Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dotyk

Wydawnictwo: Akurat
6 (16 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
4
7
1
6
5
5
1
4
2
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328705975
liczba stron
384
język
polski
dodała
malena

Marsylia, czasy współczesne. W mieście dochodzi do serii brutalnych zabójstw: palone żywcem, giną wyłącznie osoby pochodzenia arabskiego. Wybuchają gwałtowne zamieszki, podsycane wydanym przez władze zakazem publicznego manifestowania wiary w islam. Oliwy do ognia dodają planowana wizyta premiera, otwarcie nowego meczetu oraz zapowiadane zamachy terrorystyczne. Co bardziej „praworządni”...

Marsylia, czasy współczesne. W mieście dochodzi do serii brutalnych zabójstw: palone żywcem, giną wyłącznie osoby pochodzenia arabskiego. Wybuchają gwałtowne zamieszki, podsycane wydanym przez władze zakazem publicznego manifestowania wiary w islam. Oliwy do ognia dodają planowana wizyta premiera, otwarcie nowego meczetu oraz zapowiadane zamachy terrorystyczne. Co bardziej „praworządni” obywatele próbują wziąć sprawy we własne ręce: ulice patrolują bojówki, bezwzględnie rozprawiające się z każdym, kto budzi ich podejrzenia. Wojna domowa wisi na włosku. Rwą się więzi społeczne, nieufność i podejrzliwość uniemożliwiają jakiekolwiek porozumienie. Wydaje się nieprawdopodobne, żeby splot wydarzeń, które doprowadziły do największego kryzysu we współczesnej Francji, był dziełem przypadku. Ale kto za tym stoi? Jaki jest jego ostateczny cel? Czy uda mu się go osiągnąć?

 

źródło opisu: Muza, 2017

źródło okładki: https://muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 33
Pe_Wu | 2017-06-24
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 12 maja 2017

