Drwale

Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,3 (139 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
17
8
31
7
34
6
23
5
10
4
5
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Barkskins
data wydania
ISBN
9788379767533
liczba stron
860
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
AMisz

Książka autorki bestsellerowych "Kronik portowych" oraz "Tajemnicy Brokeback Mountain". Pod koniec XVII wieku dwóch młodych mężczyzn bez grosza przy duszy, René Sel and Charles Duquet, przybywa do Nowej Francji. Wiążą się z feudałem i wzamian za ziemię trudnią się drwalstwem. René nie jest w stanie rozliczyć się z właścicielem lasu. Zostaje zmuszony do poślubienia kobiety plemienia Mi’kmaw....

Książka autorki bestsellerowych "Kronik portowych" oraz "Tajemnicy Brokeback Mountain".
Pod koniec XVII wieku dwóch młodych mężczyzn bez grosza przy duszy, René Sel and Charles Duquet, przybywa do Nowej Francji. Wiążą się z feudałem i wzamian za ziemię trudnią się drwalstwem. René nie jest w stanie rozliczyć się z właścicielem lasu. Zostaje zmuszony do poślubienia kobiety plemienia Mi’kmaw. Jego potomkowie żyją pomiędzy dwiema wrogimi kulturami. Charles, przebiegły i bezlitosny, ucieka przed panem feudalnym, zaczyna handlować futrami, a następnie wznawia przedsiębiorstwo drzewne. Proulx opowiada historię potomków Sel i Dequet na przestrzeni trzystu lat - ich podróże przez Amerykę Północną do Europy, Chin i Nowej Zelandii, w niezwykle brutalnych warunkach.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 350
Carmel | 2017-11-05
Przeczytana: 05 listopada 2017

"Drwale" to saga czerpiąca z długiej tradycji najlepszych wielopokoleniowych powieści.

Annie Proulx znana z „Kronik portowych” i „Tajemnic Brokeback Mountain” po długiej przerwie wraca z wielowymiarową historią o naszym ludzkim szamotaniu się z nieznośnymi przeciwnościami losu by przetrwać i zdobyć szacunek. Narracja jest dwutorowa i raczej chronologiczna. Losy kolejnych pokoleń obu rodzin opisane są naprzemiennie. Czasem się krzyżują.

Cała historia zaczęła się z banalnie. Dwaj paryscy biedacy Rene Sel i Charles Duquet zaczynają w 1693 roku odpracowywać pańszczyznę przy wyrębie lasu we francuskiej kolonii na terenie dzisiejszej Kanady. Pierwszy zakochuje się w magii lasu pierwotnego i wiąże swoją przyszłość z indiańskimi sąsiadami. Drugi kradnie skóry, które z zyskiem sprzedaje w Chinach. Niby nic wielkiego, ale obaj stają się protoplastami rodów, pierwszy metysów z nizin, drugi potentatów drzewnych. Jedni giną masakrowani w wyniku wypadków przy wyrębie drzew, których właścicielami byli ci drudzy.

Forma, w której koleje losu obu rodzin przedstawiono w naprzemiennych kilkudziesięcioletnich interwałach, najpierw mnie męczyła, jednak taki zabieg sprawił, że ostatecznie zostałem zmuszony do innego odczytywania tekstu, tak na innej warstwie. Przecież sama historia, która płynie przez kolejne rozdziały jest w sumie pretekstem. Początkowo żałowałem, że w polskim wydaniu zrezygnowano z dołączenia drzew genealogicznych dwóch rodzin. W połowie książki uznałem, że lepiej jednak nie pamiętać zbyt wiele o antenatach, których aktualni bohaterowie też nie pamiętają. Tak czyta się lepiej. Pamięć jest wybiórcza, pełna przekłamań, więc warto stać się obserwatorem subiektywnym, bez pełnej wiedzy i skupić się na konsekwencjach podejmowanych decyzji i wiejących wiatrów dziejowych.

Autorka, z założenia, nie zbudowała szczegółowo żadnej postaci. To nie znaczy, że na tym poziomie nic ciekawego nie dostajemy. Kobiety, jako koła napędowe akcji powieści, choć są w mniejszości, to u Proulx odmalowane zostały zdecydowanie ciekawiej. Pisarka tchnęła w nie więcej wielowymiarowości, niż w męskie rysy charakterologiczne. To, co mnie zafrapowało, to chociażby niezwykły dar autorki w banalnym i niemal bezrefleksyjnym odbieraniu życia bohaterom. Co najwyżej, tak przy okazji, dodawała ciekawe kilkudaniowe literackie miniaturki, w stylu:

" Zdumiała wszystkich, umierając przed wieczorem. W jednej minucie nic złego się nie działo, a w następnej przestała oddychać."

