Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na marginesie życia

Wydawnictwo: Książka i Wiedza
7,19 (1590 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
103
9
185
8
286
7
587
6
265
5
125
4
12
3
25
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788305135139
liczba stron
195
język
polski
dodał
kat82

Inne wydania

Opowiada historię dramatycznych zmagań głównego bohatera z gruźlicą, która była "pamiątką" po obozie koncentracyjnym. Grzesiuk, mimo trudnego położenia, nie poddaje się, stara się sobie radzić, zachowuje poczucie humoru. To historia opowiedziana w iście Grzesiukowym stylu - prawdziwym, czasem brutalnym, ale lekkim i dość nonszalanckim, jak przystało na wychowanka przedwojennego Czerniakowa. ...

Opowiada historię dramatycznych zmagań głównego bohatera z gruźlicą, która była "pamiątką" po obozie koncentracyjnym. Grzesiuk, mimo trudnego położenia, nie poddaje się, stara się sobie radzić, zachowuje poczucie humoru. To historia opowiedziana w iście Grzesiukowym stylu - prawdziwym, czasem brutalnym, ale lekkim i dość nonszalanckim, jak przystało na wychowanka przedwojennego Czerniakowa.
"Wikipedia"

 

pokaż więcej

książek: 254
grzech-pierworodny | 2011-10-05
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 17 stycznia 2009

Jest to ostatnia część trylogii życia, wydana rok po śmierci pisarza. Grzesiuk powrócił do Polski w lipcu 1945 roku. Wraz ze sobą przywiózł także gruźlicę, która była efektem wyniszczających warunków, w których przyszło mu przeżyć blisko pięć lat. Nie było to nic nadzwyczajnego, ponieważ w bardzo wielu przypadkach byli więźniowie obozów koncentracyjnych zapadali na tą chorobę. Ciągłe niedożywienie, brak odporności oraz mordercza praca powodowały, że choroba miała olbrzymie pole do rozwoju.

W sierpniu 1945 roku jak sam mówił, zaczął uczciwie pracować. Dwa lata później dowiedział się o gruźlicy i pomimo rozpoczęcia leczenie nie przerwał pracy aż do 1959 roku. „Na marginesie życia” jest właśnie opowiadaniem pisarza o walce z gruźlicą i jego licznych pobytach w sanatoriach.

Pomimo faktu, iż Grzesiuk walki z gruźlicą nie wygrał, książka nie jest wołaniem o pomoc czy rozpaczaniem nad swoim losem. Właśnie tutaj możemy się przekonać, że ten charakterny „ Grzesiuk” to nie była sztuczna postawa na pokaz, ale prawdziwy człowiek z zasadami. W swoim obchodzeniu się z chorobą daje nam jasny przekaz, iż nie ważne w jakiej sytuacji się znajdujesz, zawsze musisz pozostać wierny sobie. Nie stracił nawet swojego optymizmu i humoru. Oczywiście książka ma poważniejszy charakter, gdyż opowiada o rzeczach, można powiedzieć, ostatecznych. Ale Grzesiuk woli żartować z życia czy dolegliwości cielesnych niż się załamywać. Oczywiście, żeby się nie poddać wspomagał się alkoholem, bo twierdził, że skoro ma krótko żyć, woli czerpać z życia ile się da. Odbywało się to kosztem rodziny, a syn pamięta raczej, jego ciągłe nieobecności niż czas spędzony razem. Ale czy można Grzesiuka za to winić??

Książka tak jak dwie poprzednie napisana jest prostym językiem, ale to w żadnym wypadku nie jest to zarzut. Jest to jego zaletą, że potrafił opisywać tak obrazowo swoje cierpienie nie nadużywając słów.

Swoją walkę przegrał w styczniu 1963, po przejściu dwóch operacji. Osierocił dwójkę dorastających dzieci.

Grzesiuk jak powszechnie wiadomo, oprócz trzech książek pozostawił po sobie, mnóstwo piosenek, który jako wielki propagator przedwojennego i warszawskiego folku śpiewał.

Któż nie zna „U cioci na imieninach”, „Apaszem Stasiek był” , „Komu dzwonią” czy w końcu „Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”. Piosenki te wspaniale uzupełniają słowa które pozostawił, ukazując barwny i zabawny świat przedwojennej stolicy.

W nagrodę, której zapewne nie oczekiwał, został patronem jednej z ulic swego ukochanego Czerniakowa. Na podstawie „ Boso ale w ostrogach” powstał spektakl teatralny pod tytułem „Ballada Czerniakowska”, a w ostatnich latach film dokumentalny „Grzesiuk, chłopak z ferajny”. Osobiście nie polecam tego dokumentu. Czekałem na ten film do późnych godzin wieczornych ( bo pokazywany był w TVP) i się tylko nim rozczarowałem. Czemu?? Ciężko mi powiedzieć. Może dlatego, że burzy ogólnie przyjęty wizerunek Grzesiuka. Jego siostra twierdzi, że nie wychowywał się na ulicy, piosenki które śpiewał przed wojną, nie mały nic wspólnego z „szemranymi tematami”. Specyficzny akcent warszawski nie był naturalny tylko wyuczony, ponieważ cała rodzina nie pochodziła z Warszawy. Jak było naprawdę to wiedzą tylko osoby zainteresowane. Ja podchodzę do tej sprawy ostrożnie, mając na uwadze powiedzenie, że ” osoby nieobecne nie mają racji”.

Nawet siostra może teraz rozpowszechniać „swoją” prawdę . Nie moim zamiarem jest kogoś obrażać ja po prostu chce myśleć o Grzesiuku tak jak on sam się przedstawiał.

Chłopaka z ferajny.

Gorąco polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najtwardsza stal

Kiedy spojrzałam na tę książkę byłam pewna, że będzie coś w stylu Sexy bastard. Hard. Nie miałam racji. Ta książka jest o niebo lepsza. A z Trentem je...

zgłoś błąd zgłoś błąd