5,45 (22 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
1
7
1
6
4
5
9
4
4
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380156814
liczba stron
164
język
polski
dodała
Alfalfa

Dwie jakże różne osobowości. Piotr Najsztub – popularny dziennikarz, człowiek o artystycznych zainteresowaniach, lekko podchodzący do życia, przez wielu uważany za ekscentryka, i Dorota Sumińska – lekarz weterynarii, osoba o wielkim sercu i z nie mniejszym poczuciem obowiązku. Irena A. Stanisławska rezygnuje tym razem z klasycznego wywiadu na rzecz rozmowy trojga znajomych. Taką bardzo życiową...

Dwie jakże różne osobowości. Piotr Najsztub – popularny dziennikarz, człowiek o artystycznych zainteresowaniach, lekko podchodzący do życia, przez wielu uważany za ekscentryka, i Dorota Sumińska – lekarz weterynarii, osoba o wielkim sercu i z nie mniejszym poczuciem obowiązku. Irena A. Stanisławska rezygnuje tym razem z klasycznego wywiadu na rzecz rozmowy trojga znajomych. Taką bardzo życiową – o motywach podejmowanych decyzji, stosunku do innych ludzi, chwilach szczęścia i obawach, rozczarowaniach i marzeniach, umiejętności radzenia sobie w szczególnych sytuacjach. Oprócz licznych porównań ze światem zwierząt nie brak tu słownych utarczek, plotek, anegdot i kawałów. Czytelnik nawet nie zauważa, kiedy sam daje się wciągnąć w dialog i rozpoczyna dyskusję z rozmówcami.

 

źródło opisu: katalog wydawniczy wyd. Czarna Owca

źródło okładki: https://www.czarnaowca.pl/literatura_faktu/najsztu...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6706
AnnaSikorska | 2017-07-19
Na półkach: Przeczytane

