Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jeżdżąc po cytrynach. Optymista w Andaluzji.

Tłumaczenie: Anda MacBride
Wydawnictwo: AA
6,03 (79 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
6
7
25
6
16
5
19
4
2
3
5
2
0
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Driving over Lemons
data wydania
ISBN
978-83-89368-94-2
liczba stron
254
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
mad28

Jeżdżąc po cytrynach jest rzadkim przypadkiem: zabawna wieloznaczna książka, która oczarowuje już od pierwszych stron.... i sprawia, że prowadzenie gospodarstwa w Hiszpanii wydaje sie być jedyną słuszną decyzją. Chris przenosi nas do Alpuharry, niezwykłej krainy na południe od Grenady, gdzie stajemy się świadkami serii zabawnych przygód i wpadek z udziałem wieśniaków i pasterzy, podróżników...

Jeżdżąc po cytrynach jest rzadkim przypadkiem: zabawna wieloznaczna książka, która oczarowuje już od pierwszych stron.... i sprawia, że prowadzenie gospodarstwa w Hiszpanii wydaje sie być jedyną słuszną decyzją. Chris przenosi nas do Alpuharry, niezwykłej krainy na południe od Grenady, gdzie stajemy się świadkami serii zabawnych przygód i wpadek z udziałem wieśniaków i pasterzy, podróżników spod znaku New Age i byłych hippisów. Jednakże głównym bohaterem jest tutaj ferma, którą Chris i Anna kupili, El Valero - skrawek gór porośnięty oliwkowymi, migdałowymi i cytrynowymi gajami - położona po złej stronie rzeki, bez drogi dojazdowej, bez wody, bez elektryczności.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (224)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 393
GagoSLAW | 2016-11-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 12 listopada 2016

Krótka opinia.Warto przeczytać jesienną porą,kiedy na dworze zimnica,chociaż nie każdy lubi takie klimaty,kiedy trzeba samemu budować dom albo strzyc dziesiątki owiec.Pozdrawiam.

książek: 1694
mad28 | 2010-01-15
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone

bardzo fajna książka

książek: 147
Michał | 2017-02-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 lutego 2017

Czasami przychodzi taka myśl, by rzucić wszystko i zmienić życie. Tak właśnie zrobił główny bohater. Spełnił swoje marzenia. Polecam wszystkim którzy chcą odkryć codzienną Andaluzję i rozkoszować się różnymi smaczkami. Książka napisana przednio i przyjemnie, czyta się lekko i chętnie.
Polecam

książek: 554
Dobry | 2011-03-18
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Mega! Chris Stewart to były członek zespołu Genesis. Wybrał Andaluzję nie mając o niej większego pojęcia - po prostu mu się spodobała. Książkę "Jeżdżąc po cytrynach" przetłumaczono na kilkanaście języków - większość wydań językowych miałem okazję podziwiać w domu autora niedaleko Orgivy. Dom, mostek, rzekę i całą posiadłość widziałem na własne oczy. Będąc w Andaluzji, nie chcesz już z niej nigdy wyjeżdżać.
"Jeżdżąc po cytrynach" to książka o realizacji marzeń. Spełnianie ich nie jest trudne, pod warunkiem, że są proste - te wszak są najfajniejsze...
W Andaluzji spotkałem wielu takich właśnie, spełninych ludzi - byłą angielską księżniczkę, producentkę BBC, kontestatorów życia, hipisów, zwykłych ludzi... nawet wąsatego meksykanina;)))

W Anglii, gdzie książka ukazała się jako pierwsza, zdobyła szczyty bestsellerów - w ciągu jednego roku, trzy razy musiano wznawiać jej nakład.
Czasem Chris Stewart, był "oskarżany" o to, że po wydaniu jego książki, zaczął się brytyjski "eksodus" do...

książek: 639
PiórkoAngeliki | 2013-12-18
Na półkach: Przeczytane, 2013, Zrecenzowane
Przeczytana: 18 grudnia 2013

