Przemytnicy

Seria: Prozatorska
Wydawnictwo: Fundacja Korporacja Ha!art
5,76 (49 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
4
7
11
6
12
5
7
4
7
3
3
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365739117
liczba stron
160
język
polski
dodał
mimbla5

Dwóch chłopaków z małej wsi koło Lubaczowa stawia pierwsze kroki w zawodzie przemytnika. W bagażniku granatowego passata wożą przez ukraińską granicę papierosy Prima, wódkę Chlibnyj Dar, cukierki, chałwę i ketchup. Sensej, lokalny rekin biznesu, próbuje wciągnąć swoich podopiecznych na wyższy poziom. W grę wchodzi tajemnicza przesyłka do Eda z Przemyśla... Przemytnicy to nie tylko thriller o...

Dwóch chłopaków z małej wsi koło Lubaczowa stawia pierwsze kroki w zawodzie przemytnika. W bagażniku granatowego passata wożą przez ukraińską granicę papierosy Prima, wódkę Chlibnyj Dar, cukierki, chałwę i ketchup. Sensej, lokalny rekin biznesu, próbuje wciągnąć swoich podopiecznych na wyższy poziom. W grę wchodzi tajemnicza przesyłka do Eda z Przemyśla... Przemytnicy to nie tylko thriller o prowincjonalnej mafii, ale i obraz podkarpackiej prowincji – anarchicznej i niechętnej obcym.
• • •
Przemytnicy Janczury to książka o Podkarpaciu, jakiej wcześniej nie było. Bo kto wie, czy wcześniej w ogóle było takie Podkarpacie. Odwieczne pogranicze zamieniło się w granicę, za którą mieszkają demony. Którymi łatwo straszyć i na które łatwo zrzucić to, co się samemu ma za uszami. Janczura pisze przejrzyście, prosto i mocno. I przekonująco. Czyta się to szybko, mieli – dłużej.
Ziemowit Szczerek
• • •
Po pięciu stronach chce mi się jednocześnie rzygać i wyć, że nienawidzę Polski i nie chcę tu żyć. Jeśli taki miał być efekt, to się udało.
Kaja Puto

 

źródło opisu: http://ha.art.pl/wydawnictwo/zapowiedzi/5127-przemytnicy.html

źródło okładki: http://ha.art.pl/wydawnictwo/zapowiedzi/5127-przemytnicy.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
nan1989 książek: 500

Podkarpacie bez tajemnic

Wydana przez „Korporację Ha!art” powieść „Przemytnicy” jest debiutem prozatorskim Konrada Janczury. Pochodzącego z Podkarpacia copywritera, dziennikarza i krytyka literackiego, który swoje życie dzieli między Bukaresztem, Krakowem i Lubaczowem.

Opisane przez niego wydarzenia mają miejsce w okolicach Lubaczowa, a mianowicie w Krowicy Lisiej – maluteńkiej wsi, o której istnieniu zapewne nikt nie ma pojęcia, poza tymi, którzy się tam urodzili. Miejsce to zbudowane jest na ruinach dawnego Wołynia. Posiada specyficzną atmosferę i niemal z każdego jego zakątka krzyczy negatywne nastawienie do obcych. Zwłaszcza mieszkańców Ukrainy, których miejscowi do tej pory winią za pogromy z czasów II Wojny Światowej. Co oczywiście nikomu nie przeszkadza skoczyć za granicę na zakupy i zaopatrywać tutejszych mieszkańców w ukraińskie alkohole, papierosy i młode dziewczyny. Bo taniej. Na Podkarpaciu nawet starsze panie handlują spod lady, żeby dorobić sobie do emerytury, bo nie stać ich na leki. Niestety prawda jest taka, że szansę na rozkwit mają jedynie wielkie miasta, gdy większość mieszkańców prowincji po prostu nie stać na kupno nowego mieszkania i robienie zakupów w galeriach handlowych. Dlatego przemyt w tych rejonach kwitnie, a ponieważ sam autor dorabiał jako przemytnik, to zna temat od podszewki i zapewne niejedno w życiu widział.

Zapomnijcie więc o wielkich miastach, gdzie panuje ciągły ruch i można pozostać mniej lub bardziej anonimowym. Witamy na polskiej wsi, gdzie praktycznie...

Wydana przez „Korporację Ha!art” powieść „Przemytnicy” jest debiutem prozatorskim Konrada Janczury. Pochodzącego z Podkarpacia copywritera, dziennikarza i krytyka literackiego, który swoje życie dzieli między Bukaresztem, Krakowem i Lubaczowem.

Opisane przez niego wydarzenia mają miejsce w okolicach Lubaczowa, a mianowicie w Krowicy Lisiej – maluteńkiej wsi, o której istnieniu zapewne nikt nie ma pojęcia, poza tymi, którzy się tam urodzili. Miejsce to zbudowane jest na ruinach dawnego Wołynia. Posiada specyficzną atmosferę i niemal z każdego jego zakątka krzyczy negatywne nastawienie do obcych. Zwłaszcza mieszkańców Ukrainy, których miejscowi do tej pory winią za pogromy z czasów II Wojny Światowej. Co oczywiście nikomu nie przeszkadza skoczyć za granicę na zakupy i zaopatrywać tutejszych mieszkańców w ukraińskie alkohole, papierosy i młode dziewczyny. Bo taniej. Na Podkarpaciu nawet starsze panie handlują spod lady, żeby dorobić sobie do emerytury, bo nie stać ich na leki. Niestety prawda jest taka, że szansę na rozkwit mają jedynie wielkie miasta, gdy większość mieszkańców prowincji po prostu nie stać na kupno nowego mieszkania i robienie zakupów w galeriach handlowych. Dlatego przemyt w tych rejonach kwitnie, a ponieważ sam autor dorabiał jako przemytnik, to zna temat od podszewki i zapewne niejedno w życiu widział.

Zapomnijcie więc o wielkich miastach, gdzie panuje ciągły ruch i można pozostać mniej lub bardziej anonimowym. Witamy na polskiej wsi, gdzie praktycznie jedyną rozrywką, pozbawionych perspektyw i pogrążonych w marazmie ludzi, jest picie oraz obgadywanie sąsiadów. Tu każdy o każdym wszystko wie. Kto pije, kto bije, kto żonę zdradza i z kim, kto jest robotny, a kto tylko zbija bąki. W tej małej społeczności ma się szansę tylko i wyłącznie jeśli jest się pożytecznym dla ogółu, nawet jeśli jest to nielegalne.

Język jakim posłużył się autor jest na wskroś współczesny. Pełno w nim młodzieżowego slangu i mnóstwo mało wyrafinowanych przekleństw. Po zaledwie kilku stronach poczułam się jak jakiś zabytek z minionej epoki, któremu uszy więdną na byle przekleństwo. No może nie byle jakie, bo słów na „ch”, „k” i „p” było całkiem sporo. I to na każdej stronie! Zwariować można na samą myśl, jak szybko język ulega degradacji. Wprawdzie ciężko oczekiwać, żeby ludzie niewykształceni i nieobyci byli erudytami, ale wykształcenie a kultura osobista to zupełnie dwie różne rzeczy. A brak jednego wcale nie musi wykluczać drugiego.

„Przemytnicy” to książka cieniuteńka, nie licząca nawet 160 stron, ale dająca wiele do myślenia. A zapewniam, że nie będą to przyjemne myśli. Jestem się w stanie założyć, że staną kością w gardle niejednemu czytelnikowi. Autor zaserwował nam dosadny obraz Polaków, którzy w niedziele idą wystrojeni do kościoła (jak najwcześniej, żeby mieć to z głowy), by zaraz po mszy wstąpić do baru i pić na umór.

Ciężko jednoznacznie ocenić „Przemytników”. Z jednej strony ilość wulgaryzmów sprawia, że chce się ich rzucić w kąt, ale z drugiej ma się świadomość, że Konrad Janczura nie wyssał sobie tego wszystkiego z palca, tylko spisał swoje własne obserwacje i spostrzeżenia. Niby jest to książka o Podkarpaciu, ale tak naprawdę akcja mogłaby mieć miejsce w dowolnej polskiej wsi czy małej mieścinie. Bo taka jest szara, polska rzeczywistość.

