Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wilczy Legion

Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,8 (272 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
23
8
51
7
83
6
59
5
26
4
8
3
6
2
5
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7574-157-5
liczba stron
416
język
polski
dodał
corrum

Najlepszym kłamstwem jest to, które ociera się o prawdę. Historia facetów, jakimi chcielibyście być i jakich… chciałybyście mieć. Z pociętymi przez szable barkami i szramami od kul, przypominają watahę obliźnionych wilków. Doświadczonych, posiwiałych i śmiertelnie niebezpiecznych. Major Krohne – jeden ze stada, łowca i bezwzględny zabójca – wie, że jego życie to ślizg po ostrzu brzytwy. Choć...

Najlepszym kłamstwem jest to, które ociera się o prawdę.

Historia facetów, jakimi chcielibyście być i jakich… chciałybyście mieć. Z pociętymi przez szable barkami i szramami od kul, przypominają watahę obliźnionych wilków. Doświadczonych, posiwiałych i śmiertelnie niebezpiecznych.

Major Krohne – jeden ze stada, łowca i bezwzględny zabójca – wie, że jego życie to ślizg po ostrzu brzytwy. Choć jest pupilem Marszałka i najlepszym z najlepszych. Bondem z przedwojennym sznytem.

Mamy rok 1937. Wojna wisi w powietrzu. Arsenał broni totalnej zagłady wzbogaciła nowa technologia, oparta na odkryciu, że elektryczność to nie tylko nie jedyny, ale nawet nie najważniejszy rodzaj energii.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 114
Maks | 2010-11-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 listopada 2010

"Historia facetów, jakimi chcielibyście być i jakich… chciałybyście mieć. Z pociętymi przez szable barkami i szramami od kul, przypominają watahę obliźnionych wilków. Doświadczonych, posiwiałych i śmiertelnie niebezpiecznych."

Tak brzmiał opis na okładce książki, zaintrygowany nim natychmiast sięgnąłem po książkę pana Przechrzty. Opowiada ona historię polskiej armii około roku 1937. Armii bogatszej o nowoczesną technologię, która skupiła się przede wszystkim na maszynach zwanych aparatami odycznymi. Owe aparaty są w stanie wykrzesać z człowieka nadnaturalne cechy (lepszy węch, większą siłę czy choćby przyspieszone reakcje – „Uniwersalny Żołnierz” od dziś „produkowany” także w Polsce). Niestety, powiem szczerze, zawiodłem się – ale o tym później.

Głównym bohaterem powieści jest Major Krohne, wyposażony w psi węch i bliznę na policzku. Żołnierz surowy i gotowy poświęcić się dla dobra ogółu, czołowy człowiek w tzw. „Dwójce” i bliski przyjaciel Piłsudskiego. Cała książka składa się z kilku opowiadań, oddzielonych pewnym odstępem czasu, w których „aktorem pierwszoplanowym” (o ile nie jedynym) jest wcześniej wymieniony major.

Specjalnie użyłem w poprzednim akapicie stwierdzenia ”(o ile nie jedynym)”, bo straszliwie mało jest „Wilczego Legionu w Wilczym Legionie”. Po opisie książki spodziewałem się kompanii rodem z Robin Hood’a. Wielu bohaterów, wyposażonych w odmienne cechy i posiadających interesujące charakterystyki, niestety musimy obejść się smakiem. „Dwójka” w żaden sposób nie przypomina grupy wiernych sobie towarzyszy, a jedynymi jej członkami którzy jeszcze jako tako zostali przedstawieni byli Tomczak i rotmistrz Narbutt ‑ Odolanicki, reszta snuła się przez książkę niczym senne mary. Brakowało mi tych „pociętych przez szable barków i szram od kul” zamiast tego dostałem powieść szpiegowską, nie mówię że złą, ale odmienną od tej którą chciałbym przeczytać.

Krohne bowiem dość sumienne spełnia swoje zadanie jako główny bohater i jego przygody niejednokrotnie nie pozwalają oderwać się od lektury. Zwroty akcji, liczne dialogi i odmienny bieg historii przemawiają na jej korzyść, ale nadal nie mogę przeboleć braku Wilczego Legionu. Znacznie bardziej trafnym tytułem byłaby po prostu „Dwójka”, wówczas nikt nie oczekiwałby od autora gromady weteranów, walczących za ojczyznę niczym długowłosy John Rambo w Wietnamie.

Niektórzy mogą odczuwać niedosyt fantastyki w fantastyce, bo jej głównym przejawem są wyżej wymienione aparaty i alternatywny bieg historii, ale jak dla mnie wystarczy.

[wcześniej opublikowano na: http://maestermaks.wordpress.com/]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kiedyś na pewno

Jednego nie można odmówić tej książce: niesamowicie wciąga. Pod koniec miałam co prawda wrażenie, że trochę zbyt dużo problemów spada na główne bohate...

zgłoś błąd zgłoś błąd