Tylko mnie pogłaszcz… Listy do Haliny Poświatowskiej

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,33 (51 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
9
8
16
7
13
6
8
5
1
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788381230469
liczba stron
240
język
polski
dodała
Ag2S

Owiane tajemnicą, nieznane miłosne listy do Haliny Poświatowskiej. Opowieść o miłości i przyjaźni Haliny Poświatowskiej i Ireneusza Morawskiego. Ona – poetka chora na serce. On – niewidomy literat. Poznali się pod koniec 1956 roku. Tak rozpoczął się jeden z najpiękniejszych romansów w polskiej literaturze XX wieku. Ale kiedy Haśka wyjechała na operację serca do Stanów Zjednoczonych, zostały...

Owiane tajemnicą, nieznane miłosne listy do Haliny Poświatowskiej.

Opowieść o miłości i przyjaźni Haliny Poświatowskiej i Ireneusza Morawskiego.
Ona – poetka chora na serce. On – niewidomy literat. Poznali się pod koniec 1956 roku. Tak rozpoczął się jeden z najpiękniejszych romansów w polskiej literaturze XX wieku. Ale kiedy Haśka wyjechała na operację serca do Stanów Zjednoczonych, zostały im tylko listy. Aż do dziś niepublikowane. Choć sama adresatka przygotowywała je do druku, Ireneusz nie zgodził się na ich wydanie. Dziś czyta się je jak najpiękniejszą opowieść o uczuciu dwojga nadwrażliwców i najczulszy portret genialnej poetki.
Miliony miłośników Poświatowskiej poznały Ireneusza Morawskiego dzięki "Opowieści dla przyjaciela". Po ponad pół wieku spełnia się jedno z największych marzeń Haliny – listy trafiają do czytelników.

Opracowanie: Mariola Pryzwan

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Tylko_mnie_poglaszcz%E2%8...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 649
Dominika Rygiel | 2017-10-25
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2017
Przeczytana: 25 października 2017

Poznali się na jej wieczorku literackim. Młodziutka, aspirująca poetka i on, niewidomy student polonistyki. Czar sentymentalnej poezji i kameralnych rozmów o literaturze zwieńczony spontanicznym spacerem. Dwie wrażliwe na słowo dusze, które zdały w końcu się odnaleźć.

"To nieprawda, że tęsknota potrafi milczeć. Szept – Szept – Szept – Szept – ja naprawdę słyszę drgającą tęsknotę, puls w ustach i potem Liść – Liść – strzępy żywego chłodu trochę niczego, aż do dna niczego, smutek złamany na pół, na czworo i jeszcze raz, jeszcze raz, aż wreszcie kłębek toczony długo w gorących dłoniach."

Życie nie bywa jednak usłane różami, nieszczęśliwe miłości rozkwitają raz za razem. Tę rozdzieliło jej chore serce i Wielka Woda, za którą wyjechała, by pozwolić tamtejszym lekarzom wyszarpać się ze szponów Śmierci.

"Leżysz – co? Jak poszycie leśne. Za siódmą mgłą, za dziesiątą muzą, za jedenastą telewizją…"

Pozostały im listy. Ireneusz Morawski i Halina Poświatowska wymieniali je cyklicznie przez około trzy lata. Wymiana korespondencji uzależniona była od poczty. By list z Polski mógł trafić do Ameryki, potrzeba było około dziesięciu dni. Podróż w drugą stronę trwała podobnie. Wymiana korespondencji stałą się więc nieustanną gonitwą za wędrującymi ponad Oceanem słowami, emocjami, udrękami, bolączkami…

"Natchnij mnie nocą, gdzie mam wysłać ten list, i pocałuj, bardzo pocałuj, tak jak Ty umiesz, właśnie tak, szeptem na wylot."