Natalia Neisser

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (118)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1471
almos | 2017-08-02
Przeczytana: 31 lipca 2017

Krótka powieść o Podkarpaciu, ukazująca ten region w raczej niepięknym świetle. O przemycie tam niewiele za to dużo o życiu wiejskim, gdzie jakby czas się zatrzymał: nędza, pijaństwo, bijatyki, mentalność rodem z PRLu. To obrazek znajomy, wielokrotnie opisywany, poza tym trochę chyba autor przesadza... Styl powieści słaby, psychologia postaci płaska, rażą naiwności. Jak na debiut takie sobie.

Książka opowiada historię dwóch przyjaciół z podkarpackiej wsi, którzy trudnią się drobnym przemytem z Ukrainy dla lokalnego mafiosa, który ma układy z celnikami i policją. Ale przede wszystkim jest to rzecz o Podkarpaciu, które pokazane jest jako region cokolwiek egzotyczny, tkwiący w przeszłości, odporny na wielkie zmiany, które zaszły w naszym kraju w ostatnich dziesięcioleciach.Tu intrygujące cytaty: „To nie jest też tak, że kobiety na Podkarpaciu nie kochają swoich synów. One kochają ich bardzo, ale chcą, by twarde z nich były chłopy. Jak takiego się zagłaszcze, to potem wyrasta z...

książek: 579
Meszuge | 2018-07-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2018

Niewielka objętościowo powieść o Podkarpaciu raczej niż o przemycie i przemytnikach. O Podkarpaciu, a może o Polsce i „polactwie”? Przypomina mi to „Konopielkę” i „Awans” jednocześnie. Tym bardziej, że i tu autor sili się na swoistą manierę językową, specyficzny sposób mówienia/myślenia bohaterów. Zapewne miało być śmiesznie, ale czasem bywało po prostu dziwacznie.

Krowica Lisia – malutka wieś zabita dechami, bieda, pijaństwo, beznadzieja. Trochę grosza młodzi mogą dorobić szmuglując z Ukrainy papierosy, alkohol, słodycze, ale stanąć na nogi dzięki takim zajęciom się nie da – parę setek od czasu do czasu. Na wódkę albo „gandzię” może i starczy, ale na urządzenie się? Mowy nie ma. Zresztą, o przyszłości nikt tu nie myśli, zbyt czarna się rysuje – lepiej się napić pod sklepem, ponarzekać.

Wiedziałem, że to debiut, więc nie spodziewałem się mistrzowskiej żonglerki słowem i nastrojami, tym niemniej książeczka raczej słaba, tym niemniej autor pewnym potencjałem niewątpliwie dysponuje,...

książek: 434
Tomasz Wojewoda | 2017-11-19
Przeczytana: 17 listopada 2017

POLSKIE LIMOGES

Akcja „Przemytników” rozgrywa się w Krowicy Lisiej, zapyziałej wiosce koło Lubaczowa, na Podkarpaciu. Obeznany z literaturą czytelnik ma już szanse znać te okolice, bowiem to właśnie w tych okolicach „dzieją się” autobiograficzne wiersze Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego. Konrad Janczura (ur. 1988) pokazuje nam te miejsca od zupełnie innej, niepoetyckiej strony. Poznajemy oto losy dwóch przyjaciół – Zoli i Ferego, którzy wobec wszechogarniającego marazmu i braku perspektyw stawiają pierwsze kroki w przemycie, szmuglując papierosy i wódkę przez pobliską polsko-ukraińską granicę.

Bohaterów z początku intuicyjnie się potępia, ale wraz z postępującą akcją, wrażenie to mija, a nawet można odczuć coś w rodzaju sympatii, bo są to osoby, które, w przeciwieństwie do większości mieszkańców wioski coś robią – nielegalnie, bo nielegalnie, ale pracują, by pomóc swoim rodzinom. Podkarpacie widziane oczami Konrada Janczury przedstawione jest w niezbyt jasnym świetle – pijaństwo,...

książek: 1048
oceuce | 2018-04-15
Na półkach: Ebooki, Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2018

Ta krótka książka (160 stron) to debiut Konrada Janczury.
Opowiada o dwójce chłopaków z podkarpackiej wsi, którzy z braku pomysłu na siebie zajmują się przemytem. To proceder na niewielką skalę - raz na kilka dni przewożą przez granicę polsko-ukraińską papierosy, trochę wódki i inne towary, na które akurat mają zlecenie. Wszystko komplikuje się, gdy jeden z nich załamuje się po zerwaniu z dziewczyną, a ich szef zleca im nietypowe zadanie.

