Piękne życie. Jak nauczyłam się mówić nie, przestałam być idealna i odnalazłam spokój

Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Wydawnictwo: Znak
6,26 (35 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
1
8
2
7
10
6
9
5
5
4
3
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Present over Perfect
data wydania
ISBN
9788324045570
liczba stron
240
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
Trzcionka

PIĘKNE ŻYCIE Jak nauczyłam się mówić nie, przestałam być idealna i odnalazłam spokój Świat chciałby, abyś była idealna. Intensywnie pracowała, miała czas dla dzieci i była zjawiskowo piękna. Stajesz się zakładniczką coraz większych i nierealnych oczekiwań. Z Shauną Niequist było podobnie. Goniła za karierą, gdy jej synkowie stawiali pierwsze kroki. Pakowała walizkę na kolejną delegację, nawet...

PIĘKNE ŻYCIE
Jak nauczyłam się mówić nie, przestałam być idealna i odnalazłam spokój

Świat chciałby, abyś była idealna. Intensywnie pracowała, miała czas dla dzieci i była zjawiskowo piękna. Stajesz się zakładniczką coraz większych i nierealnych oczekiwań. Z Shauną Niequist było podobnie. Goniła za karierą, gdy jej synkowie stawiali pierwsze kroki. Pakowała walizkę na kolejną delegację, nawet gdy poroniła, a na lotnisku wymiotowała z wyczerpania. Myślała, że właśnie praca sprawia, że jest ważna, potrzebna i kochana.

Wiedziała, że to zła droga, ale nie potrafiła uwolnić się od presji. Do czasu kiedy dostała list od przyjaciółki: „Stop, zatrzymaj się. Przemebluj swoje życie od podstaw”. To był pierwszy dzień reszty jej nowego życia.

Teraz Shauna umie zrezygnować z kariery, aby spędzać czas z bliskimi. W swoim spokojnym życiu gotuje, modli się, kocha i jest kochana. Wie, że Bóg ją chroni, więc nie goni za każdą propozycją zawodową. Szpilki zmieniła na trampki, częściej mówi „nie”, otworzyła drzwi swojego domu dla przyjaciół. Postanowiła być szczęśliwa!

 

źródło opisu: znak.pl

źródło okładki: znak.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 961
bibliofilka | 2017-07-11
Przeczytana: 10 lipca 2017

„Chcę przedstawić przyczyny swojego zmęczenia. Chcę zaprezentować listę, częściowo dlatego, żebyście to poczuli, żebyście poczuli się równie zmęczeni, oszołomieni i zagubieni jak ja”. Shauna Niequist to amerykańska pisarka, autorka czterech książek. „Piękne życie" to jej najnowsza pozycja. I już została uznana za bestseller „New York Timesa”, „Publishers Weekly” i Amazona. Szczerze mówiąc ja mam mieszanie uczucia i do końca jeszcze nie wiem, czy mi się podobała.

Shauna Niequist już w pierwszych rozdziałach książki pisze, że chciałaby się podzielić z czytelnikami tym, że pewnego dnia zrozumiała, jakie błędy popełniała do tej pory. Nie jest to zatem poradnik jak pięknie żyć, a jedynie wspomnienia i dygresje pewnej kobiety. Autorka opowiada o przemianie jaka w niej zaszła, o przemęczeniu, o ciągłej gonitwie, o zapracowaniu, o braku czasu. Na początku dobrze mi się to czytało. Pani Shauna ma lekki i swobodny styl, nie pisze rozwlekłych historii, tylko opowiada o urywkach z życia. Cały czas mówi o znalezieniu równowagi, o tym, aby na chwilę zwolnić tempo, zatrzymać się, zachwycić się przyrodą i czasami odmówić znajomym przysług. Wszystko pięknie, też się z tym zgadzam, tylko że autorka mierzy życie swoją miarą. I udziela potem porad innym kobietom, że one też tak mogą. Ale chyba jednak nie do końca.

Shauna Niequist prowadzi idylliczne życie. Po pierwsze ma możliwość pracy w domu, gdyż jest pisarką. Wakacje spędza z rodziną na Hawajach, Boże Narodzenie i Nowy Rok na plaży, weekendy w domku letniskowym nad jeziorem, a zwykły dzień zaczyna od kawy na werandzie. W między czasie lata samolotem do Londynu na spotkania autorskie. Poza tym kochający mąż ma podobną pracę do niej. Przy takim trybie życia bardzo prosto znaleźć równowagę, docenić to, co się ma, cieszyć się z małych rzeczy i relaksować się na łonie przyrody. Większość kobiet żyje jednak do wypłaty do wypłaty, martwi się o niezapłacone rachunki, o zorganizowanie czasu dzieciom, kiedy wracają z pracy. Nie jeżdżą też co weekend nad jezioro, nie latają do Londynu z koleżankami, a nawet nie piją rano kawy na werandzie, bo po prostu nie mają tej werandy. Dlatego ta książka momentami wydawała mi się lekko samolubna i wyniosła. Choć autorka raczej nie dostrzega tej swojej wyniosłości.

Kolejny mój zarzut to podejście do spraw religii. Shauna i je mąż deklarują, że są praktykującymi chrześcijanami. Autorka cytuje Pismo Święte, odwołuje się do przykazań i pisze, że trzeba żyć zgodnie z Ewangelią. O tym jak odnaleźć w sobie Jezusa. I znowu wszystko pięknie, gdyby to miało pokrycie w czynach. Bo co innego radzić, a co innego do tego się stosować. Na stronie internetowej Aarona Niequist (męża Shauny) można odnaleźć informację, że jest on „worship leader”. W wolnym tłumaczeniu oznacza to „przywódca kultu”. Shauna jest natomiast w dziale kierowniczym. Oznacza to, że działają oni w stowarzyszonych grupach i przenoszą się z kościoła do kościoła głosząc Słowo Boże. Trochę zatem mi się to gryzie.

Jednak żeby nie było samych negatywów, to teraz trochę posłodzę. Książka ma parę rozdziałów, które urzekają i dają do myślenia. Bardzo podobała mi się część o odchodzeniu od idei doskonałości. O tym, że nie trzeba być ciągle idealną matką, żoną, gospodynią. „Ludzie nazywali mnie twardzielą. Z dużymi możliwościami. I mówili, że jestem kimś, na kogo można liczyć. To wszystko miłe określenia. W pewnym sensie. Jednak nie tak miłe jak kochająca, dobra czy radosna. Taka nie byłam. Wierzyłam, że praca mnie wybawi, uszczęśliwi, rozwiąże problemy. Że jeśli wyczerpię się do cna, po drugiej stronie tej harówki będzie na mnie czekał błogostan. Niestety nie czekał”.

Podobało mi się również jak autorka opowiada o podejściu do modlitwy. Porównuje ją do buteleczki z octem i oliwą. „Nie spróbujesz oliwy, dopóki nie wylejesz octu”. W piękny sposób pisze tu o wyzbyciu się uprzedzeń, żali i dawnych urazów.

I na koniec kolejny plus, ale ten jest niezależny od autorki. Chodzi o wydanie. Cudna okłada, bardzo subtelna i urzekająca. Ponadto Wydawnictwo Znak dołączyło do książki drugą okładkę do samodzielnego pokolorowania. Pokolorowania swojego życia. W dowolne barwy. I już sama taka drobnostka sprawiała, że przyjemnością to przeczytałam. Polecam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Księga wysp ostatnich

Policja jest bezradna, więc dziennikarz śledczy Emil Żądło musi znaleźć odpowiedź na pytanie : kto zabił? Rzecz w tym, że Emil Żądło niczego nie odkr...

zgłoś błąd zgłoś błąd