Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pan Srebrnego Łuku

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Cykl: Troja (tom 1)
Wydawnictwo: Rebis
8,11 (496 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
95
9
108
8
137
7
98
6
36
5
17
4
2
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Lord of the Silver Bow
data wydania
ISBN
8373018239
liczba stron
384
słowa kluczowe
Troja, mitologia
język
polski
dodał
Lukas

Troja – miasto skarbów i herosów, ukochane przez bogów, budzące chciwość i żądzę władzy, scena wielkich tragedii. Tam właśnie przeznaczenie prowadzi troje bohaterów tej książki: Helikaona, zwanego też Panem Srebrnego Łuku, młodą kapłankę Andromachę i legendarnego wojownika Arguriosa z Myken. U celu swej podróży znajdą miasto rozdzierane przez ambicje synów króla Priama – istny tygiel...

Troja – miasto skarbów i herosów, ukochane przez bogów, budzące chciwość i żądzę władzy, scena wielkich tragedii. Tam właśnie przeznaczenie prowadzi troje bohaterów tej książki: Helikaona, zwanego też Panem Srebrnego Łuku, młodą kapłankę Andromachę i legendarnego wojownika Arguriosa z Myken.

U celu swej podróży znajdą miasto rozdzierane przez ambicje synów króla Priama – istny tygiel zazdrości, oszustw i spisków, na który spoglądają głodni łupu wrogowie.

Nadchodzi czas męstwa i zdrady, krwi i strachu...

 

źródło opisu: Rebis

źródło okładki: Rebis

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 172
MajinFox | 2012-04-19
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 19 kwietnia 2012

Bycie autorem opinii jest niczym bycie prorokiem. Wiem, że na samym końcu umieszczę zdanie: "Książka fenomenalna, nie ma żadnej skazy!". Problemem tylko jest wymyślić kilka kolejnych akapitów, żeby recenzja nie składała się z samego zakończenia.

Kilka lat temu, moi rodzice, zaczytywali się w pewnej serii książek i byli bardzo podekscytowani tym, co się w środku znalazło. Po licznych namowach nadal nie mogli mnie przekonać, bym w ogóle spojrzał na tył okładki i zobaczył, o czym mowa. W tych czasach odstraszały mnie nagie torsy naoliwionych facetów, które uderzały z każdej strony. Filmy w kinach, jak "Troja", "300" czy "Poznaj moich Spartan" emanowały błyszczącymi mięśniami i szczerze powiedziawszy, nie wiedziałem, kto jest głównym odbiorcą tych produkcji (dziś muszę przyznać, że "300" jest naprawdę świetnym filmem). Okładka i kolorystyka to rzeczywiście arcydzieło, ale to właśnie one spowodowały, że ominąłem książkę szerokim łukiem na kilka lat, czego teraz żałuję. Powinienem był piać na jej temat już od dawna!

Gemmell wziął na warsztat opowieść o wojnie trojańskiej i ubarwił ją, hmm, a może inaczej - wprowadził do niej duszę i ciało. Wszystkie mity o Achillesie, Odyseuszu i Hektorze trzeba mieć na uwadze, ale inaczej na nie spojrzeć. Odyseusz to bajarz, który rysując podobiznę swojej żony na piasku, widzi robaka wijącego się wokół jej głowy. Tak tworzy historię, gdzie on i jego załoga walczą z Meduzą. W innych jego opowieściach, sam zauważa, że jeden cyklop jest ciekawszy niż dwóch, ponieważ jest bardziej przerażający, a zarazem żałosny. Inna legenda, to ta o Arguriosie, który walczył na moście przez cały ranek i zabijał jeden po drugim napastników. Według plotek zabił dziesiątki, a sam przyznaje się do kilku i twierdzi, że pochlebstwa są mocno przesadzone. W taki właśnie sposób tworzeni są herosi.

