13 powodów

Tłumaczenie: Aleksandra Górska
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
6,97 (6658 ocen i 910 opinii) Zobacz oceny
10
539
9
791
8
1 247
7
1 703
6
1 205
5
602
4
240
3
213
2
71
1
47
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Thirteen Reasons Why
data wydania
ISBN
9788380621862
liczba stron
272
język
polski
dodała
Ag2S

MIĘDZYNARODOWY BESTSELLER, NUMER 1 NA LIŚCIE "NEW YORK TIMES" „Istnieje trzynaście powodów śmierci twojej przyjaciółki. Ty jesteś jednym z nich”. 13 POWODÓW –– JEŻELI TEGO SŁUCHASZ, TO JEST JUŻ ZA PÓŹNO. Serial wyprodukowany przez NETFLIX. W książce zdjęcia z serialu. Nie możesz zatrzymać biegu wydarzeń. Nie możesz cofnąć czasu. Jedyny sposób, by odkryć tajemnicę… …to nacisnąć „play”....

MIĘDZYNARODOWY BESTSELLER, NUMER 1 NA LIŚCIE "NEW YORK TIMES"
„Istnieje trzynaście powodów śmierci twojej przyjaciółki. Ty jesteś jednym z nich”.

13 POWODÓW –– JEŻELI TEGO SŁUCHASZ, TO JEST JUŻ ZA PÓŹNO.

Serial wyprodukowany przez NETFLIX. W książce zdjęcia z serialu.

Nie możesz zatrzymać biegu wydarzeń. Nie możesz cofnąć czasu. Jedyny sposób, by odkryć tajemnicę… …to nacisnąć „play”.

Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…

 

źródło opisu: https://www.rebis.com.pl/pl/book-13-powodow-jay-asher,SCHB05583.html

źródło okładki: https://www.rebis.com.pl/pl/book-13-powodow-jay-asher,SCHB05583.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 170
Lukea | 2017-07-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Moja opinia będzie się kręciła wokół porównania tejże książki do serialu o tym samym tytule. Dlaczego? Ponieważ gdybym nie obejrzała tego serialu, nigdy nie wzięłabym się za tę książkę. Czy to dlatego, że serial był taki świetny? Zdecydowanie nie. To była bardziej ciekawość z uwagi na to, iż wiele opinii sugerowało, że książka jest lepsza. Chciałam więc zdecydowanie sama się o tym przekonać. I poniekąd się przekonałam....

Czy mogę powiedzieć, że książka była lepsza od serialu? Raczej nie. W moim odczuciu jest to po prostu ta sama/podobna historia opowiedziana w inny sposób. W gorszy sposób. W serialu różne wątki skupiały się na różnych osobach. Pomimo, że to Hannah opowiadała historię, każda postać miała tam jakieś swoje miejsce, każdy miał tam nieco większą rolę, niż tylko ogólną w opowieści Hannah. Np. w przypadku Justina można było poznać jego problemy rodzinne, dość mocno było pokazane dlaczego uważa Bryce'a za przyjaciela. Nie tylko dlatego, że był dobrym kumplem. Historia ukazana w serialu miała drugie dno. W książce nie miała (z resztą nie tylko historia Justina, a praktycznie każdej z postaci). Ciężko mi to przyznać, ale książka jest dosłownie spłycona tylko do opowieści Hannah i do reakcji Claya na jej opowieść. Co byłoby w porządku, gdybym wpierw nie widziała serialu, który pokazał mi, że cała historia nie kręci się tylko wokół Hannah i powodów jej samobójstwa. Że przez ten cały czas gdy ona czuła się źle, gdy nienawidziła siebie, inne osoby z jej otoczenia również nie miały łatwego życia. Co w tym wypadku stawia sprawę w nieco innym świetle i pokazuje iż tak jak główna bohaterka historii, tak i inne osoby z jej otoczenia również miały powody by się zabić. Ale jednak tego nie zrobiły, żyły dalej ze swoimi problemami, a dzięki Hannah zapewne również z poczuciem winy.

Czy więc w ogóle panna Baker miała powód by się zabić? Poniekąd miała. Poniekąd nie. Z jej 13 powodów, moim zdaniem, 3 mogły mieć wpływ na jej decyzję (przynajmniej w moim wypadku tylko te rzeczy mogły by wpłynąć na tak poważną decyzję jak odebranie sobie życia). Ale reszta? Dramatyzowanie. Każdy z nas był w szkole, każdy przeżywał lepsze i gorsze dni. Zdarzały się plotki na temat innych - to w szkołach tak normalne jak dzwonek między lekcjami. Jakieś upokorzenia ze strony chłopców? Owszem. Przypięta łatka na okres trwania całej szkoły? Oczywiście. Pojawiające się i zanikające przyjaźnie? W moim przypadku nawet do dzisiaj tak jest. Nic nadzwyczajnego, większość nastolatków to przeżywa, więc nie rozumiem po co o tym wspominać na tych kasetach, po co burzyć tym ludziom spokój i obwiniać ich poniekąd o swoją śmierć, kiedy oni byli po prostu nastolatkami, którzy robią czasem głupie rzeczy nie myśląc o konsekwencjach i tyle. W tym wypadku to Hannah pośmiertnie mogła się przyczynić do kolejnej śmierci (ciekawe czy przeszło jej to przez myśl). Każdy ma różną psychikę, co widać po głównej bohaterce, w porównaniu do innych postaci.

Odnoszę wrażenie, że książka ma wzbudzać w czytelniku współczucie dla Hannah. Ma pokazać jak małe czyny mogą wiele zmienić w czyimś życiu. Ale tak szczerze... gdyby każdy się zastanawiał wiecznie co komu może wyrządzić przykrość, co może doprowadzić do tragedii, to kontakty międzyludzkie stałyby się bardzo ograniczone... ze strachu. Nie ma co ukrywać - każdy z nas wyrządził kiedyś komuś przykrość. Większą lub mniejszą. Świadomie bądź nieświadomie. Ale jednak. Czy w takim wypadku nie powinniśmy spać spokojnie w obawie, że kiedyś ktoś może przypomnieć sobie sytuację sprzed paru lat i postanowi wziąć to jako jeden z powodów do popełnienia samobójstwa? Ja uważam, że nie. Hannah była przewrażliwiona i szukała zainteresowania, którego niestety nie otrzymała. Szukała przyjaciela, ale wciąż ktoś ją zdradzał, opuszczał. Miała nadzieje w stosunku do Claya, ale on też ją olewał - nieświadomie, ale jednak. A przez większość książki główna bohaterka szukała w moim odczuciu głównie zainteresowania jej osobą - zwykłego zainteresowania, przyjaźni, jakiejś czystej relacji która nie miała na celu wykorzystania jej tylko.

W kwestii samego samobójstwa - w książce to były po prostu tabletki. W serialu podcięła sobie żyły... Czemu o tym wspominam? Tak po prostu uważam, że podcięcie sobie żył ma w sobie więcej dramatu. Tylko tyle. Moimi słowami ujęłabym to tak - gdy ktoś podcina sobie żyły, to ukazuje swoje prawdziwe cierpienie. Przy wzięciu tabletek po prostu się zasypia. Bez bólu, bez dramatu, czysto. Również dramatyczne, ale mniej (po prostu wtedy dramatyczna jest sama smierć, ale już nie tak bardzo to, w jaki sposób do niej doszło). Ale oczywiście to tylko moja subiektywna opinia w tym temacie.

