Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nowe przygody Mikołajka. Tom 2

Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Cykl: Przygody Mikołajka
Wydawnictwo: Znak
7,72 (4006 ocen i 174 opinie) Zobacz oceny
10
433
9
800
8
986
7
1 159
6
369
5
201
4
28
3
25
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Histoires inédites du petit Nicolas
data wydania
ISBN
9788324008742
liczba stron
376
język
polski
dodała
Agnieszka

Dlaczego Rosół nie lubi lodów? Jak to się stało, że Kleofas przestał być najgorszy w klasie? Kto jest najlepszym graczem w kulki w całej szkole? Oto 45 nowych, nieznanych dotąd polskiemu czytelnikowi historyjek o najsłynniejszym francuskim uczniu i jego paczce, rodzicach i sąsiadach. Znakomita okazja, by spotkać wszystkich jego kolegów i posmiać się z ich zwariowanych pomysłów. Mikołajek znów...

Dlaczego Rosół nie lubi lodów?
Jak to się stało, że Kleofas przestał być najgorszy w klasie? Kto jest najlepszym graczem w kulki w całej szkole?
Oto 45 nowych, nieznanych dotąd polskiemu czytelnikowi historyjek o najsłynniejszym francuskim uczniu i jego paczce, rodzicach i sąsiadach. Znakomita okazja, by spotkać wszystkich jego kolegów i posmiać się z ich zwariowanych pomysłów.

Mikołajek znów podbija serca najmłodszych czytelników, a starszych przenosi w czasy, kiedy sami byli mali.

 

źródło opisu: ZNAK, 2009

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 894
Ervisha | 2010-10-17
Na półkach: Przeczytane

Za genialne wydanie „Nowych przygód Mikołajka” należą się wydawnictwu Znak wielkie oklaski! Na księgarskiej ladzie, półce przyciąga natychmiast wzrok. Znakomicie prezentuje się na półce domowej biblioteczki. Książka zapoczątkowała w piękny sposób cały ten szał Mikołajkowy, te gadżety, przeróżne wydawnictwa, gdzie króluje kreska Sempégo i odmieniane przez wszystkie przypadki imię Mikołajek… Na okładce główny bohater, lekko podkolorowany dla efektu, w zielonej marynarce i czerwonym krawacie, na białym tle, które wypełniają chyba wszystkie postacie towarzyszące Mikołajkowi w opowiadaniach, narysowane szarą, mniej lub bardziej wyraźną kreską, sugerującą, że są właśnie tylko tłem dla tego, na którym skupiają się reflektory literackiej sceny.

Co za niespodzianka! Po mniej więcej dwudziestu latach wracają te przezabawne, ironiczne, czasami nawet złośliwe historie, opisywane na paru kartkach, przyozdobionych równie zabawnymi, komiksowymi rysunkami. Pierwszy raz, bo przecież poprzednie cztery książeczki to wydawnictwa po sto kilkadziesiąt czy z jednym wyjątkiem dwieście kilkadziesiąt stron, mamy osiemdziesiąt opowiadań umieszczonych w dziesięciu rozdziałach na prawie sześciuset stronach. Ogromny, piękny, wspaniały, opasły tom! Prawie na każdej stronie, a z pewnością na każdej kartce towarzyszy czytelnikowi rysunek. Czasami jest to Mikołajek w przeróżnych pozach, czasami wyjątki ze scenek obrazujących opowiadaną historię.

W historiach znajdujemy dialogi kilkuletnich, pewnie niespełna dziesięcioletnich uczniów, które odzwierciedlają dziecięce pojmowanie świata i przypominają chłopięce lata. Widzimy tatę Mikołajka – drobnomieszczańskiego pracownika biurowego, nerwowego, kłótliwego, trochę nierozumiejącego dzieci, jakby z niezamierzonym do nich dystansem. Miejscami bardzo śmiesznego, miejscami dającego wiele do myślenia dorosłym czytelnikom, którzy mogą w tej, zamierzonej przecież, ironii zobaczyć siebie. Mamy tu tych samych co poprzednio sąsiadów, opiekunów szkolnych, dyrektora szkoły, postacie kobiece – przede wszystkim mamę Mikołaja, nauczycielki. Z kart książki dobywają się dziecięce krzyki, dąsy, kłótnie.

