Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,57 (1045 ocen i 82 opinie) Zobacz oceny
10
94
9
202
8
241
7
299
6
128
5
55
4
11
3
12
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Martian Chronicles
data wydania
ISBN
8389651696
liczba stron
218
język
polski
dodał
corrum

Inne wydania

"Kroniki marsjańskie" -klasyczna już pozycja w amerykańskiej literaturze fantastyczno naukowej, są drugą z kolei książką Raya Bradbury'ego uważanego na zachodzie jednego z mistrzów tego gatunku literackiego. Napisane w formie opowiadań "Kroniki" mają bardzo wyraźną nadrzędną koncepcję kompozycyjną. Relacjonuje w nich autor historię podboju Marsa przez ludzi w latach 1999-2026. W swojej wizji...

"Kroniki marsjańskie" -klasyczna już pozycja w amerykańskiej literaturze fantastyczno naukowej, są drugą z kolei książką Raya Bradbury'ego uważanego na zachodzie jednego z mistrzów tego gatunku literackiego.
Napisane w formie opowiadań "Kroniki" mają bardzo wyraźną nadrzędną koncepcję kompozycyjną. Relacjonuje w nich autor historię podboju Marsa przez ludzi w latach 1999-2026. W swojej wizji tej kolonizacji daje Bradbury wyraz głębokiemu zniechęceniu i oburzeniu wobec szaleństw współczesnej cywilizacji amerykańskiej.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 8832
tsantsara | 2015-12-27
Przeczytana: 26 grudnia 2015

Bradbury objawia się tu jako niepoprawny humanista: wizja jego Marsa, Marsjan i zdobycia go przez Ziemian jest niekoherentna, naiwna, pełna niekonsekwencji i grzesząca kompletnym brakiem naukowej i technicznej wyobraźni. Jednak nie o fantastykę naukową tu chodzi, bowiem autor nakłada jedynie literacki kostium s-f, by skrytykować panujące w USA (a szerzej na Ziemi) tępotę i brutalność wszelkich konkwistadorów i zdobywców, nieco idealizując zarazem ich ofiary - różnego rodzaju mniejszości. Wygląda to na zawoalowaną publicystykę, aktualną może bardziej w latach 50ych, choć filozofia: "Łap, ile wlezie. Co znajdziesz, to twoje. Jeśli ktokolwiek nastawi drugi policzek, uderz go czym prędzej." jest wieczna, znana także poza Ameryką i zdaje się, że stanowi niezbywalne dziedzictwo ludzkości...

Trzeba przyznać, że w pierwszych opowiadaniach sami Marsjanie wychodzą trochę na idiotów - ich wizerunek nie różni się zbytnio od obrazu Ziemian: bez ceregieli i głębszego zastanowienia rozstrzeliwują i pacyfikują pierwsze wyprawy badawcze, nie poświęcając im uwagi. Wyjątkiem jednak już wtedy są marsjańskie kobiety (potrafią się wczuwać i reagować z empatią), reprezentowane przez panią Ylla, śniącą - nie bez jakiegoś zawoalowanego erotycznego podtekstu - o przybywającym astronaucie-Ziemianinie.
Potem mamy sprawy mniejszości. Bezwzględne wyrzynanie marsjańskich niedobitków i niszczenie ich dziedzictwa to bardzo czytelna aluzja do tego, co w USA zgotowano Indianom. Opowiadanie o exodusie Murzynów na Marsa to rodzaj psikusa, jaki autor chciałby zrobić republikanom i całemu Ku-Klux-Klanowi. Murzyni są u niego do bólu przyzwoici, ułożeni i bogobojni, a jedyną dopuszczalną dla nich formą odwetu na swych białych prześladowcach jest pozostawienie im swej czarnej roboty.
Inną specyficzną i w USA zdaniem autora pogardzaną mniejszością są przedstawiciele humanistyki i wielbiciele fantastyki. Terror praktyczności i merkantylność amerykańskiej rzeczywistości wyradza się w opowiadaniach w prześladowanie literatury fantastycznej, a zwłaszcza jej prekursorów: E.A.Poego, Lovercrafta, których Bradbury bez wątpienia podziwia (ba, wygląda, że jest wręcz ich fanem) dla ich turpistycznej fantazji. Dla Ziemian jedyną ucieczką od cenzury i starających się obrzydzić obywatelom życie polityków i urzędów jest już tylko inna planeta. Podejrzewam zresztą, że w latach 50tych w USA, czyli w dobie makkartyzmu - okresie panowania cenzury i do paranoi posuniętej antykomunistycznej nagonki (ksiązkę wydano w 1951 roku), niejeden Amerykanin chętnie salwowałby się podobną ucieczką... Bez wątpienia Bradbury nienawidził urzędów, przepisów, arbitralnych ograniczeń, stróżów prawa, moralności i wszelkich kontrolerów. Do powieści przedostaje się również poczucie zagrożenia wybuchem nuklearnym, powszechne w okresie zimnej wojny. Najbardziej passé (poza tankowaniem pełnego baku za 1,5 dolara - na Marsie, gdzie nie ma złóż!) może się również dziś wydawać gotowość wszystkich Amerykanów do natychmiastowego powrotu nawet z innej planety na Ziemię, by spełnić swój "obywatelski obowiązek" i wziąć udział w atomowym konflikcie...

Pewną dziwaczną, lub intrygującą własciwością Bradbury obdarza Marsjan: ich "zeligowatość"- umiejętność a nawet psychiczny przymus zmiany własnego wyglądu w celu całkowitego podporządkowania się życzeniom swych najeźdźców jest conajmniej pożałowania godna. Czy taki właśnie ma być los prześladowanych?

W 1979 na podstawie "Kronik..." NBC i BBC zrealizowały dość wierny pierwowzorowi miniserial TV w reżyserii Michaela Andersona, który - mam takie wrażenie - był prezentowany przed laty w polskiej telewizji (do obejrzenia po angielsku w youtube pod hasłem: The Martian Chronicles).

Z kilku zauważonych "kwiatków" redaktorskich tego wydania: "U zwęglonych belek pował powiewały proporcje..."(proporce?). Konsekwentnie powtarza się też forma "jakiś", gdy mowa jest np. o jakichś ludziach.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wrogowie publiczni

kupiłem ją przypadkiem, na promocji, z ciekawości. w świetny sposób budowane są w niej akcje, pięknie budujące wyobraźnie

zgłoś błąd zgłoś błąd