Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
5 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
1302900730
liczba stron
440
kategoria
komiksy
język
angielski
dodał
yodapl

Todd McFarlane became a superstar illustrating the Amazing Spider-Man, but he changed the industry forever with his next project: the 'adjectiveless' solo title SPIDER-MAN! Taking on both writing and art duties, McFarlane ushered Peter Parker into a gritty new era - and it began with Torment! Plus, in the ultimate Nineties team-up, Spidey joins X-Force to battle the unstoppable Juggernaut!...

Todd McFarlane became a superstar illustrating the Amazing Spider-Man, but he changed the industry forever with his next project: the 'adjectiveless' solo title SPIDER-MAN! Taking on both writing and art duties, McFarlane ushered Peter Parker into a gritty new era - and it began with Torment! Plus, in the ultimate Nineties team-up, Spidey joins X-Force to battle the unstoppable Juggernaut! COLLECTING: SPIDER-MAN (1990) 1-14, 16; X-FORCE (1991) 4 SPIDER-MAN/DEADPOOL 1-6

 

źródło opisu: https://www.amazon.co.uk/Spider-Man-Todd-McFarlane...(?)

źródło okładki: https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/6...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 215
yodapl | 2017-07-19
Przeczytana: 19 lipca 2017

Jedną z serii komiksowych, które ukształtowały to medium w latach 90-tych był niewątpliwe run Todda McFarlane’a Spider-Man. Todd McFarlane, który otrzymał wolność artystyczną i odpowiadał zarówno za scenariusz, jak i za rysunki nowej serii o Spider-Manie, miał sprawić, że Spidey umocni swoja rolę najpopularniejszego solowego bohatera Marvela. Ale przede wszystkim, miał sprawić, że do studia płynąć będzie rzeka gotówki, a szpece od marketingu w Marvelu mieli mu w tym pomóc. Co więc wymyślono? Nową serię o Spider-Manie, pozbawioną przymiotników w tytule, która już od pierwszego numeru wyróżniała się liczbą dostępnych okładek i wariantów.
Panom udało się zmienić rynek komiksowy w USA. Przez to, że nowe, gorące zeszyty ze Spider-Manem były pakowane w specjalne folie i sprzedawane w wariantach „ekskluzywnych”, czy kolekcjonerskich, w 1990 roku rynek komiksowy stał się poletkiem spekulantów. Kilka dni po premierze pierwszego zeszytu, spekulanci byli w stanie płacić po $20 za zeszyt, w nadziei, że schowany pod poduchę komiks przyniesie im solidny zysk w przyszłości. Widząc co się dzieje Marvel sam dolewał oliwy do ognia, prezentując w czasem ogromną liczbę alternatywnych okładek tych samych zeszytów – złota, platynowa, srebrna… Spider-Man McFarlane’a rozbił bank sprzedając się w milionowych nakładach, liczbie, która na dzisiejsze warunki jest nie tyle imponująca, co niewyobrażalna.
Dziś tę część historii komiksu superbohaterskiego można łatwo przyswoić kupując Omnbusa, który zbiera 15 zeszytów solowej serii McFarlane’a oraz 1 zeszyt X-Force z gościnnym udziałem artysty. Jest to dobra okazja, by przekonać się czym naprawdę były te komiksy i co z nich zostaje, gdy zapomni się o fali marketingu i ekonomicznych implikacjach. Czy czasem król nie będzie nagi?
Moim zdaniem tak poniekąd jest, bowiem poziom, który prezentuje McFarlane w swoim runie jest co najwyżej średni. Awangardowe rysunki, które wpisywały się w narrację lat 90-tych są do przełknięcia. Oczywiście, mięśnie, piersi i karykaturalne facjaty złoczyńców wylewają się ze stron komiksu, ale nie można odmówić McFarlane’owi kunsztu, między innymi patrząc na misterne detale jego rysunków. Od strony scenariuszowej jest już zupełnie inaczej. Od pierwszej historii zawartej w pięciu zeszytach czujemy absurdalny vibe lat 90-tych. Historia prezentowana jest nam w ultra przerysowany sposób, rozwleczony do granic możliwości o okraszony absurdalnym poziomem teatralności. Przykład? Przez kilka pierwszych zeszytów po kartkach komiksu krąży uciążliwy napis DOOM, który swoją czerwoną barwą ma podkreślić powagę sytuacji na nadać złoczyńcy bardziej upiornego charakteru. Metody narracji, które zawstydziłyby 14-letniego chłopca piszącego fan-fici. Im dalej w las tym jednak lepiej, widać, ze McFarlane jednak czegoś się po drodze uczył. Choć i tak skala pompatyczności jego kolejnych opowieści pozostaje w maksymalnych wartościach, to jednak da się je czytać bez parskania co chwilę śmiechem politowania.
No więc tak to wygląda – faktycznie seria ta zmieniła komiksy i ukształtowała lata 90-te, na dobre i na złe. Okres w historii medium, gdzie forma królowała nad treścią, superbohaterowie byli zmęczeni, twardzi i nieludzko umięśnienie, a pieniądze płynęły całymi rzekami. Mimo, że przedzieranie się przez historię McFarlane’a może nie należeć do najłatwiejszych, to moim zdaniem i tak warto się z nimi zapoznać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zakon Achawy

To książka jest z szerokiego obecnie i popularnego nurtu fantasy. Fantastyka przypominająca dawne baśnie wymieszane z historią. "Zakon Acha...

zgłoś błąd zgłoś błąd