Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata

Seria: Na ścieżkach nauki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,08 (13 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
5
8
5
7
2
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Big Picture: On the Origins of Life, Meaning, and the Universe Itself
data wydania
ISBN
9788380971691
liczba stron
576
język
polski
dodała
Ag2S

Wszechświat jest ogromny. Czternaście miliardów lat po Wielkim Wybuchu przestrzeń dostępną naszym bezpośrednim obserwacjom zapełniają biliony galaktyk, z których każda zawiera od miliona do biliona gwiazd. My, ludzie, jesteśmy drobinkami, od niedawna zamieszkującymi planetę krążącą wokół niczym niewyróżniającej się gwiazdy. Czy z perspektywy porażająco ogromnego, zdawałoby się całkowicie...

Wszechświat jest ogromny. Czternaście miliardów lat po Wielkim Wybuchu przestrzeń dostępną naszym bezpośrednim obserwacjom zapełniają biliony galaktyk, z których każda zawiera od miliona do biliona gwiazd. My, ludzie, jesteśmy drobinkami, od niedawna zamieszkującymi planetę krążącą wokół niczym niewyróżniającej się gwiazdy.
Czy z perspektywy porażająco ogromnego, zdawałoby się całkowicie obojętnego Wszechświata, istnienie człowieka może mieć jakiekolwiek znaczenie?
W swojej kolejnej książce znakomity fizyk Sean Carroll mierzy się z pytaniami egzystencjalnymi. Kreśli historię Wszechświata i nas samych – istot, które wskutek działania mechanizmów natury rozwinęły zdolność wchodzenia w interakcje z onieśmielająco złożonym światem. Stawia tezę, że choć stanowimy część Wszechświata rządzonego przez bezosobowe prawa, jesteśmy czymś wyjątkowym – zorganizowanymi układami, zdolnymi do odczuwania i myślenia. Jesteśmy myślącymi i czującymi ludźmi, którzy nadają swemu istnieniu znaczenie poprzez sposób, w jaki żyją.
Wszechświat jest olbrzymi. Nie dostaliśmy do niego instrukcji obsługi. Mimo to udało nam się dowiedzieć zdumiewająco dużo na temat tego, jak on działa. Sean Carroll stawia przed nami wyzwanie zupełnie innego rodzaju: proponuje, byśmy zaakceptowali świat takim, jakim jest, i z pogodą ducha stawili czoło rzeczywistości, nadając naszemu życiu wartość.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 291
Carmel | 2017-06-29
Przeczytana: 28 czerwca 2017

To książka niepokojąca, która może wytrącić z błogostanu każdego, kto optuje za nie-fizycznością pewnych komponentów naszego istnienia. Czym jest umysł, świadomość?

Sean Carroll w "Nowej perspektywie. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata" postanowił poddać liczne antropocentryczne, spekulatywne i jak się okazuje błędne przekonania o świecie i nas samych, które bezrefleksyjnie tworzymy i powielamy, stając się bezwolnymi niewolnikami przesądów, półprawd czy niemożliwych do weryfikacji twierdzeń.

Autor przekonująco pokazuje, że każde zjawiska świata mentalnego czy mózgowe aktywności wraz z licznymi epifenomenami, muszą być niesprzeczne z prawami fizyki. Jeśli jednak miałyby nie spełniać tego warunku, zwolennicy takiej wolty musieliby od razu wykazać źródła swych przekonań. Nauka nie zna struktur, faktów, które nie podlegałyby pod fundamentalne oddziaływania elementarne. Nie ma piątej siły (poza tymi znanymi - grawitacją, elektromagnetyzmem i dwiema siłami jądrowymi), jakiegoś 'poza' czy 'ponad' zmysłowego, nieopisanego oddziaływania na przedmioty. Przynajmniej nauce o czymś takim nie wiadomo.
Co innego wyłaniająca się przy pewnej złożoności ‘nowa jakość’, pojawiające się zachowania kolektywne. Ale i tu z samego faktu, że zmianie ulega język w opisywaniu jakiegoś zjawiska (życie w biologii, świadomość w kognitywistce) nie wynika, że przedmiot obserwacji staje się ‘a-fizyczny’. To chyba najogólniejsze wnioski, które wynikają z książki Carrolla. Przez większość rozdziałów bardzo przekonująco stara się tego dowodzić na różnych poziomach ludzkich dociekań.

Cały wywód oparł na zbudowanej koncepcji 'naturalizmu poetyckiego' (str. 33). Jeśli ktoś uważa, że jest zbiorem atomów, które równie dobrze mogłyby budować asteroidę. Że te atomy, będące nami, pozwalają na śledzenie pięknego toru podczas spalania asteroidy w atmosferze z wszystkimi konsekwencjami emocjonalnymi tego zjawiska, to według Carrolla taki człowiek jest 'naturalistą poetyckim'. Liczne przykłady zachowania sceptycyzmu wobec postaw wzajemnie sprzecznych należy, według niego, rozpatrywać pod kątem prawdopodobieństwa statystyki Bayesa (str. 93-97, 103-110). W jej ramach należy ustalić początkowe prawdopodobieństwa i na podstawie znanych faktów czy przesłanek modyfikować je do wartość umożliwiających podjęcie ostatecznej decyzji. Tak autor widzi budowanie się procesu rozumienia w naszych umysłach.

Na podstawie tak przygotowanej metody, drobiazgowo analizuje kilka grup mniemań - istnienie boskości, poza-fizyczność umysłu, nieciągłość granicy nieożywione-ożywione czy zaprojektowanie życia. Wszystkie te koncepcje dość klarownie poddaje dekonstrukcji i właściwie odrzuca, jako niepotrzebne zaciemnianie obrazu.
Tą sama metodą bayesowską, prezentuje optymalna postawę wobec rzeczywistości fizykalnej. Poza matematyką nie istnieje prawda, którą da się dowieść (str. 163) . Każdej tezie, mniemaniu należy przypisać pewien stopień niepewności. Czym innym jest jednak niepewność Teorii Rdzenia (autor za Frankiem Wilczkiem tak nazywa Model Standardowy, czyli najogólniejszy opis fizycznego świata na poziomie fundamentalnym), a czym innym niepewność teorii opisującej wyłonienie się życia. Ta pierwsza jest bardzo restrykcyjna i zapewniająca wartość poznania (str. 229) z certyfikatem niemal pewności. Z kolei druga, pełna pytań wciąż otwartych, a przez to fascynujących, stanowi pole do twórczych dociekań.

Środkowa część książki, gdzie Carroll dotyka właśnie pytań o życie i narodziny biologii, wydała mi się szczególnie ciekawa. Rozpatruje w niej dwie konkurencyjne wizje ambiogenezy - metaboliczną i opartą na RNA (str. 332) . Pokazuje koncepcje kominów hydrotermalnych, genialnie prosty w istocie model formowania się błon lipidowych (str. 320-323) czy pojawiający się gradient ładunkowy przy magazynowaniu energii w ATP podczas chemiosmozy (str. 310-311). To poezja natury i potęga samoorganizacji przyrody; zadziwiający świat złożoności. Zresztą te kilka rozdziałów o wymownych tytułach: "Światło i życie", "Czerpanie energii", "Spontaniczna organizacja", "Pochodzenie i cel życia" powinny być wałkowane w szkołach na okrągło, aż do 'wdrukowania' procesu konstytuującego życie z wszystkimi konsekwencjami. Bez takiego zrozumienia, zakazałbym wydawania świadectwa maturalnego. W dobie wciąż promowanego inteligentnego projektu, niezbędności zegarmistrza-stworzyciela czy negowania wprost ewolucji, słowa autora powinny być powtarzane codziennie (str. 315):

"Kiedy wyzwolimy się z objęć witalizmu i pojmiemy, że 'życie' jest etykietą, jaką nadajemy raczej pewnemu rodzajowi procesów niż istocie, która zamieszkuje materialne ciało i nim kieruje, zaczniemy doceniać, z jak niewiarygodnie złożonym i pełnym różnych zależności procesem mamy do czynienia"

Mimo, że Carroll porusza tematy 'wagi ciężkiej', to lekkość większości partii materiału momentami wydała się wprost urzekająca i zaskakująco strawna, szczególnie biorąc pod uwagę stopień zdemonizowania dysput wokół pewnych tematów. Szczególnie widać to w drugiej część, tak pod koniec książki, gdzie rozważa autor koncepcję bytu, wolnej woli, istnienia i celu, co do których filozofowie-ontolodzy od wieków zgłaszają pretensje do bycia wyroczniami (str. 435-442, 445-448, 472-480). Fizyk, na gruncie świetnie rozumianego i odpowiednio przyswojonego materializmu, rozprawia się z pustymi zawiłościami slangu filozofów. To warto przeczytać!

Pośród wielu przykładów poprawnego, opartego na dostępnych nam faktach, dochodzenia do zrozumienia, dla mnie szczególnie odkrywczy okazał się opis problemu języka. Świat materialny w ramach 'naturalizmu poetyckiego' to pewien ciąg pojęć (na przykład elektron-DNA-neuron-mózg-umysł), które trzeba ostrożnie opisywać. Autor, według mnie trafnie, pokazuje pułapki nieuzasadnionego łączenia języków z różnych poziomów poznania (str. 465-468). Po prostu pewne zwroty, skróty myślowe czy przeskoki semantyczne, są niedopuszczalne. Uważa, że ta choroba pseudointelektualnych wywodów, prowadzi nas na manowce nieprawdziwych wniosków. Szczególnie niebezpieczny jest dualizm kartezjański (ciało-umysł), który wciąż wydaje się interesującą alternatywą wobec ustaleń nauki. Jakby niektórzy zapominali, że był Newton czy Darwin w naszych dziejach.

Końcowe partie książki to dość jednoznaczne odrzucenie infantylnych i idealistycznych wizji moralności. Jej źródeł doszukuje się Carroll w konsekwencji naszej biologicznej złożoności. Formułuje deklarację, która stanowi spójny i solidnie umotywowany zespół możliwych postaw czerpiących to, co najlepsze z konstruktywizmu i deontologii (str. 513):

"Nie mamy żadnego obiektywnego drogowskazu, który pozwalałby nam odróżnić dobro od zła: nie jest nim Bóg, nie jest nim natura, nie jest nim też czysta siła samego rozumu. Istniejemy na świecie, osobni i przypadkowi, obciążeni i obdarowani wszystkimi talentami, skłonnościami i instynktami, które zostawiły nam w spadku ewolucja i wychowanie. Stanowią one surowiec, z którego powstają zasady moralne. Ferowanie sądów, co jest, a co nie jest dobre, to typowo ludzkie działanie i musimy zmierzyć się z tą rzeczywistością. Moralność istnieje tylko w takim wymiarze, w jakim zechcemy, żeby istniała, a opinie innych ludzi wcale nie muszą zgadzać się z naszymi."

Lektura, mimo, że obszerna - ponad 570 stron, nie jest męcząca. Pewne partie są poważniejsze, wtedy dość istotne stają się każde sformułowanie. Są jednak fragmenty o niemal powieściowym zabarwieniu i narracji. Dla mnie książka mogłaby być o 30% krótsza, to taki drobny minus.
Jednak ogrom treści, która poddana jest spójnej analizie, kładę na szali pośród największych plusów. Nie da się dotknąć w opinii wszystkich tematów, które chyba każdego z nas nurtują od czasu do czasu. Czym jest widzenie kolorów i czy każdy ma takie same poczucie barw? Jak rozumieć subiektywność odczuć wobec świata zewnętrznego? Jak mikroskopowy świat pomiaru kwantowego przekłada się na większe struktury? Jak rozumieć sztuczną inteligencję, która w sumie zbudowana jest z takich samych cegiełek, co my? Czy w ogóle jest miejsce na naszą wyjątkowość w jakimkolwiek sensie?

Dla kogo jest ta książka? Z racji tematyki - dla każdego. Zwolennicy dominującej wizji materialistycznej świata, będą usatysfakcjonowani. Ci, co myślą, że istnieje pewna sfera niedostępna naukom ścisłym i przyrodniczym, łudzą się. Jeśli wydaje im się, że są na tyle skomplikowani i wyjątkowi, że wymykają się mikroskopom, tomografom i całej metodzie naukowej, to powinni z pokorą 'wgryźć' się w lekturę. Być może nie we wszystkim Carroll ich przekona, ale pokaże w sposób spójny kształt świata wyłaniający się z ustaleń nauki.
Każdego, niezależnie od wyznawanych poglądów na sens, cel, życie po śmierci czy świadomość, "Nowa perspektywa" pozostawi z twórczym niepokojem i pytaniami do dalszego zgłębiania.

Gorąco polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lokatorka

Naprawdę świetna książka. Zaciekawiła mnie od samego początku. Czytałam jednym tchem. Zaskakujące zakończenie.

zgłoś błąd zgłoś błąd