Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ponieważ Cię kocham

Tłumaczenie: Joanna Prądzyńska
Wydawnictwo: Albatros
7,62 (2018 ocen i 290 opinii) Zobacz oceny
10
266
9
311
8
505
7
535
6
244
5
100
4
24
3
18
2
11
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Parce que je t'aime
data wydania
ISBN
978-83-7359-850-8
liczba stron
301
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Honda

Inne wydania

W centrum handlowym na południu Los Angeles, wskutek nieuwagi opiekunki, znika bez śladu pięcioletnia Layla. Nikt nie żąda okupu, a prowadzone przez policję poszukiwania okazują się bezowocne. Załamani tragedią rodzice, szanowany psycholog i znakomita skrzypaczka, obwiniają się wzajemnie i rozstają. Mark dosłownie ląduje na ulicy, zaś jego żona Nicole rzuca się w wir pracy. Pięć lat później...

W centrum handlowym na południu Los Angeles, wskutek nieuwagi opiekunki, znika bez śladu pięcioletnia Layla. Nikt nie żąda okupu, a prowadzone przez policję poszukiwania okazują się bezowocne. Załamani tragedią rodzice, szanowany psycholog i znakomita skrzypaczka, obwiniają się wzajemnie i rozstają. Mark dosłownie ląduje na ulicy, zaś jego żona Nicole rzuca się w wir pracy. Pięć lat później ścieżki obojga małżonków ponownie się krzyżują. Mark ratuje życie wracającej po koncercie do domu żonie, zaatakowanej przez bandytę z nożem. Niedługo potem Layla pojawiła się dokładnie w tym samym miejscu, w którym zniknęła. Co działo się z dziewczynką przez pięć lat? Gdzie i z kim była? I dlaczego wróciła? Zaskakujący powrót córki to nie jedyna niespodzianka, jaką los zgotował bohaterom..

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1598
Nadwrażliwość | 2015-04-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 kwietnia 2015

Dzień dobry Monsiniour Musso. Doprawdy miło mi poznać. Tak wiem nie byliśmy umówieni, ale w czyż nie sądzi Pan, że to przeznaczenie? Zaryzykowałam wierząc, że gdy dwudziestosiedmioletni pracownik naukowy zaprzyjaźniony z ekonomią, postanawia wpaść w ramiona literatury musi też zdawać sobie sprawę, że jesteśmy czymś więcej niż obecnością flamastra w kalendarzu. Będę szczera, nie słyszałam o „Skidamadrank”. Jej jedenaście poprzedniczek miało więcej szczęścia. Kiedy pewnego dnia spostrzegłam, że spoglądający na mnie znad szklanego ekranu John Malkovich to nikt inny jak bohater wydanej przed jedenastu laty „Potem” zmieniłam kanał. Niestety nie znam języka francuskiego cieszę się jednak, że polski zalicza się do grona tych trzydziestu jeden innych, dzięki którym dane mi będzie poznać historię zrodzoną z potrzeby miłości. Ukazaną światu w 2007 roku, „Ponieważ Cię kocham” opowieść o ludziach, którzy dzisiaj mieli wszystko jutro zaś powitali z niczym…

Proszę tak na mnie nie patrzeć. Jestem tu gdzie być powinnam. Dla mnie słowa to coś więcej niż ślady tuszu podporządkowane liczbom. Od zawsze szukam w nich magii, która pozostanie ze mną na dłużej. Jedną z jej rodzajów podarowała mi Jodi Picoult za sprawą swej dwunastej powieści. Nie będziemy z nią polemizować Nicole. Dziś, kiedy cierpienie mieszka na końcu języka a Mark skrył się za cieniem dawnego siebie potrzeba nam czegoś więcej. Wiary, że nigdy nie jest za późno by wrócić do domu...

