Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Accelerando

Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: Mag
7,43 (268 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
52
8
72
7
62
6
25
5
15
4
9
3
4
2
4
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Accelerando
data wydania
ISBN
9788374801157
liczba stron
412
słowa kluczowe
sfinks, s-f
język
polski

W "Accelerando" Stross przedstawił wizję przyszłości człowieka wygenerowaną w oparciu o ekstrapolację nie tylko poziomu nauki, ale przede wszystkim rozwoju ekonomii, co dotychczas pomijano w klasycznej fantastyce naukowej. Stross mocno opiera się na prawach ekonomii, czyniąc z głównego bohatera międzynarodowego przedsiębiorcę. Ewolucja ekonomiczna w ujęciu Strossa doprowadza w przyszłości do...

W "Accelerando" Stross przedstawił wizję przyszłości człowieka wygenerowaną w oparciu o ekstrapolację nie tylko poziomu nauki, ale przede wszystkim rozwoju ekonomii, co dotychczas pomijano w klasycznej fantastyce naukowej. Stross mocno opiera się na prawach ekonomii, czyniąc z głównego bohatera międzynarodowego przedsiębiorcę. Ewolucja ekonomiczna w ujęciu Strossa doprowadza w przyszłości do uzyskania świadomości przez korporacje. "Accelerando" Charlesa Strossa jest doskonałym przykładem poważnej spekulacji na temat przyszłości człowieka i cywilizacji, co dawno porzuciła polska fantastyka.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 116
F-uncia | 2012-11-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 stycznia 2013

Pisana przez Geeka dla Geeków. Jeśli 'hard' - to na pewno do przeczytania. To pierwsza refleksja.

Za książkę po raz pierwszy zabrałam się 3,5 roku temu. Przebrnęłam przez jakieś 50 stron po czym rzuciłam w kąt zniesmaczona nieprzystępnym językiem.
W tym roku zrobiłam podejście nr 2. Po jako takim oswojeniu z pokrętnym stylem, zaczęła się wyjawiać jakaś treść, którą udało mi się strawić w 3 miesiące.

Wypada przy tym wyjaśnić, że Neuromancer Gibsona i Diamentowy Wiek Stephensona należą do moich ulubionych książek, więc tu oczekiwania były wysokie, zwłaszcza po fragmencie recenzji na okładce.

W dużym skrócie, bo to już zostało napisane wielokrotnie, książka opowiada o losach pewnej rodziny (Macx) na tle niezwykle przyspieszających (jak w tytule) zmian w technologii i ekonomii oraz rozwoju Osobliwości. Podzielona jest na trzy części odpowiadające trzem pokoleniom owej rodziny. Każdemu pokoleniu towarzyszy kot-robot, który jak się okazuje, gra niebagatelną rolę w całej powieści...

Stross przyznał we wstępie, że napisanie tej książki zajęło mu 5 lat przy wsparciu licznych przyjaciół i współpracowników. To chyba ma niestety wydźwięk w całej powieści, która moim zdaniem jest wymęczona, a całość momentami nie trzyma się kupy (może też dlatego że książka pierwotnie była serią opowiadań).
Gdy już się uporałam z pojęciami kluczowymi dla powieści, czyli: Sferą Dysona, Mózgiem Matrioszką, komputronium, paradoksem Fermiego i oczywiście pojęciem Osobliwości oraz Ekonomii 2.0 nie sposób było dojść do kilku frustrujących wniosków:

- Autor umieścił w książce chyba wszelkie możliwe teorie i pojęcia związane z informatyką, astronomią, futurologią itp jakie przyszły mu tylko do głowy i jakie przeczytał. Strony pękaja w szwach od nadmiaru pomysłów, co nie pozwala skupić się na istocie powieści.

- Praktycznie każde zdanie okraszone jest tą technopapką, na dodatek mam nieodparte wrażenie, że uproszczenie wcale nie umniejszyłoby wartości "dzieła". Technopapka jest wszechobecna bez względu na to czy ma ona w danym momencie uzasadnienie czy nie. Sztuka dla sztuki. Trochę to przypomina Stephensona, ale u Stephensona przede wszystkim ma to sens.

- Po odjęciu tej naukowej otoczki zostaje dość banalna fabuła, która pewnie zmieściłaby się w formie jednego, solidnego opowiadania . Nie ma
suspensu (wiem, wiem - niektórzy czytali to z wypiekami na twarzy ale naprawdę ciężko mi to pojąć), druga część jest niemiłosiernie rozwleczona. Akcja przyspiesza (a nawet zapętla się) w trzeciej części, jednak granice absurdu sięgają tu wyżyn, co się kłóci ze dotychczasowym stylem.
Jeśli w kwestii merytorycznej widać tu masę zapożyczeń, to w warstwie "wizualnej" ja widzę zapożyczenia chociażby z Matrixa - ale może to
już moje subiektywne skojarzenia. Miałam też kilka razy wrażenie jakby nie wszystko się zgadzało z tym co już wcześniej zostało napisane. Niestety nie chciało mi się wertować kartek, ale wrażenie pozostaje.

- Langusty, orangutany i dinozaur Barney (swoją drogą naprawdę irytujący)... co to ma niby być? Takie różne kwiatki, które moim zdaniem są po prostu nie na miejscu.

Mimo tak negatywnego pierwszego wrażenia, coś jednak w tej książce jest (skoro wytrwałam w tych mękach) - poszerza percepcję, zmusza do
ciągłego myślenia o skutkach rozwoju technologii - w pierwszej części jest o wszczepkach (a raczej pierwowzorach), prawach autorskich - prawie do wiedzy - i nowatorskiej ekonomii. Jest też o skutkach utraty wspomagaczy umysłu, co jest dosyć przygnębiające, choć nietrudne do przewidzenia.
Ciekawy jest też pomysł na rozwiązanie Paradoksu Fermiego (to w drugiej części).
I dość zaskakujące zakończenie, choć nie bez zastrzeżeń.

Jednak największą siłą tej książki jest, wbrew pozorom, ta jej trudność, przez którą chyba większość chce jednak przebrnąć, by na koniec odetchnąć z ulgą - WRESZCIE... i poczuć się jak po zdobyciu umysłowego Everestu ;)


Acha, a tłumacz mam nadzieję został odpowiednio wynagrodzony :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
To tylko plotki

Klimatem przypomina inteligentniejszą wersję "Niani Frani". Przewrotny humor i tempo akcji ocierają się o granice absurdu, ale zdecydowanie...

zgłoś błąd zgłoś błąd