Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Debiutant

Tłumaczenie: Aga Zano
Cykl: Absolute (tom 1)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
6,16 (159 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
9
8
18
7
42
6
28
5
28
4
6
3
7
2
6
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Absolute Beginners
data wydania
ISBN
9788327629333
liczba stron
272
język
polski
dodał
HarperCollins

We wtorki i piątki Stephen Worthington wykłada na uczelni. W weekendy chodzi na obiad do rodziców. Kilka razy w tygodniu ćwiczy na siłowni z młodszym bratem, a wieczorem wraca do domu o rozsądnej godzinie. Zawsze sam. Stephen ma tylko jeden problem, który nazywa się Julia Wilde. Najbardziej nieposkromiona studentka, jaką spotkał. Nieuprzejma, prowokująca, nieznośnie irytująca. Stephen nie może...

We wtorki i piątki Stephen Worthington wykłada na uczelni. W weekendy chodzi na obiad do rodziców. Kilka razy w tygodniu ćwiczy na siłowni z młodszym bratem, a wieczorem wraca do domu o rozsądnej godzinie. Zawsze sam.
Stephen ma tylko jeden problem, który nazywa się Julia Wilde. Najbardziej nieposkromiona studentka, jaką spotkał. Nieuprzejma, prowokująca, nieznośnie irytująca. Stephen nie może się doczekać końca semestru, żeby Julia wreszcie zniknęła mu z oczu.
Życie jest jednak pełne niespodzianek. Pewnego wieczoru Stephen trafia do mieszkania Julii. Nagle staje się uczniem w sypialni wyrafinowanej bogini seksu.

 

źródło opisu: http://www.harpercollins.pl

źródło okładki: http://www.harpercollins.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 251
quidportavi | 2017-06-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Stephen Worthington jest wykładowcą na uniwersytecie. Jego życie jest do szpiku kości przewidywalne. Nudne. Dzień po dniu powtarza ten sam schemat, w który wliczają się wykłady, odbywające się we wtorki i piątki, na których spokój jego duszy zakłóca jedna ze studentek. Julia Wilde za nic ma ogólnie przyjęte zasady. Głośno mówi co myśli, wiecznie zapomina zwracać się do Stephena per „profesorze” i skrupulatnie dba o to, aby na każdych zajęciach zagrać na nerwach wykładowcy. Stephen szczerze nie trawi tej dziewczyny… aż do pewnego wieczoru, kiedy to niespodziewanie trafia do jej sypialni. Tam rolę się odwracają. Teraz to Julia będzie uczyć swojego profesora łóżkowych sztuczek. Co z tego wyniknie? Jak rozwinie się ta dziwna relacja? Czy związek wykładowcy ze studentką ma jakąkolwiek rację bytu? Sprawdźcie sami!

LEKKO, PRZYJEMNE, EKSPRESOWO
Okej, coś czuję, że recka nie będzie zbyt długa. W sensie… to był erotyk. Nie wiem, jak jest w waszym przypadku, ale ja od takich książek nie wymagam zbyt wiele. Mają mnie odmóżdżyć, mają pozwolić mi przez te kilkanaście godzin wyłączyć myślenie. W przypadku erotyków nie oczekuję ani jakichś ambitnych wątków, ani czort wie jakiej historii. Ma być miło. A jeżeli książka w jakiś sposób mnie zaskoczy, to miło z jej strony ;).W szale poprawek i zaliczeń Debiutant spadł mi właściwie z nieba i okazał się odmianą strzeloną w dziesiątkę. Przeczytałam go w jakieś półtora dnia i właściwie byłam zaskoczona, kiedy się skończył. Pieruńsko szybko mi się go czytało, co liczę mu na plus – z Greyem np. męczyłam się blisko tygodnia :’) W zasadzie byłam pewna, że to taka jednorazowa przygoda… ale może sięgnę po kolejny tom, kto wie? Wszystko będzie zależeć od mojego humoru chyba, bo właściwie z miłą chęcią dowiem się jak skończy się historia Julii i Stephena :).

ZAMIANA RÓL
Wiecie co wyróżnia Debiutanta? Bohaterowie. Pierwszy raz spotkałam się z erotykiem, w którym to nie kobieta, a facet jest tym niedoświadczonym, wstydliwym i niepewnym. Muszę przyznać, że była to miła, udana odmiana. Stephen przeważnie rozbrajał mnie swoją niewiedza i brakiem doświadczenia, był niesamowicie słodki. Jednak chwała niebiosom, że Hooks nie uczyniła z niego trzydziestoletniego prawiczka, o to byłoby moim zdaniem przegięciem. Podobało mi się to, jak stopniowo główny bohater rozwijał się i zmieniał. Wyszło to bardzo naturalnie i jestem pewna, że w kolejnym tomie Stephen nadal będzie się zmieniać, ewoluować. W zasadzie to dla tej przemiany mam ochotę na kolejny tom. Nie, Stephen nijak nie nadawał się na książkowego męża, na książkowego narzeczonego ani nic z tych rzeczy. Dla mnie jest on takim obiektem eksperymentalnym do obserwacji. Bardzo sympatycznym obiektem ;).
Z kolei Julia w Debiutancie odgrywa rolę tej obeznanej w temacie seksu, otwartej, śmiałej i bezpruderyjnej. I tu znowu Hooks należą się pochwały za smak, z jakim wykreowała tę dziewczynę. Bo wiecie, mogła z niej zrobić jakąś zdzirę, mogła stworzyć coś ohydnego, wulgarnego i odstraszającego, ale nie popełniła tego błędu. Julia jest po prostu piekielnie pewną siebie i nowoczesną dziewczyną, a przy tym charakterną i niesamowicie inteligentną. Żadnych Anastasii i wewnętrznych bogiń! Szczerze polubiłam Julię za jej sposób myślenia, za podejście do łajzowatego Stephena i…. no, za całokształt ;)
Oprócz tej dwójki w książce przewija się kilka postaci, ale nie są one zbyt istotne. Są, żeby być – nic poza tym, więc nie widzę sensu w dokładniejszym opisywaniu ich.

