Trudno być Bogiem

Tłumaczenie: Irena Piotrowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,28 (456 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
28
9
73
8
87
7
158
6
54
5
40
4
10
3
5
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Трудно быть богом
data wydania
ISBN
9788374697453
liczba stron
200
język
polski

Wznowienie klasycznego dzieła rosyjskiej fantastyki, uznawanego za jedną z najwybitniejszych powieści braci Strugackich. Grupa historyków z XXI wieku trafia do królestwa Arkanaru, w którym panuje ziemskie średniowiecze. Czy podołają trudnej roli miłosiernych i światłych bogów, czy mają prawo ingerować w obcy świat, choćby był nie do przyjęcia niesprawiedliwy i okrutny?

 

Brak materiałów.
książek: 676
Bosy_Antek | 2012-03-30
Na półkach: Przeczytane

Moja choroba (nauczyciel języka polskiego, 10 rok patologii) każe mi prześwietlać każdą czytaną książkę pod kątem tematów lekcji, jakimi uprzykrzyłbym życie uczniów. Poznając świetną powieść braci Strugackich, klasyków rosyjskiej fantastyki naukowej, najchętniej zmieniłbym się w nauczyciela historii. Dlaczego? Ponieważ "Trudno jest być bogiem" buduje grunt pod atrakcyjną grę wyobraźni, której uczestnicy stawaliby przed nielichymi rozterkami moralnymi.

Punktem wyjścia jest dość obliczalna sytuacja. Naukowcy z przyszłości (utopijnie, nienachalnie zarysowana cywilizacja ziemska, zapewne ZSRR) odkrywają planetę, na której trwa właśnie epoka przypominająca jako żywo nasze europejskie średniowiecze. Feudalizm pełną napuchniętą gębą. Król, władca życia i śmierci, okrutni baronowie-idioci, warstwa średnia ulepiona z wszelkiej maści rzemieślników i kupców, prymitywna tłuszcza - chłopstwo...

Tą dość stabilną konstrukcją społeczną wstrząsają od czasu do czasu bunty, rozruchy, wojny i wojenki. Masowe egzekucje, zemsty rodowe i cała reszta urokliwego krajobrazu wieków średnich.

W tych warunkach nasi bohaterowie-historycy mają przeprowadzić badania terenowe. Przybierają tożsamość miejscowych szlachciców i wtapiają się w barbarzyńską rzeczywistość cywilizacji Arkanaru.

Nie trzeba być mędrcem, by szybko pojąć autorski zamysł. Przeciwstawić "oświeconych" wysłanników Ziemi prymitywnym, brutalnym, niemal "niedoczłowieczonym" tubylcom. Pod klawiaturę recenzenta pchają się teorie o ewolucji cywilizacji, o formach sprawowania rządów, o ukrytych mechanizmach samej Historii, która pnie się ku słońcu rozumnej władzy z padołów ciemnoty i zabobonu.

Jednak jest to tylko punkt wyjścia - wyobraźmy sobie coś większego. Lądujemy w czasach (nie śmiejmy się) "Krzyżaków" Sienkiewicza. Dysponujemy bajeczną techniką, bronią kruszącą mury fortec, gazami zdolnymi uśpić całe miasta w kilka minut i... obserwujemy nieludzkie okrucieństwo, zło, cierpienie niewinnych, tryumfy zezwierzęcenia.

Co robimy? Obserwujemy tylko? Kto z nas nie wróciłby "w rodzinne strony", by uciec przed dylematem - zaangażować się po stronie (jak nam się wydaje) dobrych? Zostać tylko obserwatorem? Lodowatym laboratoryjnym spojrzeniem omieść wypchaną zbrodniami przestrzeń i wzruszyć ramionami w imię "dobra nauki"?

Pomiędzy wierszami czytamy, że wszystko MUSI iść swoim torem. Nie wolno nam ingerować w naturalny rozwój, w ewolucję. Nie można dowolnie zatrzymywać lub przyspieszać koła dziejów, bo cały misterny mechanizm zacznie pracować w sposób nieprzewidywalny.

I właśnie dlatego trudno być bogiem. Wszechmocnym, ale mającym związane ręce.

I jeszcze jedna kwestia; kto wie, czy nie najważniejsza. Główny bohater, ziemski historyk w przebraniu miejscowego szlachcica don Rumaty, tak w pewnym momencie myśli o jednym z "przedmiotów" swoich obserwacji naukowych:

"Co się ze mną stało? Dlaczego? Gdzie się podział wpojony i pielęgnowany od dzieciństwa szacunek i zaufanie do pokrewnych mi stworzeń - do wspaniałej istoty zwanej "człowiekiem"? Przecież już nie mam na to rady, myślał ze zgrozą. Przecież ja rzeczywiście nienawidzę ich, gardzę nimi... Wcale ich nie żałuję - nienawidzę i gardzę. Mogę bez końca usprawiedliwiać tępotę i bestialstwo owego chłopaka, którego przed chwilą odepchnąłem, warunkami społecznymi, straszliwym otoczeniem, w jakim się wychował i jeszcze wieloma innymi przyczynami, a jednak widzę teraz wyraźnie, że to mój wróg, wróg wszystkiego, co ja kocham, wróg moich przyjaciół, wróg tego, co uważam za najświętsze, l nienawidzę go nie teoretycznie, nie jako "typowego przedstawiciela", lecz jego osobiście, jako jednostkę. Nienawidzę tej zaślinionej mordy, odoru niemytego ciała, jego ślepej wiary, złości do wszystkiego, co wychodzi poza granice czynności płciowych i popijawy."

Niebezpiecznie to brzmi, ale być może faktycznie byliśmy kiedyś "mniej ludźmi" i rację miał Micheal Foucault, gdy pisał, że pojęcie człowiek zaczęło cokolwiek oznaczać dopiero w Oświeceniu, gdy rozpraszały się mgły ciemnoty i zabobonu?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaufanie, czyli waluta przyszłości. Moja droga od zera do 7 milionów z bloga

Po ogromnym sukcesie Finansowego Ninja, każdy czytelnik z pewnością sięgnie po ZJWP. Dla mnie był to ruch naturalny, zamówiłem i czekałem, dopiero póź...

zgłoś błąd zgłoś błąd