Wyzwanie czytelnicze LC

Zulejka otwiera oczy

Tłumaczenie: Henryk Chłystowski
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
8,33 (86 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
15
8
33
7
14
6
4
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Зулейха открывает глаза
data wydania
ISBN
9788365613417
liczba stron
464
język
polski
dodała
Ag2S

Powieść ta należy do tego rodzaju literatury, który, jak się zdawało, zniknął całkowicie wraz z rozpadem Związku Radzieckiego. Istniała wspaniała plejada pisarzy dwóch kultur, którzy należeli do jednego z narodów imperium, ale pisali w języku rosyjskim. Fazil Iskander, Jurij Rytcheu, Anatolij Kim, Ołżas Sulejmenow, Czingiz Ajtmatow… Tradycje owej szkoły to głęboka znajomość materiału...

Powieść ta należy do tego rodzaju literatury, który, jak się zdawało, zniknął całkowicie wraz z rozpadem Związku Radzieckiego. Istniała wspaniała plejada pisarzy dwóch kultur, którzy należeli do jednego z narodów imperium, ale pisali w języku rosyjskim. Fazil Iskander, Jurij Rytcheu, Anatolij Kim, Ołżas Sulejmenow, Czingiz Ajtmatow… Tradycje owej szkoły to głęboka znajomość materiału narodowego, miłość do własnego narodu, pełen godności i szacunku stosunek do ludzi innych kultur, subtelne korzystanie z folkloru. Wydawało się, że ów kierunek nie będzie miał kontynuacji, że to zaginiony ląd. Zdarzyło się jednak coś rzadkiego i radosnego – pojawił się nowy prozaik, młoda Tatarka Guzel Jachina, która w sposób naturalny zajęła miejsce w szeregu tamtych mistrzów.

Powieść Zulejka otwiera oczy to debiut wybitny. Posiada najważniejszą cechę prawdziwej literatury – trafia prosto do serca. Opowieść o losach głównej bohaterki, tatarskiej chłopki z czasów rozkułaczania, tchnie takimi autentyzmem, wiarygodnością i urokiem, jakie w ogromnym zalewie prozy ostatnich dziesięcioleci nie zdarzały się zbyt często.

Nieco filmowy styl narracji wzmacnia dramatyzm akcji i wyrazistość obrazów, a nalot publicystyczny nie tylko nie zakłóca toku opowieści, ale przeciwnie, okazuje się zaletą utworu. Autorka przywraca czytelnikowi literaturę precyzyjnej obserwacji, subtelnej psychologii i, co najistotniejsze, miłości, bez której nawet najbardziej utalentowani pisarze zamieniają się w chłodnych rejestratorów chorób naszych czasów. Utarte wyrażenie „literatura kobieca” zawiera w sobie – w dużym stopniu dzięki męskiej części krytyki – ton lekceważenia. Tymczasem kobiety dopiero w dwudziestym wieku wkroczyły do zawodów, które do tego czasu uważane były za męskie: lekarzy, nauczycieli, uczonych, pisarzy. Od kiedy istnieje ten gatunek, mężczyźni napisali złych powieści setki razy więcej niż kobiety, takie są fakty. Powieść Guzel Jachiny to bez wątpienia utwór kobiecy. O kobiecej sile i kobiecej słabości, o świętym macierzyństwie nie na tle angielskiego pokoju dziecinnego, ale na tle obozu pracy, piekielnego rezerwatu, wymyślonego przez jednego z największych złoczyńców ludzkości. Pozostaje zagadką, jak młodej pisarce udało się stworzyć tak przejmujący utwór, który opisuje miłość i czułość w piekle… To błyskotliwy start.

 

źródło opisu: https://www.noir.pl/ksiazka/717/Guzel-Jachina-Zulejka-otwiera-oczy

źródło okładki: Wydawnictwo Literackie

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1653

Czy da się nie przegrać z historią?

Niewiele istnieje, moi drodzy Państwo, dziedzin ludzkiej aktywności mocniej przesiąkniętych snobizmem niż literatura. O stosunku czytających do nieczytających szkoda się rozpisywać, bo byłoby to nie kopanie, a zakopywanie leżącego. Jednak i wśród czytelników zdarzają się tacy, co to wierzą, że jak brać się za książkę, to tylko taką, w której intelektualiści toczą niekończące się spory, a przewracać kartki trudno, bo przyciska je do okładki ciężar gatunkowy. Tymczasem Guzel Jachina wie doskonale, iż kluczem do sukcesu może być prostota – i to na nią stawia w „Zulejka otwiera oczy”.

