Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nic do stracenia. Wreszcie wolni

Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki
Cykl: Guarded Hearths (tom 1.2)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,55 (305 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
50
9
54
8
53
7
76
6
37
5
12
4
14
3
7
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nothing Left to Lose
data wydania
ISBN
9788327629593
liczba stron
336
język
polski
dodała
karollllllla

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż...

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie.

 

źródło opisu: www.harpercollins.pl

źródło okładki: www.harpercollins.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 250
książkowe_zacisze | 2017-06-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 czerwca 2017

Słodkiej bajki o Annie i Ashtonie ciąg dalszy? No niestety, co to to nie...
Tym razem literki mordoklejki odmówiły współpracy, różowy kolor przybrał żałobną barwę, a poczciwy lukier zgorzkniał z irytacji, w obliczu tego, co wydarzyło się na kartach tej powieści.
Wszystko za sprawą bohaterów, którzy poczuli chyba zbytnią wolność i nie mając już nic do stracenia, postanowili zaprzepaścić całkiem udany początek...

Takiej kontynuacji losów księżniczki i jej księcia-wybawiciela właściwie się spodziewałam. Co tam u nich nowego, zapytasz albo i nie zapytasz, ale i tak Ci powiem. Otóż ojciec głównej bohaterki awansował i Anna nosi teraz miano córki prezydenta. Ashton niezmiennie trwa przy jej boku, udając, a może i nie udając, jej chłopaka, a świat zachwyca się nimi bardziej, niż królewską parą. Wszystko dobrze się układa, dzieci szczęśliwe, rodzice zachwyceni, żyć nie umierać. Przynajmniej na początku.
Z tym, że niestety poziom książki, w porównaniu z pierwszą częścią, poleciał na łeb, na szyję...

Sodówka uderzyła bohaterom do głowy - tak bym to określiła.
Z całkiem niezłych, choć nieco zbyt idealnych, głównych postaci, zrobiła się para wyjątkowo denerwujących celebrytów. Nadopiekuńczość Ashtona przekracza wszelkie dopuszczalne normy, a chwilami puste przemyślenia Anny, wprawiają człowieka w głębokie zwątpienie. Problem polega na tym, że on ją kocha, ona uświadamia sobie, że też go kocha, ale jest ślepa, myśli, że on jej nie kocha i ciągle radzi mu znaleźć sobie dziewczynę na jedną noc. A potem oczywiście zaprasza go co noc do siebie.
CYRK, po prostu cyrk.
W pierwszej części jeszcze jako tako to wyglądało i ich rozkwitająca relacja nawet mi się podobała, ale tutaj coś zdecydowanie poszło nie tak. Mam wrażenie, że wszystko zjechało po równi pochyłej, łącznie z dialogami, które momentami były denne i przerażająco tanie.

Co do samej fabuły... Banał na banale, banałem pogania. Przewidywalność, najbardziej oklepane rozwiązania i zupełny brak realizmu. Czytasz i wzdychasz, bo nie wierzysz, że można było tak to zepsuć. Nie powiem, są w tej historii przebłyski czegoś dobrego, ale ostatecznie to coś tonie w lepkiej lawie niczego. Bo z przykrością muszę stwierdzić, że ta książka przez przeważającą ilość stron, jest po prostu biadoleniem o niczym.
A zakończenie... Dosłownie nie wiedziałam czy się śmiać, czy płakać, więc się roześmiałam, bo nie miałam już i tak nic do stracenia. Nie mam nic do bajkowych finałów, ale są też pewne granice.

Przeczytałam szybko i postaram się równie szybko zapomnieć. Z pewnością książka miała przekazać wiele cennych wartości, ale ja zapamiętałam z niej głównie, że trzeba uważać na nadopiekuńczych chłopaków, że nawet na łożu śmierci, warto pozachwycać się tym, ilu bandytów załatwił twój facet i przede wszystkim, że jako córka prezydenta, możesz przywłaszczać sobie bezkarnie buty, za które nie zapłaciłaś. Kwintesencja tej książki :')

Nic do stracenia. Wreszcie wolni to coś aż za lekkiego, zbyt odmóżdżającego i wybitnie zapychającego czas, którego i tak masz za mało. Pomysł oklepany, ale moim zadaniem i tak zawiniło wykonanie. Za dużo biadolenia, za mało konkretów. O ile pierwszą część polecam, bo mimo niedociągnięć mi się podobała, o tyle drugą odradzam, ponieważ nie wnosi za wiele, a za to irytuje po mistrzowsku.
Jestem zawiedziona tym, co zaprezentowała tutaj autorka, ale mimo wszystko chcę dać jej jeszcze szansę i może za jakiś czas, sięgnę po kolejną jej książkę. Tej nie polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przypadkowe szczęście

Bardzo szybko przeczytalam te książkę. Ogólnie fabuła nie jest zla a głównych bohaterów da się lubić. Jak na mój gust trochę za dużo scen seksu, ale c...

zgłoś błąd zgłoś błąd