Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

My, dzieci z dworca ZOO

Tłumaczenie: Ryszard Turczyn
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,41 (24035 ocen i 1646 opinii) Zobacz oceny
10
2 266
9
3 679
8
4 820
7
7 805
6
3 089
5
1 709
4
274
3
326
2
28
1
39
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wir Kinder Vom Bahnhof Zoo
data wydania
ISBN
832070801X
liczba stron
244
język
polski
dodała
okruszek

Światowy i krajowy bestseller. Przejmujący prawdziwością opisów pamiętnik narkomanki. Christiane F. opowiada swoją historię oraz dzieje rówieśników, przyjaciół, często bardzo młodych narkomanów, z których wielu tragicznie kończy życie, nie mogąc zerwać z nałogiem.

 

źródło opisu: http://iskry.com.pl/

źródło okładki: http://iskry.com.pl/

Brak materiałów.
książek: 490
Iga | 2011-09-20
Przeczytana: luty 2012

Autorką książki jest Chrisitiane- wówczas 15letnia narkomanka z Niemiec Zachodnich. Opowiada ona o swoim życiu. Trudne dzieciństwo, presja społeczeństwa, chęć dostosowania się do znajomych, zaimponowania im- właśnie to miało bezpośredni wpływ na decyzję dziewczyny o rozpoczęciu "przygody" z narkotykami. Zaczęło się niewinnie. Haszysz, kwas w końcu nie uzależniają. Ale po pewnym czasie przestają satysfakcjonować i młodzież sięga po "twarde" narkotyki, czyli heroinę. Mimo regularnego brania, Christiane upiera się, że nie jest uzależniona fizycznie; powtarza, że może przerwać branie w każdej chwili. Wielokrotnie stara się to zrobić, jednak wciąż wraca do punktu wyjścia- na początku jest febra, "głód", zwracanie. Przez chwilę nie bierze narkotyków, nie potrzebuje ich. Czuje się z tym dobrze. Ale nagle postanawia wstrzyknąć sobie heroinę, jeden, jedyny raz. Przecież się nie uzależni, jest "czysta".
Właśnie do tego prowadzą narkotyki. Z nałogu nie da się praktycznie wyjść. Dziewczyna wciąż oszukiwała; oszukiwała siebie, oszukiwała innych. Myślała, że nad tym panuje, ale to uzależnienie kształtowało jej życie. Kradzieże, konflikty z prawem, prostytucja- właśnie do tego prowadziła chęć wzięcia narkotyków. Były one bardzo drogie, toteż trzeba było znaleźć sposób, aby zdobyć pieniądze. Prócz tego Christiane chorowała, nie mogła nic jeść (prócz jogurtów) i miała żółtaczkę. Wyglądała okropnie- sama skóra i kości. Wyniszczała się zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dążyła do samozniszczenia.
W pewnym momencie, gdy doszła do wniosku, że nie ma po co żyć, pomyślała o "złotym strzale". Jednak próba samobójcza jej się nie udała i dziewczyna dalej brnęła w to, czego tak nienawidziła, a czego pragnęła.
Książka wywarła na mnie wielkie wrażenie. Jestem, 14latką. Do tej pory myślałam, że wiem dużo o narkotykach. Czytałam książkę "Pamiętnik narkomanki", ale nie była ona tak wstrząsająca jak "My, dzieci z dworca Zoo". Ta jest wprost przepełniona dramatycznymi opisami, które ukazują prawdziwe życie narkomana. Najbardziej mnie dziwiło to, że czytam o życiu dziewczynki; najpierw młodszej ode mnie, a potem niewiele starszej. Przeszła więcej niż ja zdołam w całym moim życiu. Ale nie żałuję tego. Cieszę się, że sięgnęłam po nią właśnie teraz- gdy jestem szczególnie narażona na to, by zacząć brać narkotyki. W końcu nastolatkowie ulegają presji społeczeństwa, szczególnie tego, wśród którego się obracają. Teraz wiem naprawdę dużo o tym, jak bardzo narkotyki niszczą życie. Wiem, że nie warto chociażby próbować, chyba, że chcę skończyć w publicznej ubikacji i strzykawką wbitą w ramię.
Sądzę, że książka ta powinna zostać lekturą w gimnazjum, najlepiej w pierwszej klasie. Mój tata, który czytał tą książkę, odradzał mi ją. Powiedział, że nie jest dla mnie. Dlaczego? Bo opowiada o czymś, co jest prawdziwe, jak najbardziej realne? Bo opowiada o prostytucji? O narkotykach? Ja wiem, być może chciał oszczędzić mi tak drastycznych opisów życia dziewczyny. Ale myślę, że każde dziecko w moim wieku powinno znać tę książkę. By mieć świadomość, do czego prowadzi branie narkotyków.
Podczas czytania nie płakałam. Mimo to czułam się okropnie, gdy uświadamiałam sobie, przez ile musiała przejść ta zaledwie 15letnia dziewczyna. Cały czas o niej myślałam, nawet gdy odkładałam książkę. Szokowała mnie ona coraz bardziej, im głębiej wnikałam w świat Christiane.
Pamiętam, że bardzo chciałam przeczytać "My, dzieci z dworca Zoo". Dlaczego? Ponieważ każdy dorosły z mojej rodziny i otoczenia, który znał tą książkę, odradzał mi tego. Zakazany owoc smakuje najlepiej, o czym mówi nawet sama autorka. Toteż ukrywałam ją, nie czytałam jej przy rodzicach. Mimo to nie uznaję tego za krótki zryw. Naprawdę mi się spodobała i cieszę się, że nie posłuchałam dorosłych i sięgnęłam po książkę. Wiele mnie ona nauczyła i dzięki niej nigdy nawet nie pomyślę o braniu narkotyków.
Podsumowując- naprawdę gorąco polecam. Każde dziecko, nastolatek i rodzic POWINIEN przeczytać tą książkę. Szokuje, ale uczy czegoś wartościowego. Nie stracicie czasu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Niechciana prawda

Bardzo dobra książka, bardzo. Autorka poruszyła tak naprawdę mało nam znany temat. Przynajmniej ja znam go tylko z filmów. Beata dowiaduje się od męż...

zgłoś błąd zgłoś błąd