Po własnych śladach

Wydawnictwo: Astraia
6,91 (34 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
7
7
13
6
9
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365686084
liczba stron
262
język
polski
dodał
ampH

W wigilijną noc podczas śnieżnej zamieci we wsi pod Zakopanem dochodzi do tajemniczego wypadku. Samochód znanego biznesmena wjeżdża w starą góralską chałupę, doszczętnie ją niszcząc. Kierowca ginie na miejscu. Wezwany na miejsce tragedii komendant powiatowy policji, Sławomir Derebas, stwierdza, że to, co na pierwszy rzut oka wydawało się wynikiem brawury ofiary, może być morderstwem. Sprawę...

W wigilijną noc podczas śnieżnej zamieci we wsi pod Zakopanem dochodzi do tajemniczego wypadku. Samochód znanego biznesmena wjeżdża w starą góralską chałupę, doszczętnie ją niszcząc. Kierowca ginie na miejscu. Wezwany na miejsce tragedii komendant powiatowy policji, Sławomir Derebas, stwierdza, że to, co na pierwszy rzut oka wydawało się wynikiem brawury ofiary, może być morderstwem. Sprawę komplikuje fakt, że w sprawę jest zamieszany inny policjant, komisarz Karpiel, dawniej podwładny Derebasa.

 

źródło opisu: Astraia, 2017

źródło okładki: Astraia, 2017

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1856

Już kilka lat minęło od chwili, gdy po raz pierwszy dałam szansę polskiemu autorowi i odkryłam, że Polak też potrafi. Od tamtej pory chętnie sięgam po książki nieznanych pisarzy, którzy dopiero zaczynają, albo ich nazwiska nie są znane w czytelniczym świecie. Sama nie wiem, czym kierowałam się, kiedy podjęłam decyzję o przeczytaniu Po własnych śladach. Być może swoją rolę zagrała tutaj tematyka, która niebezpiecznie kojarzy się z serią o komisarzu Forście, Remigiusza Mroza. Jako ogromna fanka owego cyklu nie mogłam przejść obojętnie obok książki, której akcja rozgrywa się w tych samych rejonach.

Pewnej zimowej nocy zdarza się wypadek. I pewnie nie byłoby w tym nic niezwykłego. Koniec końców wypadki się zdarzają i to całkiem często, szczególnie w takich warunkach. Z pozoru wydaje się, że fakt, iż samochód znanego biznesmena wjechał w stary, góralski dom to sprawa oczywista. Mężczyzna, który zginął na miejscu, zwyczajnie przecenił własne możliwości, a owa brawura go zabiła. Komendant policji powiatowej jednak uważa, że to wcale nie był przypadek, a bogacz zwyczajnie został zamordowany… Wszystko wskazuje na to, że zamieszany w sprawę jest jeden z policjantów, były podwładny Sławomira Derebasa, komisarz Karpiel...

"Karpiel pomyślał, że śmierć starego domu bywa równie przygnębiająca, jak odejście człowieka."

Nie da się ukryć, że Po własnych śladach to po prostu kolejny kryminał, który człowiek przeczyta wyłącznie dla relaksu. Nic tutaj nie zmieni Waszego życia, nie zszokuje Was i nie sprawi, że z niecierpliwością będziecie wyczekiwać na kolejne książki Mariusza Koperskiego. Mimo to podczas czytania ani razu nie pomyślałam o tym, że marnuję czas, gdyż ostatnio unikam literatury typowo rozrywkowej i wolę taką, która coś we mnie zmienia i czegoś mnie uczy. unikam literatury typowo rozrywkowej i wolę taką, która coś we mnie zmienia i czegoś mnie uczy. Nie można jednak katować umysłu ciągle, dlatego trochę lżejsze książki też są mile widziane. A okazało się, że to naprawdę bardzo dobry kryminał. Mariusz Koperski świetnie przemyślał cały przebieg fabuły i – chociaż połowę wydarzeń przewidziałam – zakończenie zasługuje na oklaski.

Styl pisania autora jest lekko chaotyczny, jednak w niczym mi to nie przeszkadzało i nie gubiłam się w wydarzeniach. Szybkie przeskoki między postaciami i wydarzeniami mogą mieszać w głowie i sprawiać, że człowiek straci całą przyjemność z lektury. Według mnie jednak całkiem dobrze pasuje to do całej akcji, która jest pełna niedomówień, a policjanci muszą czuć się równie skonfundowani co czytelnik. Wielkim plusem w Po własnych śladach jest zakopiański klimat, który został bardzo dobrze oddany. Autor zwraca uwagę i na plusy i minusy mieszkania w typowo turystycznym mieście i udaje mu się sprawić, że poczułam się jakbym tam była.

"Wiesz, co jest najgorszą rzeczą, która może przytrafić się człowiekowi? Wiesz? Nie? To samotność. Jest... przerażająca."

Przyznam szczerze, że nie zwracałam zbyt dużej uwagi na bohaterów. Pochłonęłam Po własnych śladach na raz, jednak zrobiłam to dla fabuły, a nie postaci. Komisarz Karpiel przyciągnął moje spojrzenie i co jakiś czas pojawiały się we mnie jakieś ciepłe uczucia dla niego, jednak bardziej interesowały mnie pobudki sprawcy. W pewnym momencie domyśliłam się, co i dlaczego, acz autor zabezpieczył się i postarał, by zbyt prosto nie było. Tego, co kryje się głębiej, nie w sposób przewidzieć i jeśli nie macie doświadczenia w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych poczujecie się cholernie zaskoczeni. Czasami żałuję, że tyle w moim życiu się tego gatunku naczytałam, że naprawdę dobrze idzie mi łączenie wszystkich wątków i znajdywanie poszlak. Teraz naprawdę ciężko sprawić, że siedzę z szeroko otwartymi ustami i nie wierzę w to, co się wydarzyło. Mariuszowi Koperskiemu również nie udało się doprowadzić mnie do takiego stanu, jednak było bliżej niż dalej.

Po własnych śladach to kryminał, z którym naprawdę warto się zapoznać z dwóch powodów. Po pierwsze jest on polski, nasz własny. Nie ma co dyskryminować naszej rodzimej literatury. Po drugie to naprawdę kawał dobrej rozrywki, bez żadnych wątpliwości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Futu.re

Dla mnie RE-WE-LA-CJA! Dawno nie czytałam tak wciągającej książki. Z każdą stroną zastanawiałam się co będzie dalej i jak potoczą się losy bohaterów....

zgłoś błąd zgłoś błąd