Czarnooka blondynka

Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Wydawnictwo: Albatros
6,21 (19 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
4
6
10
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Black-Eyed Blonde
data wydania
ISBN
9788365781673
liczba stron
304
słowa kluczowe
czarny kryminał, lata 50, detektyw
język
polski
dodała
Ag2S

PIERWSZORZĘDNY CZARNY KRYMINAŁ, W KTÓRYM BENJAMIN BLACK W NIESAMOWITY SPOSÓB WSKRZESZA CHANDLEROWSKIEGO PHILIPA MARLOWE’A. Początek lat pięćdziesiątych. Marlowe jest jak zwykle uroczy i niespokojny, interesy trochę kuleją. Wtedy właśnie pojawia się nowa klientka. Kosztownie odziana jasnowłosa piękność chce, by Marlowe odnalazł jej byłego kochanka. Detektyw niemal natychmiast odkrywa, że...

PIERWSZORZĘDNY CZARNY KRYMINAŁ, W KTÓRYM BENJAMIN BLACK W NIESAMOWITY SPOSÓB WSKRZESZA CHANDLEROWSKIEGO PHILIPA MARLOWE’A.

Początek lat pięćdziesiątych. Marlowe jest jak zwykle uroczy i niespokojny, interesy trochę kuleją. Wtedy właśnie pojawia się nowa klientka. Kosztownie odziana jasnowłosa piękność chce, by Marlowe odnalazł jej byłego kochanka. Detektyw niemal natychmiast odkrywa, że zaginięcie tego człowieka jest tylko pierwszym z szeregu zdumiewających wydarzeń. Wkrótce Marlowe wplątuje się w życie najzamożniejszych i najbardziej bezwzględnych rodzin Bay City.

CZARNOOKA BLONDYNKA MOGŁABY UCHODZIĆ ZA RĘKOPIS CHANDLERA WŁAŚNIE ODNALEZIONY W ZAKURZONEJ SZAFIE W LA JOLLA. GRATKA DLA WSZYSTKICH WIELBICIELI AMERYKAŃSKIEGO KLASYKA.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1730,39...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1730,39...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (66)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 158
Tomek | 2017-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zaskakująco dobra podróbka. Ale jednak podróbka. Na dodatek nieco zwietrzałego produktu.
Jednak i tak chylę czoło. Z dwóch powodów. Pierwszym jest tupet. John Banville (Benjamin Black to, stworzony na potrzeby powieści kryminalnych, pseudonim tego znakomitego irlandzkiego pisarza) zmierzył się z absolutną świętością – nie tylko zresztą dla fanów noir, prozą Raymonda Chandlera. Na dodatek postanowił napisać kontynuację jego opus magnum – „Długiego pożegnania”, powieści uznawanej zgodnie za jedno z arcydzieł literatury XX wieku. Drugim powodem dla którego chylę przed nim czoło jest rzemieślnicza klasa. Niczym najlepsi fałszerze obrazów stworzył falsyfikat, który od oryginału odróżnią tylko osoby zorientowane w temacie. Na dodatek potrafił oczyścić chandlerowską prozę z zabójczej dla thrillerów (a tak były klasyfikowane w chwili powstania powieści Wielkiego Raya) patyny. Powieści o Philipie Marlowe trącą dziś, zwłaszcza z przyczyn obyczajowych, myszką. „Czarnooka blondynka” – choć...

książek: 52
Łukasz Wasilewski | 2017-10-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 października 2017

Czas na wyznanie. Czy wstydliwe to już musicie ocenić sami. Ale do rzeczy – nigdy nie czytałem niczego Raymonda Chandlera. Jestem świadomy charakteru jego prozy – dusznego klimatu, ironicznych komentarzy, rozbudowanych metafor i bohaterów, z których każdy chciałby być pierwszoplanowym. Ale żadna powieść z Philipem Marlowe’em nigdy nie wpadła mi w ręce. Gdy usłyszałem, że na polskim rynku pojawi się „Czarnooka blondynka” Benjamina Blacka (pseudonim Johna Banville’a), w której wspomniany Marlowe powraca na powieściowe karty w roli pierwszoosobowego narratora, stwierdziłem, że nadszedł czas na spotkanie ze słynnym detektywem. Pytanie, czy sens, by książkę oceniała osoba, która nie zna pierwowzoru. Moim zdaniem zdecydowanie tak. To jasne, że powieść miała skusić zadeklarowanych fanów Chandlera. Ale jej jedynym atutem nie powinno być umiejętne dojenie nostalgii, prawda?

Marlowe, jak przystało jak prywatnego detektywa, nie ma stałego zajęcia. Kredytu hipotecznego raczej by nie dostał....

książek: 2778
iskierski | 2017-10-03
Przeczytana: 02 października 2017

Minęło wiele długich lat od mojego pierwszego zetknięcia się z prozą Raymonda Chandlera, a już wówczas traktowałem ją jako z lekka trącącą myszką klasykę. Po niezbyt obszerny współczesny sequel sięgnąłem z pewną dozą braku przekonania (to mój pierwszy "ciąg dalszy" napisany po latach przez innego autora), ale i z zaciekawieniem, nastawiony na lekka lekturę na weekend.

Z przyjemnością wczułem się w klimat powieści, skrytemu pod pseudonimem autorowi rzeczywiście udaje się odtworzenie stylu Chandlera - przynajmniej na tyle, na ile ja go pamiętam, albo... jak go sobie wyobrażam po tylu latach! ;-) W każdym razie już od pierwszych stron byłem spokojny, że autor nie podąża drogą wyznaczoną przez twórców Sherlocka w adaptacji BBC i dostaję po prostu bardzo solidną imitację. Nie oczekiwałem więcej.

Uwielbiam ironiczne komentarze i pełne sarkazmu dialogi w powieściach, tu ich natężenie aż zaskakuje. Jeśli trafia się strona bez takich złośliwości, czytelnik może być pewien, że na następnej...

książek: 27
Wojciech_Chmielarz | 2017-11-22
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Najpierw będzie krótko, potem będzie długo, a na końcu będzie spoiler.

Najpierw krótko – miałem mieszane uczucia, kiedy zaczynałem tę powieść. Mam mieszane uczucia po jej skończeniu. Ale też prawda jest taka, że o mało się nie zabiłem schodząc do metra, bo równocześnie czytałem „Czarnooką blondynkę”. Nie potrafiłem po prostu tego draństwa odłożyć.

Teraz długo – moje podstawowe zastrzeżenie do powieści Blacka, to proste pytanie – po co to komu? Jaki jest sens odgrzebywać postać Philipa Marlowe? Czy nie lepiej byłoby pozwolić jej odejść wraz z jego twórcą? Ale dałem autorowi kredyt zaufania. Pomyślałem, że może wykorzysta Marlowe, żeby opowiedzieć jakąś nową, świeżą historię. Coś doda od siebie, żeby nadać temu przedsięwzięciu większy sens niż skok na kasę fanów Chandlera. No więc krótko mówiąc – nie zrobił tego. Ale to też nie jest bezczelne wyjmowanie pieniędzy z kieszeni czytelników. Nie mam wątpliwości, że „Czarnooka blondynka” powstała z miłości do prozy Chandlera i Philipa...

książek: 135
Tomek | 2018-04-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2018 rok

Jak to dobrze spotkać po latach przyjaciela, o którym się sądziło, że nigdy nie wróci...
Brawa dla autora za uchwycenie klimatu ramotnych już przecież książek, brawa dla autora za uchwycenie najbardziej charakterystycznych cech Marlowe'a. Ta książka to wehikuł czasu, warto usiąść za jego sterami.

książek: 2677
Marianna | 2018-08-22
Przeczytana: 31 sierpnia 2018
książek: 24
gratch | 2018-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2018 rok
książek: 27
Milcia_90 | 2018-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 marca 2018
książek: 200
inwi68 | 2018-03-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 marca 2018
książek: 256
MIXER | 2018-03-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
zobacz kolejne z 56 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd