Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Konwicki. Cudzoziemiec tranzytowy

Wydawnictwo: Bellona
7,5 (6 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
1
7
1
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Konwicki. Cudzoziemiec tranzytowy to pierwsza próba biograficznego spojrzenia na życie oraz twórczość pisarza,wnikliwy i czuły zapis kondycji niezwykłego człowieka, twórcy, którego biografia najpełniej odzwierciedla najbardziej dramatyczne doświadczenia Polski i Polaków. Portret wybitnego literata, reżysera, scenarzysty rekonstruowany na podstawie rozmów, audycji radiowych, dokumentów,...

Konwicki. Cudzoziemiec tranzytowy to pierwsza próba biograficznego spojrzenia na życie oraz twórczość pisarza,wnikliwy i czuły zapis kondycji niezwykłego człowieka, twórcy, którego biografia najpełniej odzwierciedla najbardziej dramatyczne doświadczenia Polski i Polaków. Portret wybitnego literata, reżysera, scenarzysty rekonstruowany na podstawie rozmów, audycji radiowych, dokumentów, wspomnień, ale przede wszystkim wyłaniający się z jego książek, scenariuszy i filmów.
Już za życia stał się legendą. Był czas, kiedy każda jego kolejna książka stawała się literackim wydarzeniem, wywoływała burzliwą dyskusję. Gdy po raz pierwszy, tym razem w oficjalnym obiegu, ukazała się Mała apokalipsa,bestseller czasów PRL, powieść w jednym z warszawskich punktów sprzedawano bezpośrednio z ciężarówki. I tylko jednego dnia na stołecznych ulicach sprzedaż osiągnęła rekordowy pułap –5 tysięcy egzemplarzy, sukces, o jakim może tylko pomarzyć każdy współczesny autor.

 

źródło opisu: Bellona, 2017

źródło okładki: Bellona, 2017

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 23
ElEsz | 2017-06-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 czerwca 2017

Przyznaję – zgrzeszyłem. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Mało, że zainfekowałem się „konwicczyzną”, to jeszcze zarażałem nią innych. Czasem skutecznie, czasem nie. Ale wdzięczny jestem Konwickiemu za dwie rzeczy: że zaczął pisać i że przestał pisać. Ta druga decyzja znamionuje klasę pisarza, a cokolwiek miała wspólnego z wyczerpaniem sił życiowych, nie przedłużyła stanu, w którym ograniczył świat przedstawiony do samego siebie i czworokąta ulic, w których się poruszał. Stanu, gdzie - pomimo nadal pięknego języka zapisu - już niewiele mógł dodać do sumy wcześniejszych arcydzieł. Fantaści, a właściwie fantazyści powinni Konwickiego czytać obowiązkowo; nikt przed nim nie potrafił umiejętniej zawiesić czasu i realności, jednocześnie konkretnej i całkowicie fasmantagoryjnej. I nikt już nie potrafi tak budować nastroju opisami przyrody, których opuszczanie w trakcie lektury należy traktować jak wyjątkową zbrodnię, prostactwo i głupotę.
Pomny niegdysiejszego olśnienia i utrzymującej się długo miłości do pisarstwa Pana Tadeusza (o filmach nie wspomnę) bez namysłu sięgnąłem po biografię pióra Lidii Sadkowskiej-Mokkas. Formuła książki jest trochę nietypowa; życiorys odfajkowany w zasadzie na początku dzieła, potem następują epizody-rozdziały o rzeczach ważnych dla Konwickiego-pisarza i Konwickiego-człowieka, od kawiarni Czytelnika do kota Iwana, od relacji z przyjaciółmi do metod pracy twórczej. Przy okazji poszczególnych rozdziałów, tytułem dygresji dopowiada autorka to wszystko, co nie zmieściło się w przyjętych ramach konstrukcyjnych.
Jak się to czyta?
Znacie takie prace magisterskie, solidne, bez najmniejszego podejrzenia o plagiat, gdzie wszystkie cytaty dokładnie opatrzono przypisami z nazwiskami autorów? Tyle, że mało błyszczące, w dużej mierze odtwórcze, z bezpiecznymi wnioskami, zgodnymi z tym, co mówią autorytety?
„Cudzoziemiec tranzytowy” ma coś z takiej pracy. Są w nim wszystkie znane źródła, rzetelnie przytoczone, omówione, pokazane. Nic, co byłoby zaskakujące, wyszukane własnym sumptem, wydarte spod książkowych i publicznych wypowiedzi bohatera biografii, a niechby nawet zgrabnie ukradzione od współczesnych i zstępnych. Nie ma też próby zmierzenia się z fenomenem życia i twórczości Konwickiego, próby opisania własnego do nich stosunku, malowniczych hipotez, podpartych niebanalnym rozumowaniem czy polemicznego, osobistego dialogu. Nie ma pasji, choć ciepłego pochylenia się nad postacią pisarza Lidii Sadkowskiej-Mokkas nie sposób odmówić.
No i jeszcze ktoś nie przepatrzył rękopisu merytorycznie i korektorsko, przez co pojawiło się na przykład pytanie o sensowność stosowania soli do wyrobu domowych lodów (hmm... Pani Lidio, spało się na fizyce w szkole?), nadużyty wielokrotnie termin „chytry Litwin”, albo podmianka operatora i odtwórcy głównej roli w „Ostatnim dniu lata”. Niby drobiazgi, ale nie powinny ujrzeć światła dziennego w gotowym dziele.
I na tym bym skończył recenzję, ale jest ostatni rozdział biografii.
W nim moje kręcenie nosem nie ma podstaw. Coś, co nazwałbym „rzeczowym smutkiem” przejmuje do głębi, tam dzieją się rzeczy wynagradzające wcześniejsze niedostatki, wyczuwa się dotknięcie metafizyki i ciężar odchodzenia.
Daty i wyimki z twórczości – swoisty dodatek reżyserski – tylko dla pedantów i profanów, całkowicie niezaznajomionych z „konwicczyzną”.
Cudo? Niekoniecznie.
Czytać? Tak!
Tadeusza Konwickiego też. Koniecznie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy

Trochę niezręcznie czuję się czytając cudze listy, choć ukradkiem pojawia mi się rumieniec zawstydzenia, że jednak to miłe... Niezwykła to książka. Os...

zgłoś błąd zgłoś błąd