Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę

Tłumaczenie: Zuzanna Buczek
Wydawnictwo: Jaguar
8,24 (95 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
25
9
15
8
27
7
18
6
6
5
4
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Boy From Aleppo Who Painted the War
data wydania
ISBN
9788376865782
liczba stron
312
język
polski
dodała
Michelle

Historia rodziny, która stara się przetrwać we współczesnej Syrii ogarniętej wojną domową, opowiedziana oczami czternastoletniego Adama, chłopca o niezwykłym umyśle, który przejawia symptomy zespołu Aspergera i synestezji. Pozwala mu to na przekazanie szczerej i bezpośredniej relacji z tego, jak otaczający go świat rozpada się na jego oczach.

 

źródło opisu: http://www.empik.com/chlopiec-z-aleppo-ktory-namal...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/chlopiec-z-aleppo-ktory-namal...»

Brak materiałów.
książek: 341
książkowe_zacisze | 2017-07-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Paulina
Przeczytana: 12 lipca 2017

Chodź, namaluję Ci wojnę.
Wezmę stary pędzel i poprowadzę Cię nim przez sam środek miasta, kiedyś tak barwnego i pełnego życia, dziś śpiącego pod gruzami. Może pomyślisz, że to okrutne, przecież przyjaciół nie powinno wysyłać się na wojnę, i zgodzę się, bo historia zapisana na tym płótnie jest straszna, ale powinnaś ją poznać. Bo jest jednocześnie delikatna, przepełniona miłością, piękna. Zobaczysz...

Wiem, że lubisz fiolet i może Cię to zdziwi, ale nim namalujemy gniew. Gniew na człowieka, który robi złe rzeczy, gniew na bombę, która zakłóca spokojny sen dziecka, gniew na dzień, w którym szkolne drzwi są zamknięte, bo wybuchła wojna.

Niebieski zawsze był nadzieją, lecz dziś ocieka także smutkiem. Smutkiem tego, który wraca do domu złamany, okaleczony, zmieniony. Ale żywy.

Ja lubię szarość. Przywdziewam ją bez wstydu, choć na tym obrazie szary jest obłędem. Lecz sama przyznasz, że ciężko zachować normalność, gdy wokół tyle czerwonych kałuż...

A co pokryć bielą? Biel zostawmy na płaszcz dla śmierci. Niech zakłada go, gdy przychodzi po tych, których kochamy najmocniej. Byśmy nie mieli złudzeń.

Wojna to dziwny, nieproszony gość. Czasem wyłamuje drzwi i stojąc na progu wzywa do broni. Jedni protestują w domach, inni na ulicach, lecz kiedy ona mówi: Walcz, muszą opuścić bezpieczne kryjówki i walczyć, każdy na swój sposób.

"Przez miasto płynie rzeka tajemniczego atramentu.
Niewiele słychać, tylko szepty wieśniaków
i ich szlochy.
Ulice resztkami cementu wypowiadają
imiona zmarłych towarzyszy
a drzewa wołają ulubionych pasterzy.
W ciszy przestajemy słuchać natury."

W czasie wojny ludzie znikają.
Wychodzą z domu i nie wracają.
Czasem wracają. Przykryci prześcieradłem.
Czasem wracają i przynoszą pamiątki. Osiem kul w ciele.
Czasem wracają, ale nie pamiętają, gdzie zgubili ręce.
Czasem nie pamiętają, gdzie zgubili samych siebie.

Wezmę pędzel i namaluję Ci też spacer. Spacer w środku wojny.
Może być o poranku, może być w południe, może to być nawet wieczorny spacer, bo gdy potkniesz się o ciało, leżące pod stertą śmieci, pora nie będzie miała znaczenia...
W trakcie wojny, niektórzy zasypiają na ulicach, twarzą do ziemi, jakby nie mieli siły wstać i iść dalej. A może faktycznie nie mają? Może z wrażenia zapomnieli, jak się oddycha...

Ostatnie maźnięcia niech będą ścieżką dla uciekinierów. Niech będą dla tułaczy ścieżką do domu. Dla tych, którzy widzieli więcej zła niż powinni. Dla tych, którzy wspierali bliskich, pomagali obcym. Dla tych, którzy mieli szczęście i siłę, by przeżyć.
Spojrzysz na skończony obraz i może pomyślisz, że ktoś zapomniał namalować tu kilku postaci. Może zapragniesz zapytać, gdzie jest ten czy tamten, ale może lepiej nie pytaj. Przecież wiesz...

"Opuśćmy to miejsce, gdzie wieje czarny dym, pełne ciemnych krętych ulic"

Lecz kiedy zwątpisz, gdy zapragniesz się poddać, pamiętaj, że po wojnie nastaje pokój.
Może nie dla wszystkich. Może w nowym świecie będzie więcej pustych miejsc przy stole. Może czasem weźmiesz szum wiatru za ich śmiechy, może czasem pomylisz krople deszczu tłukące o dach z ich krokami. Może będzie ciężko, na pewno nigdy nie będzie już tak samo.
Ale może jednak warto żyć po wojnie?
Dla tych, którzy odeszli.
Dla tych, którzy ocaleli.
Dla samego siebie.

Makabryczny pędzel mknie napędzany hukiem bomb, a mroczne pióro dotrzymuje mu kroku. W tej historii mały chłopiec z Aleppo dyktuje kolorom sceny, które widział, a one z zapałem wypełniają płótna jego wspomnieniami. Opowiada o swoim mieście, które zostało ranne i z każdym dniem dyszy coraz ciszej. Opowiada o ludziach, którzy, wychodząc, zapomnieli powiedzieć Żegnaj, a potem udławili się wojną i nie mogli już mówić. Opowiada o szaleństwie, wielkiej tragedii i poszukiwaniu nadziei w kuble ze śmieciami. Opowiada o domu, rodzinie i miłości, której nie była w stanie zniszczyć nawet wojenna nienawiść.

Ta historia jest okrutna, ale jest też niezwykle piękna.
Zaliczyłabym ją do książek jesiennie refleksyjnych, poruszających. Autorka wymalowała tę historię tak wyraziście, że czytelnik może poczuć oddech wojny na karku. Może przenieść się do dalekiego kraju, który istnieje i który naprawdę widział opisaną tragedię. Może przeżyć coś, co go zmieni.

Może nie zechcesz obejrzeć tego dzieła, może nie chcesz wpuszczać wojny do swoich myśli. Ale sądzę, że jednak powinnaś.
Powinnaś przeczytać i przemyśleć. Bo nawet jeśli dziś, to nie nasz świat obraca się w popiół, jutro możemy obudzić się w zgliszczach starej rzeczywistości, a wizje ze zniszczonych obrazów, mogą być naszą nową codziennością...
Czego nikomu nie życzę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Charlie St. Cloud

Obejrzałam kiedyś film i zakochałam się w nim, do dziś wymieniam go, gdy ktoś zapyta się mnie "Co polecasz?", a tym filmem jest właśnie Char...

zgłoś błąd zgłoś błąd