Czasami kłamię

Tłumaczenie: Agnieszka Walulik
Wydawnictwo: W.A.B.
7,35 (1469 ocen i 340 opinii) Zobacz oceny
10
103
9
169
8
384
7
453
6
249
5
80
4
17
3
12
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sometimes I Lie
data wydania
ISBN
9788328047570
liczba stron
400
język
polski
dodała
ewagu

Są trzy rzeczy, które powinniście wiedzieć o Amber Reynolds. Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha. Amber jest w śpiączce (rzecz druga), w którą zapadła po wypadku samochodowym. Jej ciało jest nieruchome, ale umysł pracuje na najwyższych obrotach, starając się odtworzyć minione dni i tygodnie. Siniaki i obrażenia na jej ciele wskazują, że nie był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, lecz celowe...

Są trzy rzeczy, które powinniście wiedzieć o Amber Reynolds. Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha.
Amber jest w śpiączce (rzecz druga), w którą zapadła po wypadku samochodowym. Jej ciało jest nieruchome, ale umysł pracuje na najwyższych obrotach, starając się odtworzyć minione dni i tygodnie. Siniaki i obrażenia na jej ciele wskazują, że nie był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, lecz celowe działanie. Głównym podejrzanym jest jej mąż. Ale w tej opowieści nic nie jest proste, bo (rzecz trzecia) Amber czasami kłamie.

 

źródło opisu: https://merlin.pl/czasami-klamie-alice-feeney/7692756/

źródło okładki: http://www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 437
Claudia Reads | 2017-10-23
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: październik 2017

Tekst pochodzi z bloga www.claudiaaareads.blogspot.com - zapraszam serdecznie :)

Dziś mam dla Was recenzję książki, która wstrząsnęła mną tak bardzo, że nie tylko nie wiedziałam, kim w końcu jest główna bohaterka - nie wiedziałam nawet, kim jestem ja sama.

W tych niepozornych 350 stronach tekstu kryje się taki ogrom emocji, że gwarantuję Wam po nich nieprzespane noce i wiele godzin rozmyślania nad fabułą.

Jeśli podobała Wam się "Lokatorka", jeśli lubicie twórczość np. Tarryn Fisher i jej niejasne, pogmatwane wątki, mieszanie osobowości i bawienie się z czytelnikami w kotka i myszkę - ta książka jest zdecydowanie dla Was.

Amber Reynolds. Żona, przyjaciółka, siostra, córka. Zawodowo prezenterka radiowa, a wcześniej telewizyjna. Obecnie leży w śpiączce i nikt nie wie dlaczego.

Akcja toczy się dwutorowo. Część historii to rozmyślania leżącej w śpiączce Amber, a część - historia mająca miejsce tydzień wcześniej. Żeby nie poznać zbyt szybko całości, są one pisane na zmianę, rozdziałami. W pewnym momencie dochodzi trzeci element przeplatanki - fragmenty pamiętnika z 1992 roku.

Początkowo niewiele wiemy o głównej bohaterce. Właściwie to nie tylko początkowo, ale prawie do końca książki nie poznajemy jej tak naprawdę (nawet nie wiecie, jak mi w tym momencie szkoda, że nie mogę pospojlerować!). Głównym źródłem informacji o sobie jest sama Amber, która, leżąc w śpiączce w szpitalu, próbuje sobie przypomnieć, co się z nią stało (tak, zachowała świadomość, mimo że nie ma łączności z własnym ciałem - wie, co się dzieje dookoła niej, słyszy toczące się rozmowy i słyszy, kto ją odwiedza).

"Chwilowo nic więcej nie robię, tylko istnieję i czekam, choć nie wiem, na co. Przywrócono mi fabryczne ustawienia - nie tyle funkcjonuję, ile zwyczajnie sobie jestem. Poza niewidzialnymi murami życie toczy się dalej, ale ja tkwię nieruchomo, milcząca i zamknięta w sobie."

Początkowo nie wie nawet, kim jest, a już tym bardziej, jak znalazła się w tym miejscu, ale z czasem urywki wspomnień zaczynają do niej wracać, choć niestety mieszają się z nawiedzającymi ją koszmarami i wizjami, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Bohaterka się w nich gubi, a my razem z nią.

"Nazywam się Amber Reynolds! Jestem prezenterką radiową! Dlaczego nie wiecie, kim jestem?"

