Zwrotnik Raka

Tłumaczenie: Lesław Ludwig
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,99 (782 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
53
9
102
8
142
7
218
6
143
5
65
4
18
3
27
2
6
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tropic of Cancer
data wydania
ISBN
9788365613233
liczba stron
360
kategoria
literatura piękna
język
polski

Zwrotnik Raka jest debiutem autora, osiadłego z początkiem lat trzydziestych w Paryżu; tam też w 1934 roku książka została opublikowana nakładem ekskluzywnego angielskiego wydawcy. Utwór entuzjastycznie powitały takie znakomitości, jak Ezra Pound i T.S. Eliot, rozgłos jednak przyniósł mu dopiero wprowadzony w 1937 roku zakaz wwożenia do USA "gorszącej" książki. Atmosfera skandalu przygłuszyła...

Zwrotnik Raka jest debiutem autora, osiadłego z początkiem lat trzydziestych w Paryżu; tam też w 1934 roku książka została opublikowana nakładem ekskluzywnego angielskiego wydawcy.

Utwór entuzjastycznie powitały takie znakomitości, jak Ezra Pound i T.S. Eliot, rozgłos jednak przyniósł mu dopiero wprowadzony w 1937 roku zakaz wwożenia do USA "gorszącej" książki. Atmosfera skandalu przygłuszyła bardzo wysublimowaną w istocie wartość artystyczną tej powieści. Jak i całego cyklu, który tworzy wraz z Czarną wiosną i Zwrotnikiem Koziorożca. Piętnaście epizodów z życia amerykańskiego ekspatrydy ukazuje przymierającego głodem, imającego się różnych zajęć intelektualistę, żarliwie oddającego się miłosnemu zapamiętaniu, opisanemu z całą otwartością, językiem odrzucającym wszelkie eufemizmy.

Powieść swą Miller określał jako zniewagę wyrządzoną siedmiu fundamentalnym wartościom i symbolom kultury: Sztuce, Bogu, Człowieczeństwu, Przeznaczeniu, Czasowi, Miłości i Pięknu.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4281/Z...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4281/Z...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1695

Rynsztokowe opowieści

Każdy kto uważał – nawet umiarkowanie – na lekcjach polskiego jest w stanie wskazać nazwiska, które wstrząsnęły światem literatury i w pojedynkę zmieniły jego oblicze. Cervantes, Goethe, Proust, Tolkien, Byron nie trzeba wcale być wybitnym erudytą, aby mnożyć i mnożyć władców parnasu. W ich cieniu kryją się jednak pisarze o podobnej mocy, wspominani nie tak chętnie, przemilczani ni to przez zapomnienie, ni to przez wstyd. Wśród nich skrywa się Henry Miller. Autor, który odcisnął wyraźne piętno nie tylko w swoich kręgach kulturowych, ale na całym świecie. Wśród jego symbolicznych potomków są zarówno Charles Bukowski, Philip Roth, John Irving, jak i Michel Houellebecq czy Wiktor Jerofiejew.

Co takiego zrobił Miller, że wszyscy ci pisarze – których gwiazdy lśnią dziś zdecydowanie jaśniej niż jego własna – nie tyle nawet winni są mu podziękowania, co wręcz zawdzięczają możliwość zaistnienia i tworzenia literatury po swojemu? Mówiąc najprościej napisał „Zwrotnik raka”. Powieść (której zdecydowanie bliżej do diarystki niż do klasycznych fabuł) o jakiej inni mogli co najwyżej szeptać ze wstydem – tekst obrazoburczy, kontrowersyjny, brzydki, odpychający i pornograficzny. Tekst formacyjny, który przetarł szlaki dla wszystkich artystów widzących w świecie żart zupełnie nieśmieszny, a przy tym do imentu wulgarny. Tacy bywali i przed nim. Géza Csáth zmarł piętnaście lat przed wydaniem „Zwrotnika raka”, a przecież zostawił po sobie swoje nimfomańskie pamiętniki, ale działalność żadnego...

