Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Faza pierwsza: Niepokój

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Cykl: Gone (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar
7,33 (5453 ocen i 618 opinii) Zobacz oceny
10
655
9
866
8
1 048
7
1 374
6
761
5
390
4
159
3
126
2
40
1
34
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gone
data wydania
ISBN
9788360010969
liczba stron
528
język
polski
dodała
Arieen

W TEN SPOSÓB KOŃCZY SIĘ ŚWIAT W mgnieniu oka wszyscy znikają… Zostają najmłodsi. Nastolatki. Uczniowie. Niemowlęta. Nie ma nikogo poza nimi. Nagle milkną telefony. Przestaje działać Internet. Nie ma telewizji. Nikt nie wie, co się stało. Pomoc nie nadchodzi. Nastolatki nieoczekiwanie zaczynają się zmieniać. Zyskują nowe zdolności – niewyobrażalne, groźne, śmiercionośne moce – które z dnia na...

W TEN SPOSÓB KOŃCZY SIĘ ŚWIAT

W mgnieniu oka wszyscy znikają… Zostają najmłodsi.

Nastolatki. Uczniowie. Niemowlęta. Nie ma nikogo poza nimi. Nagle milkną telefony. Przestaje działać Internet. Nie ma telewizji. Nikt nie wie, co się stało. Pomoc nie nadchodzi. Nastolatki nieoczekiwanie zaczynają się zmieniać. Zyskują nowe zdolności – niewyobrażalne, groźne, śmiercionośne moce – które z dnia na dzień stają się silniejsze. Których nie sposób kontrolować.

Witaj w nowym, przerażającym świecie, gdzie do głosu dochodzą najgorsze instynkty, gdzie nie ma miejsca dla słabych, a najtrudniejszym zadaniem jest pozostanie sobą…

Czas ucieka.
W dniu swoich piętnastych urodzin znikniesz...

Pierwsza część sześciotomowego cyklu dla młodzieży, inteligentny, trzymający w napięciu thriller rekomendowany przez króla powieści grozy, Stephena Kinga. W niewielkim amerykańskim miasteczku, Perdido Beach, w jednej chwili znikają wszyscy, którzy ukończyli piętnaście lat – nauczyciele, rodzice, sprzedawcy, kierowcy znajdujących się w ruchu samochodów. Wszyscy. Świat bez dorosłych nie jest tak zabawny, jak mogłoby się wydawać – w rozciągającej się wokół miasta strefie zaczyna rządzić prawo pięści. Bez policjantów, opiekunów, lekarzy ci, którzy niedawno byli jeszcze dziećmi, wprowadzają własne porządki. Jednak władza deprawuje, zwłaszcza gdy sięgają po nią nieodpowiednie osoby, takie jak charyzmatyczny i pozbawiony zahamowań Caine. Główny bohater, Sam, stara się wyjaśnić zagadkę i nie dopuścić, by w miasteczku szerzyła się przemoc. Ma jednak niewiele czasu na znalezienie odpowiedzi na dręczące wszystkich pytania. Niedługo skończy piętnaście lat. A wtedy zniknie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Jaguar, 2009

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=gone&...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 297

Faza pierwsza: Niepokój

„- Chcesz mi powiedzieć, że pod ziemią jest masa uranu i nikt nie powinien myśleć, że to niebezpieczne? - spytał Edilio sceptycznym tonem.
- Masa uranu i kości jednego faceta - uzupełnił Quinn. - Witaj w Perdido Beach, nasze motto brzmi: "Promieniowanie? Jakie promieniowanie?”

Wyobraź sobie, że normalnie siedzisz sobie w klasie. Niektórzy rozrabiają, gadają - nic nowego i specjalnego. Nagle orientujecie się, że nauczyciel gdzieś zniknął. Ale on nie wyszedł ani nie ukrył się pod biurkiem - zrobił puff. Jak bańka mydlana.

Okazuje się, że każdy, kto skończył 15 lat znika. Nie ma dorosłych - zostają same dzieci. Wbrew pozorom to nie jest nic fajnego. Wszędzie panuje chaos, a małe dzieci zostają bez opieki. Po prostu: puff. [...]

Ale... czemu?


Pierwsze, co naprawdę zachęciło mnie do przeczytania GONE to rekomendacja samego Stephena Kinga na okładce. Miałam co do tego obawy, bo co jeśli autor znowu był na haju i pisał to bezmyślnie? Oczywiście żartuję.

Michael Grant urodził się w 1943 roku. Większość życia spędził w ruchu. Wychował się w wojskowej rodzinie, chodził do dziesięciu szkół w pięciu stanach, a także trzech szkół we Francji. Nawet jako dorosły nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej. Został pisarzem po części dlatego, że to jeden z nielicznych zawodów, które nie przeszkadzają w przemieszczaniu się. Jego największe marzenia to całoroczna podróż po świecie i odwiedzenie wszystkich kontynentów z Antarktydą włącznie oraz posiadanie chipu z Googlem we własnej głowie. Obecnie mieszka w Chapel Hill w Północnej Karolinie wraz z rodziną oraz zdecydowanie zbyt dużą ilością zwierząt.

Ciekawy jest sposób, w jaki pan Grant pisze o sobie:
Głównie piszę.
Stuk.
Stuk.
Stuk.
Siedzę na werandzie, piję kawę, palę papierosa za papierosem i piszę.
Stuk.
Stuk. Stuk.
Piszę dwoma palcami.
Stuk.
Czasami wyskoczę po kawę.
Stuk.
A kiedy bardzo ekscytuję się tym, co piszę, używam nawet trzeciego palca!

Zapoznajemy się z nową historią podczas lekcji w małym miasteczku Perdido Beach, gdy nauczyciel zrobił sobie puff. Nie podobało mi się to, że początek wydaje się urwany, jakby przed tym coś było, ale jednak ktoś to wyrwał i ukradł.
Poznajemy Sama, Astrid i kilka innych osób, którzy "przejmują dowodzenie", a raczej starają się panować nad swoimi myślami i innych żeby wszyscy nie powariowali i nie pozabijali się wzajemnie. Gdy idą do swoich domów sprawdzić (nawet jeśli wiedzą co zobaczą) ich obawy się sprawdziły - zniknął każdy dorosły.

Zostali sami. Bez telefonów, bez internetu, bez pomocy starszych.
Ale to tylko ETAP...

Co teraz?

Mogłoby się wydawać, że GONE to po prostu powieść o robieniu puff. Ale gdy dochodzi chciwość, zazdrość, władza i tajemnicze moce robi się ciekawie. Sam myślał, że tylko on jest "inny". Ale jest dużo więcej osób, które posiadają pewien dar. A bogatym, "trudnym" dzieciakom z innej szkoły to się nie podoba i wkraczają do akcji z Cainem na czele...
Michael Grant stworzył mnóstwo bohaterów, więc mamy szeroki wybór co do tego, z kim możemy się utożsamić. W moim przypadku wyglądało to tak, że utożsamiłam się z kilkoma: Samem, Astrid, Laną, Mary. Pewnie większość z Was zastanawia się, co w nich jest takiego specjalnego? Być może dowiecie się tego.. sięgając po GONE.

„Świat jest taki, jakim go uczynimy. Ale myślę też, że czasami możemy prosić Boga o pomoc, a On pomoże. Czasami mi się wydaje, że siada i mówi: "Jejku, co te głupki teraz wyprawiają. Chyba lepiej trochę im pomóc.”

Podobał mi się pomysł pana Granta z tym, że jedynie ich miasteczko jest otoczone "murem", który oddziela ich od "drugiego" świata. Ale co za nim jest? Też mnie to zastanawia. Tak samo jak zastanawia mnie fakt, czemu każdy po 15 roku życia po prostu sobie znika. No bo w sumie to czyja to wina? Ludzi? Promieniowania? Boga?
Puff.

Myślę, że książka - mimo że tajemnicza, to jest godna polecenia. Autor pisze lekko, dzięki czemu nie męczymy się z tą książką i dojście do końca powieści jest tylko kwestią czasu. Swoje 15 urodziny będę miała w czerwcu i mam nadzieję, że "nie zniknę". Polecam dla starszych i młodszych.

„- Czyli turbin nie napędzają gigantyczne chomiki?! - wydarł się Quinn. - Ktoś wprowadził mnie w błąd!”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hygge po polsku

Hygge, to słowo znane jest już większości osób za sprawą książki "Hygge. Duńska sztuka szczęścia". A co ono tak naprawdę oznacza? W języku p...

zgłoś błąd zgłoś błąd