Gdybym miała określić "Przemytników" jednym słowem, byłoby to "prawdziwa". Bo z tej książki bije autentyczność- bohaterowie, fabuła i przede wszystkim język wydają się żywcem wyjęte z rzeczywistości "Polski B". Bardzo kibicowałam Zoli i Feremu, bo z każdą stroną rozumiałam ich coraz lepiej i czułam, że chłopaków takich jak oni są w Polsce tysiące. Chłopaków dobrych i wrażliwych, ale od dzieciństwa hartowanych przez brutalną rzeczywistość, gdzie rządzi pięść i pieniądz.

To książka mocna, depresyjna i niewygodna. Przypomina jak wygląda...

książek: 1709
Robert | 2018-02-18
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 lutego 2018

Książka mierząca wysoko – nominowana do nagrody literackiej ArtRage, doskonały i porywający opis… Niestety w moich oczach, które podjęły trud przebrnięcia przez kartki tej prawie noweli, wypadło to bardzo blado i niemal żenująco. Tradycją już jest, że słabo ocenione przeze mnie książki wymagają wyjaśnienia, więc nie zwlekając przystępuję do powinności.
Pierwsze moje skojarzenie: beznadziejna próba naśladownictwa Wiesława Myśliwskiego. Podczas czytania ciągle nie mogłem się opędzić od przekonania, że wiele elementów mi się tu nie składa, nie łączy… Całość jakaś taka wymuszona, brudna – niby celowo niechlujna, ale gdy się człowiek zastanowi, to nawet nieporządek w chlewie ma swój porządek, a tu ciągle się coś rozjeżdża… W końcu Myśliwskiego podrobić nie jest łatwo, choć czytając go mogłoby się tak wydawać. Nic bardziej mylnego!
Pierwszy problem, z którym do końca książki nie mogłem sobie poradzić to narrator. Gdy próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie „kim jest” to następuje...

książek: 712
Jola | 2018-03-03
Na półkach: Przeczytane, E-booki
Przeczytana: 03 marca 2018

Książka ta na chwilę przeniosła mnie w inny, obcy mi a jednak trochę znany świat. Najpierw autor opisuje życie na podkarpackiej wsi, jej mieszkańców i ich codzienne zajęcia. Przemytnicy jeżdżą na Ukrainę a inni piją pod sklepem lub urządzają grilla pod domem i też piją. Rozmawiają o niczym takim specyficznym językiem. Jeździłam przez wiele lat do takiej maleńkiej wioski w Bieszczadach, w której tak właśnie upływało życie mieszkańców. I ta część naprawdę mi się podobała, bo cofnęła mnie do mojego dawnego życia wraz ze wspomnieniami o tamtych czasach. Jednak potem akcja skupiła się na przemytnikach i ich pracy i to już trochę mniej do mnie przemawiało. Wstawiłabym książce 7 gwiazdek, ale zakończenie było takie, jakby ktoś wyrwał kilka ostatnich kartek z mojego ebooka. Poczułam się oszukana.

książek: 683
Stepan_Astachow | 2018-08-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Pewnie to taki trend; im więcej "kurwa" przypadające na jedną stronę, tym w oczach zna(f)ców stajesz się lepszym, młodym prozaikiem. Strasznie słabo napisane, przewidywalne, nijakie. Rozumiem, w zamyśle miała to być prosta historia o prostych (ale nie prostackich) ludziach, którym "zewnętrzne czynniki" (bieda, brak perspektyw, nietolerancja, ogólnie klimat Polski b) komplikują życie. Nie wyszło jednak. Zmarnowany temat na dobrą powieść.

książek: 27
Dama_Zawilec | 2018-08-30
Na półkach: Przeczytane

A tu - zaskoczenie! Po książkę sięgnęłam zachęcona... kontrowersyjnymi opiniami, które krążą na jej temat. Nie tylko na portalu lubimyczytac, ale także w całym środowisku recenzenckim. Jedni piszą, że autor zupełnie zmienił sposób patrzenia na prowincję, osądził ją w sposób zupełnie nietypowy, drudzy zarzucają mu sztampowość narracji i "kryminalność" na siłę.

Tymczasem powieść Janczury wydaje mi się prozą niezwykle... awangardową. Przywodzi na myśl takie klasyki jak "Czarny Potok" Buczkowskiego czy "Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy" Sergiusza Piaseckiego, ale tak naprawdę jest zjawiskiem zupełnie nowym na polskim rynku literackim. Wcale też mnie nie dziwi fakt, że zarówno autor, jak i sama historia, mogą nie wzbudzać zaufania - ostatecznie mamy tu typa spod ciemnej gwiazdy w pełni swojej natury. Jednakże niesamowita jest zabawa formą kryminału i próba ukazania schematu thrillerowego, który napisało samo życie. Książka przysparza dziwnych dreszczy, dreszczy obcowania z czystym...

książek: 500
nan1989 | 2017-10-04
Przeczytana: 22 sierpnia 2017

Wydana przez „Korporację Ha!art” powieść „Przemytnicy” jest debiutem prozatorskim Konrada Janczury, pochodzącego z Podkarpacia copywritera, dziennikarza i krytyka literackiego, który swoje życie dzieli między Bukaresztem, Krakowem i Lubaczowem.

Opisane przez niego wydarzenia mają miejsce w okolicach Lubaczowa, a mianowicie w Krowicy Lisiej – maluteńkiej wsi, o której istnieniu zapewne nikt nie ma pojęcia, poza tymi, którzy się tam urodzili. Miejsce to zbudowane jest na ruinach dawnego Wołynia. Posiada specyficzną atmosferę i niemal z każdego jego zakątka krzyczy negatywne nastawienie do obcych. Zwłaszcza mieszkańców Ukrainy, których miejscowi do tej pory winią za pogromy z czasów II Wojny Światowej. Co oczywiście nikomu nie przeszkadza skoczyć za granicę na zakupy i zaopatrywać tutejszych mieszkańców w ukraińskie alkohole, papierosy i młode dziewczyny. Bo taniej. Na Podkarpaciu nawet starsze panie handlują spod lady, żeby dorobić sobie do emerytury, bo nie stać ich na leki....

książek: 25
Lady_Maria_Stuart | 2017-08-06
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 31 lipca 2017

Ta książka powinna powstać już dawno. Choćby po to, aby wspomniani tutaj Żulczyk czy Nowakowski nie napisali swoich skonwencjonalizowanych historyjek dla zakompleksionych chłopców. Aby Myśliwski nie monopolizował sobie pisarstwa o polskiej prowincji. Aby nikt nigdy już nie zachwycał się grafomanem Muszyńskim.
"Przemytnicy" kojarzą mi się z filmem "Poza prawem" Jima Jarmuscha. Tam też stworzone zostały prowizoryczne struktury kina sensacyjnego, ale odbiorca wyższego lotu od razu zauważy, o co w tej historii naprawdę chodzi. Bohaterowie powieści Janczury walczą z fermentującą przestrzenią, której i tak nie potrafią się oprzeć. Ta scena, kiedy Fery idzie z pistoletem do Senseja, ale nie może go zabić, bo z niego dobry chłopak - po prostu cudo. Rozbrajająca, podkarpacka poczciwość, która nie tworzy sielanki, a po prostu niszczy ludzi. A do tego język, wbijający w ziemię, pozornie dynamiczny, lecz w w swojej istocie rozpływający się w poetyce rezygnacji. I mnóstwo dialogów, które, mam...

zobacz kolejne z 108 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Powiązane treści
Angelus 2018 – lista zakwalifikowanych książek

Ogłoszono listę 51 książek zakwalifikowanych do tegorocznego konkursu. Literacka Nagroda Europy Środkowej ANGELUS – najważniejsza nagroda w dziedzinie twórczości prozatorskiej tłumaczonej na język polski – stanowi bezpośrednie nawiązanie do wielowiekowych tradycji Wrocławia jako miasta spotkań i dialogu.


więcej
Festiwal Dekonstrukcji Słowa Czytaj!

Festiwal Dekonstrukcji Słowa Czytaj! w Częstochowie odbywa się już po raz siódmy. Tegoroczna edycja (16-22 października) obfituje we wspaniałych gości z różnych dziedzin sztuki, a wszystko w kontekście literatury i czytania książek.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd