Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Działa Imperium

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Cykl: Kampanie Cieni (tom 4)
Wydawnictwo: Rebis
6,89 (18 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
5
7
4
6
7
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Guns of Empire
data wydania
ISBN
9788380621664
liczba stron
604
słowa kluczowe
fantasy
język
polski

Gdy cichnie huk dział i rozwiewa się bitewny dym, królestwo Vordanu otrzymuje propozycję zawarcia kruchego pokoju... Po klęskach zadanych im przez generała Janusa bet Vhalnicha nieprzyjacielskie mocarstwa zapraszają wszystkie strony konfliktu do negocjacji. Królowa Raesinia chce przywrócić pokój, lecz Janus twierdzi, że jakiekolwiek próby jego zawarcia z nieprzejednanym Kościołem...

Gdy cichnie huk dział i rozwiewa
się bitewny dym, królestwo Vordanu
otrzymuje propozycję zawarcia kruchego pokoju... Po klęskach zadanych im przez generała Janusa bet Vhalnicha nieprzyjacielskie mocarstwa
zapraszają wszystkie strony konfliktu
do negocjacji. Królowa Raesinia chce
przywrócić pokój, lecz Janus twierdzi, że jakiekolwiek próby jego zawarcia z nieprzejednanym Kościołem Zaprzysiężenia Elizjum są skazane na niepowodzenie. Marcus d’Ivoire i Winter Ihernglass muszą zdecydować, któremu z tych przywódców pozostaną
wierni – i jaką cenę mogą zapłacić za
ostateczne zwycięstwo.

 

źródło opisu: www.rebis.com.pl

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1958
Janusz Szewczyk | 2017-05-20

Opinia na podstawie lektury oryginału.
Być może należę do ludzi niezwykle naiwnych, ale naprawdę liczyłem, że w czwartym tomie cyklu Django Wexlera pojawią się jakieś zupełnie nowe składniki i niespodzianki. No i pojawiły się, ale niekoniecznie miłe. Ogólnie rzecz biorąc autor dalej buduje fabułę ze znanych wcześniej elementów połączonych i opisanych w dokładnie w tym samym stylu. Czy to wada czy zaleta każdy czytelnik musi zdecydować samodzielnie; mnie zaczyna to już powoli nużyć i gdyby nie druga połowa książki musiałbym ocenić ją znacznie niżej niż poprzednie.
Powieść bezpośrednio kontynuuje wątki z poprzedniego tomu i opisuje losy wojny rozpętanej z premedytacją przez hrabiego Vhalnicha, jakoby w obronie królowej Vordanu przed zakusami jednego z odłamów lokalnego kościoła, zajmującego się głównie "walką" z demonami (tak naprawdę czarni kapłani zajmują się raczej kolekcjonowaniem demonów i wtłaczaniem ich w ciała ludzkich nosicieli w celu wykorzystania nadprzyrodzonych zdolności demonów). Głównymi bohaterami książki pozostają niezmienne członkowie armii hrabiego Vhalnicha, atakującej kraj, w którym znajduje się stolica kościoła kapłanów czerni, Elizjum. Marsz na północ i kolejne potyczki, zarówno z konwencjonalnymi wojskami jak i z demonicznymi Przekletymi Penitentami, nie wnoszą zbyt wielu nowych informacji do fabuły, chociaż zbliżamy się do rozwiązania zagadki motywów działania Vhalnicha przeciwko demonicznym kapłanom. Trudno jednak zgadnąć czy autor jedynie zwodzi czytelnika czy też podaje rzetelne informacje, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie padające w poprzednich tomach sugestie jakoby Vhalnich miał plany samodzielnego przejęcia władzy. Jeśli w zamierzeniu autora to co się dzieje w tym tomie ma być rozwiązaniem zagadki motywacji Janusa i końcem jego roli w cyklu, to można jedynie pokiwać z politowaniem głową.
Liniowa i prawie jednowątkowa fabuła nie oferuje zbyt wielu innych pozytywnych zaskoczeń. Raczej kolejne negatywne, gdy grupa ludzi walczących z czarnymi kapłanami rozpada się błyskawicznie i popada w wewnętrzne konflikty.

Autor, opierając kolejne tomy na powtarzalnych schematach działania bohaterów, opisanych w zbliżony sposób, ryzykuje, że czytelnicy w końcu się nimi znużą. Przyznaję, że ta książka to sprawnie napisane czytadło, ale bardzo zbliżone do poprzednich tomów. Owszem, wrogowie się zmieniają, atakujący Przeklęci Penitenci mają coraz to nowe zdolności, pojawia się nowy i niezwykle potężny wróg, ale jedyne co się tak naprawdę zmienia to to, że tym razem nie wszystko udaje się naszym bohaterom.

Oprócz schematyczności rozwiązań autor popełnia też coraz więcej błędów konstrukcyjnych i logicznych. W pierwszym tomie dowiedzielimy się, że zdobycie tysiąca tablic z imionami demonów miało zapewnić decydującą przewagę JVhalnichowi i stanowić podstawę całej intrygi. Tymczasem demoniczne tablice wykorzystano przypadkiem jeden raz w I tomie i od tego czasu fabularnie umarły; autor woli opisywać kolejne potyczki, przygody batalionu kobiecego i romanse jego przebranej za faceta pani generał. Równie nonsensowne bywają zachowania wcześniej kompetentnych dowódców, którzy, gdy autor się uprze, potrafią pozostawić sobie za plecami rannego demona zamiast go zniszczyć na miejscu (co wymagało jednego ruchu ręka i piętnastu sekund czasu), dzięki czemu demon może przed zgonem utopić znaczną część ich armii. Z przykrością muszę też odnotować potężnego cliffhangera w ostatniej scenie powieści, czego autor wcześniej unikał, starając się uczynić każdy tom kompletna całością. Tym razem zakończenie przypomina serialowe końcówki odcinków z zapowiedziami wielkich eksplozji, które nieodmiennie okazują się niewypałami w kolejnych częściach. Może się mylę co do kolejnego tomu, ale i tak nie potrafię pojąć co, oprócz wkurzenia czytelników, autor chciał przez to osiągnąć.

Podsumowanie: fabuła czwartego tomu cyklu nie oferuje wiele nowego, chociaż trudno też twierdzić, że jest całkowicie nieinteresująca. Jeśli ktoś polubił poprzednie części to ta niewiele się od nich różni i może się podobać. Jest to sprawnie napisane czytadło z konwencjonalnymi postaciami, dynamiczną, nieco monotonnie militarną akcją i demonicznymi przeciwnikami. Mam nadzieję, że autor da radę skończyć cykl w następnym tomie, bo wiele wskazuje, że zaczyna trochę tracić świeżość i cierpieć na brak pomysłów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Poszukiwacze skarbów

Spodziewałam się wielkiej przygody i mnóstwa ruin, a tu okazuje się, że książka ta skierowana jest bardziej na moralizatorskie tory. Dla młodszych czy...

zgłoś błąd zgłoś błąd