Książka roku 2017
w kategorii:
Autobiografia, biografia, wspomnienia
2 037 głosów
Powiększ
8,02 (1241 ocen i 244 opinie) Zobacz oceny
10
251
9
192
8
371
7
267
6
104
5
37
4
17
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326825828
liczba stron
384
język
polski
dodała
Mała-Mi

Łobuziara z urodą nastolatki i głosem Jana Himilsbacha, w zasadzie nie musiała niczego grać. Pojawiła się w polskim kinie znikąd i od razu stała się fenomenem: przed kamerą bardziej naturalna od szkolonych aktorek, utożsamiała „polski sen lat 90.” – była idealną dziewczyną z sąsiedztwa, która trafiła na okładki magazynów i do telewizji w szczytowych godzinach oglądalności. Ania Przybylska...

Łobuziara z urodą nastolatki i głosem Jana Himilsbacha, w zasadzie nie musiała niczego grać. Pojawiła się w polskim kinie znikąd i od razu stała się fenomenem: przed kamerą bardziej naturalna od szkolonych aktorek, utożsamiała „polski sen lat 90.” – była idealną dziewczyną z sąsiedztwa, która trafiła na okładki magazynów i do telewizji w szczytowych godzinach oglądalności. Ania Przybylska została „Królową Serc” w kraju, w którym ludzie sukcesu - zwłaszcza „piękni i młodzi” - nigdy nie mają łatwo.
Była sympatyczną Marylką ze Złotopolskich, ale też dziewczyną z rozkładówki „Playboya”. Raz mówiła, że nie ma pomysłu na życie poza aktorstwem, innym razem – że na pierwszym miejscu jest rodzina. Długo nie miała szczęścia w miłości, lecz ciągle była zakochana.

Spieszyła się momentami tak, jakby czuła, że to wszystko może zbyt długo nie potrwać. Jakby wiedziała, że szybko musi zawierać związek, zakładać rodzinę, urodzić dzieci, by zdążyć się jeszcze tym wszystkim nacieszyć - opowiadają w książce jej bliscy.

Długo nie zgadzałam się na tę publikację, wszystko było jeszcze zbyt świeże. Raz jedyny udzieliłam wywiadu, który ukazał się w „Wysokich Obcasach”. Po raz pierwszy pomyślałam wtedy, że może warto, by ludzie, którzy kochali moją córkę – a dowody tego uczucia spotykają mnie do dzisiaj – zachowali w pamięci obraz takiej Ani, jaką była naprawdę. Nie ten wykoślawiany w szukających często taniej sensacji mediach, ale prawdziwy. Taki, który mogą znać tylko najbliżsi. I że chciałabym móc taką książkę dać w prezencie wnukom. Biografia napisana przez Grzegorza Kubickiego i Macieja Drzewickiego jest właśnie taka – Krystyna Przybylska, matka aktorki.

Grzegorz Kubicki i Maciej Drzewicki, dziennikarze „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. Lubią pracować wspólnie. Dwukrotnie nominowani do Nagrody Grand Press w kategorii "Wywiad", za rozmowy z Władysławem Kozakiewiczem („Ten od wała”) i Martą Sziłajtis-Obiegło („Kobieta i może”). Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wyróżniło w Konkursie im. Stefana Żeromskiego ich tekst „Mama. Panią to masz na ulicy”, o rodzinnym domu dziecka prowadzonym przez Henrykę Krzywonos-Strycharską. Są autorami biografii Dariusza Michalczewskiego „Tiger bez cenzury”, a także gorąco przyjętego przez czytelników wywiadu z Krystyną Przybylską, opublikowanego w "Wysokich Obcasach".

 

źródło opisu: http://wydawnictwoagora.pl/ania-pierwsza-autoryzow...(?)

źródło okładki: http://wydawnictwoagora.pl/wp-content/uploads/2017...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 377
Lucyna Tomoń | 2017-10-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 października 2017

Właśnie skończyłam. Wydaje mi się, że należałoby coś napisać, najlepiej na świeżo i...nie wiem, co miałabym powiedzieć.

Anny Przybylskiej z pewnością nie trzeba nikomu przedstawiać. Od młodych lat związana z aktorstwem, rozwój swojej kariery zawdzięcza, jak się okazuje, serialowi "Złotopolscy". Niemal od razu zyskuje ogromną popularność, Polakom wydaje się taką swoją dziewczyną, z sąsiedztwa. Kilka lat temu zachorowała na raka trzustki. Zmarła w październiku 2014 roku.

Z pewnością nie śledziłam tej historii, ani kariery Anny Przybylskiej. Z dzieciństwa pamiętam natomiast "Złotopolskich". W niedzielę, oglądaliśmy rodzinnie, zazwyczaj po obiedzie u babci. Dlatego też, początkowo, pierwsze rozdziały książki były dla mnie bardzo...sentymentalne. Patrzyłam na zdjęcia Marylki Baki i przypomniałam sobie jak bardzo wściekała się męska część mojej rodziny, kiedy mama z babcią włączały serial. Trudno mi jest wyobrazić sobie czas, jaki upłynął odkąd jako dziecko to oglądałam, do teraz, kiedy kilka lat temu widziałam w kinie "Sępa" (Przybylska zagrała w nim u boku Żebrowskiego).

Z biografią jest tak, że do początku wszystko wiadomo. Nie do końca byłam przekonana co do tego, czy będę w stanie przeczytać "Anię" do końca. Mimo wszystko, to nie jest życiorys, który mógłby mnie zainteresować. Ale otworzyłam, jeden rozdział, następny, kolejny, kolejny i pierwsza w nocy. Trudno mi było się od niej oderwać, za co z pewnością autorom należą się gratulacje.

"Ania" to przede wszystkim zbiór wspomnień matki Anny, siostry i jej menadżerki. Brakuje słów jej męża, trudno natomiast mieć do niego o to pretensje. Nie wiem, czy szum wokół książki, rodziny aktorki, to coś, co chcę obserwować.

Kogo zobaczyłam? Kobietę, która przede wszystkim była matką. W młodym wieku urodziła pierwsze dziecko, potem kolejne. W zasadzie autorzy przekazują obraz Ani- mamy. Piękne, zważywszy na młody wiek. Przybylska, jak piszą autorzy, swoją najważniejszą rolę ciągle miałam przed sobą, ciągle była aktorką znaną, niesamowitą, piękną, ale jeszcze nie zawodowo spełnioną. Dlatego też wydawało mi się, że biografia może...Jest nieco na wyrost? Naturalnie, ludzie będą ją czytać. Ale...nie zrozumcie mnie źle, kiedy sięgam po biografię, to żeby poczytać o życiu legendy, narodzinach geniuszu. Dlatego też trochę się jej obawiałam. Myliłam się. Przez znaczną część książki w mojej głowie przewijały się wspomnienia z dzieciństwa, później obserwowałam historię naprawdę normalnej kobiety, dotkniętej śmiertelną chorobą. Trudno mi jest opisać emocje temu towarzyszące. Wydaje mi się to tym bardziej trudne i szokujące, bo...Przybylska w ogóle nie pasowała do raka. Takich ludzi, tętniących życiem, gwiazd, pięknych kobiet, nie może dotyczyć coś tak okrutnego. Do końca miałam wrażenie, że rak tu nie pasuje.

Wydaje mi się, że "Anna" zasługuje na lekturę nie tylko ze względu na pamięć o aktorce, ale o kobiecie, którą dosięgnęła straszna niesprawiedliwość. Naprawdę, trudno mi jest to sobie wyobrazić. Trudno też opisać to słowami. Płakałam, nie spodziewałam się, że będzie inaczej. Nie ma morału, pointy, lekcji. Jedno wiem na pewno. Rak się Bogu nie udał.
Lucyna Tomoń/ http://today-ornever.blogspot.com/2017/10/ania-grzegorz-kubicki-maciej-drzewicki.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Łąki kwitnące purpurą

Druga część sag dorównuje pierwszej. W dalszym ciągu aktorka przeplata losy bohaterów wzmiankami o autentycznych zdarzeniach lat 50 w Polsce.

zgłoś błąd zgłoś błąd