Platon uważał, że dialog jest najlepszą formą przekazania poglądów. Dobrze poprowadzona rozmowa pozwala na omówienie i zrozumienie wielu istotnych kwestii. Książce „Najsztub i Sumińska. O Polsce, strachu i kobietach” wydaje się przyświecać ta sama idea: poszukiwania odpowiedzi na zachodzące w społeczeństwie zjawiska. Irena A. Stanisławska jednak pojawia się w rozmowie bardzo rzadko i tylko sugerując kierunki rozmowy, dzięki czemu daje rozmówcom duże pole manewru. Piotr Najsztub to dziennikarz, a Dorota Sumińska jest znaną weterynarką. Z dwóch powodów spotykają się tu dwa światy: populistyczny, męski i racjonalny (oparty na wiedzy wynikającej ze znajomości literatury naukowej, specjalistycznej) kobiecy. To sprawia, że można mieć wrażenie wielkiej postępowości, ponieważ mężczyźni uchodzą za tych racjonalnych, a kobiety za populistki żonglujące emocjami.
„Najsztub i Sumińska. O Polsce, strachu i kobietach” to książka, która wywołała we mnie bardzo negatywne emocje. Spodziewałam się czegoś genialnego, oświeconego, otwartego, a dostałam pokaźny stos przetworzonych mitów, w których polski, narodowy gender zabija jakikolwiek postęp. Piotr Najsztub kilkanaście (jak nie kilkadziesiąt) razy chwali się swoją postępowością i szukaniem miejsca w nowych formach społecznych. Można złapać się na ten haczyk populizmu, zachwycić jego postępowością, odmiennym podejściem do wychowania. U mnie w takich momentach włącza się racjonalne myślenie, analizowanie spójności głoszonych tez z opisem swojego życia oraz wiedzą opartą na badaniach naukowych. U Piotra Najsztuba postępowość w wielkim skrócie wygląda tak: jestem bardzo postępowym ojcem, bo nigdy się swoim ojcostwem nie przejmowałem, nie wchodziłem w rolę tradycyjnego ojca, nigdy mnie dla małego dziecka nie było. Spójrzmy jak wygląda model tradycyjnego ojcostwa w Polsce. Profesor Tomasz Szlendak, socjolog, zaznacza, że do lat 60 XX wieku nie zwracano wcale uwagi na nieobecność ojca w życiu dzieci, ponieważ była ona czymś naturalnym, że ojcowie, jako opiekunowie własnych dzieci zaczęli pojawiać się w latach 80 XX i nadal jest to opieka w bardzo niewielkim wymiarze[1]. Zgodnie z tym socjologicznym spojrzeniem Najsztub jak najbardziej wpisuje się w rolę tradycyjnego (nieobecnego) ojca, który jakieś tam relacje z dziećmi ma dopiero, kiedy są one dorosłe, kiedy nie trzeba się już nimi opiekować i mogą być partnerami w rozmowie lub biznesie. Wcześniej nie bardzo, ponieważ prawdziwy konserwatywny ociec nie zajmuje się damskim babraniem się w pieluchach. Takich kwiatków jest więcej, a wyłania się z nich obraz człowieka nastawionego na spełnianie własnych zachcianek. To może wydawać się postępowe, bo (ponoć) dziś ludzie są bardziej egoistyczni. Mnie to jednak bardziej kojarzy się z XIX wiecznym (i wcześniejszym) ojcem, który w imię własnego dobra każe coś innym dostosować się do własne wizji świata. Przez opis tradycyjnej męskiej wygody przebija się stwierdzenie pokroju: dla wygody też niczego nikomu nie każę i można dopisać „ale swoimi wyborami i postawą nie daje innego wyboru” (co dla mnie jest tym samym, co nakazywanie). Postępowy partner gotujący obiadki, żyjący na kocią łapę i nieopiekujący się swoimi dziećmi szuka swojej nowej męskości. Męskości, która każe (wg badań socjologicznych) być ojcem angażującym się w opiekę nad dziećmi, aby w ten sposób dowieść, że jest też dobrym kochankiem. Po Dorocie Sumińskiej (która ponoć ma odmienne poglądy) spodziewałam się błyskotliwego dostrzegania paradoksów u Najsztuba. Mamy za to coś innego: grzeczne przytakiwanie, pozorne niezgadzanie się i jednoczesne poszukiwanie odpowiedzi w świecie zwierząt. Rozmówców łączy pozornie nieco kontrowersyjny stosunek do ludzi. Jeśli przyjrzymy się historii ludzkości to nie jest ono ani nowe, ani takie ekscentryczne. Wielu myślicieli skupiało się na sobie, uszczęśliwianiu siebie i nie ma w tym nic złego, ale na pewno nie jest kontrowersyjne.
Niedługa książka będąca długim wywiadem porusza kwestie rodziny, zmian w społeczeństwie, eksperymentów, szczęścia, kultury, rasizmu, Arabach, polityce, strachu, pasjach, edukacji, rozwijaniu się, zaniku autorytetów, korzeniach i wielu innych sprawach. Znajdziemy w niej racjonalne i bardzo ciepłe kobiece spojrzenie opierające się na dbaniu o siebie bez krzywdzenia innych oraz męskie zawłaszczanie przestrzeni oparte na polskim gender „mi się należy”.
Irena A. Stanisławska pięknie reagowała na wypowiedzi rozmówców, ale ograniczyła się do kierowania rozmową, a nie doszukiwania się w wypowiedziach czegoś więcej, drążenia niektórych istotnych tematów. Pozostawiła swoich rozmówców z ich wiarami w obraz świata (co jest dobre), ale nie dała też czytelnikowi sygnału, że nie są to wiary oświecone i jedyne właściwe.
Poszczególne rozmowy nie są długie, a rozmowa zgrabnie przeskakuje z tematu na temat. W książce podobała mi się racjonalna miłość Sumińskiej do zwierząt, dzielenie się jej sporą wiedzą na temat innych gatunków, jej tłumaczenie świata ludzkiego zachowaniami spotykanymi u zwierząt. Do tego bardzo wiele dowiemy się na temat życia Polaków w latach 80 -90 -tych. Całość czyta się bardzo szybko i przyjemnie, ale trzeba to robić z dużym dystansem.

[1] Tomasz Szlendak, Socjologia rodziny. Ewolucja, historia, zróżnicowanie, Warszawa „PWN” 2012, s. 449.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sapiens. Od zwierząt do bogów

„Od zwierząt do bogów” Yuvala Noaha Harariego to książka, obok której nie można przejść obojętnie. Pracujący na Wydziale Historii Uniwersytetu Hebrajs...

zgłoś błąd zgłoś błąd