Tylko mnie pogłaszcz… Listy do Haliny Poświatowskiej pod redakcją Marioli Pryzwan to zbiór listów Ireneusza Morawskiego do młodej poetki, która to skrzętnie je przechowywała, z zamiarem wydania w formie książki. Tkwiący w związku małżeńskim adorator, nie wyrażał na to zgody, listy nie ujrzały więc światła dziennego za krótkiego życia Haśki. Przeleżeć musiały kilkadziesiąt lat, by wreszcie, za sprawą żony ich autora, pani Heleny mogły zachwycić bibliofilów.

"A teraz krótkie résumé listu: całuję, całuję, całuję ślicznie, puszyście, kwiatkowo, wargowo, rozumnie, bezczelnie, gorąco, uroczyście, szalenie! szalenie! sza! le! nie! ach!"

Jest to korespondencja literacko niezwykła. Morawski w najczulszych, niejednokrotnie wyszukanych słowach wyznaje swoje oddanie Poświatowskiej. Jego słowa są ujmujące, niemal dotykają duszy ich adresatki. W listach, przy niejednym lakonicznie rzuconym żarcie sytuacyjnym, nie brak licznych odniesień do filozofii i literatury, gier słownych, często takich, które mogła rozumieć tylko ich odbiorczyni.

"A duszą – Tyś moja! Najmojejsza, bo masz ją osobliwą jak fantasmagoria i pojedynczą na cały świat. Moja – bo wszystko, co piękne na świecie, poznaje się duszą."

Listy Morawskiego zdają się przenikać nawzajem, nie mieć początku, ni końca. Następują po sobie naturalnie. Płyną. Ich liryczna konwencja, melodyjna fraza wymuszają na odbiorcy niemy zachwyt. To proza, w której można się utopić. Z jednej strony, fakt ten wynika z ich językowego piękna, z drugiej z bijącej z nich wrażliwości autora.

"Ty – wiesz, że kłamię, ale komu z tym źle? Ty – wiesz, że kłamiesz. Rób to ciągle, wspaniale, inherencyjnie – czy jak? Wiatr… Uduśmy się jak koty, jak koce w pożarach, jak mrrrrrr! w noc i gędźbę. Uduś i zostaw. Będzie pachniało zielenią, trupem i kruszyną chleba…"

To świadectwo głębokiego i szczerego uczucia, dojmującej tęsknoty i niekłamanej więzi łączącej parę. To również obraz bolesnej rozłąki, niewypowiedzianego strachu o zdrowie i życie Haluśki, subtelny portret osobowościowy obojga oraz zarys socjalistycznej epoki, w której przyszło im dojrzewać.

"Dlaczego trzeba dzielić czas pomiędzy to – i pomiędzy następne, pomiędzy was, nas nawet pomiędzy słowa, które zawsze te same – w czasie, w kontakcie z czasem nabierają przeróżnych, innych znaczeń."

Korespondencja wzbogacona została licznymi dokumentami źródłowymi, wycinkami z gazet, zdjęciami bohaterów, urywkami listów i wierszy Poświatowskiej. Klamrą spinającą całość jest esej Morawskiego, w którym to przybliża relację, jaka łączyła go z poetką, wyjaśniając przy tym okoliczności, w których zdecydował się o zerwaniu z nią korespondencyjnego kontaktu.

"Jesień. Obietnica wiadra z poezją, gnijących liści, wszystko tak pachnie o śmierdzi… Jesień. Taką porą umarła Izolda i Dante kochał Beatrycze. Szczęście w nie… tego. No właśnie, Jesień! A Pani co? Naturalnie wiersze."

Tylko mnie pogłaszcz to epistolarne panta rhei, korespondencja o niekwestionowanej wartości literackiej, piękna proza poetycka, która udowadnia, że nawet najprawdziwsze uczucie może przeminąć i się wypalić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pax

Książka opowiada tę samą historię z dwóch perspektyw - chłopca, który stracił lisa oraz lisa, który stracił chłopca. Opisuje przyjaźń, nierozłącznoś...

zgłoś błąd zgłoś błąd