Wiem, ta nienaturalna długość ciszy dźwięku to moja zasługa. Ostatnimi czasy żadna cząstka mnie nie odnajduje swojego miejsca. Bezsenność rozpostarła skrzydła pod jeszcze wczoraj przecież zielonym oknem a ja nie potrafię wskazać jej, po której stronie ulicy mieszka rzeczywistość. Nie myli się Pan, trzymałam w ręku miliony map, ale żadna z nich nie opowiedziała mi jak przeżyć w tej dżungli słabości zwanej życiem. Właśnie, dlatego nigdy nie oceniam, kiedy ktoś szuka oręża wybierając własne ścieżki. Owszem, to niebezpieczna wyprawa. Równie groźna jak bezgraniczna miłość, bolesne kłamstwo czy nieujarzmione przeszłości płomienie, do których lgniemy jednak niczym ćmy zwabione złudną drogą ucieczki. Muszę jednak powiedzieć, że podziwiam bohaterów Pana książki, Guillaume. Robią, bowiem to, na co mnie jeszcze nie stać. Poszukują własnych zdań dokończonych. Zastanawiam się tylko czy naprawdę są zdecydowani zmierzyć się z tym, co na ich końcu? Im dłużej zadaje sobie to pytanie tym wyraźniej widzę słuszność słów Pana Mariusza. Nieważne ile z symboli ujrzymy jeszcze po drodze. To, kiedy będziemy gotowi usłyszeć jego głos też nie ma znaczenia. Najistotniejsza jest miejsce w pamięci. By nie stracić z oczu sensu podróży, w której wszyscy jesteśmy dla siebie tylko etapami.

Bardzo rzadko przełączam się na dzisiejszą telewizję. Nie cieszą mnie przesycone barwniki, które jutro wyblakną pod naporem nieba. Dziś szukam czegoś więcej. Dziwnych myśli skąpanych w ciszy i krwi z domieszką atramentu. Na Pana (nie)szczęście Panie Musso żyję w świecie wyjętym spod władzy wskazówek zegara. Wciąż jednak jestem tą rogatą, nieco sentymentalną duszą wychowaną na bezbarwnych obrazkach, które łaknęły kolorów. Szczególnie jeden utkwił mi w pamięci. Te małe kropki, pomiędzy którymi trzeba było odnaleźć drogę. Proszę mnie tylko dobrze zrozumieć. Pana obrazek pod tytułem, „Ponieważ Cię kocham” miał wszystko, co potrzebne by zyskać miejsce w tych moich czystszych zakamarkach wspomnień. Często jednak nie wiedziałam gdzie mieszka następczyni wczorajszej kropki. Od jakiegoś czasu szukam, więc dwóch. Ta druga powinna mi powiedzieć, w której ze słabości leży problem. Moich okularów czy mostów, które Pan wznosi?

Dawno, dawno temu podarowałam światu jeden z najistotniejszych znaków zapytania. Ten, dla którego w połowie drogi powinny spotkać się miłość i sens. Tak naprawdę niewiele się zmieniło. Co dzień otulam się nocą łącząc ze sobą miliony kropek. Jeszcze nie wiem, dokąd mam pójść by odnaleźć tę najważniejszą. Jeszcze nie wiem, co przyjdzie mi ujrzeć w świetle rodzącego się poranka. Mój samolot najwidoczniej wciąż nie wylądował. Mimo wszystko nadszedł moment by Ci podziękować Guillaume. Jestem wdzięczna, że opowiedziałeś mi o pewnym zbyt wyraźnym odcieniu miłości, którego jednak nie chcę nałożyć na życie. Bo widzisz Mój Drogi dla mnie umiłowanie to wciąż te słowa o (bez)wolnym sercu, które gdy nadejdzie czas samo wybierze drogę powrotną. Nie mówię, więc „Adieu”. To pora na „Au Renoir” i nadzieję, że pojawi się jeszcze okazja by zobaczyć, kto miał rację.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ślady

ŚLADY to druga książka po DYGOCIE Jakuba Małeckiego którą przeczytałam. Przeczytałam i zastanawiam się skąd w tak młodym człowieku taka mądrość. Taka...

zgłoś błąd zgłoś błąd