Palinka. Prozy z Banatu

Tłumaczenie: Anna Radwan-Żbikowska
Seria: Czeskie Klimaty
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
6,75 (32 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
5
7
15
6
4
5
4
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Pálenka: Prózy z Banátu
data wydania
ISBN
9788365595362
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Agussiek

Rumunia. Banat. Odległe góry nad Dunajem. Wioski, w których od niemal dwustu lat żyją Czesi. Świat, w którym czas się zatrzymał. Do jednej z takich wsi przyjeżdża młody nauczyciel z Moraw. Przyjeżdża, by zapomnieć. Ale nieodłączne wspomnienia coraz bardziej przysłaniają mu codzienność wiejskiego życia i nieśmiałe próby włączenia się do zamkniętej społeczności. W izolacji i samotności, pośród...

Rumunia. Banat. Odległe góry nad Dunajem. Wioski, w których od niemal dwustu lat żyją Czesi. Świat, w którym czas się zatrzymał. Do jednej z takich wsi przyjeżdża młody nauczyciel z Moraw. Przyjeżdża, by zapomnieć. Ale nieodłączne wspomnienia coraz bardziej przysłaniają mu codzienność wiejskiego życia i nieśmiałe próby włączenia się do zamkniętej społeczności. W izolacji i samotności, pośród upojnej banackiej scenerii każdy drobiazg przypomina o dzieciństwie, gorzkich latach spędzonych na sali gimnastycznej, utraconych kobietach, podróżach, ucieczkach…

 

źródło opisu: http://ksiazkoweklimaty.pl/zapowiedzi/65/palinka-prozy-z-banatu

źródło okładki: http://ksiazkoweklimaty.pl/zapowiedzi/65/palinka-prozy-z-banatu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 743
lilalu | 2017-08-12
Na półkach: Przeczytane

Dzisiaj chciałabym polecić kolejną książkę, która nie grzeszy nadmiarem akcji i mnogością dialogów, jest za to cichą, melancholijną podróżą przez Rumunię, Bałkany, Czechy i troszeczkę Niemcy.
To „Palinka” czeskiego pisarza Matěja Hořavy.
Narratorem jest tu młody nauczyciel z Moraw, który przyjeżdża do pięknego, górzystego Banatu w Rumunii uczyć dzieci języka czeskiego i muzyki. Jednak chyba nie do końca pasuje do społeczności w której się znalazł, ludzie podchodzą do niego nieufnie, bo jest zbyt zamknięty w sobie, zbyt smutny, zbyt spokojny. Niektórzy mają go za zwykłego wykształciucha pragnącego na siłę wyróżniać się swoją odmiennością i wrażliwością. Znajduje jedynie przyjaciół w tych, którzy na co dzień również z jakiegoś powodu bywają odrzuceni - w niepełnosprawnym intelektualnie chłopcu, czy w bezdomnych psach.
Ale w tej książce najważniejsze są wspomnienia leniwie opowiadane przez głównego bohatera, który pragnie zmierzyć się z przeszłością, powracając do niej i ostatecznie ją zamykając. Chce zapomnieć o latach wędrówki przez rodzinny kraj, a także Niemcy, gdzie spędził dużą część swojego życia. Chce pozamykać w głowie dawne sprawy, rozstać raz na zawsze z miłościami, które odeszły, pogodzić z przyjaciółmi, którzy zawodzili i których on zawodził, rozliczyć z rodziną, z którą często dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach.
Chce zapomnieć, ale im częściej wraca do tego, co było, tym trudniej przychodzi mu to zapominanie. Jego działanie, a przede wszystkim myśli stają się coraz bardziej depresyjne. Nie pomaga nawet palinka, wódka produkowana w krajach Kotliny Panońskiej, pita przez niego w dużych ilościach, po której jeszcze mocniej powracają do niego urywki z przeszłości, jakieś czułe gesty, dźwięki dawno zapomnianej muzyki, skradzione pocałunki, bolesne rozmowy.
Mężczyzna spaceruje, wędruje po górskich ścieżkach, odwiedza sąsiednie kraje, a w końcu wyjeżdża z Rumunii. Wydaje się, że wciąż przed czymś ucieka i z premedytacją skazuje siebie na samotność, której przecież tak bardzo nienawidzi.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy polubią tę książkę, część osób może nawet zada sobie pytanie - o czym ona właściwie jest? Bo tu nic wielkiego się nie dzieje, są jakieś myśli, urwane wspomnienia, generalnie rzecz biorąc niepotrzebne filozofowanie nadwrażliwego humanisty, który chyba nie powinien narzekać na swój los, bo przecież inni mają dużo gorzej i jakoś sobie radzą. A do tego ta wszechobecna, coraz bardziej oplatająca głównego bohatera samotność, która powoduje, że i czytelnik może poczuć się odrobinę smutniejszy i bardziej nieszczęśliwy, a nawet lekko poirytowany postawą tego nauczyciela - pesymisty.
Lecz na pewno znajdą się i tacy czytelnicy, którzy zakochają się w świecie do którego zaprosił nas autor „Palinki”, chociaż może „zakochanie” to nieodpowiednie słowo. W każdym razie ja jestem jedną z tych osób, które z pewnością potrafią zrozumieć czym jest potworna samotność z jednej strony i strach przed kolejnymi rozczarowaniami z drugiej, czym są ciągłe ucieczki od innych, przy jednoczesnej ogromnej tęsknocie za tymi innymi, czym jest wieczna tułaczka ciała oraz ducha, gnanie za czymś nowym, nieokreślonym i nieosiągalnym, a przede wszystkim czym jest próba ucieczki od samego siebie, próba zawsze skazana na porażkę.
Na koniec jeszcze tylko wspomnę o stylu w jakim jest napisana ta książka, momentami, myślę, że całkiem słusznie, przypomina mi on powieści Edwarda Stachury, zwłaszcza słynną „Siekierezadę”. U Hořavy mamy podobną wrażliwość, tęsknotę za czymś nienazwanym, podobne tematy, ten sam klimat i tę samą mgłę snującą się nieustannie nad banackimi wzgórzami, mgłę, która czasem może zaprowadzić człowieka na cudne manowce, z których często nie ma już powrotu...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tablica z Macondo. Osiemnaście prób wytłumaczenia, po co i dlaczego się pisze

Absolutnie obowiązkowe dzieło do przeczytania, zanim kto się do pisana rzuca, albo pisaniem na pisanie odpowiada...

zgłoś błąd zgłoś błąd