Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kwiat pustyni. Z namiotu Nomadów do Nowego Jorku

Tłumaczenie: Marek Wrześniewski
Cykl: Waris Dirie (tom 1)
Wydawnictwo: Świat Książki
7,39 (11312 ocen i 820 opinii) Zobacz oceny
10
1 075
9
1 585
8
2 290
7
3 704
6
1 529
5
834
4
135
3
138
2
7
1
15
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Desert Flower
data wydania
ISBN
8372272808
liczba stron
254
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Lemma

Inne wydania

Waris urodziła się w Somalii, w plemieniu pustynnych wędrowców, wychowała się pośród kóz, bydła i wielbłądów.
W wieku 13 lat dziewczęta z tego plemienia są poddawane rytuałowi obrzezania i wydawane za mąż. Jednak bohaterka książki została poddana obrzezaniu w wieku około 5 lat, a miała być wydana za mąż dopiero w wieku 13 lat
Te dwa wydarzenia zaważyły na całym przyszłym życiu Waris.

 

źródło opisu: Opis autorski

źródło okładki: zdjęcie własne

książek: 361
ZaczytanaMarzycielka | 2012-06-26
Na półkach: Przeczytane, Rok 2012
Przeczytana: 28 czerwca 2012

Zwierzenia somalijskiej dziewczyny

Gdzie leży Somalia? Jakie tradycje kultywują tamtejsi ludzie, członkowie plemienia Nomadów? Takie pytania może zadać niejeden człowiek, czy to europejczyk, czy pochodzący z innego kontynentu. Somalia jest niewielkim państewkiem, a jakże!, afrykańskim. Leży w północno-wschodniej części tegoż kontynentu. Kształtem państwo przypomina siódemkę lub bumerang – lecz są to moje luźne spostrzeżenia, naturalnie. Ta islamska kraina przepełniona jest głodem, a jej mieszkańcy podczas suszy tęsknym wzrokiem patrzą w niebo, prosząc choć o kroplę deszczu. Dzieci wychowywane są na łonie natury, od najmłodszych lat przyzwyczajone do koczowniczego trybu życia. Któż by pomyślał, że w XX-XXI wieku ktokolwiek jeszcze tak żyje – nie mając swego domu, stałego miejsca zamieszkania. Co więcej, ich kultura pozostawia wiele do życzenia – dziewczynki wydawane są za mąż w zamian za wielbłądy, a ich przyszli partnerzy często są już w podeszłym wieku. To wszystko jednak mało, można dowiedzieć się o tym z dokumentalnych filmów kręconych przez naszych polskich podróżników, jak choćby Wojciecha Cejrowskiego, czy Martyny Wojciechowskiej. To, co do głębi porusza serca milionów ludzi na świecie, odważyła się pokazać Waris Dirie w swej niezwykłej autobiografii zatytułowanej „Kwiat pustyni”.

Waris Dirie urodziła się w Somalii i tam wychowała pośród dzikich zwierząt, opiekując się kozami i wielbłądami. Była dzieckiem bardzo żywym, lubiła biegać, płatać figle i śmiać się do woli. Kochała swoich bliskich, nie zdając sobie sprawy z tego, że kiedyś będzie zmuszona ich opuścić. Głównym wątkiem poruszanym w jej zwierzeniach jest obrzęd obrzezania dziewcząt. Od zawsze wpajano jej, że jest nieczysta, że nie jest jeszcze kobietą, a stanie się ową po wielkim wydarzeniu, które miało nastąpić w wieku lat trzynastu. Waris wyczekiwała tego dnia z niecierpliwością, a kiedy nadszedł dzień, w którym zabrano jej siostrę, by „przemienić” ją w kobietę, przyczaiła się do punktu, w którym mogła wszystko obserwować i w krzakach zobaczyła, jaki ból czeka i ją samą. Otóż szczególną chwilą w życiu każdej somalijskiej dziewczyny miało być obrzezanie. Jak sama Waris tłumaczy, można rozumieć to pod wieloma kątami – obrzezanie samo w sobie, to wycięcie najbardziej czułego miejsca w strefach intymnych kobiety. Służy to temu, aby nie czerpała ona przyjemności w trakcie zbliżeń z mężem. Nasza bohaterka została jednakże poddana bardziej poważnemu zabiegowi – infibulacji, poprzez którą wycina się całą kobiecość, a następnie zszywa pozostawiając jedynie dwa malutkie otwory. Chyba każda kobieta przeżywa wstrząs, gdy dowiaduje się, że miliony dziewcząt przechodzą takie zabiegi, przeprowadzane bez jakiegokolwiek znieczulenia, a za pomocą starej żyletki, kawałka szkła, kamienia, bądź nawet zębów. Waris opowiada, jak w wieku zaledwie pięciu lat przeżyła obrzęd wykonany przez znachorkę, a następnie opisała infekcję, którą przeżyła i wieloletnie zmagania z trudnością oddawania moczu i podczas menstruacji. Obwinia mężczyzn za wszystkie te cierpienia – uważa, że mają oni manię posiadania danego „terytorium” tylko dla siebie, stąd też poniekąd wzięło się obrzezanie kobiet, a także wojny w Somalii. Jak tradycja nakazuje, w wieku trzynastu lat Waris miała zostać poślubiona (a raczej sprzedana za pięć wielbłądów) pewnemu, ponad sześćdziesięcioletniemu mężczyźnie. Przerażona dziewczyna postanawia uciec przed ojcem i przyszłym mężem. Prosi o pomoc ukochaną mamę , która po przemyśleniu sprawy sprzyja urealnieniu planów córki. Rozpoczyna się nowe życie Somalijki, pełna przygód i niebezpieczeństw ucieczka, ciężka praca, wyjazd do Europy i kariera modelki. Jej autobiografia ukazuje nam świat dokładnie takim, jaki jest – szczególnie zauważalne są kontrasty pomiędzy krajami afrykańskimi a resztą świata. Uciekając z plemienia, nastolatka nie miała pojęcia o tym, że nie chodzi się środkiem ulicy, że istnieje coś takiego, jak ubikacja (lecąc do Londynu bała się dotknąć spłuczki, gdyż myślała, że samolot wybuchnie), nie miała także pojęcia, że istnieją biali ludzie. Stawiając swe pierwsze kroki w nieznanym jej świecie była narażona na wiele niebezpieczeństw – kilka razy cudem uniknęła gwałtu, kilkakrotnie została oszukana. Jednakże to, do czego w życiu doszła, nie było tylko dziełem przypadku. W znacznej mierze pomogli jej ludzie, którzy stanęli na jej drodze. Rodzina, niezwykłe przyjaciółki, a często zupełnie obcy. Obecnie jest szczęśliwą mężatką i matką – spełniło się jej marzenie posiadania potomstwa i ukochanego mężczyzny u boku. Walczy z praktyką obrzezania kobiet i pragnie, by nadszedł dzień, by już żadna dziewczyna nie poczuła tak dotkliwego bólu i nie została pozbawiona swej kobiecości.

Waris Dirie to niezwykle dzielna kobieta. Należą jej się niskie ukłony za odwagę opublikowania, podzielenia się swoimi zatrważającymi przeżyciami. Sposób, w jaki opisała swoją historię momentami przejmuje i wzrusza, a innym razem powoduje, że zaczynamy się głośno śmiać z przypadków, jakie spotkały nieuświadomioną afrykańską dziewczynę. Z pewnością nie jest to lektura, przy której odetchniemy po ciężkim dniu – pomimo, że książkę pochłania się niebywale lekko, wiedza, o którą Waris wzbogaca czytelnika nie pozwala spokojnie myśleć o Afryce. Dla mnie „Kwiat pustyni” jest lekturą przede wszystkim pouczającą. Dzięki niej tak naprawdę zrozumiałam cierpienie tamtejszych ludzi, trudności, z jakimi muszą się zmagać co dnia i ich przejmującą, zabobonną wiarę. Ludzie żyjący czy to w Europie, czy to w Azji, Ameryce, nie potrafią sobie nawet wyobrazić afrykańskiego życia – „Kto w Nowym Jorku martwi się o wodę? Niech sobie leci z kranu, kiedy ty zajmujesz się czymś innym. I tak będziesz ją mieć, kiedy ci będzie potrzebna. Fru! – przekręcasz kurek i już płynie.”* ani głodu – „Oglądam w telewizji reklamówkę o cudownym sposobie odchudzania i wrzeszczę: - Chcecie schudnąć? To do Afryki!”**. Bądźmy więc zadowoleni z tego, co mamy – jedzenie, wodę, dach nad głową i wolność decydowania o swoim życiu. Książkę polecam z czystym sercem, uważam, że powinno przeczytać ją jak najwięcej osób, ażebyśmy docenili to, co mamy i walczyli o pomoc dla Afryki.

ZaczytanaMarzycielka

___________________________
* W. Dirie: Kwiat pustyni, s. 247
** tamże

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zapisane w wodzie

Nie jest tak dobra jak "Dziewczyna z pociągu". Czytając zastanawiałam się czy dotrwam do końca. Strasznie zagmatwana opowieść, po ponad poło...

zgłoś błąd zgłoś błąd