„Jam Cesarstwo u schyłku wielkiego konania, które, patrząc, jak idą Barbarzyńce białe, układa akrostychy wytworne, niedbałe…” – Paul Verlaine „Niemoc”
„The world disappeared. We all die, laughing into the fire. Is it always like this?” - The Cure “Siamese twins”
Po raz kolejny poszczęściło mi się poobcować z literaturą wysokiej próby.
Tym przyjemniej, że intelektualnie zaangażowana, emocjonalnie ekscytująca, warsztatowo świetna, fabularnie spójna, społecznie potrzebna i do tego idealnie trafiająca w ducha naszych czasów (w których lingwistyce królują pojęcia z wszechobecnym przedrostkiem –post) powieść jest dziełem rodzimego autorstwa. I w ogóle nie szkoda, że narracja Hildebrandta dotyczy Francji, nie Polski, bo peryferyjne problemy tej drugiej i jej siermiężne aktualia, choć w części paralelne z problemami ukazanymi w „Dotyku”, to jednak skalą i entouragem tkwią w poczekalni, na marginesie bieżących problemów politycznych, społecznych i kulturowych świata Zachodu. Co oczywiście nie znaczy, że nie czekamy w kolejce do podobnego marsylskiemu kolapsu czy tam innego armagedonu.
Nie zrażałbym się również, a raczej poczytał za niewątpliwy komplement , że lokalni apologeci „dobrej zmiany” zapewne określiliby powieść tylko jako „polskojęzyczną”. Z wiadomych względów – Hildebrandt przekonująco obnaża okrucieństwo i opresyjność wszelkich fundamentalizmów religijnych i ideologicznych, w tym chrześcijańskiego. Nieustannie podważa również zaufanie do mainstreamowych mediów. Oczywiście, gdyby rzeczeni piewcy nowej sztuki narodowej zechcieli się z powieścią zapoznać i właściwie odczytać jej przesłanie. A że nie czytają, a jeśli już to recepują z wiadomą jedynie słuszną tendencją, więc nie ma i raczej nie będzie z tego „problemu”: polska , a nienarodowa.
Ale ad rem.
Świat wrze, a centrum ponowoczesnego, postpolitycznego i otumanionego postprawdą świata jest tu Marsylia. Tygiel kulturowy, mozaika etniczna i kocioł religijny. Bomba z opóznionym zapłonem, wzbierajacy wulkan, ropiejący wrzód, epicentrum pandemii strachu i psychozy na krawędzi, a własciwie już poza krawędzią wybuchu. Linia frontu wojny umiejętnie podsycanej przez polityczny populizm, demagogię, religijny fanatyzm, narastające rozwarstwienie i wulgarną mediokrację. Pole bitwy Huntingtonowskiego zderzenia cywilizacji, Barberowskiego dżihadu w rzeczywistości McŚwiata.
Eksplozję frenetycznego obłędu ogarniającego podzieloną wzdłuż, wszerz i w poprzek marsylską społeczność obserwujemy oczami czworga pierwszoplanowych bohaterów: wypalonego gliny po przejściach -Claude’a, jego drobnomieszczańskiej żony Isabelle, podwładnego - porucznika Raisa – ateisty, ale potomka islamskich imigrantów z Maghrebu, a przede wszystkim niezależnej blogerki-dziennikarki Celine Dumers, z której relacją i konkluzjami Hildebrandt ostatecznie identyfikuje wymowę całej powieści.
Nie mniej istotne dla obrazu przedstawionego uniwersum są też inne, dopełniające konteksty, z pozoru tylko drugoplanowe postacie, takie jak matka Raisa - wdowa pielęgnująca koraniczną tradycję podziału ról i strażniczka liturgicznego kalendarza życia rodziny, cyniczny hochsztapler - imam Al-Bandżabi, faszyzujący nacjonalista porucznik Douis, zwolennik rosnącego w siłę Frontu Narodowego, przypominający i pozujący na Duce, z pogardą odnoszący się wszystkich „ciapatych”, Emilie - kuzynka Claude’a, z którym łączy ją przeszły, namiętny i jeszcze tlący się romans, wreszcie jego teść, który uniknął poboru na wojnę algierską, a teraz przygotował własną krucjatę.
Wykorzystując fabularny schemat kryminału, czy może bardziej thrillera, w którym Francja, doświadczona zamachami w Paryżu, egzekucją w redakcji Charlie Hebdo z 2015 i wcześniej imigranckimi zamieszkami, które objęły całe dzielnice Marsylii w 2005, płonie ponownie za sprawą brutalnych aktów podpaleń osób nie tylko z szeroko rozumianego marginesu, Hildebrandt przedstawia socjologiczną panoramę współczesności i docieka kulturowych, psychologicznych i socjologicznych przyczyn ponownego zanurzenia się ludzkości w plemiennych atawizmach.
Autor diagnozuje, skąd wzięło się to „nowe średniowiecze” w relacjach międzyludzkich. Schemat kryminału jest jedynie opakowaniem służacym zaprezentowaniu spójnej, przekonującej, pesymistycznej i deterministycznej diagnozy społecznej, wg której na oczach współczesnych dokonuje się brutalna, okrutna wiwisekcja niezmiennie skłonnej do przemocy i wynaturzenia, ogarnietej atawistycznymi lękami, plemiennymi archetypami i odreagowującej aktami okrucieństwa niezmiennej od wieków kondycji człowieka.
Na kartach tej wstrząsającej, gorzkiej, momentami wręcz depresyjnej powieści, w której klęskę ponoszą wszyscy bohaterowie, a przed fizycznym, psychicznym czy moralnym unicestwieniem nie ma ucieczki, autor przekonuje, że upadek cywilizacji opartej wyłącznie na populistycznej retoryce zmierzającej do zdobycia i utrzymania władzy jest nieunikniony, bo tak zawsze kończy się spekulacja i manipulacja stygmatyzowaniem wroga, który z pewnością brutalnością odpowie na brutalność.
Era dekompozycji multiświata weszła w fazę apokaliptycznej realizacji. Nie dlatego, że ten świat żle zaplanowano. Raczej dlatego, że wyłącznie na planach skończyło się jego wznoszenie. Zbudowano go z pustej retoryki, bez substancjalnych fundamentów, społecznego, obywatelskiego i ekonomicznego spoiwa. W oracjach i na papierze najlepszy, ale fatalnie zrealizowany i zarzucony u podstaw program, który zamiast wsparcia, osłony, możliwością asymilacji z szacunkiem i tolerancją dla odmienności zaoferował getta, ekonomiczne wykluczenie, a w końcu pogardę i przemoc, także w wymiarze systemowym, prawnym. Tak płytka, powierzchowna i demagogiczna „realizacja” od samego początku zawierała w sobie gen samodestrukcji. Wzmogła podziały, zakonserwowała hermetyczność środowisk, implikowała narastającą frustrację, a finalnie odpowiada za eksplozję przemocy cynicznie eskalowaną przez populistycznych demagogów, chcących wypłynąć do władzy na tworzeniu plemiennych podziałów.
To od początku nie była wspólna przestrzeń połączona tkanką zbliżonych i uznawanych przez ogół wartości, raczej przestrzeń zajeta przez wiele różnych, hermetycznych, koegzystujących zdecydowanie obok siebie, czasem na złość sobie mikrowspólnot. W powieści Hidebrandta podkreśla to wyrażnie znaczona przedylekcja do epatowania metaforyką choroby, gnicia, rozkładu, zepsucia. Ale przecież tak naprawdę to nigdy nie była jednolita wspólnota, kompletny, zintegrowany organizm o tożsamej fizjologii i genetycznym paradygmacie.
Upraszczając można by zapytać: To kiedy upadła Grecja?
Gdy przestała być helleńska, a stała hellenistyczna.
A Rzym?
Też jakoś podobnie.
Oto prawdziwie aryjska, powodująca nieustanną wsciekłość Claude’a i ukontentowanie Duce logika natywistów.
Książkę Hildebrandta często traktuje się jako kolejny głos w intertekstualnym dialogu z „Uległością” Houellebecq’a i „2084” Sansala. Oczywiście już samo takie zestawienie może napawac dumą, ale wydaje mi się, że to dość powierzchowne zestawienie, bo jeśli nawet uwidaczniają się między nimi tematyczne podobieństwa, to perspektywa analityczna przyjęta przez autora „Dotyku” jest głębsza i zdecydowanie szersza.
Atomizacja społeczeństwa, rozkład więzi, dekompozycja mentalna i moralna bohaterów wdzierająca się w ich rodzinne, intymne relacje, ten swoisty autyzm, nadwrażliwość na dotyk innego, którego permanentny lęk i obsesyjna niepewność każą z góry traktować jak obcego, wroga, zarażonego, zamachowca.
Indywidualny camusowski L’Etranger rozmnożył się.
Teraz, paradoksalnie, jest zwierzęciem stadnym.
I jednocześnie pogłębił.
W tym stadium jest obcy również sobie.
Jak Claude – multikulturowy Thor, a przede wszystkim Rais – ateista/ szachid.
Żyjemy w stadzie „obcych”, razem, ale osobno, jak atomy na ewidentnym i nieuniknionym kursie kolizyjnym.
Nawet ze sobą samym.
Mroczna, gęsta i duszna proza.
Ze znakiem jakości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Until November

Dawno nie czytałam czegoś tak... Czegoś, co tak bardzo mnie rozczaruje i zdenerwuje jednocześnie. Myślę, że pora znowu ponarzekać. Po tajemniczym wyp...

zgłoś błąd zgłoś błąd