I dodatkowo - jak sama bohaterka książki wspominała - w niektórych sprawach mogła zapobiec. Mogła oczyścić swoje sumienie, by pewne rzeczy nie stały się kolejnym powodem jej decyzji. W kwestii gdy była świadkiem gwałtu swojej koleżanki przez Bryce'a - nie twierdzę, że miała wyskoczyć z szafy i zareagować. Domyślam się, iż mogło to być wybitnie trudne, są też takie momenty, gdzie człowiek po prostu się blokuje i nie da rady nic zrobić, nawet drgnąć. Ale czy nie mogła nic zrobić już po tym zdarzeniu? Powiedzieć komuś co widziała, zgłosić to na policję czy gdziekolwiek? Powiadomić samą ofiarę tego zdarzenia co się wydarzyło. Nie wiem co wtenczas miała w głowie Hannah, ale ja właśnie tak bym zrobiła. Możliwe, że nie zareagowałabym od razu, ale z pewnością potem opowiedziałabym o tym komukolwiek. Nawet rodzicom... Po prostu nie dawałoby mi to spokoju tak samo jak dla bohaterki książki. Ja w takich sytuacjach radzę sobie właśnie w ten sposób – muszę się wygadać.
W kwestii znaku, który stał się powodem wypadku. Rozumiem iż nie miała telefonu przy sobie, więc nie miała jak tego zgłosić. Fakt faktem zareagowała, ale za późno. Ale to nie jej wina, moim zdaniem... może trochę za późno, ale zachowywała się jak trzeba. Pomimo, że była pod wpływem alkoholu, w szoku po zdarzeniach na imprezie, z której właśnie wracała, myślała prawidłowo – trzeba to zgłosić, trzeba zabronić koleżance dalej prowadzić zanim dojdzie do jakiejś większej tragedii niż uszkodzenie znaku. W końcu dotarła do budki, by poinformować o tym policję, ale było już za późno z tym, że: to nie była jej wina! Mogła czuć się trochę winna fakt, ale nie przyczyniła się bezpośrednio do wydarzeń. Jeśli jednak czuła się wciąż winna tej sytuacji, powinna była zrobić również to, czego nie zrobiła za pierwszym razem – powiedzieć o tym komuś. Rodzicom czy policji. Mogłaby chociaż trochę oczyścić się z poczucia winy... Swoją drogą sam wypadek też był dziwny - mgła, opady deszczu i skrzyżowanie. Na prawdę tylko znak mógł ich ocalić przed tym wypadkiem? No błagam - jeżdzę samochodem od wielu lat i na skrzyżowaniach nawet pomimo pierwszeństwa zwalniam, by sprawdzić czy ktoś przykładowo nie zapomniał się i nie przegapił znaku o ustąpieniu pierwszeństwa. W przypadku warunków pogodowych opisanych w książce człowiek jeszcze mocniej zwiększa czujność w czasie jazdy. I o ile młodzież ma pstro w głowie i może nie myśleć o tym co robi, o tyle starszy jegomość powinien być bardziej uważny. Sam wypadek nie był tylko winą braku znaku – był też winą kierowców, zapewne obu. Bo i jeden i drugi nie zachował należytej ostrożności pomimo panujących warunków pogodowych. To nie był żaden magiczny znak, który kierował bezpiecznie kierowców na różne strony skrzyżowania. To był zwykły znak, mówiący, że trzeba się zatrzymać. Znak, który zapewne wielu kierowców i tak olewało.