Sięgnęłam po tą książkę z powodu słowa:"Andaluzja",aby poznać tajniki życia w tym regionie.
Powiedzmy,że się nie zawiodłam,bo opisy zachowań "chłopów" i ich charakterystyki potwierdziły,to,co wiem od dawna:jak wszędzie na świecie,tak i w Andaluzji spotkamy ludzi dobrych i ludzi złych.
Najbardziej przypadł do gustu Domingo,człowiek,który swoją postawą życiową pokazał,że uczymy się poprzez praktykę,a nie poprzez teorię:
"po kilku dniach odłożyliśmy narzędzia i z dumą patrzyliśmy na efekty naszej pracy kamieniarskiej:powstał mur naprawdę imponujący wielkością,grubością i jakością wykonania.
-Gdzie nauczyłeś się kłaść kamienie?-zapytałem z podziwem.-To naprawdę piękny kawał muru!
-Jak to gdzie?-Domingo się zdziwił.-Tu właśnie,pracując z Tobą-dodał,jak gdyby zdumiony,że ktoś mógłby go w ogóle posądzić o to,że kiedykolwiek w życiu miał przedtem w ręku szpachlę."

Powiedzmy sobie szczerze,jest to książka o wszystkim,a więc o niczym,
zachwyt autora nad widokami nie przekłada się na...

książek: 729
eva40 | 2013-05-12
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: maj 2010

Świetna. Napisana z humorem. Niezwykle obrazowe opisy miejsc i ludzi. Wciąga od początku i zapada w pamięć. Lekka i odpowiednia na letni czas.

książek: 227
jerusalem | 2010-10-15
Przeczytana: 15 października 2010

No ładnie. Książka pokazuje, że jednak warto trwać przy swoich marzeniach i dążyć do ich spełnienia. Chris Stewart to koleś, który na starość będzie mógł powiedzieć: Byłem Królem Życia!

Zazdroszczę niesamowitego optymizmu, którym autor próbuje nas zarazić, a którym mnie uwiódł.

książek: 15
Katarzyna Jesionek | 2012-03-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 lipca 2009

Czytadło na plażę. Kolejna książka z serii: ,,Rzuciłem nudne, szare życie w głośnym mieście i wyprowadziłam się na południe Europy". W tym przypadku książka różni się od licznych klonów ,,Pod słońcem Toskanii" - w świetny sposób są w niej przedstawione zmagania z nową rzeczywistością, nowym krajem. Bardzo zabawna.

książek: 2469
joly_fh | 2012-07-27
Na półkach: Przeczytane, Letnie lektury
Przeczytana: 24 lipca 2012

Ekscentryczny Anglik kupuje zrujnowaną farmę gdzieś w andaluzyjskich górach... Bez prądu, bez bieżącej wody, bez drogi dojazdowej, z mostu na pobliskiej rzece (która nie wiadomo kiedy wyleje) zostały jedynie ruiny. Oto kolejna opowieść z cyklu: kupiliśmy dom/farmę/zoo... Kiedy zapoznałam się z życiorysem autora, stwierdziłam, że należy od tej kategorii ludzi, co to włóczą się po świecie, szukając swojego miejsca i powołania. Opisywanie Chrisa Stewarta jako „byłego członka grupy Genesis” jest sporym nadużyciem, skoro grał on z tym zespołem jedynie w kilku utworach na jego pierwszej płycie, co oznacza, że było to dawno, dawno temu. Poza tym czymże się on nie zajmował: pracował w cyrku, na kutrze rybacki, zrobił licencję pilota, ukończył kurs kuchni francuskiej, strzygł owce. A w końcu napisał książkę... kolejny przykład na to, że pisać każdy może... Stewartowi wyszło to jednak całkiem nieźle: jego książka cechuje się dużą dawką poczucia humoru, a zapewne również dystansu do samego...

książek: 243
Nastka | 2013-10-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2010 rok

Książka pozbawiona artyzmu, dosłowność i prostota przekazu porażają. Nie rozumiem jak mogła stać się międzynarodowym bestsellerem. Być może tłumaczenie jest złe. Nie zmienia to jednak faktu, że fabuła pozbawiona jest ładu i składu,a narrator nie ma zdania w kwestiach fundamentalnych...

zobacz kolejne z 214 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd