Jak przemijający cień

Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: Rebis
8,14 (7 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
3
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Como la sombra que se va
data wydania
ISBN
9788380621695
słowa kluczowe
Lizbona
język
polski
dodała
Ag2S

Autor podąża śladami zabójcy Martina Luthera Kinga, który po ucieczce z USA w 1968 roku spędził 10 dni w Lizbonie, obsesyjnie powraca do tej postaci i w końcu udaje się do Lizbony, żeby kroczyć śladami zabójcy. Tymczasem wyjazd do Lizbony przywodzi mu na myśl siebie, z czasów kiedy jako młody chłopak pisał w tym mieście Zimę w Lizbonie. Stwierdza, że nie zna ani zabójcy, ani siebie sprzed lat,...

Autor podąża śladami zabójcy Martina Luthera Kinga, który po ucieczce z USA w 1968 roku spędził 10 dni w Lizbonie, obsesyjnie powraca do tej postaci i w końcu udaje się do Lizbony, żeby kroczyć śladami zabójcy. Tymczasem wyjazd do Lizbony przywodzi mu na myśl siebie, z czasów kiedy jako młody chłopak pisał w tym mieście Zimę w Lizbonie. Stwierdza, że nie zna ani zabójcy, ani siebie sprzed lat, więc chodząc po Lizbonie, stara się zrozumieć motywy działania tych postaci. Książka pełna melancholii, muzyki i miłości, niepozbawiona wątków sensacyjnych.

 

źródło opisu: materiay wydawnictwa

źródło okładki: Rebis, 2018

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1623

Pastor, pisarz i morderca

Bardzo dawno, moi Państwo, czytałem „Biegunów” - dziesięć lat temu, to brzmi absurdalnie, ludzie nie powinni żyć na tyle długo, aby posługiwać się podobnymi miarami czasu – dlatego też nie jestem w stanie obiektywnie, o ile było to kiedykolwiek możliwe, ocenić ich wartości literackiej, choć oczywiście cieszę się z tego, że powieść Olgi Tokarczuk została nagrodzona Bookerem. Na krótkiej liście kandydatów do tego wyróżnienia znalazła się także książka, o której wypowiedzieć mi się znacznie łatwiej: „Jak przemijający cień”. Inna sprawa, iż na długiej liście znalazł się Javier Cercas ze swoim „Oszustem”, któremu należą się wszystkie nagrody świata (ta reklama nie była, niestety, sponsorowana).

Powieść Antonia Muñoza Moliny zasadza się na dwóch filarach: wątkach autobiograficznych oraz opowieści o zabójcy Marthina Luthera Kinga. Zapewne zabrzmiało to dla Państwa nieco karkołomnie, pomyśleli być może, że hiszpański pisarz miał okazję do spotkania z owym przestępcą, nie jest to jednak prawda; połączenie okazuje się zdecydowanie bardziej subtelne. O ile można nazwać tak stolicę jednego z europejskich państw, bo spoiwo między owymi dwoma filarami stanowi... Lizbona. Miłośnicy prozy Moliny z pewnością już skojarzyli, że pierwszy z jego hitów to właśnie „Zima w Lizbonie” (wydana w Polsce, o ile pamięć mnie nie myli, w zeszłym roku; myliła – przed dwoma laty). James Earl Ray natomiast, znany swego czasu jako Ramon George Sneyd, w trakcie ucieczki po słynnym zamachu z kwietnia 1968,...

Bardzo dawno, moi Państwo, czytałem „Biegunów” - dziesięć lat temu, to brzmi absurdalnie, ludzie nie powinni żyć na tyle długo, aby posługiwać się podobnymi miarami czasu – dlatego też nie jestem w stanie obiektywnie, o ile było to kiedykolwiek możliwe, ocenić ich wartości literackiej, choć oczywiście cieszę się z tego, że powieść Olgi Tokarczuk została nagrodzona Bookerem. Na krótkiej liście kandydatów do tego wyróżnienia znalazła się także książka, o której wypowiedzieć mi się znacznie łatwiej: „Jak przemijający cień”. Inna sprawa, iż na długiej liście znalazł się Javier Cercas ze swoim „Oszustem”, któremu należą się wszystkie nagrody świata (ta reklama nie była, niestety, sponsorowana).

Powieść Antonia Muñoza Moliny zasadza się na dwóch filarach: wątkach autobiograficznych oraz opowieści o zabójcy Marthina Luthera Kinga. Zapewne zabrzmiało to dla Państwa nieco karkołomnie, pomyśleli być może, że hiszpański pisarz miał okazję do spotkania z owym przestępcą, nie jest to jednak prawda; połączenie okazuje się zdecydowanie bardziej subtelne. O ile można nazwać tak stolicę jednego z europejskich państw, bo spoiwo między owymi dwoma filarami stanowi... Lizbona. Miłośnicy prozy Moliny z pewnością już skojarzyli, że pierwszy z jego hitów to właśnie „Zima w Lizbonie” (wydana w Polsce, o ile pamięć mnie nie myli, w zeszłym roku; myliła – przed dwoma laty). James Earl Ray natomiast, znany swego czasu jako Ramon George Sneyd, w trakcie ucieczki po słynnym zamachu z kwietnia 1968, spędził w Portugalii kilka dni. Molina zwraca uwagę na to, że w literaturze dotyczącej śmierci Kinga oraz jego zabójcy bagatelizuje się ten okres, a przecież stan umysłu popadającego w urojenia przestępcy to kwestia obłędnie fascynująca.