Nawet kwestia Bryce'a. W serialu zostało to ukazane dosłownie jakoby on zgwałcił Hannah. W książce... dała na to przyzwolenie. I o ile w serialu mogę zrozumieć iż właśnie dlatego zdecydowała się odebrać sobie życie, gdyż dosłownie pan Porter nie pomógł jej w tej sytuacji sugerując, iż sama sobie jest winna, o tyle w książce nie dało się jej pomóc, bo na prawdę była sobie winna. Chciała dać sobie kolejny powód by się nienawidzić i jak sama to powiedziała - wykorzystała do tego właśnie Bryce'a. Nawet ta rozmowa w książce z panem Porterem. Fakt, że facet nie pobiegł za nią, nie wyszedł by ją zatrzymać. Ale czy ona dała mu szansę zrozumieć? Zasugerowała, że "do czegoś doszło" na imprezie, ale również powiedziała iż wyraziła na to zgodę. Nie działo się to wbrew jej woli. Oczywiście rada pana pedagoga, by po prostu zapomniała, była po prostu idiotyczna. Jak uczeń w końcu decyduje się przyjść z problemem, na prawdę go ma. I fakt, iż zasugerowała chęć odebrania sobie życia. Tutaj mogę się zgodzić, że nie uzyskała oczekiwanej pomocy, co ją przekonało iż decyzja o samobójstwie jest jedyną jaka jej została. Jednak w wielu przypadkach - i w tym z Bryce'm, i w tych wspomnianych wyżej - Hannah poniekąd sama spowodowała iż stało się to jej problemami, które pchnęły ją do odebrania sobie życia. I jak wspominałam - problemy szkolne, przypinanie łatki, plotki, przykre zachowania ze strony rówieśników - to nie są problemy tak wielkie, by odbierać sobie życie i obarczać tym potem ludzi, którzy zrobili jej jakąś przykrość.

Więc podsumowując już mój wielki wywód na temat książki – uważam, że książka jest kiepska i spłycona do granic możliwości. Rzadko się raczej zdarza by ekranizacja była dużo lepsza niż książka. Po prostu, może z uwagi na mój wiek, uważam iż główna bohaterka – Hannah – była odrobinę przewrażliwiona. Uważam również iż wyrządziła ogromną krzywdę psychiczną osobom znajdującym się na tych taśmach. Każdy ma coś za uszami, dosłownie każdy. Nawet sama Hannah i to nie tylko w sytuacjach, w których czuła się winna, ale również pewnie w wielu, gdzie nawet nie brała pod uwagę, że zrobiła komuś przykrość. Podobną jaką jej zrobiono – źle coś powiedziała, źle się zachowała, kogoś olała...
Ironicznie również, ze wszystkich bohaterów znajdujących się na taśmach, wszyscy zostali skazani na ogromne wyrzuty sumienia i stres poza... Bryce'm! "Bo on pewnie nie przesłałby taśm dalej." Zrobiłaś jedną kopię taśm dla Tony'ego? Było trzeba zrobić drugą specjalnie dla Bryce'a. Albo ustawić kolejność wysyłki tak, by dostał on je na końcu i nie miałoby znaczenia czy wysłał je dalej. By wiedział, że ktoś wie o jego czynie, by się bał. A tutaj ironicznie wyszło na to, że jako jedyny spał spokojnie, nie wiedząc nawet o tym, że ktoś wie. Z uwagi na niektóre czyny mógł się nawet nigdy nie dowiedzieć, bo niektóre osoby z kaset zapewne wolałyby, żeby to nie ujrzało światła dziennego. Och ironio - jedyna osoba tak prawdziwie i mocno winna jakiś haniebnych czynów została ułaskawiona....
Tak więc w porównaniu do serialu książka wcale nie jest lepsza. Jest po prostu słaba. Serial ukazuje sytuacje wszystkich bohaterów, ich odczucia, strach i walkę ze sobą. Ukazuje też odczucia rodziców Hannah w stosunku do śmierci ich jedynego dziecka. Nawet w zachowaniu Claya serial pokazuje więcej emocji i wewnętrznej walki. Rola Tony'ego również była większa w serialu i uważam, że słusznie.
W książce zaś historia toczy się praktycznie tylko wokół historii panny Baker oraz odczuć jej słuchacza. Jak wspominałam – poniekąd spłycenie tej historii, ale spłycenie w porównaniu do serialu, bo niezaprzeczalnie sama książka miała być właśnie o Hannah Baker i powodach jej decyzji. Po prostu ekranizacja poszerzyła horyzont tej historii... Ogólnie odnoszę wrażenie, że książka usilnie stara się ukazać tylko problemy Hannah, jakoby tylko ona była poszkodowana, jedyna w szkole z problemami, które popchnęły ją do samobójstwa. Ale nie ukazuje właśnie tego, jak sytuacja wyglądała u innych uczniów. Książka usilnie stara się wywołać współczucie w czytelniku dla głównej bohaterki zwłaszcza, że każdy komentarz Clay'a na temat jej słów potwierdzał tylko iż ona ma rację. Wszyscy są źli - biedna Hannah. Trudno nie odnieść wrażenia, że człowiek czuje się wręcz zmuszony jej współczuć. Dlatego też polecam tę książkę dopełnić serialem, by mieć bardziej ogólny obraz sytuacji i wtedy zdecydować, czy na prawdę aż tak źle miała (w tym wypadku chodzi mi głównie o sytuacje życiowe innych bohaterów, pomijam sytuację Bryce'a w serialu, gdyż tam było właśnie ukazane iż na prawdę miała powód by czuć się na tyle źle, by chcieć się zabić).

Mała rada ode mnie – jeśli planujecie zapoznać się z historią Hannah Baker, zdecydowanie wpierw sięgnijcie po książkę, potem ewentualnie serial. W moim odczuciu wtedy ekranizacja będzie dopełnieniem książki – w drugą stronę niestety to nie działa.

P.S. Uważam poniekąd, że książka ukazuje problemy młodzieży, sugerując nam by zwracać większą uwagę na to co się dzieje z naszymi dziećmi/znajomymi. By zauważać znaki, które nam dają, że jest jakiś problem. Ale uważam też, że z uwagi iż tę książkę czyta zapewne głównie młodzież, to może im sugerować iż ich małe problemy są ogromne i mogą być powodem ostatecznej decyzji. Bo niezaprzeczalnie Hannah Baker miała problemy, miała wiele przykrych sytuacji w życiu, które spowodowały iż zaczęła się sama nienawidzić. Jednak... takie problemy ma wiele młodych osób. Ktoś w komentarzach wspomniał, że nie powinniśmy oceniać, czy ona miała powody, czy nie, bo każdy ma inną psychikę. Tak to prawda, ale w przypadku gdy młoda osoba weźmie się za tę książkę, zobaczy iż jej problemy są podobne do problemów głównej bohaterki i stwierdzi, że to poniekąd przyzwolenie lub sugestia, by zakończyć wszystko? Książka ma potencjał, ale z uwagi na wiek większości czytelników powinna ukazywać nie tylko to, że nasze czyny mają znaczenie w życiu innych ludzi, ale również to, że niektóre problemy na prawdę nie są powodem by odbierać sobie życie. Nie promujmy samobójstwa jako lekarstwa na wszystko. Dlatego też podchodzę krytycznie do Hannah i większości jej powodów. Jak wspomniałam - nawet nieświadomie sama mogła się przyczynić do kolejnej śmierci przykładowo z poczucia winy.
Uważam również, że serial bardziej pokazuje powody głównej bohaterki do targnięcia się na swoje życie, niż jest to pokazane w książce. Po prostu pomimo problemów w serialu uważam, że to co zrobił jej Bryce pchnęło ją do tego czynu, bo zrobił to wbrew jej woli. W książce natomiast mogła powiedzieć nie, mogła odepchnąć go, uciec, nawet krzyczeć. Cokolwiek. Ale nie chciała - chciała się poczuć bardziej brudna i beznadziejna, więc zgodziła się na to co z nią zrobił. Co więcej poniekąd sama go zachęcała, by zrobił z nią co chciał.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wielka czwórka. Ukryte DNA: Amazon, Apple, Facebooka i Google

Scott Galloway (ur.1964) jest…. (Wikipedia): „… a clinical professor of marketing at the New York University Stern School of Business, and a publi...

zgłoś błąd zgłoś błąd