Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nic do stracenia. Początek

Cykl: Guarded Hearths (tom 1.1)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,35 (555 ocen i 126 opinii) Zobacz oceny
10
83
9
82
8
121
7
110
6
66
5
44
4
24
3
17
2
2
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nothing Left to Lose
data wydania
ISBN
9788327624697
liczba stron
464
język
polski
dodał
HarperCollins

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kilka lat jej życia w piekło. Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by...

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kilka lat jej życia w piekło.
Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.
Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie.

 

źródło opisu: https://www.ravelo.pl/nic-do-stracenia-poczatek-ki...(?)

źródło okładki: https://www.ravelo.pl/nic-do-stracenia-poczatek-ki...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1199
Karolina | 2017-05-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 maja 2017

Kirsty Moseley jest jedną z tych autorek, które zostały mi przedstawione przez polskich blogerów książkowych i bookstagramowiczów. Pamiętam, że pierwsza wydana w Polsce powieść jej autorstwa - „Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno” - zebrała skrajnie odmienne opinie czytelników i już tym przyciągnęła moją uwagę. Od tamtego czasu przymierzałam się do tego by samej zapoznać się z twórczością Kirsty Moseley a kiedy wydawnictwo HarperCollins Polska postanowiło wydać „Nic do stracenia. Początek” byłam praktycznie zdecydowana, którą z pozycji wybrać na pierwsze spotkanie z autorką. W tym przypadku dała o sobie znać moja słabość do filmów pokroju Córki prezydenta czy Prezydenckiej córki.

Dzień szesnastych urodzin Anny Spencer, córki senatora i kandydata na prezydenta, na zawsze odmienił życie dziewczyny. Zabawa w klubu szybko zamieniła się w koszmar - Anna została świadkiem śmierci swojego ukochanego chłopaka a kilka kolejnych lat dziewczyna spędziła uwięziona przez Cartera Thomasa - handlarza bronią i narkotykami. To zeznania Anny sprawiły, że mężczyzna trafił za kraty więzienia, ale dziewczyna wciąż otrzymuje od niego listy z pogróżkami i miłosnymi wyznaniami. Teraz, gdy zbliża się rozprawa apelacyjna Cartera, zapewnienie ochrony Annie jest priorytetem. Przystojny komandos, Ashton Taylor, zostaje wybrany na prywatnego ochroniarza dziewczyny. Ashton ma się wcielić w rolę chłopaka Anny, ale między tą dwójką rodzi się prawdziwa bliskość.

Przed lekturą „Nic do stracenia. Początek” nie zdawałam sobie sprawy z tego, że historia napisana przez Kirsty Moseley była kiedyś publikowana na Wattpadzie. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, jest to jednak dostrzegalne w trakcie czytania. Sam koncept na fabułę jest mocno oderwany od rzeczywistości - początkowe sceny są trochę za bardzo przerysowane i udramatyzowane jak na mój gust, a równocześnie idealnie wpasowują się w klimaty fanfików, gdzie dosłownie wszystko wydaje się możliwym scenariuszem. Brak realizmu jeśli chodzi o realia np. w kontekście używanych przez Amerykanów zwrotów czy polityki, co dla mnie samej przez tłumaczenie i raczej ograniczoną wiedzę nie stanowiło problemu, również pasuje do twórczości internetowej. Nie dziwią mnie zatem mocno zróżnicowane opinie czytelników, bo „Nic do stracenia. Początek” zdecydowanie nie przypadnie każdemu do gustu.

Przyznam szczerze, że sama świadomość mankamentów napisanej przez Kirsty Moseley, nie odebrała mi przyjemności z lektury. Przewracałam oczami przy raczej abstrakcyjnych wyborach fabularnych (np. kiedy Anna nie daje się do siebie zbliżyć nikomu nawet swoim rodzicom, ale dotyk Ashtona akceptuje niemal od razu), irytowała mnie ping-pongowa relacja bohaterów, gdy powracały te same problemy i punktowałam w myślach wykorzystane przez autorkę schematy. A równocześnie niesamowicie zaangażowałam się w całą historię i nawet nie wiem kiedy przewróciłam ostatnią stronę. W kategoriach guilty pleasure „Nic do stracenia. Początek” wypada po prostu dobrze.

Kirsty Moseley ma bardzo przystępny, prosty sposób pisania, który w tego typu historiach dobrze się sprawdza. Wbrew dramatycznemu początkowi, cała opowieść utrzymana jest w lekkim klimacie - nie przytłacza emocjami. Liczyłam na to, że Kirsty Moseley położy większy nacisk na motyw prywatnego ochroniarza i pojawi się więcej akcji i suspensu, ale nie tracę nadziei, że pod tym względem drugi tom zaspokoi moje potrzeby. Sam koniec „Nic do stracenia. Początek” wypada nieco nienaturalnie i obstaję przy stanowisku, że Kirsty Moseley mogła pominąć kilka scen i zamknąć historię w jednym tomie. Ale czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością.

Jeżeli tak jak i ja macie sentyment do opowieści, w których pojawia się motyw ochroniarza - bodyguarda a dodatkowo nie przeszkadza Wam w lekturze pewne oderwanie od realizmu, „Nic do stracenia. Początek” jest powieścią, która może się Wam spodobać. To taka literatura guilty pleasure na jedno/dwa popołudnia, która z niejasnych powodów jest niesamowicie angażująca dla czytelnika.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bez serca

Dlaczego książka początkowo mnie bardzo interesowała a później już troszkę mniej? Otóż na początku, czytałam sam opis. I bardzo podobał mi się ten zar...

zgłoś błąd zgłoś błąd