Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Z Ameryką w tle

Seria: Seria Piętnastka
Wydawnictwo: FORMA
9 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364974809
liczba stron
204
język
polski
dodał
gumiak

Ameryka! Ziemia Obiecana, Eldorado. Mit... Zanim Maria Towiańska-Michalska postawiła na tamtym kontynencie nogę, miała tu, na polskich Kresach, swoje Macondo. Urodziła się w Lidzie, wychowała w Łunińcu na Polesiu, i w swojej pierwszej książce Engram (FORMA 2015) opisała świat, którego już nie ma. Jej talent narracyjny przemienił klasyczny tekst wspomnieniowy w fascynującą i mądrą opowieść....

Ameryka! Ziemia Obiecana, Eldorado. Mit...
Zanim Maria Towiańska-Michalska postawiła na tamtym kontynencie nogę, miała tu, na polskich Kresach, swoje Macondo. Urodziła się w Lidzie, wychowała w Łunińcu na Polesiu, i w swojej pierwszej książce Engram (FORMA 2015) opisała świat, którego już nie ma. Jej talent narracyjny przemienił klasyczny tekst wspomnieniowy w fascynującą i mądrą opowieść. Jeszcze jedna aura zaginionego świata została ocalona.
W pewnym miejscu autorka pisze: „Mam bardzo dobrą pamięć wsteczną, która niestety zbyt często przeszkadza cieszyć się teraźniejszością”. Może i dobrze? Dzięki temu opowiada minione lata z zadziwiającymi szczegółami. Jej wehikuł pamięci jest imponujący.
Z Ameryką w tle Marii Towiańskiej-Michalskiej ogarnia już lata powojenne, kiedy autorka z kresów wschodnich trafiła na kresy zachodnie – aż do Szczecina. Tak się złożyło, że część rodziny znalazła się w Stanach Zjednoczonych. Pani Maria podróżowała tam wielokrotnie. Te wszystkie przemiany cudownie nakładają się na siebie i ilustrują melanże ludzkiego żywota. Cymes w tym, że autorka, nie odbiegając od szczegółów, komentuje je z niezwykłą mądrością życiową, otacza refleksjami, które mają walor niemalże filozoficzny. Często także wręcz powieściowy. Tak, sztuka życia i dar narracji czynią tę książkę nie tylko „wspomnieniową” – znajdziecie w niej jakiś osobliwy fluid imponujący stoicką i pogodną mądrością.
Leszek Żuliński

 

źródło opisu: http://www.wforma.eu/z-ameryka-w-tle.html

źródło okładki: http://www.wforma.eu/z-ameryka-w-tle.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 4079
AnnaSikorska | 2017-04-30
Na półkach: Przeczytane

Życie pisze własne zawiłe scenariusze. Do takich należą losy Marii Towiańskiej-Michałowskiej, urodzonej w Lidzie, wychowanej w Łunińcu na Polesiu. W jej opowieściach przebija mit i tęsknota za Kresami. Dworek ze służbą, zwierzętami, pachnącymi ziołami, a dookoła wielka przestrzeń, której nie doświadczy nikt mieszkający w mieście. Nieposkromiona przyroda na wyciągnięcie ręki: w lesie sarny, wilki, na polach bażanty, kaczki. W takim otoczeniu w ludziach budzą się instynkty pierwotne. Polowania to element życia taki jak hodowla i uprawa. Wszystko jest tu w równowadze, którą łatwo zachwiać. Wystarczy powstanie, wojna, śmierć, migracja. Kresowi ludzie jednak są silni. Nie dają się zmieść z powierzchni ziemi, nie oddają łatwo swojego życia. Walczą do ostatniej chwili. Klimat sprawił, że ci, którzy przetrwali są silni i uparci. Bardziej niż inni dążą do własnych celów i czasami całkowicie im się oddają. W takich warunkach wychowywała się mała Maria, która straciła matkę, a ojciec nie miał czasu na edukację dziecka. Pozostała mieszkająca na odludziu babcia pielęgnująca tradycje w domu, z którego ścieżki wiodły w świat. Jedna z nich prowadziła za ocean do odległej i tajemniczej krainy.
Ameryka to słowo magiczne, które pojawia się we wczesnym dzieciństwie większości z nas. Słowo wyłaniane z rozmów z dorosłymi i nabierające znaczenia z każdym rokiem i przysłuchiwaniem się rozmowom oraz zdobywaniem wiedzy. Wielka migracja Polaków do tajemniczego miejsca gdzieś na krańcu świata miała różne przyczyny. Jedni jechali za chlebem, innych wyganiały poglądy polityczne, jeszcze innych pchała ciekawość, niektórzy uciekali przed wojną lub po powstaniach, aby uniknąć zsyłki i konfiskaty majątku, a po latach jechali tam ci, których krewni trafili do tego niezwykłego miejsca. Ameryka – miejsce niczym raj i jednocześnie otchłań, w której ginie wieść o ludziach, z którego mogą docierać wspaniałe i nie zawsze użyteczne rzeczy. Posiadanie rodziny w Ameryce miało swoje wielkie plusy: regularne paczki z odzieżą, której w kraju nie było. Dary z tej odległej krainy cieszyły także małe społeczności żyjące w powojennej szarzyźnie.
Maria Towiańska-Michalska zabiera nas w świat swoich wspomnień, doświadczeń, odczuć krążących wokół tego tajemniczego słowa, które z czasem nabierało kształtów, wyrazistości, można było usytuować na mapie, a później samemu go doświadczyć. Zderza Amerykę z Kresami i Polską. Bezgraniczność i dzikość kraju dzieciństwa współgra z ujarzmioną dzikością i bezkresem kraju odwiedzanego u schyłku życia wymuszającego oddawanie się wspomnieniom. Pisarka niczym Proust pozwala swoim myślom biec swobodnie do czasów dzieciństwa. Są to spojrzenia wyolbrzymiające, przerysowujące i zaczarowujące otoczenie, nieznane słowa. Wśród licznych nie zabraknie Ameryki – miejsca, do którego z różnych powodów wyjeżdżają ludzie i giną po nich wieści. Miejsce, z którego w czasie wojny i po wojnie trafiała do nich pomoc.
Przygotowania do Wigilii na nowym lądzie stają się pretekstem do powędrowania do rodzinnego domu, gdzie w czasie wojny pomagała babci przygotowującej idealną Wigilię, Niemiec zasiadał z nimi do stołu, gdzie czuła się obco i jednocześnie swobodnie, gdzie łączyły się różne światy, odmienne podejście do życia. Ta sama różnorodność będąca elementem życia na Polesiu jest także częścią amerykańskiej codzienności: zadowoleni z codzienności żyją obok biorących udział w wyścigu szczurów. Każda opowieść niesie ze sobą nierzucający się w oczy morał. Pisarka przekonuje czytelnika, że trzeba być jak chwasty radzące sobie w każdej sytuacji, dbać o relacje w rodzinie, a nie tylko własną karierę, uczyć się, cenić własną wartość. Sentymentalne przeplatanie się teraźniejszości z przeszłością zmieszano z opowieściami o bliskich relacjach, kontynuowaniu rodzinnej tradycji żeglarskiej, wychowaniu dzieci, zmieniających się priorytetach. Lektura bardzo przyjemna, sentymentalna i pouczająca. Polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Komornik III. Kant

Co cóż. Tom pierwszy rzucał na kolana, w tomie drugim krew szła oczami a to wszystko okraszone było nutką specyficznego humoru, który stawiał nas w od...

zgłoś błąd zgłoś błąd