Zamordować dziecko

Wydawnictwo: Novae Res
5,49 (51 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
6
9
1
8
11
7
4
6
6
5
5
4
2
3
3
2
4
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380834590
liczba stron
434
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
NovaeRes

Czy jakiekolwiek okoliczności życiowe usprawiedliwiają zabicie swego nowo narodzonego dziecka? W nazistowskim obozie dla kobiet Gisela – Żydówka na której naziści wykonują eksperymenty – rodzi dziecko. Daniela, jedna z pielęgniarek, zachęca ją do zamordowania maleństwa, by uniknęło nieludzkich badań. Chcąc ulżyć jej wyrzutom sumienia, opowiada młodej więźniarce tragiczną historię z czasów...

Czy jakiekolwiek okoliczności życiowe usprawiedliwiają zabicie swego nowo narodzonego dziecka?

W nazistowskim obozie dla kobiet Gisela – Żydówka na której naziści wykonują eksperymenty – rodzi dziecko. Daniela, jedna z pielęgniarek, zachęca ją do zamordowania maleństwa, by uniknęło nieludzkich badań. Chcąc ulżyć jej wyrzutom sumienia, opowiada młodej więźniarce tragiczną historię z czasów Jagiellonów, w której przed podobnym dylematem stanęła inna matka.

 

źródło opisu: Novae Res

źródło okładki: zaczytani.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 27
Janusz Andrzejson | 2017-07-17
Na półkach: Przeczytane

Natknąłem się na tę książkę całkowicie przypadkiem i w sumie olałbym pisanie jej recenzji (jak to mam w zwyczaju), ale poczułem się do obowiązku z dwóch względów:
1. w Internecie brakuje - w moim rozumieniu - obiektywnej opinii na temat tej książki; wszystkie recenzje, które udało mi się znaleźć pochodzą od osób związanych z Autorką, lub z Wydawnictwem (czyli głównie od współpracujących blogerek),
2. uważam tę książkę za pozycję szkodliwą (do czego odniosę się na końcu), dlatego w mojej opinii nie powinna być rozpowszechniana.

Pozwolę sobie zacząć od tego, że opis, który znajduje się na rewersie książki jest mylący i odnosi się tylko do małego wycinka treści. Spodziewałem się książki, w której kolejne historie będą zgrabnymi ilustracjami dylematu głównej bohaterki osadzonymi w różnych sceneriach historycznych. Niestety książka okazała się dziwacznym Frankensteinem, w którym powiązania przyczynowo-skutkowe między historią z obozu a opowieściami więźniarki są co najmniej luźne. Do tego dochodzi zakończenie, niepotrzebne deus ex machina, wyliczone jedynie na zaskoczenie czytelnika (innego wyjaśnienia nie znajduję, bo zakończenie nie ma oparcia w treści książki).

