaciółka Anny, mężczyzna postanawia i ją „zaliczyć”, jednak Rosie to twarda sztuka i udaje jej się oprzeć urokowi Nate'a. Poza tym to kobieta, która nie szuka przelotnego romansu, bo potrzebuje mężczyzny, który da jej poczucie bezpieczeństwa i pokocha ją z całym bagażem z przeszłości. Oczywiście Nate łatwo się nie podda, ale czy uda mu się zdobyć piękną Rosie? Przekonajcie się sami.

Tak jak napisałam wyżej, bardzo lubię książki Kirsty Moseley, przeczytałam wszystkie, które ukazały się w Polsce i żadna z nich mnie nie zawiodła. Niestety, jeżeli chodzi o „Zdobyć Rosie. Początek gry” to mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony książka mi się podobała, ale przez głównego bohatera muszę trochę zaniżyć jej ocenę. Jeżeli znacie książki tej autorki, to wiecie, że ma ona tendencję do przerysowywania męskich bohaterów i o ile w innych jej powieściach jakoś mi to nie przeszkadzało, to teraz za sprawą kreacji Nate'a momentami wychodziłam z siebie i rwałam włosy z głowy. Nawet nie wiem co o nim napisać, bo na język cisną mi się bardzo niecenzuralne słowa. Przez połowę książki zachowywał się jak jurny byczek, który myśli tylko o jednym, a przy tym robił to w tak słodki sposób, że naprawdę miałam problem, żeby to czytać. Do tego nazywał Rosie tak dziwnymi określeniami, że czasami czytałam je po kilka razy z nadzieją, że coś źle zostało napisane. Niestety morelko, herbatniczku, paseczku było na porządku dziennym. Na całe szczęście Nate gdzieś w połowie książki się zmienia, może i dalej jest zbyt cukierkowaty i mówi na Rosie „paseczku”, ale udało mu się zyskać moją sympatię i nawet zaczęłam mu kibicować w jego walce o serce kobiety. Trochę się rozpisałam na temat tego bohatera, ale mam nadzieję, że rozumiecie, że musiałam wyrzucić to z siebie.

Dosyć już tego mojego biadolenia, bo summa summarum książka mi się podobała , mimo nerwicy zafundowanej przez głównego bohatera (za to jednak spory minus). Autorka na pewno potrafi zaciekawić czytelnika, choć powieść napisana jest według utartych schematów i nie ma w sobie zbyt wielu tajemnic. Może zabrakło mi jakiegoś spektakularnego dramatu, ale czasami dobrze przeczytać coś, co nie doprowadza do płaczu. Na pewno sięgnę po kontynuację, bo jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy tej dwójki.

Plusem tej powieści na pewno jest to, że dowiadujemy się, co dalej dzieje się w życiu Anny i Ashtona, bo kilka razy pojawiają się w tej historii. U nich wiele zmian, ale o tym cicho sza.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Link do recenzji

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Płatki wspomnień

Zaczynając od okładki muszę przyznać, że jest niezwykle piękna. Ostatnio nasz rynek zalały gołe klatki piersiowe itp., (tak, sama patronuję jednej tak...

zgłoś błąd zgłoś błąd