Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapach szkła

Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,76 (169 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
25
8
18
7
68
6
19
5
22
4
2
3
8
2
0
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-60505-96-0
liczba stron
551
język
polski

Inne wydania

* Ten zapach skaleczy cię na dobre... Wiele jest tajemnic w naszej, zdawałoby się, czytelnej rzeczywistości. Andrzej Ziemiański to specjalista w ich rozwiązywaniu. Jego świat istnieje w kilku wymiarach i czasach. Broń, twardzi faceci, wędrówki po podziemnych korytarzach i ulicach Wrocławia tworzą niepowtarzalny, charakterystyczny klimat prozy tego autora. Na "Zapach szkła" składają się...

* Ten zapach skaleczy cię na dobre...
Wiele jest tajemnic w naszej, zdawałoby się, czytelnej rzeczywistości. Andrzej Ziemiański to specjalista w ich rozwiązywaniu. Jego świat istnieje w kilku wymiarach i czasach. Broń, twardzi faceci, wędrówki po podziemnych korytarzach i ulicach Wrocławia tworzą niepowtarzalny, charakterystyczny klimat prozy tego autora.
Na "Zapach szkła" składają się najlepsze opowiadania Ziemiańskiego, zebrane w jednej książce. Obsypane nagrodami: Zapach szkła – Zajdlem 2003, Nautilusem 2003, Sfinksem 2003, Autobahn nach Poznań – Zajdlem 2001!

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 557

Szkło pachnące nitrocelulozą

Czego tu nie ma… Tajemnicze Efekty, nekromancja w poniemieckich bunkrach, inteligentne gepardy z kłami jadowymi i ogonem chimery, niekończące się wariacje życia po życiu i – zaskakująco udane i świeże – spojrzenie na zjawisko świadomego śnienia. A w tym wszystkim żyją i hałasują twardzi faceci ze spluwami.

„Zapach szkła” Andrzeja Ziemiańskiego to zbiór – uznanych i wielokrotnie nagradzanych przez fandom – opowiadań, które łączą w zasadzie tylko dwa wspólne mianowniki: Wrocław (za wyjątkiem „Lodowej opowieści” oraz „Czasów, które nadejdą”) oraz archetyp bohatera: wojownika, twardziela z bronią, macho.

Okładka zachęca nas opinią Konrada Godlewskiego z GW: „Dobre bo polskie”. Popliteratura, jak ją nazywa Godlewski, ale nasza, swojska, wartka i warta – uwagi, czasu, pieniędzy.
Czy rzeczywiście?

Dobre książki dzielę na tak zwane „czytadła”, przy których niesamowicie przyjemnie (przy czym „przyjemnie” odnosi się także do zdrowej dawki grozy w wypadku książek mających straszyć i porządnych wypieków na twarzy, jeśli ruszamy z bohaterem na niebezpieczną wyprawę, angażującą bez reszty nasze emocje przy lekturze powieści przygodowej) spędza się czas, oraz na książki na tyle wartościowe, że po przerzuceniu ostatniej kartki nie można prędko złapać tchu, uwolnić umysłu z oków fabuły, a jeszcze jest o czym myśleć w kontekście świata, człowieka, kondycji ludzkiej. Te drugie to tzw. pozycje z drugim dnem, utwory z refleksją.

Większość zalet (ale i wad) utworów Ziemiańskiego bezapelacyjnie lokuje je na tej pierwszej półce. Dużo w antologii rozsmakowywania się w militarystycznych technikaliach, wulgaryzmów (Macho nie wrzaśnie: O kurczę frak!, lecz posłuży się tradycyjną, polską „...wą”), wiele powtórek z rozrywki (wystrzałowa akcja, dialogi i prowadzenie intrygi wpisują się w znany schemat sensacyjnego kina klasy B), a bohaterowie skrojeni są według jednego modelu. Glina, wojskowy czy literat – każdy z nich ma gnata i nie certoli się z nieprzyjaciółmi. Nieważne, czy to Matysik, Hofman, Wiśniowiecki czy Wagner. Kobiety nie tylko nie należą do szczególnie cnotliwych („No… Parę razy w życiu się puściłam(…). Ale żeby zaraz …rwa?”), ale także, obowiązkowo, skrojone są według schematu „fajnej, ostrej laski”, które same siebie nazywają „dupką” i „towarkiem”, nie są szczególnie trudne do zdobycia i kondycją fizyczną dorównują mężczyznom. Taki wizerunek kobiet pasuje do świata degrengolady, zwierzęcego brutalizmu, wojny, męskich problemów, ostrego kryminału, nie ma w nim miejsca dla eterycznych panienek. I dobrze to, i źle, bowiem całość zbiorku cierpi przez podobne zabiegi na najpoważniejszą w nim chorobę: brak wyrazistego bohatera. Wyrazisty jest archetyp, konstrukcja – nie przekładają się one jednak na ostrość konkretnego bohatera. Mógłby mieć – on czy ona – albo męskie, albo żeńskie narządy płciowe. Nosić albo pióropusz, albo hełmofon. Mieć na imię X albo Y – i wciąż byłaby to jedna osoba: androgeniczny siłacz, zrobiony od jednej sztancy. Także charakterom negatywnym brakuje mocniejszego obrysu. Po pierwsze, ostatni sprawiedliwi wcale nie są tak sprawiedliwi – stąd też trudno odróżnić „złych” od „dobrych”. Po drugie – zazwyczaj złem są tajemniczy „oni”, grupa osób produkująca dla świata, często w imię postępu, częściej jednak w imię własnych, partykularnych interesów – zło w postaci ekstra: chińskiej bomby, wymykających się ostatecznie spod kontroli „nie do końca umarłych” czy maszyny sterującej snami. Owymi „onymi” mogą być również roboty – które, po unicestwieniu ludzi, mają problem z własną doskonałością. Powtarzalność schematu zarazem nieco nuży, jak i wydaje się bardzo trafiona na tle opowiedzianej historii – w sytuacji upadku ludzkości, zagrażającej jej nieznanej siły, często pochodzącej z innego czasu, innej czasoprzestrzeni – trudno wskazać szeryfów i winowajców, trudno winić konkretną osobę, a środki zaradcze (kałasznikow przeciw niewinnym wczasowiczom) są równie nieludzkie, co próby przejęcia roli Boga (manipulacje życiem po życiu).