Wszyscy, którzy przeczytali wydaną w zeszłym roku powieść non-fiction „Ogar piekielny ściga mnie” Hamptona Sidesa szybko zauważą, że była ona oczywistą inspiracją dla Moliny podczas pisania „Jak przemijający cień” (autor przyznaje w posłowiu, iż była ona pierwszym tekstem, który zainteresował go zabójstwem Kinga). Ray lub też Sneyd, bo pod tym nazwiskiem występuje przez zdecydowaną większość czasu, wykreowany przez hiszpańskiego pisarza żywcem przypomina tego z amerykańskiego reportażu. Charakteryzuje go ten sam niepokój, ta sama nerwowość, te same paranoiczne odruchy. Tym, co nowego Molina wnosi do narracji o słynnym zabójcy, jest psychologiczna nieokreśloność: Sides mocno opierał się na faktach i przywoływał tytuły książek znalezionych przy Rayu, ale to Molina pozwolił sobie spekulować, jak mężczyzna czuł się podczas ich lektury, jak chorobliwe utożsamiał się z tajnymi agentami w międzynarodowych misjach, które miały naprawiać świat. Hiszpan, w przeciwieństwie do Amerykanina, nie stara się walczyć z nieokreślonością swojego bohatera, a wręcz przeciwnie, celebruje ją – tam, gdzie kończą się twarde źródła historyczne, pisarz może zacząć swoją brawurową narrację. Szczególnie dobrze wypadają sceny na chwilę przed oraz bezpośrednio po zamachu, a opis ostatnich godzin życia Kinga zasługuje na specjalną nagrodę – to naprawdę mistrzowskie fragmenty, w których Molinie udaje się odrzeć Kinga z aury świętości, która go otacza, i uzmysłowić czytelnikowi, że zarówno ofiara, jak i sprawca zamachu byli ludźmi.

Fragmenty autobiograficzne wypadają w „Jak przemijający cień” bardzo dobrze. W dużym stopniu moja pozytywna ocena wynika z pewnością z zamiłowania do ciemnych zakamarków i wątpliwych moralnie zakątków, po których spaceruje w Lizbonie autor, ale to nie wszystko. Najciekawszy okazuje się jego własny, zrobiony po prawie trzydziestu latach autoportret. Hiszpanowi udało się nakreślić uniwersalny obraz mężczyzny zawieszonego między młodością a początkami wieku średniego. Niegdysiejszy Molina pogrąża się marazmie, bo nie potrafi powiedzieć, kim jest: artystą, który zwiedza speluny i baluje z bohemą, czy poważnym urzędnikiem, ojcem dwójki dzieci, przykładnym mężem. Gdzieś w tle tych rozterek pojawia się jeszcze zakazana miłość; w wątku tym pisarz decyduje się na sporadyczne używanie narracji drugoosobowej, co sprawdza się całkiem nieźle. Bardzo dużo miejsca Hiszpan poświęca samemu procesowi powstawania powieści (w tym wypadku jest to „Zima w Lizbonie") – czasami popada przy okazji tych opisów w lekką egzaltację, jakby był raczej dziewiętnastowiecznym romantykiem szukającym inspiracji do nowego wiersza – zapewne o odrzuceniu – niż współczesnym realistą, ale uroku odmówić im nie sposób.

„Jak przemijający cień” stanowi doskonały przykład współczesnej powieści. Pełnymi garściami czerpie z historii, którą zręcznie łączy z osobistymi doświadczeniami autora i wątkami autobiograficznymi. Mam nadzieję, że kolejne dzieła Antonia Muñoza Moliny będą ukazywały się w naszym kraju, bo z całą pewnością jest on, obok Javiera Cercasa czy Javiera Maríasa, jednym z najciekawszych hiszpańskich pisarzy.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (135)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 388
twzaczytany | 2018-06-14
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2018

Przepięknie napisana książka, o pisaniu książki i o człowieku, który dopuścił się zbrodni. Największą mocą tej powieści są słowa. Molina tworzy zdania obrazowe, pełne uczucia i delikatności. Wygłasza prawdy, nie ocenia, przedstawia rzeczywistość jaką ona jest.

książek: 1623
Zicocu | 2018-07-17
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam, Czytnik
Przeczytana: 20 lipca 2018
książek: 324
Małgorzata | 2018-07-17
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 17 lipca 2018
książek: 728
Jerzy | 2018-07-07
Przeczytana: 07 lipca 2018
książek: 47
MariaJot | 2018-06-27
Na półkach: Przeczytane
książek: 764
cichydom | 2018-06-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 sierpnia 2018
książek: 4281
Lukrecja | 2018-03-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lipca 2018
książek: 15
Patryk Gruszczyński | 2018-08-13
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 1090
Monika | 2018-08-07
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 726
Ruda | 2018-08-06
Na półkach: Chcę przeczytać
zobacz kolejne z 125 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Olga Tokarczuk na krótkiej liście Man Booker International Prize!

Właśnie ogłoszono krótką listę Międzynarodowego Bookera. „Bieguni” Olgi Tokarczuk w tłumaczeniu Jennifer Croft są wśród sześciu książek, które przeszły do finału!


więcej
Co warto czytać wiosną?

„Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty!” Co prawda nie widać jej za oknem, ale widać ją na stronach wydawnictw, które uzupełniają swoje zakładki z zapowiedziami na najbliższe miesiące. Sprawdźcie na co warto czekać, po co sięgnąć i którą książkę zabrać w plener, gdy wreszcie zrobi się na stałe ciepło i słonecznie!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd