6,44 (144 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
6
8
25
7
29
6
46
5
16
4
6
3
4
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380971370
liczba stron
560
język
polski
dodała
elfijka

Opowieść o tym, czym była kiedyś i czym jest dziś jedna z największych fantazji ludzkości, magiczna, pożądana przez wszystkich SŁAWA. Historia gwiazd, ikon, mediów, środków i narzędzi do osiągnięcia owej sławy. Nieśmiertelności. Wiecznej miłości fanów. Realnego wpływu na świat − na to jak wyglądamy, co jemy i jak myślimy… Co mają ze sobą wspólnego królowa Wiktoria, Jackie Kennedy, księżna...

Opowieść o tym, czym była kiedyś i czym jest dziś jedna z największych fantazji ludzkości, magiczna, pożądana przez wszystkich SŁAWA. Historia gwiazd, ikon, mediów, środków i narzędzi do osiągnięcia owej sławy. Nieśmiertelności. Wiecznej miłości fanów. Realnego wpływu na świat − na to jak wyglądamy, co jemy i jak myślimy…

Co mają ze sobą wspólnego królowa Wiktoria, Jackie Kennedy, księżna Diana i blogerki modowe? Czy retusz wyglądu i wizerunku to wynalazek współczesności? Czy skandal, zbrodnia mogą inspirować albo budować karierę? Czy celebryta to tylko obwoźny sklepik, nośnik reklam − czy może też sprzedawca ważnych idei? Jak polski show-biznes odnajduje się na światowej arenie? I czy słowo „celebryta” to obelga?
Czeka nas szczera, oparta na faktach i ponad 20-letnim doświadczeniu autorki klasyfikacja medialnych bohaterów, podsumowanie zysków i strat. Dowiemy się, kto rokuje na przyszłość, komu odbiło, a komu na pewno nic nie zaszkodzi… Albo nic nie pomoże.
Przede wszystkim będzie chwila na refleksję − co jest ważne w dzisiejszym świecie, który buduje każdy z nas, mając konto w mediach społecznościowych, jakie mamy ambicje i co zrobić, by nie dać się ogłupić. Bez względu na liczbę lajków i followersów.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/_Slawa-p-34076-1-30-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/_Slawa-p-34076-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1062

W pogoni za lajkami, czyli sława wczoraj i dziś

Jedna z najbardziej wpływowych i opiniotwórczych dziennikarek, kochana i nienawidzona, w internecie hejtowana równie często co lajkowana – Karolina Korwin-Piotrowska. Kiedy zabiera głos, wiadomo, że będzie odważnie, ostro, a także bezkompromisowo. Przed wydaniem „#Sławy” sama zapowiadała, że ta książka niejednych zaboli i wkurzy. Ale ona opiniami się nie przejmuje i śmiało mówi to, co myśli. Tym razem na temat sławy, sławnych ludzi oraz mediów, które te sławę budują.

„#Sława” to, jak pisze wydawca, historia gwiazd, ikon, mediów, środków i narzędzi do osiągnięcia owej sławy. Nic dodać, nic ująć. Opowieść ta rozpisana jest na kilkanaście rozdziałów, z których każdy skupiony jest na innej grupie osób lub na zjawisku. Niewątpliwie największy research i największą pracę wykonała Karolina Korwin-Piotrowska przy kilku pierwszych rozdziałach swojej książki, w których cofa się do XVII wieku i pokazuje, jak na przestrzeni lat rosła w ludziach świadomość własnego wizerunku, potrzeba jego kreacji, jaki wpływ miało na to malarstwo, a następnie wynalezienie fotografii. Jest to interesująca podróż przez epoki, przez królewskie dwory Anglii czy Francji, do czasów, kiedy nie było Facebooka czy Instagrama. Ale jak się okazuje i wtedy istniało swego rodzaju „lajkowanie” czy „szerowanie”. Dziennikarka przywołuje doskonałe, trafione porównania, które uświadamiają, że celebryci, ustawki i brukowce istniały już kilkaset lat temu. Pokazuje, że zainteresowanie znanymi ludźmi nie jest czymś nowym,...

Jedna z najbardziej wpływowych i opiniotwórczych dziennikarek, kochana i nienawidzona, w internecie hejtowana równie często co lajkowana – Karolina Korwin-Piotrowska. Kiedy zabiera głos, wiadomo, że będzie odważnie, ostro, a także bezkompromisowo. Przed wydaniem „#Sławy” sama zapowiadała, że ta książka niejednych zaboli i wkurzy. Ale ona opiniami się nie przejmuje i śmiało mówi to, co myśli. Tym razem na temat sławy, sławnych ludzi oraz mediów, które te sławę budują.

„#Sława” to, jak pisze wydawca, historia gwiazd, ikon, mediów, środków i narzędzi do osiągnięcia owej sławy. Nic dodać, nic ująć. Opowieść ta rozpisana jest na kilkanaście rozdziałów, z których każdy skupiony jest na innej grupie osób lub na zjawisku. Niewątpliwie największy research i największą pracę wykonała Karolina Korwin-Piotrowska przy kilku pierwszych rozdziałach swojej książki, w których cofa się do XVII wieku i pokazuje, jak na przestrzeni lat rosła w ludziach świadomość własnego wizerunku, potrzeba jego kreacji, jaki wpływ miało na to malarstwo, a następnie wynalezienie fotografii. Jest to interesująca podróż przez epoki, przez królewskie dwory Anglii czy Francji, do czasów, kiedy nie było Facebooka czy Instagrama. Ale jak się okazuje i wtedy istniało swego rodzaju „lajkowanie” czy „szerowanie”. Dziennikarka przywołuje doskonałe, trafione porównania, które uświadamiają, że celebryci, ustawki i brukowce istniały już kilkaset lat temu. Pokazuje, że zainteresowanie znanymi ludźmi nie jest czymś nowym, nie jest wymysłem naszych czasów, podobnie jak sama chęć bycia sławnym. A wszystko to na konkretnych przykładach – królowej Wiktorii, cara Mikołaja, Chopina czy Byrona. W kolejnych rozdziałach autorka dociera oczywiście do bliższej sobie tematyki gwiazd filmowych, zajmuje się też konkretnymi zagadnieniami takimi jak tabu, skandale czy śmierć, a wszystko to w kontekście tytułowej sławy. Można się stąd dowiedzieć, jakimi aferami żyło Hollywood lat 20., 30., 40. zeszłego wieku. Autorka analizuje też, jakie znaczenie dla bycia sławnym ma wygląd i jak bardzo medialna jest śmierć sławnych ludzi (czy wiecie, że w Google można znaleźć przerażające zdjęcia z pokoju, w którym znaleziono martwą Marilyn Monroe oraz jej zdjęcia z kostnicy a także zdjęcia z okrutnego mordu jakiego dokonała banda Mansona na żonie Romana Polańskiego Sharon Tate? Ostrzegam – co się zobaczyło, tego się nie odzobaczy).