Przeczytałem gdzieś, że trudno uwierzyć, że "Zamordować dziecko" to debiut. Prawdę mówiąc ja w to wierzę całkowicie i już śpieszę z wyjaśnieniami, dlaczego.
Przede wszystkim winny jest toporny styl, jakim napisana jest książka (mówiąc inaczej: gdyby pani Domagała zamiast książki postanowiła zrobić ławkę, bałbym się na niej usiąść, żeby nie skończyć z drzazgami w wiadomym miejscu). Książka pełna jest dywagacji, które niczego nie wnoszą do fabuły, nie budują bohaterów ani nie wpływają na klimat sceny. Przykładem niech będzie opis poznańskiego jarmarku, który ciągnie się niemiłosiernie przez kilka stron, kiedy w rzeczywistości scena rozgrywa się w chłopskiej chacie i nie ma z jarmarkiem absolutnie żadnego związku. Ot, luźna dygresja dzięki której dowiadujemy się m.in. że biskup poznański często zamawia meble, a kurtyzany przyjmowały klientów w rynsztoku (sic!, swoją drogą biskup poznański nie jest bohaterem książki, nawet trzecioplanowym, podobnie jak kurtyzany).
Między dywagacjami pani Domagała starała się wpleść trochę fabuły, bohaterów i akcji, ale i tutaj raczej poległa. Fabułę przemilczę, żeby nie psuć zabawy tym, którzy jednak zechcą przeczytać "Zamordować dziecko" i przejdę od razu do bohaterów, a tych prawdę mówiąc dość trudno jest zapamiętać. Nie żeby było ich wielu, po prostu są do bólu schematyczni. Praktycznie wszyscy wypowiadają się w ten sam pretensjonalny sposób, jakby wygłaszali teatralne przemowy. Przemowa to w ogóle dobre słowo dla dialogów w "Zamordować dziecko", bo często kwestia dialogowa potrafi być rozciągnięta na 3/4 strony, kiedy jej sens można zawrzeć w dwóch krótkich zdaniach. I tak przemawiają do siebie wzajemnie bohaterowie książki, a wiele z tego nie wynika - tyle, że co chwilę chwytałem się na myśli: "Ludzie tak przecież nie rozmawiają!" Dodatkowym zgrzytem w kreacji bohaterów jest fakt, że dzielą się oni na dwie główne grupy: tych, którzy mają przerąbane w życiu przez co są wcieleniem nieszczęścia i tych, którzy są okrutni do granic absurdu. Żadnej z tych grup nie da się polubić i trudno z którymkolwiek z bohaterów sympatyzować. Krystalizuje się w powieści jeszcze jeden podział bohaterów: na tych, którzy sprzeciwiają się Kościołowi Katolickiemu i tych, którzy temuż sprzyjają. Myślę, że przy okazji tej dychotomii pani Domagała nie starała się nawet ukryć swojej preferencji, wkładając w usta bohaterów tyrady przeciw Kościołowi, kiedy strona 'sprzyjająca' w zasadzie milcząco przytakuje. To samo tyczy się istnienia Boga; jeśli tylko jest taka możliwość, bohaterowie a teistyczni negują istnienie Boga, a nieateistyczni rozmówcy służą za widownię, która przez moment ma się zadumać, po to żeby zaraz przytaknąć. Najtwardsza obrona w tym zakresie polega na powiedzeniu: "Ty jesteś wykształcona, a ja nie, a wychowano mnie na wierzącą, więc muszę być wierząca" (moja parafraza wypowiedzi). Nie ma w "Zamordować dziecko" żadnej przestrzeni na dyskusję, na rozważania w tak delikatnych kwestiach.
W wykreowanych postaciach zabrakło niuansów, światłocieni, szarości, które nadały by im rys prawdopodobieństwa. Wszyscy wydają się być raczej plastikowymi kukiełkami, którym autorka wsadza w usta poglądy zgodne z jedną linią; mają jedynie doprowadzić do udowodnienia z góry założonej tezy.
Dobra, koniec z bohaterami, pozwolę sobie przejść do prowadzenia akcji w "Zamordować dziecko". Tutaj jest... no nie jest dobrze. Pani Domagała wydaje się w ogóle nie panować nad tempem akcji, pozwalając rozwlekać się praktycznie każdej scenie. Opisy są dalece zbyt szczegółowe, przez co i za długie (czyli dokładnie ta sama przypadłość, na którą zachorowały przemowy), nie dając czytelniczej wyobraźni szerokiego pola do popisu. Za to często przydaje się mocna kawa, bo bez niej łatwo przysnąć.
Myślę, że koronnym przykładem niepanowania autorki nad tempem jest scena, w której Mikołaj biegnie po babkę (żona zaczęła mu rodzić wymarzonego i wymodlonego syna) - sytuacja jest raczej nagląca, jednak nie jest to oddane ani długością zdań (scena opisana jest leniwie snującymi się zdaniami wielokrotnie złożonymi), ani nawet samą dynamiką opisów, ponieważ Mikołaj ma czas na dokładne, bardzo dokładne przyjrzenie się wystrojowi całej chatynki babki. Co najmniej zastanawiające.

Jako że trochę się rozpisałem, pozwolę sobie jeszcze tylko wspomnieć, dlaczego uważam "Zamordować dziecko" za książkę szkodliwą. Powody są dwa:
1. Jedna z bohaterek książki prezentuje pogląd, że ideologia nazistowska została zbudowana na pismach Doktorów Kościoła - nie zostaje to w żaden sposób sprostowane,
2. ta sama bohaterka wypowiada opinię, że nawet jeśli rodzina jej rozmówczyni jakimś cudem uciekła z getta, to na pewno została wydana nazistom przez Polaków w zamian za pieniądze - przez Polaków. Nie szmalcowników, nie łowców Żydów. Polaków. Rewelacja ta nie jest w żaden sposób skorygowana, nikt nic nie protestuje. Pani Domagało, nie bez powodu co czwarty wśród Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata to Polak.
I nie chodzi mi o to, że bohaterka nie może mieć takiej opinii lub wyobrażenia. Problemem stanowi fakt, że te bzdury nie są w żaden sposób skontrowane, ponownie nie ma w "Zamordować dziecko" miejsca na dyskusję i wymianę poglądów. Jest tylko wciskanie czytelnikom bzdur na siłę.

Zarzutów wobec tej książki znalazłbym znacznie więcej, ale nie wydaje mi się, żeby była warta więcej, niż te siedem tysięcy znaków, które i tak na nią przeznaczyłem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Córeńka

Moim problemem zdaje się był fakt, że nie przeczytałem historii tej opowieści przez co opowiadanie Beaty Pawlak wydawało mi się nudne, monotonne i prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd