Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Długi kosmos

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Długa Ziemia (tom 5)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,68 (114 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
14
7
41
6
36
5
12
4
4
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Cosmos
data wydania
ISBN
9788380971394
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Lata 2070–2071. Minęło prawie sześćdziesiąt lat od Dnia Przekroczenia, a na Długiej Ziemi rozwija się nowa, postludzka spoleczność Następnych. Dla Joshuy Valienté, dobiegającego siedemdziesiątki, nadszedł czas, by wyruszyć na jeszcze jedną, ostatnią samotną wyprawę do Wysokich Meggerów: po przygodę, która zmienia się w katastrofę. Kiedy staje wobec bezpośredniej groźby śmierci, jedyną...

Lata 2070–2071. Minęło prawie sześćdziesiąt lat od Dnia Przekroczenia, a na Długiej Ziemi rozwija się nowa, postludzka spoleczność Następnych.

Dla Joshuy Valienté, dobiegającego siedemdziesiątki, nadszedł czas, by wyruszyć na jeszcze jedną, ostatnią samotną wyprawę do Wysokich Meggerów: po przygodę, która zmienia się w katastrofę. Kiedy staje wobec bezpośredniej groźby śmierci, jedyną nadzieją ocalenia staje się stado trolli. Kiedy jednak Joshua musi się zmierzyć z własną śmiertelnością, Długa Ziemia odbiera sygnał z gwiazd – sygnał odebrany przez radioastronomów, a także – w sposób bardziej abstrakcyjny – przez trolle i przez wielkie trawersery. Wiadomość jest prosta, ale o porażających implikacjach:

DOŁĄCZCIE DO NAS.

Superinteligentni Następni odkrywają, że przekaz zawiera też instrukcje budowy ogromnej sztucznej inteligencji., By ją jednak skonstruować, muszą szukać pomocy w uprzemysłowionych światach ludzi. Część po części, bajt po bajcie, montują komputer rozmiarów kontynentu – urządzenie, które zmieni miejsce Długiej Ziemi w kosmosie i ujawni ostateczny, afirmujący życie cel tych, którzy wysłali wiadomość. Jej sens do wszystkich i odczują je wszyscy – ludzie i inne gatunki, młode i stare, społeczności i pojedyncze osoby – którzy zamieszkują Długą Ziemię.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2823

Zapraszam do dyskusji i wygodniejszej lektury:
http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2017/08/288-terry-pratchett-stephen-baxter.html

Rok 2070. Minęło prawie sześćdziesiąt lat od Dnia Przekroczenia i niecałe dwadzieścia od zakończenia akcji poprzedniego tomu. Joshua jest już stary, ale mimo to decyduje się wyruszyć na jeszcze jedną samotną wyprawę. Tymczasem radioastronomowie ze Szczeliny odbierają niezwykłą wiadomość z Kosmosu:

DOŁĄCZCIE DO NAS

Wkrótce okazuje się, że otrzymały ją również inne inteligentne stworzenia zamieszkujące Długą Ziemię, a te trzy słowa stanowią wyłącznie wierzchołek góry lodowej i początek koordynatów budowy... no właśnie czego? Poszczególne rasy muszą się zjednoczyć, aby wspólnie wkroczyć na nową drogę rozwoju.


Napięcie donikąd

Duży problem w przypadku tego tomu sprawiła mi sama konstrukcja powieści. Już wcześniej narzekałam, iż książki z tego cyklu zdają się składać z długaśnego wprowadzenia, w wyjątkowo rozwlekły sposób budującego napięcia i właściwej części przypadającej na ostatnie sto stron. Tutaj jest nie inaczej. Tyle że o ile większość wątków splata się ze sobą w jasny sposób w finale, to jeden się wyłamuje.

A jest to wątek Joshuy. Jego wyprawa zdaje się absolutnie zbędna. Co więcej, mam wrażenie, iż autorom został po poprzednich częściach jeden ciekawy świat z gigantycznymi drzewami i nie chcąc go zmarnować, wepchnęli go na chama do ostatniego tomu. Jego wpływ na główny wątek jest znikomy, a stanowi naprawdę sporą dygresję. Właściwie daje nam tylko pogodzenie się Joshui z Rodem i postać Sancha, który, choć kochany, mógł zostać zastąpiony przez każdego innego trolla.

Wreszcie: tu nie chodzi tylko o strukturę powieści, ale całego cyklu, którego Długi kosmos stanowi zamknięcie. I pod tym względem powieść rozczarowuje. Owszem, domyka wszystkie pomniejsze wątki prywatne naszych bohaterów i skupia ich w jednym miejscu, na jednej misji (tych, którzy nie umarli po drodze, he he). Jednak Długa Ziemia jest przecież cyklem przede wszystkim o eksploracji i od tej powieści oczekiwałam mocnego zamknięcia pewnej epoki w historii Długiej Ziemi. Tymczasem ono mocno się rozlało: całą powieść czekamy na pierwszy skok prostopadły, zbieramy drużynę, która w rezultacie robi kilka takich skoków, odwiedza kilka prostopadłych światów i wraca. Tym samym zakończenie prezentuje się jak we wcześniejszych tomach i nie byłoby problemu, żeby dopisać kolejne pięć. Borze zielony, broń.


Koncepcja

O ile eksploracja świata jest rzeczą, za którą pokochałam Długą Ziemię, w przypadku Długiego kosmosu nie przekonuje mnie jej kierunek i sama koncepcja przekraczania prostopadłego. Wynika to z tego, iż wszystkie elementy fantastyczne w serii wynikały bezpośrednio z możliwości przekraczania. Tymczasem przekraczanie prostopadłe, zasygnalizowane już w Długiej utopii, wydaje się być pomysłem doklejonym do podstawowego i wypada zwyczajnie sztucznie.

Wspomniany wątek wyprawy Joshui, choć nie pasujący do całości, daje nam ostatni raz zakosztować klimatu tych bardziej "odkrywczych" tomów, jak Długa Ziemia i Długi Mars. Czyli daje najlepsze, co może zaoferować cykl. Bo nie oszukujmy się: choć akcja za sprawą krótkich, dobrze rozplanowanych rozdziałów jest dość dynamiczna, to jedyną naprawdę dobrą (a nawet wybitną) rzeczą, jaką odnajdziemy na Długiej Ziemi jest właśnie świat przedstawiony. Mimo że bohaterowie w kolejnych tomach stawali się coraz mniej interesujący, a wydarzenia coraz mniej absorbujące i zapadające w pamięć, to eksperyment myślowy Pratchetta i Baxtera przetrzymał wszystko. I sprawił, że będę wspominać ten cykl z dużą dozą sentymentu. Choć i pewnym żalem. Polecam go wyłącznie tym geekom, którym wystarczy ciekawe uniwersum. I żegnam się z ukłonem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Walki stulecia. Bohaterowie wielkiego boksu

Pochodzę z rodziny, w której ze wzruszeniem wspomina się walki Andrzeja Gołoty. Nie brak jednak także innych emocji. Jak choćby wtedy, kiedy tata wspo...

zgłoś błąd zgłoś błąd