Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ukraina moja miłość

Wydawnictwo: Edipresse
5,43 (7 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
2
6
2
5
1
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379457717
liczba stron
224
język
polski
dodał
nieogarek

Co to znaczy – kochać ojczyznę? Ukraińska porucznik i lotnik nawigator po szkoleniu dla komandosów spędziła niemal 200 dni jako rosyjski więzień. Stanęła przed sądem oskarżona o zabójstwo w procesie, o którym mówił cały świat. I choć przebywała za kratami, przyczyniła się do dyskusji o krwawej rosyjskiej polityce wobec Ukrainy bardziej niż ci, którzy byli na wolności. O tym, co czuła, kiedy...

Co to znaczy – kochać ojczyznę? Ukraińska porucznik i lotnik nawigator po szkoleniu dla komandosów spędziła niemal 200 dni jako rosyjski więzień. Stanęła przed sądem oskarżona o zabójstwo w procesie, o którym mówił cały świat. I choć przebywała za kratami, przyczyniła się do dyskusji o krwawej rosyjskiej polityce wobec Ukrainy bardziej niż ci, którzy byli na wolności. O tym, co czuła, kiedy zdecydowała, by oddać życie dla swojego kraju, jak przesłuchują ludzie Putina i czemu nie ma u jej boku mężczyzny na stałe – Nadia opowiada korespondentowi PAP w Kijowie Jarosławowi Junko.

 

źródło opisu: http://www.empik.com/ukraina-moja-milosc-sawczenko...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/ukraina-moja-milosc-sawczenko...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 218
Yoss | 2017-06-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 czerwca 2017

Zapewne nie ma w naszym kraju osoby, która by nie kojarzyła ukraińskiej porucznik Nadii Sawczenko. Styczność z tym nazwiskiem mieliśmy szczególnie przy okazji relacji z rosyjskiej sali sądowej, w której trwał jej proces. Jej bunt przeciw bezzasadnym oskarżeniom przejawiał się podejmowanymi głodówkami i bezpretensjonalnym podejściem do iście rozprawy niczym z „Procesu” Kafki. W tym czasie stała się bohaterem narodowym w swoim ojczystym kraju, pomogła nagłośnić międzynarodowej opinii publicznej sytuację wojenną, jaka miała miejsce po ataku Rosji na tereny Ukrainy.

Nie ma wątpliwości, Sawczenko jest osobą bardzo twardo stąpającą po ziemi, otwarcie i bez ogródek mówiącą o zaistniałych problemach, charyzmatyczną. Wydawać by się mogło, że jej historia to gotowy pomysł na dobrą książkę. Tego samego zdania był korespondent PAP, Jarosław Junko. Jednak coś poszło nie tak. Ciężko wychwycić, co sprawia, że ten wywiad nie porywa czytelnika. Może na początku zmusza do dystansu psikus przygotowany przez wydawcę. Biorąc książkę w ręce wydaje się, że czeka nas długa przygoda opowiadana przez bohaterkę – wizualnie to dość gruba pozycja. Jednak wertując strony widać marnotrawstwo miejsca. Krótkie rozdziały, między każdym z nich puste strony, duża czcionka i marginesy. Z jednej strony czyta się to niezwykle przyjemnie i szybko, z drugiej natomiast pozostaje niedosyt po zbyt wcześnie ukończonej lekturze.

Sama opowieść serwowana przez Sawczenko też nie jest w stanie porwać. Niby wszystko jest na miejscu, mamy zwroty akcji, dramatyczne sytuacje i przedstawienie politycznych zagrywek, jednak przerzucając strony nie miałem ani przez chwilę uczucia rumieńców czy wciągania w wir przedstawianych wydarzeń. Coś nie zagrało w warsztacie pisarskim reportera przeprowadzającego wywiad. Może nie był w stanie w konfrontacji z silną kobietą narzucić własnego stylu lub po prostu mamy do czynienia z typowo zawodowym, reporterskim podejściem do tematu? Brak w tym wszystkim uczucia…

Jestem świeżo po innej lekturze poruszającej tematy autobiograficzne. Mark Webber (oczywiście wspierając się „ghost writerem”) potrafił z opowieści o „jeżdżeniu w kółko” stworzyć pasjonującą książkę, która nie pozwala się oderwać czytelnikowi, póki nie dotrzemy do końca. Zdaję sobie sprawę, że w przypadku wywiadu trudniej o taki skutek, jednak osoba opowiadająca powinna być w stanie przykuć uwagę odbiorcy.

Nie czuję się komfortowo wiedząc, że stykam się z rzeczami bardzo ważnymi dla dzisiejszej sytuacji politycznej i społecznej, mającymi miejsce niedaleko granic naszego kraju, łamaniem standardów międzynarodowych, a po zamknięciu książki w pamięci pozostaje niewiele. Być może usprawiedliwieniem dla mojej znieczulicy będzie fakt, że tak naprawdę jesteśmy wystarczająco blisko tych wydarzeń, by mieć o nich odpowiednio wyrobione zdanie, więc wywiad z osobą będącą niemalże w epicentrum nie dodaje wiele do naszych wyobrażeń. Mam nadzieję, że lektura da więcej do myślenia osobom oddalonych od problemów ukraińsko-rosyjskich, które będą w stanie przetrzeć ze zdumienia oczy na myśl, że opisywane fakty mogły mieć miejsce w rzeczywistości.

Mimo że Sawczenko w swoich wypowiedziach stara się odpowiednio ubarwić wypowiedzi oraz rozruszać wyobraźnię odbiorcy, czuć w każdym zdaniu, że mamy do czynienia z zawodowym żołnierzem, który niemalże we krwi ma suche przekazywanie informacji, nie bawiąc się w ogólniki czy zbędne z tego punktu widzenia rozwlekanie historii.

Z całym szacunkiem do autorki i jej historii, niestety nie jestem w stanie z czystym sumieniem polecić tej książki. Można ją szybko przeczytać w księgarni (naprawdę nie zajmie to wiele czasu), jednak nie wnosi ona nic takiego, co byłoby warte, by mieć ją na swojej półce czy wrócić w przyszłości do lektury.

(recenzja pierwotnie opublikowana na sztukater.pl)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bez mojej zgody

Po „Bez mojej zgody” Picoult postanowiłam sięgnąć głownie dlatego, że jest popularna i pojawia się na wielu listach "lektur, które trzeba przeczy...

zgłoś błąd zgłoś błąd