Na tle tych wojujących, bez twarzy, współczesnych kowbojów, najciekawszym, najpiękniej odmalowanym bohaterem jest… sam Wrocław. Miasto niesamowite – w ponury, niepokojący, ale i baśniowo-oniryczny sposób. Szorstkie piękno zabetonowanych bunkrów, ulic i placów noszących ślady licznych walk i dramatów, krzyżujących się czasoprzestrzeni – Ziemiański ukazuje z pietyzmem i zaangażowaniem, czyniąc z Festung Breslau prawdziwe centrum zdarzeń niezwyczajnych. Widoczna jest tutaj – charakterystyczna poniekąd dla wielu twórców i dzieł spod szyldu Fabryki Słów – tęsknota za wielkością, dumą, siłą polskiego państwa. Razem z Niemcami, Czechami, Rosjanami – Polska buduje europejskie imperium, stojąc na jego czele. Jest władcza, uzbrojona i kosmopolityczna, przoduje w odkryciach i wynalazkach, zawiązując najśmielsze, najbardziej fantastyczne sojusze i trzymając w szachu wrogów. Tutaj, u Ziemiańskiego, ostoją i symbolem trwałości i potęgi – jest właśnie Twierdza Wrocław. Tam jednak, gdzie człowiek za daleko posunie się w roli stwórcy – staje się zadufanym w sobie tyranem-Baryłą. („Autobahn nach Poznań”).

Tytułowy „Zapach szkła” wypada nieco słabiej na tle pozostałych utworów. Drażni powtarzanie tych samych zdań czy motywów (niekończące się: „prawie” pięcioletni chłopczyk” czy jajka z chrzanem i czosnkiem), nie przekonuje powiązanie Efektu z eksperymentami nad zombie, a wyjaśnienie metaforycznego tytułu jest podane jakby na siłę. Denerwuje nieco slang asystentek Big Bossów i płaskość postaci. Co nie znaczy, że jest to opowiadanie złe; ono jest tylko dobre na tle naprawdę bardzo udanej reszty. Za najsłabsze w zbiorze uważam opowiadanie „niewrocławskie”: jakby zbyt ekspresowe, zanadto ściśnięte w króciutkiej formie „Czasy, które nadejdą”, któremu brak oryginalności co do treści, a forma… cóż, po prostu istnieje. Ciekawym natomiast kontrastem okazuje się, znów w opozycji do Wrocławia – „Lodowa opowieść”. Może nieco rozczarowująca zakończeniem, ale świeża i z bohaterką, którą można polubić na tle identycznych „Źródełek” i „dupek”.

Zdecydowanie najświeższe, najbardziej oryginalne, nie pozbawione pewnej pikantnej soczystości, która idealnie komponuje się z fabułą, dzieło w „Zapachu szkła” to „Autobahn nach Poznań”, jak najsłuszniej uhonorowane nagrodą Zajdla i Pucharem Bachusa. Najbardziej zaś magiczna i wielopłaszczyznowa wydaje się „Legenda” z „wieloma światami Wrocławia”.
Całość jest ostra jak szkło i pachnie nitrocelulozą, metalem i wilgocią ukrytych uliczek Breslau. Zdecydowanie polecam.

Edytowano 20.08.2012

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sposób na Alcybiadesa

Chyba najbardziej znana powieść Niziurskiego, zresztą świetnie zekranizowana. Szkolne przygody łobuziaków, które szukały sposobu na to, jak najłatw...

zgłoś błąd zgłoś błąd