GRZEZNY EROTYK
Co jeszcze przypadło mi do gustu? Cóż, zdecydowanie język, jakim posługiwała się autorka. Nareszcie oszczędzono mi kut**ów, chu*ów i innych wulgaryzmów typowych dla erotyków. Hooks sprytnie wybrnęła z konieczności używania konkretnie tych najostrzejszych zwrotów – wszystko było opisane z perspektywy Stephena, który był dżentelmenem, a do tego profesorem literatury angielskiej, tak więc podświadomie dbał o słownictwo i brzydził się wulgaryzmów. Kurcze, nawet nie wiecie jakie to dziwne uczucie czytać erotyk, w którym seks jest nazywany np. „zbliżeniem”, na członka nikt nie mówi „ku*as”, tylko „penis” no i generalnie wszystko jest jakieś takie ładne i nieodpychające. Jak dla mnie bomba ;).

GDZIE CI MĘŻCZYŹNI?
Ano właśnie tu, w Debiutancie. Jak już wspomniałam narratorem jest tu nie kobieta, tak jak w przypadku większości książek tego typu, a facet – Stephen. Muszę przyznać, że to była przyjemna odmiana. W prawdzie nie poczułam się, jakbym weszła w męski umysł i zgłębiła jakieś nieznane mi jego tajniki, bo główny bohater nie bardzo zaliczał się do przedstawicieli płci brzydszej, ale na pewno dzięki temu zabiegowi miałam spory ubaw, bo i Stephehn nieświadomie umiał bawić zarówno Julię, jak i mnie. Jego przemyślenia były rozbrajające, jego problemy i wahania komiczne, jego logika tak dziwna, że aż fajna. Jednym słowem uważam, że Stephen spisał się jako narrator, za co Hooks należą się gratulacje.

*CYK CYK CYK* ŚWIERSZCZE
Z jednej strony jestem zadowolona z tego, że seks w książce był opisany smacznie, bez żadnego rozpadania się na kawałki i temu podobnych, a z drugiej żałuję, że najbardziej emocjonującym fragmentem Debiutanta było zabijanie pająka przez Stephena. No, i może jeszcze wizyta w klubie dla gejów, chociaż nawet z tym pająk wygrywa. Brakowało mi jakichś ostrzejszych zwrotów akcji, jakiejś solidnej dramy. Aczkolwiek mam przeczucie, że w kolejnej części będzie takich wątków więcej, a przynajmniej na to wygląda. Cóż być może kiedyś się o tym przekonam ;).


KURSYWA? A PO CO?
Jestem zawiedziona tym, jak zredagowano tekst książki. W Debiutancie mamy do czynienia z wiadomościami, z fragmentami facebookowych postów, z tytułami różnych powieści… i żaden z tych elementów nie został wyróżniony nawet najprostszą kursywą. Tekst jest ciągły, czcionka się nie zmienia, nie ma ani pogrubień, ani wspomnianej kursywy. To wprowadza lekki zamęt, bo musimy się domyślać co jest postem z FB Julii, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy SMS, itd. Co zabawne, gdzieś tam pod koniec książki nagle pojawiły się tytuły pisane kursywą, ale było to może 3% z tego wszystkiego, co powinno być napisane w jakiś inny, odmienny sposób.


WARTO?
Kurcze, jeśli wiecie, że lubicie literaturę tego typu, to jak najbardziej. Debiutant to gwarancja relaksu i możliwości zaczerpnięcia głębokiego oddechu. Prze treść się śmiga, niejednokrotnie z uniesionymi u w uśmiechu kącikami ust. Jeśli więc szukacie czegoś naprawdę lekkiego, czegoś na jeden wieczór, co pozwoli wam się odprężyć, ale nie zostanie w waszej pamięci zbyt długo, to Debiutant może przypaść wam do gustu :)

www.doinnego.blogspot.com ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sprawa Ziętary. Zbrodnia i klęska państwa

Ksiażka stanowi bardzo szczegółowy i sumienny zapis dziennikarskiego śledztwa w sprawie zaginięcia młodego poznańskiego dziennikarza śledczego. Do peł...

zgłoś błąd zgłoś błąd