Jeśli wyklikaliście powyższe zdjęcia, pewnie długo nie mogliście wyjść z szoku. W książce natomiast prawdziwa „jazda”, używając języka autorki, zaczyna się przy rozdziale zatytułowanym „Internet”, w którym zajmuje się ona tym, co robi najchętniej. Czyli ocenianiem naszych rodzimych gwiazd. Na pierwszy ogień idzie funkcjonowanie w sieci – na Facebooku, Instagramie czy Twitterze. Kto robi to dobrze, a kto powinien jeszcze popracować? Karolina ma rady dla naszych sław i tłumaczy jak bardzo ważne jest w dzisiejszych czasach właśnie to, co przekazują nam poprzez swoje profile. A dzieje się na nich wiele, niekoniecznie dobrych rzeczy, bo celebryci skupieni są na swoim JA, wykorzystując media społecznościowe głównie do lansowania własnej osoby i promowanych przez siebie produktów. Jak pisze Korwin – Piotrowska, „gdyby opierać ich ocenę tylko na tym, co widzimy w sieci, to nie ma możliwości, by do niektórych z nich mieć szacunek”. A do kogo ona sama ma ten szacunek największy, to widać po lekturze kolejnych rozdziałów, w których grupuje znanych Polaków w kilka kategorii. Są więc ikony i gwiazdy, jest poczekalnia dla zawieszonych między upadkiem a skokiem, są osoby rokujące wielkie nadzieje, jak i te, które dziennikarka nazwała obrazowo planktonem. I tak, dobrze się domyślacie, plankton to ta najgorsza kategoria, w której nikt nie chce się znaleźć, ale niestety sporo w niej znanych nazwisk. Wybór oczywiście subiektywny, ale z większością klasyfikacji trudno się nie zgodzić, choć na przykład niektóre typy Karoliny do poczekalni są mocno dyskusyjne (czy Ania Dąbrowska to jeszcze nie gwiazda? Albo skromna Magdalena Różczka? I symbol dobrego aktorstwa Michał Żebrowski?). Oczywiście, można się zastanowić, kto dał Korwin - Piotrowskiej prawo do tak ostrej oceny znanych osób. No nikt. Sama je sobie dała. Ale robi to dobrze, profesjonalnie i przyznajcie, że jest to potrzebne. Bo nie oszukujmy się – ludzie, o których pisze są obecni w naszych telewizorach, chodzimy na filmy z ich udziałem, czytamy ich blogi, słuchamy ich w radiu. Nie uda się od nich uciec, jeśli mamy telewizję i internet. Ludzie znani byli i będą, a ich rola może znacznie wykraczać poza pokazywanie jak imprezują i w co się ubierają. I to moim zdaniem autorka chce nam (i im) uświadomić. A także ostrzec nas byśmy nie dali się celebrytom omamić i ogłupić. A jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, to niech nie czyta. Myślę, że po książki Karoliny nikt nie sięga nieświadomie i zadawanie pytań: po co komu wiedza płynąca ze „#Sławy”? - nie ma sensu. To książka dla tych, których interesują media i gwiazdy, ale bardziej pod kątem analizy pewnych zjawisk. Na pewno nie jest to książka dla stałych czytelników „Życia na gorąco” czy „Vivy”, bo nie znajdą tu świeżych plotek i sekretów z życia gwiazd, choć wiedza, kto jest kim w polskim show – biznesie bardzo się przyda podczas lektury. Zakładam natomiast, że każdy, kto sięgnie po książkę Korwin - Piotrowskiej oczekuje ostrej oceny zjawiska celebrytyzmu, krytyki i komentarza do tego, co wyprawiają sławni Polacy. I to właśnie dostanie.

Na pewno znaczna część czytelników sięgnie po „#Sławę” z powodu sympatii do jej autorki. Jak wspomniałam, w jej wypadku możliwe są tylko skrajne opinie. Albo się ją lubi albo nie i sama Karolina jest tego doskonale świadoma. Ma ona swój styl, wypowiada się na luzie, używa prostego języka, choć z wieloma zapożyczeniami z angielskiego, przez co brzmi czasem trochę nienaturalnie. Kto przeczytał jedną jej książkę, ten już wie jakiego języka spodziewać się w „#Sławie”, bo dziennikarka we wszystkich swoich książkach pisze podobnie – czyli tak jak mówi. Nie do końca się to sprawdza na piśmie, bo robi wrażenie jakby autorka była niepoważna (ale czy można być poważnym pisząc o celebrytach?). Potoczny język ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony mamy wrażenie interakcji z kimś znajomym, z kimś na naszym poziomie intelektualnym, kimś kto się nie wywyższa (ale czy tak jest faktycznie, o tym za chwilę), jest nam bliski jak kumpel, z drugiej jednak rażą liczne powtórzenia, radosne słowotwórstwo czy kolokwializmy (a najbardziej „obcyndalanie się”!). Ale Korwin - Piotrowska broni swojego języka, mówiąc w jednym z wywiadów, że o to chodzi, żeby czytelnik miał wrażenie, że ona siedzi obok i mu coś opowiada. I muszę przyznać, że faktycznie, można się tak poczuć.

