Rzeczy, których nie wyrzuciłem

Wydawnictwo: Karakter
7,36 (1052 ocen i 150 opinii) Zobacz oceny
10
58
9
131
8
328
7
301
6
143
5
54
4
22
3
9
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365271389
liczba stron
184
język
polski

Co zostaje po śmierci bliskiej osoby? Przedmioty, wspomnienia, urywki zdań? Narrator porządkuje książki i rzeczy pozostawione przez zmarłą matkę. Jednocześnie rekonstruuje jej obraz – mocnej kobiety, która w peerelowskiej, a potem kapitalistycznej rzeczywistości umiała żyć wedle własnych zasad. Wyczulona na słowa, nie pozwalała sobą manipulować, w codziennej walce o szacunek – nie poddawała...

Co zostaje po śmierci bliskiej osoby? Przedmioty, wspomnienia, urywki zdań? Narrator porządkuje książki i rzeczy pozostawione przez zmarłą matkę. Jednocześnie rekonstruuje jej obraz – mocnej kobiety, która w peerelowskiej, a potem kapitalistycznej rzeczywistości umiała żyć wedle własnych zasad. Wyczulona na słowa, nie pozwalała sobą manipulować, w codziennej walce o szacunek – nie poddawała się. Była trudna. Była odważna.

W tej książce nie ma sentymentalizmu – matka go nie znosiła – są za to czułość, uśmiech i próba zrozumienia losu najbliższej osoby. Jest też opowieść o tym, jak zaczyna odchodzić pierwsze powojenne pokolenie, któremu obiecywano piękne życie.

 

źródło opisu: https://www.karakter.pl/ksiazki/rzeczy-ktorych-nie-wyrzucilem

źródło okładki: https://www.karakter.pl/ksiazki/rzeczy-ktorych-nie-wyrzucilem

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 64
DO_DZIEŁA | 2018-05-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 kwietnia 2018

Szara matowa okładka, na niej tylko autor, tytuł i nazwa wydawnictwa. Wielkie litery na niewielkich rozmiarów książeczce. I jeszcze to zagięte „em”! Przedmiot zupełnie inny od tych, które mają nas mamić na witrynach księgarń. Przygaszony, niepozorny, smutny. [Można się zastanawiać, czy rzeczy mogą być smutne. Sądzę, że autor zgodziłby się ze mną, że tak.] Książka, na którą moglibyśmy w ogóle nie zwrócić uwagi, a o której słusznie było głośno: Rzeczy, których nie wyrzuciłem Marcina Wichy od wydawnictwa Karakter. (...)

Wydana prawie rok temu książka autora Jak przestałem kochać design? to opowieść o jego matce, którą zdają się snuć osierocone przez nią rzeczy. Rozprawiając się z pozostawioną w mieszkaniu „masą spadkową”, Wicha przywołuje wspomnienia związane z jej właścicielką. Pisze o piętrzących się stosach książek (od których nikt nie chce go uwolnić), żeby wyrazić wagę kultury słowa w życiu matki. Pisze o rytualnie gromadzonych przedmiotach i o tym, jak rodzice szykowali dom na ich przybycie, żeby uwydatnić uważność i troskę, jaka należy się temu, co mamy w posiadaniu.
Ze stworzonego z synowską czułością portretu wyłania się jednak obraz osoby, dla której najważniejsi byli ludzie. Od rodziny bardziej liczyli się przyjaciele, ci na całe życie, bowiem to oni – z wyboru, a nie tylko z przyrodzenia – trwają przy nas. Liczyła się także młodzież (matka autora zajmowała się poradnictwem zawodowym). W człowieka trzeba wierzyć, pomóc mu się ukierunkować, pozwolić się mylić i naprawiać błędy. Kobieta kierująca się tą dewizą była przy tym bardzo wymagająca i powściągliwa, szczera, wręcz dosadna. Po jej śmierci nadszedł czas na zrobienie porządku z tym, co pozostawiła po sobie. Z rzeczami stanowiącymi dowód jej istnienia; ale przede wszystkim ze wspomnieniami i emocjami, które uparcie porzucona materia przywołuje.(...)

[Matka] nie pozwalała kombinować ze słowami – wspomina Wicha. Z lektury książki można wywnioskować, że obojgu bliskie były i są Wittgensteinowskie zasady: „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć” i „Granice mego języka są granicami mego świata”. Rzeczy, których nie wyrzuciłem to bowiem precyzyjna, zakorzeniona w drobiazgowo uchwyconej rzeczywistości opowieść o stracie. Pełna krótkich, rwanych fraz wyrażających silną emocjonalność (poczucie pustki, smutek i tęsknotę, ale nie rozgoryczenie czy gniew) oraz bezsilność wobec śmierci. Wybrzmiewają one szczególnie w ostatniej części książki, stanowiącej zapis ostatnich dni życia matki. Nie oznacza to jednak niedbałości czy językowego chaosu – to książka napisana pięknym, bogatym językiem. Przywołane wspomnienia nie są pozbawione humoru, który pozwala nieco odciążyć trudny i niewesoły temat.
Zazwyczaj zagłuszani przez człowieka nieożywieni świadkowie egzystencji i odchodzenia głównej bohaterki pozwalają autorowi przywołać ją do życia, a troska o dalszy los stawianych przez lata zakurzonych barykad dają zajęcie i odsuwają na bok koncentrację na własnym bólu. Wicha otwiera się przed czytelnikiem, obnaża swoją prywatność, ale w jego książce nie ma miejsca na łzy. Jego intymna retrospektywna opowieść, zbiór wydartych przeszłości wspomnień, nosi pewne znamiona uniwersalności. Autor bynajmniej nie oswaja odchodzenia i śmierci osób dla nas najbliższych, ale podpowiada, jak docenić ich wpływ na nasze ukształtowanie oraz jak kultywować pamięć o nich. To czyni tę książkę tym bardziej ważną i potrzebną. (...)

Rzeczy, których nie wyrzuciłem to książka poruszająca, ale stroniąca od moralizatorstwa i pouczeń w kwestii tego, jak pozbierać się po stracie najważniejszej osoby. Raczej potwierdzająca, że takiej uniwersalnej instrukcji nie ma i nie będzie. Nie sądzę zresztą, żeby autorowi przyświecał taki cel. Wicha robi coś więcej: pokazuje, że pamięć i szacunek sprawiają, iż umarli nie całkiem odchodzą. Wzrusza, nie będąc ckliwym. Trafia głęboko, nie mnożąc słów ponad potrzebę. Wielka mała książka.

PRZECZYTAJ CAŁĄ RECENZJĘ NA BLOGU: http://dodziela.com.pl/2018/04/26/rzeczy-ktorych-nie-wyrzucilem-marcin-wicha/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Domofon

Historia wciąga i nie pozwala się oderwać choćby na chwilę. Momentami było zabawnie (uwielbiam czarny humor), momentami pojawiały się ciarki na plecac...

zgłoś błąd zgłoś błąd