W powieści nie chodzi o konkretne losy, tylko o opis zjawisk; nieuchwytne w zbyt dużym zbliżeniu podskórne przemiany. Gra o przyszłość to nie konkretny człowiek, ale mentalność ludzi, jako zbiorowość i zmiany w dominującym światopoglądzie. Beznadzieja Indian i mieszańców, którzy wypędzani z rokujących krociowe zyski terenów, nie mieli z reguły szans na godność. Czekała ich bieda, staczanie się na dno lub trwanie w dumie, która nie przedstawiała żadnej wartości na rynku amerykańskich nuworyszy. Tych ostatnich autorka odmalowała dość jednoznacznie. Cynizm i całkowity brak empatii czy zrozumienia dla nizin społecznych i subtelnych struktur ekologicznych pulsuje na każdej stronie. Krociowe zyski rzędu 65-krotność nakładów na legalny, pół-legalny i bezprawny wykup kolejnych kilometrów lasów zaślepiał baronów drzewnych. Zbudowali Amerykę na przemocy i kłamstwie, cierpliwie i bez zahamowań angażując pieniądze w tworzenie wybielającej ich narracji i mitologizujące hasło 'od pucybuta do milionera'. Powtarzana przez nich jak mantra sentencja "Lasy są wieczne i nieskończone" to nieuprawnione rozgrzeszenie, do którego sami przyznali sobie prawo.

Książkę odbieram, jako ekologiczny moralitet, w którym przypadek unosi się nad poczynaniami ludzi. Autorka świat widzi w odcieniach szarości, chociaż daje do zrozumienia, że bliska jej jest postawa uformowana z pokory wobec przyrody, w szczególności pierwotnej struktury drzewostanów. Losy bohaterów na przestrzeni trzech wieków pokazują głównie jedną ze stron ‘europeizacji’ i transformacji pierwotnej Ameryki, gdzie indiańska mitologia, sensualność i zrozumienie dla subtelności powiązań ekosystemów ulegały degradacji. Rosnące miasta wschodniego wybrzeża i karczowanie pod monokultury rolnicze, to takie tło dla jednostkowych losów.

"Drwale" to powieść o marzeniach, złudzeniach, zawiści, kulcie pieniądza, bezradności i czasie, który nikogo nie oszczędza. Czyli jak w każdej dobrej powieści. U Proulx jest sporo ciekawych obserwacji piękna przyrody i godności mimo przeciwności losu. O powodzeniu w życiu decyduje czasem przypadek, czasem dobrze przeprowadzona kradzież. Czasem trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu w słusznym czasie. W tle autorka dokonuje kolejnego rozliczenia z amerykańskim cudem gospodarczym, wielkimi rodzinami nuworyszy i mitami z okresu kolonizacji.

Proulx wykonała kawał dobrej roboty. Jej pracę widać na każdej stronie. We wstępie dziękuje licznym osobom i instytucjom z Kanady, USA, Holandii czy Nowej Zelandii, które pomogły w uformowaniu niezwykłego realizmu opisywanych procesów dziejowych. Jednocześnie z powieścią czytałem partie z "Ludowej historii Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś" Howarda Zinna i widać, że opiniowana książka ma solidne pokrycie w faktach. Mit Nowego Świata pielęgnowanego do dziś w USA stworzyli po części cwaniacy bez sumień, którzy grabieżczą politykę karczowania lasu i tępienia Indian doprowadzili do cynicznej perfekcji.

"Drwali" czyta się dobrze, szczególnie od połowy, kiedy machina XIX-wiecznego postępu i pęd na Zachód po drewno nabierał tępa. Tylko na ostatnich stronach autorka wykazała się zbytnim moralizatorstwem. Czasem wymowne milczenie i pozostawienie wniosków czytelnikowi daje lepsze rezultaty.

Gorąco polecam tym, którzy lubią drzewa, genealogię czy potrzebują zanurzyć się w teksty z pięknie odmalowaną nieuchronnością upływu czasu. Nie polecam za to aktualnemu Ministrowi Środowiska, bo i tak nie zrozumie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Historie miłosne

Czytało mi się lekko. Opowiadania zaciekawiały mnie, ale za każdym razem rozczarowywały. Momentami są urokliwe ale w sumie jakieś takie niedop...

zgłoś błąd zgłoś błąd