Na początku tego tomu wita nas wstępem córka Goscinny’ego – Anne, która pisze o uczuciach i więzach przyjaźni autorów, będących chyba podstawą dla stworzenia tych opowiadań.

Fabuła i humor konstruowane są na zasadzie przeciwieństw. Pokazane są z wielkim wdziękiem relacje, ba! wojna społeczna i rodzinna! Między sąsiadami, pracownikiem a szefem, teściową a zięciem. Stąd wyciągane są i oprawiane humorem, żartami złośliwe dialogi, komentarze, bardziej rozumiane i doceniane przez dorosłych czytelników niż dzieci. Mamy pana Blédurta (z żoną, chociaż to nie ona jest „główną atrakcją” wzajemnych stosunków obu rodzin), państwa Courteplaque – nowych sąsiadów z córką Jadwinią, o której Mikołajek mówi, że nie jest tak fajna jak chłopaki, ale się z nią ożeni, jest szef taty Mikołajka – pan Moucheboume, jest pan Cazalès, korepetytor, pani Navarin, zastępująca „naszą panią”. Sytuacje z udziałem tych postaci są przezabawne. Dlaczego? Bo widzimy w nich samych siebie, naszych sąsiadów, naszą rodzinę, nasz stosunek do szefostwa. Wszędzie mnóstwo złośliwości i kpin. Od wspólnej zabawy, przez obrażanie się, po pomoc i wścibstwo. Bo autorzy przypisali każdej z postaci, która pojawia się w zbiorach opowiadań wielokrotnie, która tworzy owo Mikołajkowe środowisko naturalne, właściwe jej cechy. A te cechy właśnie dają czytelnikowi możliwość i komfort zadomowienia się w stworzonym środowisku, uśmiechu już na samą wzmiankę o postaci, która zapowiada jej uczestnictwo w jakimś zdarzeniu, towarzyszenie Mikołajkowi. Samo życie!

Autor dał nam bardzo szeroki obraz powojennej, małomiasteczkowej Francji. Zwyczajów prowincji z drobnymi sklepikarzami, powstającymi domami towarowymi, dorabianiem się mieszczaństwa, wyjazdami na wieś, ulicznymi lodziarzami, policjantami pilnującymi porządku na ulicach, wesołymi miasteczkami… Pokazał szkołę jeszcze nie koedukacyjną, z czwartkiem jako dniem wolnym od nauki…

Trudno streszczać lub recenzować wszystkie opowiadania z tych tomów. Wiele jest w nich elementów powtarzalnych. Oczywiście koledzy Mikołaja, zachowania ich i ich rodziców. Przez tę powtarzalność Goscinny buduje humor, który nie nudzi. Przedstawianie z tomu na tom tych samych postaci jest zabawne, nie nudne. Przecież można ciągle czytać wyjaśnienia Mikołajka, że Rosół to nasz opiekun, nazywany jest tak, bo wciąż mówi: „Spójrzcie mi w oczy”, a na rosole są oka; że Alcest ciągle je; że Gotfryd ma bardzo bogatego tatę; że tata Rufusa jest policjantem; że Ananiasz nosi okulary i przez to nie można go bić ;i tak dalej. Ale powtórzenia z tomu na tom, z opowiadania na opowiadanie mają przecież zawsze nową scenerię. Pisarz przenosi nas do cyrku, restauracji, zoo, pociągu. I do wielu, wielu innych miejsc, w których jednak bohaterem jest zawsze Mikołajek, z jednej strony opisujący szaleństwa kolegów, a z drugiej dostrzegający swoim dziecięcym wzrokiem śmieszne zachowania i pozy dorosłych…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Modyfikowany węgiel

Wciągająca akcja, ciekawe postacie, poza dostarczeniem rozrywki zachęca do refleksji nad człowieczeństwem.

zgłoś błąd zgłoś błąd