Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Łąki kwitnące purpurą

Cykl: Spacer Aleją Róż (tom 2)
Wydawnictwo: Replika
7,99 (113 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
21
8
34
7
24
6
14
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376745992
liczba stron
384
język
polski
dodała
giovanna

Rodzina Szymczaków, którą pokochały tysiące czytelników, powraca w II tomie sagi Spacer Aleją Róż. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych. Autorka poczytnych powieści w brawurowy...

Rodzina Szymczaków, którą pokochały tysiące czytelników, powraca w II tomie sagi Spacer Aleją Róż. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych.
Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle.


Dynamicznie wzrastająca najmłodsza dzielnica Krakowa ciągle jeszcze przypomina miasto rodem z dzikiego zachodu. Pomiędzy nowymi domami, przeludnionymi barakami i terenami budowlanymi kwitnie hazard, a sprawiedliwość bywa wymierzana na własną rękę. Za dnia wznoszone są domy, kina, szpital oraz szkoły, natomiast nocami w mrocznych zaułkach czają się przestępcy oraz prostytutki. Nad głowami mieszkańców, niczym mityczny miecz Damoklesa, wisi groźba wybuchu kolejnej wojny. Oto Nowa Huta lat 50. – siedlisko socrealistycznego absurdu, w którym rozrastająca się rodzina Szymczaków poszukuje swojego miejsca w świecie.
Bronek nie może odnaleźć szczęścia w małżeństwie i wciąż tęskni za Bogumiłą. Do miasta przyjeżdża Andrzej, aby z dala od Pawlic uporać się z rozpaczą po tragicznie zmarłej Agacie. Julia z przestrachem odkrywa, że jest obserwowana przez tajemniczego mężczyznę o podejrzanym wyglądzie. W dodatku pewnego dnia na nowohuckich łąkach robotnicy natrafiają na makabryczne znalezisko…

Od autorki
Urodziłam się i wychowałam w najmłodszej dzielnicy Krakowa. Chociaż dla rodowitych Krakowian ta część metropolii wciąż stanowi coś w rodzaju dzikiej narośli na starannie pielęgnowanym drzewie, dla mnie na zawsze pozostanie miejscem szczególnym. Czasami myślę o tym, że gdybym znowu miała zamieszkać w mieście, to chciałabym wrócić właśnie tam.
Dlaczego?
Bo Nowa Huta jest na swój sposób piękna.
Nowohuckie podwórka tworzą klimatyczne enklawy przepełnione zielenią. Mieszkańcy sąsiadujących bloków nie zaglądają sobie w okna. Wiosną Nowa Huta rozkwita bzami, jaśminami, kalinami, a później dywanami różanych krzewów. Latem w tafli zalewu przeglądają się zielone korony klonów i wierzb płaczących. Jesienią drzewa okalające Aleję Róż przyoblekają królewską purpurę, ciepłe brązy oraz słoneczną żółć. Pod stopami spacerowiczów szeleszczą opadłe liście.
To miejsce zamieszkiwane przez tysiące ludzi z ich historiami, przeżyciami, wspomnieniami i dokonaniami. W niniejszej powieści chciałabym odczarować najmłodszą dzielnicę Krakowa, pokazać, że jej serce wciąż bije.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 708
Agnieszka | 2017-05-10
Przeczytana: 08 maja 2017

W latach 50. XX wieku postępował proces odbudowy polskiego państwa ze zniszczeń powstałych na skutek działań wojennych. W związku z tym przygotowano kolejny plan – tym razem sześcioletni – przypadający na lata 1950-1956. Skupiał się on na rozbudowie przemysłu ciężkiego, który w zamyśle miał być nową lokomotywą polskiej gospodarki. Przekazywanie znaczących środków na rozbudowę zakładów przemysłowych negatywnie odbijało się jednak na innych sektorach, a szczególnie na rolnictwie, gdzie rozpoczęto proces kolektywizacji wsi. Władza komunistyczna rozpoczęła także walkę z Kościołem Katolickim, który buntował się przeciwko dominacji komunistów w życiu publicznym, która polegała na przejmowaniu majątków kościelnych w oparciu o umowę podpisaną w 1950 roku.

W Polsce początek lat 50. XX wieku to czas ukrywania działań aparatu bezpieczeństwa, którego zadaniem było czuwanie nad tym, aby pozycja komunistów nie była zagrożona. Działalność ministerstwa bezpieczeństwa skierowana była przede wszystkim na niewygodnych wrogów Polski Ludowej. W związku z tym miały miejsce słynne procesy, których celem było ujawnienie „niegodziwego” działania opozycjonistów. Notowano coraz więcej ataków na Kościół Katolicki, który stał się głównym wrogiem ówczesnej władzy i na którym skupiały się ataki bezpieki. Solidnie ucierpiał na tym przyszły prymas Polski – kardynał Stefan Wyszyński (1901-1981), którego internowano w latach 1953-1956. Uwieńczeniem dominacji komunistów w życiu politycznym Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej było uchwalenie nowej konstytucji w dniu 22 lipca 1952 roku. Dokument ten dla niektórych otworzył rzeczywisty okres Polski Ludowej.

Z kolei w dziedzinie polityki zagranicznej zazębiły się polskie relacje z innymi państwami z tak zwanego bloku socjalistycznego. Podpisano wówczas umowy o wzajemnej współpracy i przyjaźni. Jeszcze w 1949 roku Polska wstąpiła w szeregi Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG), która była nowym tworem gospodarczym powstałym w celu jeszcze większego uzależnienia gospodarki państw Europy Wschodniej od gospodarki Związku Radzieckiego. Natomiast jej odpowiednikiem w kwestii militarnej był podpisany w Warszawie w 1955 roku Układ Warszawski jako równowaga dla istniejącego już NATO.

Połowa lat 50. XX wieku to również cykl wydarzeń, które poprzedziły pierwszy przełom polityczny w Polsce. Chodzi oczywiście o pierwsze wystąpienia robotników przeciwko władzy komunistycznej, które miały miejsce w Poznaniu w czerwcu 1956 roku. Początkiem rzeczonych wydarzeń był przełomowy XX Zjazd Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR; z ros. Коммунистическая партия Советского Союза – КПСС) w lutym 1956 roku. To właśnie wtedy Nikita Chruszczow (1894-1971) potępił poczynania zmarłego trzy lata wcześniej Józefa Stalina (1878-1953). Wydarzenia te odbiły się echem w całej Europie Wschodniej, doprowadzając tym samym do rewolucji w Budapeszcie, która została krwawo stłumiona przez wojska radzieckie. Z kolei w Polsce odwilż październikowa doprowadziła do zmian centrum politycznego w partii, na której czele stanął zwolniony właśnie z więzienia Władysław Gomułka (1905-1982). Polacy wiązali z jego osobą ogromne nadzieje. Przyjęto też program reform i potępiono dotychczasowe działania ekipy rządzącej. Niemniej ambitne plany Władysława Gomułki dość szybko zostały zahamowane i pozostały jedynie w sferze marzeń, ponieważ rzeczywistość okazała się zupełnie inna od tej, którą sobie wyobrażano.

Tak właśnie przedstawiają się realia, w jakich egzystują bohaterowie drugiego tomu rodzinnej sagi Edyty Świętek. Czas mija, Polska podnosi się ze zgliszczy wojennych, natomiast jeśli chodzi o Szymczaków, to można śmiało rzec, iż w ich przypadku problemów wcale nie ubywa. Czytelnik odnosi wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. Z każdym dniem tych kłopotów jest coraz więcej, i nawet jeśli ten czy inny przedstawiciel rodziny zaczyna układać sobie życie i wychodzić na prostą, to i tak nie można nazwać tego pełnią szczęścia. Po tym, jak najstarszy z Szymczaków wyjechał do miasta w poszukiwaniu lepszego życia, podążają za nim także inni. Decyzja o opuszczeniu rodzinnych Pawlic podyktowana jest nie tyle chęcią zakosztowania lepszego życia, ile ucieczką od problemów, które były tak poważne, iż bohaterowie nie widzieli już innego wyjścia, jak tylko zostawić za sobą dotychczasowe życie i rozpocząć wszystko od nowa, nawet jeśli miałoby się to wiązać ze zmianą tożsamości.

Bronek Szymczak nadal pracuje przy budowie Nowej Huty. Generalnie jest zadowolony z pracy. Coraz to nowe budynki pną się w górę, a nasz bohater ze zwykłego murarza awansuje na brygadzistę i teraz kieruje już grupą robotników. Niestety, prywatne życie Bronka wcale nie wygląda kolorowo. Mogłoby się wydawać, że skoro ma pracę, kolegów i niedawno założył rodzinę, to tak naprawdę niczego nie potrzeba mu już do szczęścia. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej, a Szymczak wciąż zaprząta sobie głowę pewną piękną dziewczyną, którą swego czasu wyrwał z rąk nowohuckich bandytów. Jak pamiętamy z pierwszego tomu zatytułowanego "Cień burzowych chmur", do Nowej Huty w ślad za Bronkiem podążyła najmłodsza Szymczakówna. To Julia, która naprawdę wiele wycierpiała w swojej rodzinnej wsi i gdyby nie pomoc starszego brata, nie wiadomo, jak dziś wyglądałoby życie dziewczyny. W dodatku młoda kobieta ma jeszcze na wychowaniu synka, który jest dla niej całym światem. Nie wie jednak, że jest ktoś, kto systematycznie ją obserwuje. Kim więc jest ten człowiek i co takiego może się zdarzyć, gdy wreszcie zdecyduje się podjąć jakieś działania?

Do Nowej Huty przybywa też Andrzej. Podobnie jak Julia, chłopak również wiele przeszedł, mieszkając w Pawlicach u matki. Jego dotychczasowe życie to pasmo udręki. Nie wiadomo tak naprawdę czy Jędrek będzie w stanie pozbierać się po niedawnych dramatycznych przeżyciach. Należy mieć jednak nadzieję, że może w nowym miejscu chłopak odnajdzie spokój, a w miarę upływu czasu również i upragnione szczęście. W ślad za rodzeństwem przybywa również Leszek. Ponieważ nie za dobrze czuł się w komunistycznej armii, pewnego dnia postanowił, że rzuci wojsko i zacznie wszystko od początku. Lecz to jeszcze nie wszystko. Do Nowej Huty przyjeżdża także druga z Szymczakówien. To Krysia marząca o lepszym życiu. Dziewczyna nie jest tak do końca bez skazy, lecz jakoś niespecjalnie się tym przejmuje. Jedyne, czego pragnie to lepsze życie u boku ukochanego mężczyzny, najlepiej nieprzyzwoicie bogatego. Krysia czuje, że los przeznaczył ją do czegoś lepszego, niż tylko do siedzenia na wsi i ciężkiej pracy bez perspektyw.

W Pawlicach – spośród rodzeństwa Szymczaków – została jedynie Dorota, która zupełnie nie rwie się do życia w wielkim świecie. Wydaje się jednak, że dziewczyna zdążyła już pozbierać się po wojennej traumie i teraz zaczyna wszystko na nowo w środowisku, które doskonale zna. Dorota jest inteligentna, więc nie dziwi fakt, że zauważa to nowy prezes spółdzielni, oferując jej pracę, o jakiej można tylko pomarzyć, biorąc pod uwagę komunistyczne wiejskie realia. Choć kobieta bezpowrotnie straciła urodę, to można odnieść wrażenie, że dzięki swojemu bogatemu wnętrzu potrafi przyciągnąć uwagę innych. Możne nawet i mężczyzn. Kto wie? I tak oto prawie cała rodzina Szymczaków zjechała do Nowej Huty, aby zacząć życie od początku i na innych warunkach. Czy im się to uda? Czy po złym na pewno przyjdzie dobre? A może przeszłość, którą zostawili w Pawlicach wcale nie da o sobie zapomnieć i wróci do nich w najmniej spodziewanym momencie? Czy będą w stanie stawić jej czoło? A może zapominając o tym, co było, stracą czujność i wtedy cały ich świat znów legnie w gruzach?

"Łąki kwitnące purpurą" to dokonała kontynuacja poprzedniego tomu sagi. Edyta Świętek przenosi czytelnika w realia Polski Ludowej lat 50. XX wieku, a robi to bardzo wiarygodnie, co świadczy o rzetelnym przygotowaniu merytorycznym. Tło powieści skonturowane jest perfekcyjnie, podobnie jak doskonała jest kreacja bohaterów, w tym również język, jakim się posługują, a także tematy, które poruszają w swoich rozmowach. Z jednej strony każdą z postaci Autorka prowadzi swoją własną drogą, tym samym sprawiając, że są one odrębnymi bytami, zaś z drugiej stanowią one jedną całość, jeśli wziąć pod uwagę problemy, które ich łączą. Okazuje się bowiem, że wciąż wisi nad nimi sprawa Bartłomieja Marczyka, który jeszcze do niedawna sprawował funkcję szefa spółdzielni w Pawlicach. Aż tu nagle, w czasie świąt Bożego Narodzenia, ślad po nim zaginął i tak naprawdę nikt nie ma pojęcia, co się z nim stało. Oczywiście wszyscy w Pawlicach doskonale wiedzą, ile złego na sumieniu miał Marczyk i z kim najbardziej zadarł, lecz mimo to cała ta sprawa wciąż pozostaje tajemnicą. Wydaje się, że Edek Marczyk za punkt honoru postawił sobie doprowadzenie na szubienicę tego, kto przyczynił się do zniknięcia jego młodszego brata. W związku z tym będzie robił wszystko, co w jego ubeckiej mocy, aby winny jak najszybciej zawisł na stryczku. Czy zatem brat-ubek będzie w stanie wskazać odpowiedzialnego za zaginięcie Bartka, o ile faktycznie brały w tym udział osoby trzecie?

Drugi tom "Spaceru Aleją Róż" to powieść, od której nie sposób się oderwać, zważywszy że Edyta Świętek stale zaskakuje czytelnika jakimś nowym wątkiem, którego rozwiązanie chcemy natychmiast poznać. Pojawiają się więc nieoczekiwane zwroty akcji, zaś sytuacje, z którymi muszą radzić sobie bohaterowie niekiedy stają się naprawdę niebezpieczne. Pamiętajmy o tym, w jak trudnych realiach żyją Szymczakowie. Z jednej strony komunistyczna władza, która wciąż patrzy ludziom na ręce i niemalże wszędzie ma swoich szpiegów, zaś z drugiej prywatne życie bohaterów, które wciąż zaskakuje czymś nowym, co nie zawsze ma pozytywny oddźwięk. Niemniej należy zwrócić uwagę, że w tej niełatwej rzeczywistości niezmiernie ważne jest, aby zachować wartości, w których bohaterowie zostali wychowani. Czasami jest to bardzo trudne i może pociągnąć za sobą nieprzyjemne konsekwencje, lecz rodzina i lojalność względem niej są tutaj niezwykle istotne. Bardzo wyraźnie widać też, jak wiele znaczy dla bohaterów wiara w Boga. Myślę, że to dzięki niej łatwiej im znosić przeciwności losu, co oczywiście nie znaczy, że Szymczakowie spędzają czas jedynie w kościele na modlitwach. Proporcje pomiędzy świeckością a tym, co pochodzi od Boga są tutaj doskonale zachowane.

Trzeba też zwrócić uwagę na to, jak wiele dla Szymczaków znaczy bliskość drugiego człowieka i związana z tym miłość. Samotność nie jest dla nich, choć niekiedy bardzo trudno jest się im przyznać do tego, że ich życie jest puste bez prawdziwego uczucia. Nie mniej istotna jest również przyjaźń, która w tych trudnych czasach stanowi naprawdę ogromne wsparcie. Myślę, że każdy, kto czytał "Cień burzowych chmur" bez wahania sięgnie również po "Łąki kwitnące purpurą". Natomiast czytelnicy, którzy nie znają jeszcze rodziny Szymczaków powinni rozpocząć swoją przygodę z sagą od pierwszego tomu. Co ciekawe, Edyta Świętek w Łąkach kwitnących purpurą już na samym początku zarysowuje fabułę pierwszego tomu, co pomaga czytelnikom przypomnieć sobie o tym, czego tak naprawdę dotyczyła poprzednia część. Przyznam, że pomysł niezwykle oryginalny, z którym spotykam się po raz pierwszy, choć kilkutomowe sagi rodzinne czytam wręcz nałogowo. Tak więc ze swojej strony mogę już tylko zachęcić do lektury "Spaceru Aleją Róż", bo naprawdę warto.


źródło tekstu: http://wkrainieczytania.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Upiorna dłoń

Bajki i bajeczki. Jak ktoś niżej - myślałam, że trafiłam na powieść, a nie zbiór opowiadań. Kara za kradnięcie książek z biblioteczek znajomych bez wc...

zgłoś błąd zgłoś błąd