Tatarska debiutantka do roli głównej bohaterki wybiera chłopkę, a potem ściśle śledzi jej losy, co właściwie definiuje powieść. Nie ma w niej miejsca na głębokie egzystencjalne rozważania, nie ma miejsca na teoretyzowanie nad psychologią i filozofią, nie ma miejsca na unoszenie wzroku, który Zulejka na samym początku wbija w ziemię. Żyjąca w pierwszej połowie XX wieku protagonistka musi martwić się przede wszystkim zaspokojeniem swoich podstawowych potrzeb, co w stosunkowo młodym jeszcze Związku Radzieckim okazuje się zadaniem potwornie trudnym. Szczególnie wtedy, gdy Zulejka staje się ofiarą brutalnego rozkułaczania i ląduje na Syberii z grupą równie zdesperowanych ludzi.

Ta historia jest surowa, brutalna, przytłaczająca. Przemiana głównej bohaterki z całą pewnością stanowi jeden z jej najważniejszych punktów, ale gdyby w tytule podmienić „otwiera oczy” na „cierpi” - dawałby on lepsze wyobrażenie...

Niewiele istnieje, moi drodzy Państwo, dziedzin ludzkiej aktywności mocniej przesiąkniętych snobizmem niż literatura. O stosunku czytających do nieczytających szkoda się rozpisywać, bo byłoby to nie kopanie, a zakopywanie leżącego. Jednak i wśród czytelników zdarzają się tacy, co to wierzą, że jak brać się za książkę, to tylko taką, w której intelektualiści toczą niekończące się spory, a przewracać kartki trudno, bo przyciska je do okładki ciężar gatunkowy. Tymczasem Guzel Jachina wie doskonale, iż kluczem do sukcesu może być prostota – i to na nią stawia w „Zulejka otwiera oczy”.

Tatarska debiutantka do roli głównej bohaterki wybiera chłopkę, a potem ściśle śledzi jej losy, co właściwie definiuje powieść. Nie ma w niej miejsca na głębokie egzystencjalne rozważania, nie ma miejsca na teoretyzowanie nad psychologią i filozofią, nie ma miejsca na unoszenie wzroku, który Zulejka na samym początku wbija w ziemię. Żyjąca w pierwszej połowie XX wieku protagonistka musi martwić się przede wszystkim zaspokojeniem swoich podstawowych potrzeb, co w stosunkowo młodym jeszcze Związku Radzieckim okazuje się zadaniem potwornie trudnym. Szczególnie wtedy, gdy Zulejka staje się ofiarą brutalnego rozkułaczania i ląduje na Syberii z grupą równie zdesperowanych ludzi.

Ta historia jest surowa, brutalna, przytłaczająca. Przemiana głównej bohaterki z całą pewnością stanowi jeden z jej najważniejszych punktów, ale gdyby w tytule podmienić „otwiera oczy” na „cierpi” - dawałby on lepsze wyobrażenie o całości. Jej ból uderza szczególnie, gdyż Jachina nie filtruje go w żaden sposób: kolejne upokorzenia nie wzbudzają w Zulejce gniewu, bo nigdy nie zaznała innego życia; nie wie, że inne życie jest możliwe. Zresztą złości i tak nie miałaby jak spożytkować, bo nie ma w niej buntu, nie ma wiary w szansę na poprawę własnego losu, nie ma głębokiej świadomości narodowej czy etnicznej. W wydanych niedawno „Patriotach”, w których większość akcji osadzona jest w tych samych realiach, Sana Krasikov skupiła się na motywie jednostki przeciwstawiającej się państwu; w „Zulejka otwiera oczy” Jachina problematyki tej nie porusza w ogóle, czyniąc swoją bohaterkę bezwolną niemal ofiarą prądów historycznych zmuszoną do walki o przetrwanie.

Osobisty dramat przeżywa oczywiście nie tylko główna bohaterka. Pisarce udała się niełatwa sztuka otoczenia centralnej postaci całą grupą intrygujących bohaterów. Posłużyli jej oni do tego, aby zawrzeć w powieści cały przekrój spojrzeń na konstytuujące się wciąż państwo. Zulejka to chłopka, która nawet nie zdaje sobie sprawy ze swoich społecznych ograniczeń, ale Wolf Leibe? Okazuje się, że profesor kazańskiego uniwersytetu także nie ma w planach sięgać wzrokiem dalej niż do czubka własnego nosa – woli pogrążyć się w naiwnych urojeniach. Najwięcej uwagi Jachina poświęca jednak Wani Ignatowowi, który przechodzi długą drogę od bezmyślnego, brutalnego aparatczyka do surowego wciąż, ale jednak opiekuna ofiar państwa. Mniejszym lub większym bohaterom towarzyszą oczywiście, jak to w powieści rosyjskiej najczęściej bywa, etyczne gnidy: Kuzniecow i Goriełow, dla których tragedia stanowi doskonałą pożywkę.

Jednak „Zulejka otwiera oczy” to nie tylko ludzie. To także Syberia, którą Jachina bardzo dobrze opisuje. Pisarce udało się oddać piękno tej surowej krainy bez popadania w idylliczność, a przy tym ukazać ją jako świat śmiertelnie niebezpieczny. Genialnym ruchem okazało się wysłanie kolejnych bohaterów na polowanie – dzięki temu wspaniała przyroda tajgi ożywa, a rosyjskie rubieże oczarowują czytelnika.

„Zulejka otwiera oczy” to powieść, której piękno jest wyjątkowo surowe – lecz i bardzo wyraźne. Jeśli interesuje Państwa motyw krzywdy wyrządzanej ludziom przez historię, to ta książka będzie świetnym wyborem.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (386)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2740
Koronczarka | 2018-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2018

O stalinowskich deportacjach na Syberię nie miałam już sił czytać. Unikałam takich książek, ale dla Zulejki postanowiłam zrobić wyjątek, bo po napisaniu "Dzikich serc" wszystko, co wiązało się z Tatarami, stało mi się bliskie. I ta książka także taką się stała. Bo to nie jest tylko następna przeraźliwa historia o mrozie, cierpieniu, zwierzęcym głodzie, szlachetnych ofiarach i bydlęcych oprawcach. To książka o tym, jak sponiewierana żona odzyskuje samodzielność, o macierzyństwie, o pięknie życia, o tym czym jest miłość. Jej bohaterowie są grzeszni, ale szlachetni, a ich uczucia najwyższej próby. Może to i troszkę naiwne, ale bardzo poruszające.

książek: 576
talia44 | 2017-12-28
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2017
Przeczytana: 28 grudnia 2017

Cieszę się,że czytelniczy rok 2017 zakończyłam tak wspaniałą książką.Jej autorką jest pisząca po rosyjsku,z pochodzenia Tatarka,Guzel Jachina.Aż trudno uwierzyć,że ta dojrzała,wielopłaszczyznowa i śmiało można powiedzieć,że wybitna powieść to debiut literacki.
Akcja powieści toczy się w latach trzydziestych dwudziestego wieku w czasie przymusowej kolektywizacji,walki z kułactwem i wrogami ludu.Główną postacią jest Tatarka,Zulejka,całkowicie podporządkowana starszemu mężowi i wrednej teściowej.Traktowana jest przez nich jak służąca i popychadło.Dopiero deportacja i ciężkie życie w obozie pracy na dalekiej Syberii sprawia,że Zulejka przechodzi głęboką przemianę i staje się innym człowiekiem.Mimo drobnej postury staje się silna,odważna,uczy się być wolna i kochać.

"Tyle lat przeżyła,nie wiedząc,że może być inaczej.Teraz wiedziała."
"Wszystko,czego była nauczona,co zapamiętała z dzieciństwa,gdzieś odeszło,odpłynęło.Nowe,które zajęło to miejsce,zmyło obawy,jak wezbrana rzeka zmywa...

książek: 1272
Anna | 2018-01-31
Przeczytana: 30 stycznia 2018

„Zulejka otwiera oczy” to powieść Tatarki Guzel Jachina. Wybitny debiut młodej autorki.
Powieść z duszą. Trafia wprost do serca czytającego.
Akcja powieści toczy się w latach trzydziestych XX wieku. Tytułowa Zulejka jest tatarską chłopką. Niewysoka, drobna trzydziestoletnia kobieta. Od piętnastu lat żona i służąca. Całkowicie podporządkowana starszemu o trzydzieści lat Murtazowi i wrednej teściowej. Zdana na ich łaskę i niełaskę. Bez poleceń męża nie umiałaby żyć. On choć stary wciąż liczący się ze zdaniem stuletniej matki, która rządzi twardą ręką. Synową ma za nic. Ciągle z niej niezadowolona domaga się dla niej kary. Dobrze, że mąż nie bije zbyt mocno. Pewnego dnia Murtaza zostaje zamordowany. Zulejka zaś w ramach rozkułaczania chłopów zostaje wywieziona na Syberię, gdzie komendantem będzie zabójca Murtazy.
Do chwili zesłania Zulejka zdana na męża nie zastanawiała się, nie rozmyślała. Była niczym robot wykonujący polecania Murtazy i teściowej. Dopiera na zesłaniu...

książek: 1013
Mariolka | 2018-12-27
Przeczytana: 27 grudnia 2018

Zachwytu nad tą książką nie pojmuję. Owszem, ładnie napisane, z rozmachem, obrazami i dobrze się to czyta, ale jakieś takie, jak na temat ważki, lajcikowe. Nie wzruszyłam się, nie szlochałam. Może też temat nie z moich faworytnych. Czechowicz (blog krytycznymokiem, który cenię) obwieścił ją swoją książką ubiegłego roku, a na mnie zupełnie nie podziałała.

książek: 1667
Renax | 2017-10-28
Przeczytana: 26 października 2017

Ogólnie można powiedzieć, że książka traktuje o Tatarce, którą zesłano na Sybir, uprzednio zabiwszy jej męża i zabrawszy im majątek. Ale to byłoby znaczne uproszczenie, a powieść uproszczenia obala.
Powieść jest studium psychologicznym Zulejki. Tytułowym otwieraniem oczu. Zulejka jest typową reprezentantką swojej nacji. W dodatku kobietą zgnębioną. Ale żyje według norm, jakie wyniosła z domu, i norm typowych dla środowiska. Wyrwanie jej z tego środowiska z jednej strony ją psychicznie ubogaciło, ale z drugiej strony postawiło ją razem z najbardziej światłymi ludźmi ZSRR, którzy jako element kontrrewolucyjny zostali zesłani. To wszystko odbiło się na życiu Zulejki, która jednak coraz bardziej potrafiła walczyć o swoje i nazywać swoje uczucia. Mniej szukać woli nieba, a bardziej kształtować swój los. Obrazy w całości, powtarzające się myśli, jak to zdanie 'Zulejka otwiera oczy' z jednej strony mają znaczenie dosłowne, ale z drugiej strony - przenośne. Oznaczają etapy rozwoju...

książek: 324
Adam | 2018-11-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 listopada 2018

„Żona to orna ziemia, którą mąż zasiewa nasionami potomstwa – pouczała matka, zanim wysłała ją do domu Martazy. Oracz przychodzi na pole, kiedy chce, i orze dopóki starczy mu sił. Nie przystoi polu sprzeciwiać się swojemu oraczowi”.
Zulejka Walijewna skromna muzułmańska chłopka, tatarka podporządkowana swojemu mężowi. Osamotniona matka czwórki narodzonych i zmarłych córeczek. Przez teściową wiedźmę nazwana „zmokłą kurą”, żyjąca według tradycji i religijnych wierzeń. Wdzięczna Bogu za męża silnego, rosłego i nie bijącego zbyt mocno. Zulejka nie zna zewnętrznego świata, nie potrafi czytać. Jej piętnastoletnie małżeństwo ze starczym o trzydzieści lat Martazy kończy się, gdy mąż zostaje zamordowany, a ona zostaje wywieziona na Syberię.
Zulejka otwiera oczy – to powieść, której akcja rozgrywa się w latach 1929- 1945. Jest to opowieść o rozkułaczeniu, czas w którym komuniści dążą do zbudowania państwowej gospodarki Związku Radzieckiego. Tatarka zostaje kołchoźniczką wraz z innymi...

książek: 346
Ida_wrześniowa | 2018-01-10
Na półkach: 2018, Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 09 stycznia 2018

2/52/18
ZULEJKA OTWIERA OCZY-Guzel Jachina
Zulejka, tatarska chłopka, otwiera oczy, i patrzy na otaczający ją świat ze strachem, pośpiechem i jeszcze raz ze strachem.
Zulejka otwiera oczy i nie jest w stanie pojąć tego co widzi.
Zulejka otwiera oczy i patrzy. Patrzy dookoła i nie chce widzieć; patrzy w głąb siebie i spostrzega.
Bo Zulka to nie tylko "zmokła kura", co przez lata było jej wmawiane i już na zawsze w niej zostanie, ale Zulejka to tatarka. O mikrej posturze, ale wielkim sercu. To kobieta, która przezwycięży obelgi, głód, zniewagi, poniżenie, miłość własną.
"Zulejka otwiera oczy" to historia malutkiej kobiety o ogromnej wewnętrznej sile. To opowieść o wielu wspaniałych ludziach, których drogi w nieoczekiwany sposób splotły się ze sobą, tworząc ten mroźny, przetykany głodem łagrowski kilim. Z kart książki do nas przemawiają: Murtaza, Wiedźma, Ignatow, Wolf Karłowicz, Izabella, Ikonnikow, Juzuf, Goriełow- postaci realne, prawdziwe, wielorakie, wywołujące w czytelniku...

książek: 822

Nareszcie literatura która nasyciła mnie emocją tak mocną, że duch przenikną do ciała, które drżało z zimna, paliło się w gorączce, kuliło ze strachu i wykrzywiło twarz w uśmiechu. To jest żywa LITERATURA, twarda, a za razem czuła, bogata w obrazy, w portrety psychologiczne. Powiedzenie, że coś ściska w żołądku, jest namacalnym objawem somatycznym podczas czytania Zulejki.., tak jak naturalnym jest rumieniec emocji. BRAWO! dla nieznanej dotąd autorki.

książek: 574
Lady Margot | 2017-08-26

lady-margot.blogspot.com


Często wspominam Wam o tym jak wyjątkowy mam okres pod względem recenzenckich egzemplarzy. Doszło wręcz do tego, że ostatnie współprace wyciągnęły mnie z czytelniczej niemocy, która trwała kilka miesięcy. Jak pewnie się domyślacie, była ona rezultatem bardzo dużej ilości książek, które otrzymywałam od wydawnictw i które okazywały się w trakcie czytania po prostu dramatycznie kiepskie. Aż w końcu nie mogłam na książki patrzeć. Z tego również powodu w chwili obecnej współpracuję tylko z wybranymi wydawnictwami i tylko od czasu do czasu, kiedy mam przeczucie, że proponowana pozycja recenzencka może być czymś naprawdę dobrym.

Tak też było w przypadku książki, którą otrzymałam od Oficyny Literackiej Noir Sur Blanc. "Zulejka otwiera oczy" niesamowicie mnie zaintrygowała. Muszę przyznać, że w przypadku wyboru lektur instynkt rzadko mnie zawodzi i w tym przypadku też tak się stało. Jednak powiedzieć, że pozycja ta mnie nie zawiodła, to jak nie powiedzieć nic. To...

książek: 1526
teresai | 2018-05-14
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 13 maja 2018

Zulejka otwiera oczy i widzi:
nocnik napełniony przez Świekrę-Wiedźmę, który należy opróżnić,
mordę Krowy i pysk Kobyłki, które należy napełnić,
grubo ciosane ciało swojego niemłodego Męża, którego należy zaspokoić,
ubogą izbę swojego-nieswojego domu, którą należy oporządzić,
groby swoich czterech córek, które nie zdążyły ucieszyć się życiem,
Ignatowa, który strzela do jej męża.
Zulejka otwiera oczy i widzi:
ściany ciasnego wagonu, które są zapowiedzią czegoś nowego,
ściany ziemianki, które nie chronią przed głodową śmiercią,
wykrzywioną z głodu twarz niemowlęcia, które jest całym jej życiem,
miodowego Ignatowa, który nie przestaje kusić swoją słodyczą,
dzikie ślepia niedźwiedzia, który stanie się jej myśliwskim trofeum,
łódkę, na której odpływa Juzuf,
rozpacz i samotność, które dzięki Ignatowowi da się jakoś przeżyć.

Ja zamykam oczy i widzę:
Zulejkę i Ignatowa.
Miłość surową jak Syberia i słodką jak miód.

Chociaż to nie jest powieść o miłości.
A może właśnie jest?

zobacz kolejne z 376 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd