Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Koralina

Seria: Andrzej Sapkowski Przedstawia
Wydawnictwo: Mag
7,02 (4309 ocen i 338 opinii) Zobacz oceny
10
221
9
474
8
782
7
1 479
6
748
5
420
4
59
3
95
2
13
1
18
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Coraline
data wydania
ISBN
8389004348
liczba stron
160
słowa kluczowe
fantastyka, dziecko, rodzice, groza, Hugo
język
polski
dodał
corrum

"Lektura tej książki sprawi, że dreszcz przebiegnie Wam po plecach, wymknie się butem i ucieknie taksówką na lotnisko. Przepełnia ją subtelna groza, właściwa najlepszy baśniom. To arcydzieło. A guziki nigdy już nie będą takie, jak kiedyś". Terry Pratchett "To fascynująca i głęboko niepokojąca historia, która śmiertelnie mnie przeraziła. Ostrzegam, jeśli nie chcecie wylądować pod łóżkiem,...

"Lektura tej książki sprawi, że dreszcz przebiegnie Wam po plecach, wymknie się butem i ucieknie taksówką na lotnisko. Przepełnia ją subtelna groza, właściwa najlepszy baśniom. To arcydzieło. A guziki nigdy już nie będą takie, jak kiedyś".
Terry Pratchett

"To fascynująca i głęboko niepokojąca historia, która śmiertelnie mnie przeraziła. Ostrzegam, jeśli nie chcecie wylądować pod łóżkiem, trzęsąc się ze strachu i jęczeć z kciukiem w ustach, to lepiej cofnijcie się bardzo powoli, omińcie tę książkę szerokim łukem i poszukajcie sobie innej rozrywki, ot, choćby śledztwa w sprawie tajemniczego morderstwa albo robienia zwierzątek z włóczki".
Lemony Snicket

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 616
Aria | 2010-10-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 października 2010

„Zdumiewające, jak wiele z tego, czym jesteśmy, łączy się z łóżkami, w których budzimy się rankiem.”*

Dziś opowiem wam bajkę!

Dawno dawno temu, była sobie dziewczynka. I wpadła ona do króliczej nory, a tam zobaczyła nieznane sobie stwory i uśmiechającego się kota z Che… Stop!
A jeżeli to wcale nie było tak dawno temu, a w dobie komputerów i mikrofalówek? A jeżeli dziewczynka wcale nie wpadła do nory, tylko otworzyła stare drzwi we własnym domu? A jeżeli za tymi drzwiami, nie zobaczyła potwora, tylko… własną matkę? A jeżeli… Chwila, a kot jednak był, tylko się nie uśmiechał.

Gdy pada nazwisko Gaiman, więcej mówić nie trzeba. Panie i panowie, nowy Lewis Carroll i paru innych wspaniałych pisarzy w jednym. Ten twórca bierze oklepaną rzecz i zmienia ją tak, że staje się nie do poznania. Bo powiedzcie mi, co było nowego w Koralinie? Przejście do innego świata przez stare drzwi? Wiedźma? Kradzież dusz? A może kot? A, i na tym polega talent Gaimana, kunsztownie przerobił wszystko i stworzył kolejne cudo.

Oto mamy Koralinę, która wraz z rodzicami przeprowadza się do nowego domu. Rodzice, jak to współcześni rodzice, nie mają dla córki czasu, więc córka próbuje sama jakoś sobie radzić z nudą. Odkrywa pewnego dnia drzwi w swoim domu, znajduje do nich klucz, robi „krok przez próg” i trafia do… swojego domu. Widzi mamę w kuchni, tatę gabinecie. Tylko, że ci mama i tata mają guziczki zamiast oczu i masę czasu dla Koraliny.

Na oklaski zasługują tu postacie. I co ciekawe, postacie drugoplanowe. Wyszły barwne, oryginalne, wpadające w pamięć. Pan Bobo i jego mysi cyrk, dwie stare aktorki, nawet duchy trójki dzieci – każdego dobrze się zapamiętało. Koralinę też, choć nie wyróżniała się czymś niezwykłym poza odwagą (zapewne była zbyt racjonalna jak dla mnie, wolę Alicję Carrolla). A rodzice Koraliny zostali bezczelnie potraktowani przez Gaimana nijakością. Są puści, rozmyci, szarzy, nieciekawi. Tak jakby pisarz ukarał ich, za brak czasu dla córki. I słusznie.

Niesamowity jest też tunel między światami. Całkowicie inny od spokojnego i harmonijnego lasu Lewisa i pokoju ze „Zjedz mnie” i „Wypij mnie” Carrolla. Tunel jest ciemny, krótki lub długi (zależnie od sytuacji), pełen czegoś żywego, ściano-zwierząt, odgłosów. Jest żywy i pradawny, a zatem mroczny i fascynujący.

Ale mistrzem tu jest przede wszystkim kot. Godny następca kota z Cheshire. Co prawda bez uśmiechu, ale za to umiał wzruszać ramionami, ironizować, dawać dobre rady, nie zabijać monologami, być i nie być jednocześnie. Kot jest taki jak trzeba, nic dodać nic ująć. A Gaimanowi należy się Nobel, a co! Za takiego kota niech ma!

„Wy, ludzie, macie imiona. To dlatego, że nie wiecie, kim jesteście. My wiemy, kim jesteśmy, więc nie potrzebujemy imion.”*

Cieniutka książeczka z tej Koraliny. Dla dzieci bądź nie – to zależy od poglądu. Ale co ciekawe, drugie dno jest głębokie jak studia. Na początku zjadamy wisienkę w postaci „rodzice, miejcie więcej czasu dla swoich pociech!”, a potem zabieramy się za pałaszowanie głównego dania. A mianowicie opowieści o potajemnych marzeniach i o tym, w jaki sposób mogą one się spełniać, gdy za ich spełnianie zabierze się ktoś OBCY!

„Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic.”*

______________________________________
* Neil Gaiman Koralina

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Martynka w krainie baśni

Pękne opowiadania o przygodach dziewczynki o imieniu Martynka, pełne ciepła, humoru, radośći. Czytając to sama przenosiłam się w krainę dziecięcej bez...

zgłoś błąd zgłoś błąd