Drugim źródłem wiedzy o wydarzeniach, które spotkały Amber, jest przytoczenie historii rozgrywającej się tydzień przed jej trafieniem do szpitala. Początkowo nie mamy pojęcia, o co chodzi, ponieważ w takich urywkach, jakie są nam serwowane, ciężko dopatrzeć się głębszego sensu. Poznajemy Amber jako pracownicę radia, jej dość chłodne stosunki ze współpracownikami, a zwłaszcza z przełożoną - Madeline, która w "Porannej kawie" pracuje od 20 lat i uważa się niemal za bóstwo. Bardzo wredne i fałszywe bóstwo.

"Przyklejam do twarzy uśmiech i w końcu wkraczam do biura, myśląc, że to właśnie wychodzi mi najlepiej: zmieniam się tak, by dopasować do potrzeb otaczających mnie ludzi. Mogę być "przyjaciółką Amber" albo "żoną Amber", ale w tej chwili chwili jestem "Amber z radia". Potrafię zagrać każdą rolę, w której obsadziło mnie życie. Znam wszystkie kwestie; bardzo długo je ćwiczyłam."

Mamy okazję przypatrzeć się również życiu małżeńskiemu bohaterki, w którym ostatnio nie wiedzie się zbyt dobrze. Jej mąż jest sławnym pisarzem, który od jakiegoś czasu cierpi na brak weny twórczej, przez co odsunął się od Amber i traktuje ją bardziej jak współlokatorkę niż żonę. Ona również nie pozostaje dłużna. Uważa, że mąż jej nie kocha, od kiedy przestała pracować jako prezenterka telewizyjna i, co za tym idzie, dbać o siebie, więc nie może się nią już chwalić znajomym. Nasza bohaterka zaczyna podejrzewać, że jej mąż ma romans z Claire - jej siostrą.

"W zeszłym roku pojechaliśmy na wesele. Nowożeńcy przysiedli się do nas i spytali, czym się zajmuję. "Niczym", powiedział Paul, zanim zdążyłam odpowiedzieć. Ktoś, kogo kochał, stał się nikim, kogo nienawidził."

Pewnego dnia Amber spotyka na ulicy Edwarda - dawną miłość. Sfrustrowana swoim nędznym życiem i sytuacją z mężem zgadza się pójść z nim na drinka, choć nie ma na to absolutnie ochoty. To ona kiedyś zerwała z Edwardem i uciekła, nie wyjaśniając sytuacji. A on długo nie przyjmował tego do wiadomości, nękał ją, prosił o kolejną szansę. Później nagle wszystko ustało. Amber dopiero teraz dowie się, dlaczego.

Nie napiszę Wam nic więcej o treści, bo niemal wszystko wydaje mi się spojlerem. A nie chcę odbierać Wam tej radości z odkrywania kolejnych nieznanych wcześniej faktów i łączenia wątków w całość. A gwarantuję Wam, że będzie ich naprawdę mnóstwo! Ta książka to jedna wielka tajemnica. Nic nie jest w niej takie, jakim się wydaje. Nikt nie jest tym, za kogo go uważamy i za jakiego jest podawany. Nic również nie dzieje się bez przyczyny, o czym przekonacie się w zakończeniu :)

Tak jak pisałam wcześniej, styl pisania Alice Feeney bardzo przypomina mi twórczość Tarryn Fisher, a konkretnie jej książkę "Margo". Autorki tak samo bawią się uczuciami czytelnika i świadomie wprowadzają go w błędne myślenie, by później stopniowo odsłaniać przed nim skrawki prawdziwej historii, a na końcu i tak zmiażdżyć go swoją wersją wydarzeń. Jesteśmy jak przeciągnięci przez wyżymaczkę i na usta nasuwa nam się jedynie "Ale jak to...?". Jestem pewna, że nie dacie rady przejrzeć wszystkich zamiarów autorki :) Książka jest tak dopracowana, że niektórych rzeczy po prostu nie da się domyślić, są zbyt dobrze zakamuflowane.

Ja jestem pod ogromnym wrażeniem. Książka bardzo mnie zaskoczyła. Słyszałam o niej wcześniej kilka pozytywnych opinii, ale byłam jedną z pierwszym czytających ją osób, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Może to i lepiej ;) Bardzo szybko mi się ją czytało, trzymała w napięciu i chciałam już w tej chwili jak najwięcej się dowiedzieć, ale autorka na to nie pozwalała ;) Polecam ją gorąco - na pewno się nie zawiedziecie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom

Zaledwie 140 stronicowy "Dom" Toni Morrison, czyli właściwie nieco dłuższe opowiadanie, jest książką poruszającą. Noblistka kolejny raz poka...

zgłoś błąd zgłoś błąd