Fabuła jest ciekawie stworzona, ponieważ nie daje nam na tacy wszystkiego, co powinniśmy wiedzieć. Etapami autor dozuje przypływ informacji i często zdarza się, że postać, którą uważamy za statystę, za kilka rozdziałów okaże się głównym bohaterem. Z początku wiemy tylko, że Helikaon za pomocą Ksantosa, świetnego statku, ma zamiar popłynąć do Troi. Niebawem odbędzie się ślub Hektora, syna Priama, z siostrą wcześniejszej jego narzeczonej, Palestą, której się zmarło. Zidantas, prawa ręka Helikaona, wybiera załogę, w której znajduje się między innymi: Ksander, dwunastoletni chłopiec, syn Akamasa, który został zabity przez mykeńskiego pirata, Alektruona; Attalos, tajemnicza postać, która biegle posługuje się dwoma nożami i Gershom, Egipcjanin, który ucieka przed swoją przeszłością. Helikaon zabiera ze sobą pasażerów. Andromacha, to młoda kapłanka, która ma poważny powód, żeby znaleźć się w Troi. Dwaj inni, Glaukos i Argurios, to mykeńscy wojownicy, którzy nie mają większego wyboru i muszą podróżować z Helikaonem, człowiekiem, którego chcą zabić, za to, że ściął głowę i wydłubał oczy Alektruonowi. Każdy na statku ma inną misję do spełnienia, ale wszystkich łączy jedno, chcą dostać się do Złotego Miasta - Troi. Rządzonej przez Priama, który płodzi dzieci z żonami swoich synów. Przez Priama, który rządzi tylko dlatego, że jego synowie trzymają nienawiść w ryzach, ze względu na Hektora, swego brata, którego się boją i kochają zarazem. Problem polega tylko na tym, że Hektor nie wraca z egipskich podbojów...

Do tej pory znałem jedynie dwóch pisarzy, którzy bez żadnych problemów, tworzyli osoby (prawdziwe, nie papierowe), dawali im cechy, plany i nadzieję, po czym bezpardonowo zabijali. To Stephen King i Ian Fleming. Jeśli chodzi o nadawanie ludzkich cech stworzonym przez siebie postaciom, nie mają sobie równych. Inna sprawa, że powinni pójść siedzieć za te okrutne mordy, jakie zrobili głównym i drugoplanowym bohaterom książek. Do tego zacnego grona doszedł Gemmell.

Żeby nie być gołosłownym opiszę może sytuację, nie zdradzając przy tym fabuły. Jeżeli przez całą książkę jesteś zafascynowany jedną z głównych postaci, to masz jakąś pewność, że osoba ta przeżyje w pierwszym tomie i trafi do następnego. Mój ulubieniec dostaje mocne lanie, którego normalny człowiek nie zdołałby przełknąć i jest umierający. W trakcie czytania pomyślałem sobie: "eee, spoko, przecież to dopiero pierwszy tom, wyliże się". A jednak nie. Ostatnie strony to był szok. Facet zabił postać, dla której czytałem książkę! Teraz czytam drugi tom i nie zapowiada się, że mają tam czary, lekarstwa, czy żywe trupy... Po raz pierwszy zdarzyło mi się pożegnać jedną z najlepiej napisanych postaci, jeszcze nawet nie w połowie drogi do końca.

Obiecałem sobie, że między tomami będę czytał jedną, inną książkę, by odczuć przerwę. Tego samego dnia, jak skończyłem pierwszy tom, wziąłem do ręki bardzo krótką powieść erotyczno-pornograficzną (Alina Reyes - Rzeźnik), która jest beznadziejna, przeczytałem bez żadnego podniecenia i jeszcze tego samego dnia, szybko sięgnąłem po drugi tom "Troi". Taka jest moc tej serii!

A, no i na koniec: "Książka fenomenalna, nie ma żadnej skazy!".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ławeczka pod bzem

Będąc maniaczką bzu i jego zapachu, nie mogłam przejść obojętnie obok książki Agnieszki Olejnik pt. "Ławeczka pod bzem". Wyobraź sobie, że...

zgłoś błąd zgłoś błąd