Tym razem mniej niż przy poprzedniej książce dziennikarka pozuje na mentorkę, kogoś kto wie lepiej, bo i nie musi tego robić. Przecież i tak wiemy, że nikt tak jak ona nie zna się na temacie sławy. Ale tak jak poprzednio, przy książce o filmach, czuje ona w sobie misję, a na sobie odpowiedzialność („Mam nadzieję, że Was nie zawiodę”). Z pewnością traktuje tę książkę bardzo osobiście, bo pisze, że jest to „podsumowanie i zamknięcie pewnego rozdziału w życiu”. Jest w niej mocno obecna, pisze o swoich odczuciach i doświadczeniach, na zasadzie „widziałam ten obraz na żywo, robi wrażenie”, „byłam u Jakóbiaka i przeżyłam”, „Kuba mnie nie lubi, ale ja go i tak szanuję”. I chyba nie da się inaczej, jeśli ma się taką wiedzę i doświadczenie w temacie, a światem mediów oraz gwiazd zajmuje się przeszło 20 lat.

Osobiście zazdroszczę Korwin - Piotrowskiej wszystkich książek o kinie, mediach, gwiazdach filmowych, które posiada i które przeczytała, a z których czerpała na użytek tej książki. Przejrzała też wiele pism, wybrała wiele zdjęć i okładek ilustrujących to, o czym pisze. Wykonała naprawdę dobrą robotę (większość bibliografii to pozycje anglojęzyczne), ale nad sposobem komponowania zdjęć z tekstem można było bardziej popracować. Zdjęcia, a właściwie kolaże zdjęć mamy co kilkanaście stron, z czego nie wszystkie (a raczej znaczna większość) są podpisane. O danym zdjęciu czytamy kilka stron wcześniej, lub dalej i jeśli chcemy je mieć przed oczami musimy przeskakiwać między stronami, co jest mocno uciążliwe. Do tego i tak nie wiemy, czy patrzymy na właściwe zdjęcie, no bo przecież nie jest podpisane. Idea mija się więc troszeczkę z celem. Za to dobrym pomysłem są trafione i dające do myślenia cytaty otwierające każdy rozdział. Są one swego rodzaju mottem, wpisują się doskonale w to, o czym czytamy w danym rozdziale.

Przy okazji premiery „#Sławy” media i czytelnicy od razu wytknęli Korwin – Piotrowskiej małą wpadkę, która dla jej przeciwników urosła wręcz do rangi wielkiej wtopy. Ale czy pomylenie dwóch byłych Miss Polonia (w dodatku naprawdę wizualnie do siebie podobnych) rzeczywiście jest takie niewybaczalne? Dla mnie ten drobny błąd Karoliny jest najlepszym komentarzem do książki i zarazem świetną puentą tej recenzji, bo pokazuje, że w gąszczu gwiazdek i gwiazdeczek, które w mediach rozbłyskają z dnia na dzień, może się zgubić nawet ktoś tak zorientowany w show – biznesie jak autorka. Co tym bardziej przemawia za „#Sławą”. Ta książka to znak naszych czasów, genialnie będzie otworzyć ją za 10 lat, by móc przekonać się, które nazwiska zupełnie nic już nam nie mówią, sprawdzić, czy nadzieje stały się gwiazdami i czy ikony nie spadły z piedestału. Nie jestem bezkrytyczna, dostrzegam jej wady i nawet zastanawiam się czy ja właściwie tę Karolinę lubię czy nie lubię, ale wiem jedno: na pewno ją szanuję. Trzeba mieć sporo odwagi, by napisać taką książkę.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (32)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 155
Karolina | 2019-06-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 czerwca 2019

Miałam bardzo duże oczekiwania co do tej książki, bo Panią Karolinę obserwuję w mediach społecznościowych od dawna. Tymczasem trochę się zawiodłam. Gdyby w "Sławie" zostawić tylko treści merytoryczne, jej objętość zmniejszyłaby się o połowę. Dużo "paplaniny", zachwytów, których może nie rozumiem, bo jestem za młoda, ale i hejtu, którego też nie rozumiem, bo przecież wszyscy walczymy z nim w Internecie. Przepraszam Pani Karolino, ale chyba następnej Pani książki nie kupię :(

książek: 410
Jola | 2019-03-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2019

Nie jest najgorsza, ale spodziewałam się czegoś więcej po tej książce.
Niestety, niczego nowego jak dla mnie nie wniosła, zbyt mało faktów, zbyt dużo dywagacji, a czytanie jej bardzo się dłużyło.

książek: 1544
Babi | 2019-02-22
Przeczytana: 21 lutego 2019

z Karoliną mi totalnie nie po drodze, niby interesują nas te same rzeczy, ale postrzeganie świata mamy zupełnie inne

po książce "Krótka książka o miłości", na temat filmu, kina i aktorów byłam... zażenowana? zniesmaczona? poirytowana? totalnie nie wiem jak nazwać taki stan... bo niby pomysł zacny, ale to wykonanie do mnie nie trafiło, bardzo to było osobiste i myślę, że jak ktoś nie lubi osoby Korwin-Piotrkowskiej, to książki całkowicie nie trafią do odbioru, tak jakby to sobie autorka życzyła, zresztą śmieszy mnie to, że jak ktoś nie zgadza się z opinią Karoliny, jej poglądami, no po prostu nam nie po drodze ze znawczynią "szołbizu" (WTF?!), to od razu jesteśmy określani jako ci "nierozumni", że nie rozumiemy jej ciętego języka (kolejne WTF?!), jej osobowości, itd... no to z nami jest problem

stwierdziłam, że dam kolejny raz szansę Karolinie i zabiorę się za jej nową książkę, no bo może źle ją oceniłam jako osobę, jako "znawcę" tematu, który i mnie bardzo interesuje, no...

książek: 470
Kazik | 2019-01-20
Przeczytana: 20 stycznia 2019

Macie może taką ciotkę-niespełnioną intelektualistkę? Taką, u której trzeba odbębnić wizytę raz na rok, „bo rodzina”, wy gapicie się w stygnącą herbatę, ciotka prowadzi monolog. Grający w tle telewizor (dowolny TVN) ładuje w ciotkę kolejne tematy jak węgiel w piec: te dzisiejsze dziewczęta wyglądają jak plastikowe lale z jednej fabryki, Polańskiego to po prostu chcieli zaszczuć, nie ma już takich buntowników jak Dean, nowe pokolenie ma lajki zamiast mózgów, dzisiaj nikt już nie dba o Sztukę, jak mogli nie wydać mojej książki, dlaczego twoja matka już do mnie nie dzwoni, chyba zazdrości mi intelektu, no i nie mogła znieść szczerej krytyki, a jak wiesz, ja nigdy nie owijam w bawełnę. Macie taką ciotkę? Zła wiadomość, ta napisana przez nią książka właśnie została wydana.

„#Sława” miała przybliżać czytelnikom świat celebrytów i jej pierwszym podstawowym błędem przy koncepcji była próba ugryzienia więcej, niż jest się w stanie – zamiast skupić się na określonym temacie,...

książek: 1365
monikawa | 2018-11-26
Przeczytana: 25 listopada 2018

Obejrzałam wywiad z autorką. Żywiołowość i humor balansujący na granicy zrobiły na mnie wrażenie. Zatem sięgnęłam po książkę. Niestety, okazuje się, że słowo mówione nie przekłada się na słowo pisane. To co mnie ujęło w rozmowie nie ma żadnego uroku jako literatura.
Zaoszczędziłabym dużo czasu, gdyby ktoś mi powiedział, że przyjemność będzie żadna bez gruntownej znajomości współczesnej polskiej filmografii i jeśli nie śledzi się, przynajmniej pobieżnie, mediów społecznościowych i plotkarskich portali. I jeszcze się to lubi. Bo znacząca część książki to opisy profili na instagramie/facebooku i jednoakapitowe oceny celebrytów. Czyta się jak katalog wysyłkowy. Bardzo przedmiotowe traktowanie ludzi. To było żenujące doświadczenie.

książek: 188
Kasiek | 2018-08-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 sierpnia 2018

Książka jest ciekawa i wciągająca. Widać naprawdę kawał pracy w przygotowaniu się do jej napisania. Oczywiście język i styl książki to 100 % Pani Karoliny. Bałam się że opisywanie historii i powrót do XV wieku może nudzić ale bardzo się myliłam. Dlatego osobiście polecam.

książek: 817
setore | 2018-08-13
Na półkach: Przeczytane, 2018
Przeczytana: 13 sierpnia 2018