Każdy kto uważał – nawet umiarkowanie – na lekcjach polskiego jest w stanie wskazać nazwiska, które wstrząsnęły światem literatury i w pojedynkę zmieniły jego oblicze. Cervantes, Goethe, Proust, Tolkien, Byron nie trzeba wcale być wybitnym erudytą, aby mnożyć i mnożyć władców parnasu. W ich cieniu kryją się jednak pisarze o podobnej mocy, wspominani nie tak chętnie, przemilczani ni to przez zapomnienie, ni to przez wstyd. Wśród nich skrywa się Henry Miller. Autor, który odcisnął wyraźne piętno nie tylko w swoich kręgach kulturowych, ale na całym świecie. Wśród jego symbolicznych potomków są zarówno Charles Bukowski, Philip Roth, John Irving, jak i Michel Houellebecq czy Wiktor Jerofiejew.

Co takiego zrobił Miller, że wszyscy ci pisarze – których gwiazdy lśnią dziś zdecydowanie jaśniej niż jego własna – nie tyle nawet winni są mu podziękowania, co wręcz zawdzięczają możliwość zaistnienia i tworzenia literatury po swojemu? Mówiąc najprościej napisał „Zwrotnik raka”. Powieść (której zdecydowanie bliżej do diarystki niż do klasycznych fabuł) o jakiej inni mogli co najwyżej szeptać ze wstydem – tekst obrazoburczy, kontrowersyjny, brzydki, odpychający i pornograficzny. Tekst formacyjny, który przetarł szlaki dla wszystkich artystów widzących w świecie żart zupełnie nieśmieszny, a przy tym do imentu wulgarny. Tacy bywali i przed nim. Géza Csáth zmarł piętnaście lat przed wydaniem „Zwrotnika raka”, a przecież zostawił po sobie swoje nimfomańskie pamiętniki, ale działalność żadnego z nich nie odbiła się tak szerokim echem.

Pierwszym i najważniejszym zadaniem jakie stawia sobie Amerykanin jest odkłamanie ludzkiego ciała. Zauważa, słusznie zresztą, że człowiek nie jest ani obarczonym ciężarem ciałem, umysłem czy duszą, jak chciałby każdy współczesny mu pięknoduch, ani też zbiorem namiętności. Nie jest nawet połączeniem obu, bo połączenie to nie zawiera rzeczy absolutnie dla Millera nieodzownej czyli fizjologii. „Zwrotnik raka” szokował kolejnymi „cipami”, „dupami” i „chujami”, ale nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby zauważyć, iż to tylko fanfaronada, próba zwiedzenia czytelnika. Za wszystkimi wulgaryzmami skrywa się absolutnie podstawowe zadanie literatury – ukazanie prawdy. Miller bez wahania przekroczył granicę dobrego smaku. Śmiałym krokiem ruszył do rynsztoka, ale zza pleców kurwiarza i pijaka co chwilę wygląda przytłoczony całą tą brzydotą surrealista (tak!), który pyta odbiorcę, czy przypadkiem to nie tu kondensuje się treść życia.

Po dobrych kilkudziesięciu latach – i kolejnych pisarzach rozkochanych w kontrowersji - „Zwrotnik raka” nie może już szokować tak potężnie. I dobrze, bo dzięki temu łatwiej podejść do lektury z chłodną głową i zauważyć, że Miller nie skupia się tylko na seksie i alkoholu. Co klika stron wspomina o jeszcze jednym elemencie szalonego paryskiego życia – głodzie. W przypadku tego motywu też nie jest szczególnie wysublimowany (właściwie przypomina tylko o swoim pustym brzuchu), ale sam fakt uświadamia, iż pisarz traktuje swoją ukochaną fizjologię całościowo. To nie tylko na wpół zabawne, a na wpół przerażające dykteryjki o chorobach wenerycznych i próby odtworzenia pijackich ekscesów, lecz sposób patrzenia na świat.

Wartość historyczna „Zwrotnika raka” jest niezaprzeczalna, nie ma jednak co się oszukiwać. Państwo zainteresowani są przede wszystkim tym, czy tę powieść warto czytać dzisiaj, kiedy odważnej erotyki nie boją się nawet prozaicy uważani za najwybitniejszych intelektualistów. Odpowiedź nie jest trudna. Warto. „Zwrotnik raka” przyciąga mrocznym magnetyzmem, a jego obrazoburcza estetyka nie odrzuca. Miller często łagodzi pornografię przez czarny humor, co daje bardzo dobre efekty. Poza tym jest w powieści co najmniej kilkanaście długich fragmentów, w których pisarz zdradza swe literackie korzenie, zwykle szczelnie skrywane pod płaszczem kontrowersji. Miller ma skłonność do surrealistycznego, niesamowitego opisu i wychodzi mu on świetnie. Jako wypadkową swej doniosłości i wartości dla dzisiejszego czytelnika „Zwrotnik raka” warto przeczytać.

Bartek Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (58)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 590
qcdorota | 2019-08-29
Na półkach: Przeczytane, Legimi
Przeczytana: 07 czerwca 2019

Niemiłosiernie się namęczyłam przy tej powieści. Ilość wulgaryzmów, stosunek do seksu (he, he), sposób pisania o kobietach - cholernie mnie to zniechęcało do dalszej lektury. Po skończeniu tej książki potrzebowałam solidnej odtrutki, ale teraz cieszę się, że jednak ją przeczytałam. Mimo wszystko warta jest poznania i trzeba było to zrobić.

książek: 609
Grot | 2019-08-14
Na półkach: Przeczytane

Opowieść dziwkarza o swych doświadczeniach życiowych, relacjach z kobietami wiadomej proweniencji, fascynacji żeńskimi narządami płciowymi...

Książkę charakteryzuje dosadny, wulgarny język. Autor chciał przedstawić życie takim jakim jest, bez pruderii, bez owijania w bawełnę, ukazując nie tyle czyny co ludzkie myśli – i to takie, które większość kulturalnych ludzi wolałaby ukryć.

Jednak nie należy w powieści Millera widzieć wyłącznie czegoś kontrowersyjnego i zboczonego (choć w dużym stopniu tak). Przyznam, że im dalej wgłębiałem się w lekturę tym wyżej ją doceniałem. „Zwrotnik raka” to także swoisty traktat filozoficzny, przedstawiający krytyczną ocenę relacji międzyludzkich. Nierzadko występują tu odniesienia wprost do Dostojewskiego, Nietzschego czy Goethego.

Mamy tu przykładowo dość prymitywną, ale jak się wydaję szczerą ocenę ateisty swego pierwszego pobytu na Mszy św.; „Coś się działo, odbywała się jakaś pantomima, która choć nie ogłupiała mnie całkowicie zdołała mnie...

książek: 240
omyletdufromaz | 2019-07-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lipca 2019

Już dziesiąty naturalistyczny opis chęci chuci mnie nużył, ale przemyślenia filozoficzne i metafory - pierwsza klasa.

książek: 28
Rollnik | 2019-07-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 1988 rok

Hochsztaplerstwo lub głęboka szczerość. W każdym razie wywarło duże wrażenie. Zwłaszcza na tle dotąd czytanej, "poprawnej" literatury.

książek: 477
Lusia Wierzchucka | 2019-04-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 kwietnia 2019

Doceniam tę książkę, aczkolwiek poruszyła mnie przede wszystkim w negatywny sposób. Momentami odnosiłam wrażenie, że Millerowi bardziej zależało na sensacji niż prawdzie. Wyłuskałam kilka interesujących fragmentów, ale było ich niewiele, gdyż pojawiały się jako przerywnik od narzekań na kobiety. Nie wiem, dlaczego Anaïs Nin tak uwielbiała Henry’ego, jednak ja sama chyba nie zaliczę się do grona miłośników jego twórczości — na ten moment sprawia dziwnie wymuszone wrażenie.

książek: 957
Natalia | 2019-03-19
Przeczytana: 19 marca 2019

"Jeśli, czytając książkę, od czasu do czasu napotykamy strony, które eksplodują, stronice, które nas ranią i przypiekają, wywołują jęki, łzy i przekleństwa, wiedzcie, że napisał je człowiek o wyprostowanym grzbiecie; człowiek, którego ostatnią linią obrony są słowa, a słowa te są zawsze mocniejsze od kłamliwego, łamiącego karki ciężaru świata, silniejsze są od trybów i kół wynalezionych przez tchórzy po to, by złamać ten cudowny twór, jakim jest osobowość. Gdyby jakiś człowiek ośmielił się kiedyś przełożyć wszystko, co nosi w sercu, zapisać to, w czym naprawdę zawiera się jego doświadczenie, co jest jego najprawdziwszą prawdą, sądzę, że wówczas świat by się roztrzaskał, rozleciał na drobne kawałki, i żaden bóg, żaden wypadek, niczyja wola nie byłaby w stanie pozbierać tych skorup, tych atomów, tych na pozór niezniszczalnych elementów, z których się składał".

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak soczystą wulgarnością i plugastwem. Nigdy wcześniej odraza, brak wstydu, negacja...

książek: 359
trismegistos | 2019-01-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 stycznia 2019

Postanowiłem nieco się odprężyć i przeczytać coś lekkiego. Sięgnąłem po „Zwrotnik Raka”, bo Miller (oba zwrotniki od dawna czekały na półce) mgliście kojarzył mi się z seksem, humorem i latami '60. To był błąd.

Książka okazała się starsza, a klimat znacznie cięższy. Amerykański pisarz w Paryżu z zapałem praktykuje życie cyganerii. Nieszczęśliwie zakochany w kapryśnym mieście, głodny artysta w obrotowym teatrze, gdzie scenografia niby zmienia się nieustanie, ale zawsze lądujesz w obskurnym hotelowym pokoiku, burdelu, knajpie... Joe konsekwentnie kolekcjonuje doznania na marginesach mieszczaństwa. Szczątkowa fabuła jest pretekstem. Konstrukcja całości przypomina mi symbolikę lotosu. W miejskim błocie, gównie i spermie Miller widzi żyzną glebę, na której uprawia swoją filozofię poszukiwania autentyzmu i pełnego doświadczenia życia. Z mułu wyrasta kwiat.

No i fajnie, ale za mało, żeby mnie jakoś w fotel wbić. Językowo też nie jestem w stanie tego kupić, choć w pewnym momencie...

książek: 38
MichałAniołKrk | 2018-11-29
Na półkach: Przeczytane

Wzbudza kontrowersje, wciąż - mimo że upłynęło tyle dekad - to jedno jest pewne. Wciąga! Niesamowicie inteligentna, z dojrzałym poczuciem humoru, a zarazem prześwituje przez nią wielka, ironiczna niedojrzałość bohatera. To bardziej pamiętnik niż określona fabuła, ale czyta się jednym tchem. !00% do polecenia!

książek: 800
aniaskl | 2018-05-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 maja 2018

nie moja bajka

książek: 139
kieelich | 2018-05-12
Na półkach: Przeczytane

Bełkot

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Henry Miller i dzieło, które wysadzi świat

Pisząc w wieku czterdziestu lat swą pierwszą powieść, „Zwrotnik Raka”, Henry Miller stawiał sobie ambitny cel: pragnął ująć w niej to, co literatura zwykle przemilcza, stworzyć dzieło, które „wysadzi świat”. Wydana nakładem paryskiej oficyny Obelisk w roku 1934 książka od razu przy niosła Millerowi skandaliczny rozgłos, ale na publikację w jego rodzinnym kraju oraz w Anglii musiała czekać prawie trzy dekady.


więcej
Wielki powrót literackiego skandalisty

Literacki buntownik, skandalista, outsider. Tym razem nie mówimy jednak o Charlesie Bukowskim, lecz o Henrym Millerze, którego powieści przez lata znajdowały się w indeksie „ksiąg zakazanych” i który przetarł szlak dla nowej amerykańskiej prozy. Czym zasłużył sobie na miano skandalisty? Czy budzące kiedyś kontrowersje powieści nadal szokują?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd