Zła droga

Tłumaczenie: Maria Mróz
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,61 (46 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
4
7
17
6
6
5
7
4
4
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El mal camino
data wydania
ISBN
9788380155800
liczba stron
440
język
polski
dodała
giovanna

Na lokalnej drodze w Prowansji z ciemności wyłania się mężczyzna, którego pojawienie się rozpętuje cały szereg dziwnych zdarzeń, zmieniając w koszmar życie pisarza Berta Amandale’a i jego przyjaciela Chucksa Basila, nieco przebrzmiałej już gwiazdy rocka. Santiago posługuje się pozornie sielankową, a w gruncie rzeczy niepokojącą scenerią południowej Francji, aby przykuć uwagę czytelnika i...

Na lokalnej drodze w Prowansji z ciemności wyłania się mężczyzna, którego pojawienie się rozpętuje cały szereg dziwnych zdarzeń, zmieniając w koszmar życie pisarza Berta Amandale’a i jego przyjaciela Chucksa Basila, nieco przebrzmiałej już gwiazdy rocka.
Santiago posługuje się pozornie sielankową, a w gruncie rzeczy niepokojącą scenerią południowej Francji, aby przykuć uwagę czytelnika i wciągnąć go do lektury, której nie będzie w stanie przerwać aż do ostatniej strony.
Po międzynarodowym sukcesie Ostatniej nocy w Tremore Beach Michel Santiago potwierdza swoją drugą powieścią, że jest mistrzem w konstruowaniu kryminalnej intrygi, a jego nowa książka wciąga bez reszty czytelnika i trzyma go w jeszcze większym napięciu.

 

źródło opisu: https://www.czarnaowca.pl/kryminaly/zla_droga,p1916197607

źródło okładki: https://www.czarnaowca.pl/kryminaly/zla_droga,p1916197607

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 198
Książkolub | 2017-07-27
Na półkach: Przeczytane

Na nazwisko Santiago trafiłam zeszłą wiosną. Przeczytana wówczas "Ostatnia noc w Tremore Beach" okazała się prawdziwą bombą, syntezą powieści obyczajowej, thrillera, a nawet horroru, z niesamowitym klimatem irlandzkiej samotni. Dlatego wielka była moja radość, kiedy okazało się, że autor powrócił. Wielka była moja radość podczas pierwszych stu stron. Radość ma była coraz mniejsza na kolejnych dwustu. A na ostatniej setce to już o radości nie wspomnę. Ale po kolei.

Prowansja. Klimatycznie, niewielkie, sąsiadujące ze sobą miasteczka. Dwóch przyjaciół, których łączą długoletnie relacje- pisarz Bert Amandale i muzyk rockowy Chucks Basil. Pewnej nocy temu drugiemu przydarza się dziwny wypadek. Wracając z pubu, potrąca mężczyznę na mało przejezdnej, osamotnionej drodze, a następnie ucieka z miejsca wypadku. Ma bowiem na swoim koncie mniejsze i większe problemy z używkami. Targany wyrzutami sumienia postanawia jednak wrócić na miejsce, ale nie tylko nie odnajduje tam ciała, ale nawet najmniejszych śladów wypadku. Chucks z pomocą Berta postanawiają rozwikłać tę zagadkę, na drodze staje im jednak wiele trudności, między innymi...ich własna psychika, która, targana stanami na pograniczu jawy i urojeń, nakazuje im wątpić, czy ten wypadek zdarzył się naprawdę? I co jest rzeczywiste, a co złudne?

Tym razem Santiago ponownie sięgnął po tajemnicę rodem z thrillera, opisy życia małej społeczności, jak w powieściach obyczajowych i po elementy grozy, iście z horroru. Jest klimat Prowansji, który ujmuje. Jest ciekawy duet- literat i rockman. I jedno, i drugie lubię:) W książce pada wiele autentycznych nazwisk ze świata rocka, ciekawie się o tym czyta. Jest frapująca zagadka- ciało, które zniknęło nocą z mało przejezdnej drogi. Są omamy Chucksa, są majaki Berta, tajemniczy sąsiedzi, zagadkowi przedstawiciele społeczności prowansalskiej. To są plusy. To jest, rzec można, połowa książki.
W drugiej połowie zaczynają się zgrzyty. I tym głównym zgrzytem jest, według mnie, rozwiązanie intrygi. Czterysta stron jednak zobowiązuje. Czytelnik, po przebyciu długiej wędrówki z bohaterami, oczekuje na wielkie bum, tymczasem wyjaśnienie zagadki odbywa się jakby od niechcenia, mimochodem, bez większej uwagi samego autora. Przynajmniej ja miałam takie wrażenie. Zresztą sam Santiago napisał w podziękowaniach, że jechał kiedyś nocą samotną drogą i pomyślał, jakby się zachował, gdyby nagle ktoś stanął mu na tej drodze. Tak zrodził się pomysł na książkę. Do tego punktu wyjścia pewnie dokładał resztę fabuły, jednak sam pomysł okazał się z tego wszystkiego najciekawszy.

Albo miałam większe oczekiwania, albo książka nie trafiła u mnie w swój czas, ale czuję się lekko rozczarowana. Szkoda. Nie jest to zła historia. Santiago potrafi operować plastycznym językiem, poświęca wiele uwagi na stworzenie klimatu miejsca, w którym osadza opowieść. Jego bohaterów można polubić, budzą sympatię. Udaje mu się także synteza różnych gatunków, trochę uszczknie z thrillera, trochę z kryminału, doprawi całość irlandzkim lub francuskim pejzażem. Nadal będę śledzić jego poczynania. Jednak nie potrafię dać tej historii więcej niż 6 punktów na 10. Czyli przeczytać można, ale nie trzeba wciskać w kolejkę (jak to jam uczyniła), natomiast śmiało można w tę kolejkę wcisnąć poprzednią książkę Santiago.

No dobra, dodam gwiazdkę za sympatię do tej poprzedniej książki;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Amerykańscy bogowie

Nie mam pewności do końca co do akcji i raczej nie jest to moja ulubiona książka, ale jak najbardziej do poczytania.

zgłoś błąd zgłoś błąd