Książka jest bardzo nierówna. Moim zdaniem pierwsza część – historyczne ujęcie celebrytów i sławy - jest zdecydowanie najmocniejsza i czytałam ją z ciekawością. Mimo momentami zbyt płytkiego ujęcia tematu, autorka daje bodziec do samodzielnych poszukiwań interesujących nas treści (takich jak np. dostępny na YT dokument o siostrach Romanow). Zdecydowanie jestem na tak i chcę więcej! Więcej historycznych smaczków, więcej inspiracji filmowych i popkulturalnych (kolejny przykład z YT – słynny wywiad Madonny u Lattermana).
Kolejne części książki nie są już niestety tak porywające. Autorka skupia się na tym, co najwyraźniej lubi najlepiej, czyli snuciu swoich opinii o poszczególnych rodzimych celebrytach. Muszę przyznać, że to może być interesujące jedynie dla tych opisanych osób, ich znajomych i rodzin. Kilkuzdaniowe „wyroki” wydane przez autorkę nadają się, co najwyżej, dla prasy plotkarskiej, a nie do książki, która od początku miała zadatki na rzetelne dziennikarskie dzieło osadzone...

książek: 397
migotynka | 2018-06-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Polecam, Fakt, 2018
Przeczytana: 17 czerwca 2018

Oglądałam każdy odcinek ,, Magla Towarzyskiego", więc nic dziwnego, że sięgnęłam po tę książkę. Wielu zarzuca, że jest przedłużeniem ,, Magla...". Niestety, nie mogę się z tym zgodzić. W ,,Sławie" dostajemy wiele informacji, o których w programie nie mówiono - chociażby o królowej Wiktorii i jej romansie z ówczesnymi mediami, o Charlim Chaplinie i jego kontrowersyjnym życiu oraz o wielu, wielu innych postaciach świata filmu i literatury, o których dzisiaj mało się mówi. Przede wszystkim za tą lekcję historii jestem wdzięczna, bo uzyskałam wiele wartościowych informacji, o których wcześniej nic nie wiedziałam.

Obecny showbiznes jest dla mnie zwyczajnie smutny, dlatego skupiłam się bardziej na części historycznej tej książki. Obecnie tak zwanym celebrytą może być każdy, niezależnie od tego, czy ma jakikolwiek talent, czy nie. Zdaję sobie jednak sprawę, że to my uczymy gwiazdy czego chcemy. Jeśli klika się kontrowersja, skandal, golizna, alkoholizm, dragi i romanse to właśnie tak...

książek: 191
macAdi | 2018-05-22
Na półkach: Przeczytane

Lubię Piotrowską. Jest dla mnie niemałym autorytetem w dziedzinie filmu i wszelako rozumianej popkultury. "#Sławę" czyta się dobrze, choć do znudzenia powtarzane "instagramy, fejsbuki, lajki" po pewnym czasie są już męczące. Historie znanych ludzi, którzy zaszokowali czy zrobili coś jako pierwsi fascynują. Z pewnością nie natrafiłbym na nie sam, gdyby nie ta pozycja. Jednak rozdział z dogłębną analizą zawartości kont na instagramie? A po co to komu? No i nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że ostatnie rozdziały to przedruk "Bomby".

książek: 342
_Chimena_ | 2018-03-05
Przeczytana: 04 marca 2018

No i mam duży problem ze „ #Sławą” Karoliny Korwin - Piotrowskiej. Ta książka to połączenie bardzo dobrej „Ćwiartki raz” ze stosunkowo kiepską „Bombą”. Publikacja składa się z trzech części:
I. poświęcona obserwacjom autorki na temat różnych zjawisk związanych ze sławą; Karolina Korwin-Piotrowska sięga to czasów historycznych i powoli prowadzi swoją opowieść do czasów współczesnych;
II. spostrzeżenia autorki na temat kont społecznościowych znanych osób;
III. subiektywny ranking polskich artystów/celebrytów/gwiazd;

Te trzy części bardzo słabo ze sobą korespondują i nie tworzą spójnej całości. Pierwszej z nich najbliżej do „Ćwiartki”, natomiast dwie pozostałe to uwspółcześnione wersje „Bomby”, które za rok czy dwa znów się zdezaktualizują. Więc co? Za dwa - trzy lata dostaniemy kolejne takie zestawienie? Po co to komu potrzebne?

Swoją opinię zacznę od końca: od II i III części. Jak pisałam: powtórka z rozrywki. W drugiej części autorka serwuje nam swoje spostrzeżenia na temat...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd