Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,08 (139 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
12
8
34
7
45
6
24
5
9
4
3
3
2
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eleanor Oliphant Is Completely Fine
data wydania
ISBN
9788327628695
liczba stron
352
język
polski
dodał
HarperCollins

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową. Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej...

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową.
Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej niczego, z wyjątkiem… wszystkiego. Ludzie na ogół mają ją za wariatkę. Są jednak wyjątki – ci, którzy chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, nie tylko „znośne”.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2385
Kasiek m | 2017-06-12
Na półkach: 2017 rok
Przeczytana: 12 czerwca 2017

Uwielbiam Jojo Moyes i rzucam się na każdą jej powieść. Gdy zobaczyłam, że rekomenduje powieść, dałam się na to złapać, chociaż zwykle tak uważam, bo niby wiem, że marketing, że reklama, że zwykle to bujda. Naprawdę tym razem to było silniejsze niż ja. Opis mnie intrygował, chociaż przecież zwykle te opisy nie mają wiele wspólnego z prawdą. Miałam właśnie ochotę na książkę nieoczywistą, taką, która nie będzie typową komedią romantyczną, a bohaterka niniejszej powieści wydawała się napisana dla mnie. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Jedna z tych książek, dla których warto zarwać noc… podjęłam nieudolną próbę, jednak koniec roku szkolnego ma swoje prawa i doczytywałam od rana.

Eleanor Oliphant jest kobietą, która nadaje się, pozornie, na bohaterkę filmu w stylu brzydula, brzydkie kaczątko, które zaczyna być łabędziem. Ma trzydzieści lat, od skończenia studiów pracuje w księgowości, gdzie zarabia niewiele, ale wystarczająco by nie głodować. Skończyła filologię klasyczną, co w obecnych czasach jawi się albo jako szczyt lamerstwa, albo szczyt hipsterstwa(wszak granica jest cieniutka). Eleanor jest aspołeczna i dziwna, twarz jej szpeci blizna, a ona odgradza się od świata szczelnym pancerzem. Jej zachowanie sugeruje zaburzenia ze spektrum autyzmu, niezwykła drobiazgowość, umiłowanie rytuałów i stałości, brak umiejętności interpersonalnych. Jedno wyjście na koncert odmienia jej życie. Spotyka tam mężczyznę, który według niej jest predestynowany by być miłością jej życia. Eleanor postanawia chwytać szansę, zmienić swój wygląd by być godną tego wrażliwego, inteligentnego i utalentowanego mężczyzny. Tylko, że facet jest piosenkarzem, a Eleanor nawet z nim nie rozmawiała, a jednak buduje zamki na lodzie i snuje wizje przyszłego, wspólnego życia. I wdraża zmiany. Jak zakończy się to wyzwanie, jakie sekrety kryje przeszłość Eleanor i czy trudno jest wyjść do świata i do światła.

Bezdyskusyjnie jest to niebanalna książka, która rozczaruje wszystkich, którzy mają ochotę na płytką komedię romantyczną. Ta książka jest słodko-gorzka, w stylu Moyes. Opowiada o sekretach z przeszłości, które nas okaleczają i chociaż z czasem stają się odległym wspomnieniem, osnutym mgłą niepamięci, to jednak ciernie tkwią pod skórą i są jątrzącą się raną. Wpływają na nas i ograniczają bardziej niż widoczne pamiątki takie jak blizny.
Na początku Eleanor może się jawić jak taki Sheldon Cooper, można pochichotać z jej rozważań i zwyczajów, bywa urocza w nieznajomości konwenansów, ale z każdą stroną jest poważniej, jest więcej goryczy. Przeszłość dziewczyny jest porażająca, samotność i problemy z którymi się mierzyła są wstrząsające. Nikt jednak nie jest do końca stracony i dlatego ta książka daje nadzieję.
Nie jest to powieść oparta na schemacie, brzydka dziewczyna z problemami znajduje pięknego księcia i oto wszystko co było w jej życiu pokrzywione, nagle się prostuje i nabiera blasku. O nie, to byłoby banalne i słabe. Ta powieść opowiada o odnajdywaniu nadziei, co nie jest proste, wymaga wysiłku i zapłaty w łzach. Ignis aurum probat, miseria fortes Miros – próbą złota jest ogień, a próbą dzielności – przeciwieństwa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Reguła nr 1

Z czystym sumieniem mogę ją polecić! Nie lubię polskich książek ale ta jest po prostu bardzo dobra! Akcja od początku do końca, sama książka trochę w...

zgłoś błąd zgłoś błąd