Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pedant w kuchni

Wydawnictwo: Świat Książki
6,63 (40 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
10
7
10
6
9
5
5
4
1
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Pedant in the Kitchen
data wydania
ISBN
9788380316294
liczba stron
184
język
polski
dodał
Mariolka

Ambicja pedanta jest prosta. Chce gotować smaczne, pożywne potrawy, nie chce zatruć przyjaciół i zamierza wzbogacać, powoli i z przyjemnością, swój kulinarny repertuar. Jest surowym krytykiem dla siebie i innych, wie, że nigdy nie będzie wymyślać własnych przepisów (choć może, w przypływie entuzjazmu, zmienić ulubione składniki), przeciwnie, woli śledzić receptury innych. To właśnie w...

Ambicja pedanta jest prosta. Chce gotować smaczne, pożywne potrawy, nie chce zatruć przyjaciół i zamierza wzbogacać, powoli i z przyjemnością, swój kulinarny repertuar. Jest surowym krytykiem dla siebie i innych, wie, że nigdy nie będzie wymyślać własnych przepisów (choć może, w przypływie entuzjazmu, zmienić ulubione składniki), przeciwnie, woli śledzić receptury innych. To właśnie w analizowaniu ich przepisów przejawia się jego pedanteria. Jak drobna, dokładnie, powinna być kostka, w którą trzeba coś pokroić? Jaka jest różnica między krojeniem a siekaniem? Kiedy coś skropić, a kiedy oblać?

Ta książka jest dowcipnym i praktycznym efektem poszukiwań gastronomicznej precyzji. Pocieszy każdego, kto poległ pokonany przez książki kucharskie. Nikt z legionu wiernych czytelników Juliana Barnesa nie będzie chciał Pedanta w kuchni przegapić.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1579

Całkiem smacznie!

Większość z nas, drodzy Państwo, z pewnością podpisałaby się pod tymi słowami: czytam sporo, ale zdecydowanie za mało. Wniosek wypływający z tego prostego zdania jest tyleż banalny, co tragiczny: nigdy nie zapoznamy się ze wszystkimi lekturami, które gdzieś na naszych długich listach się znajdują, dlatego też za każdym razem musimy podejmować trudny wybór i decydować się na te jedną, która akurat zasłużyła na szansę. Moje kryteria, wstyd się przyznać, nie są szczególnie skomplikowane: po pierwsze – tematyka, czego tłumaczyć nie będę, aby nie uwłaczać ani własnej, ani Państwa inteligencji; po drugie zaś – nazwisko. „Pedanta w kuchni” nigdy bym nie przeczytał, gdyby nie napisał go Julian Barnes; moje umiejętności kulinarne bardzo chciałyby zyskać miano „przyzwoitych”, ale jako sprawiedliwy sędzia nie mogę nazwać ich inaczej niż „dopuszczającymi”, lecz odpuścić sobie tekstu spod pióra jednego z najwybitniejszych żyjących prozaików po prostu nie umiem.

I dobrze! Felietony kulinarne nigdy nie staną się literaturą, po którą będę sięgał bez wahania i z entuzjazmem, tego jestem pewien, żadnej z opisywanych przez pisarz potraw nie znałem, ba, większości nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić „Pedant w kuchni” kryje w sobie jednak coś – albo raczej kogoś – co nie pozwoliło mi tej lektury zwyczajnie odrzucić: w tej książce jest Barnes. Co chwilę wygląda zza strony, serwując czytelnikowi ironiczny angielski humor najwyższej próby i sympatyczne, aczkolwiek kąśliwe złośliwostki;...

Większość z nas, drodzy Państwo, z pewnością podpisałaby się pod tymi słowami: czytam sporo, ale zdecydowanie za mało. Wniosek wypływający z tego prostego zdania jest tyleż banalny, co tragiczny: nigdy nie zapoznamy się ze wszystkimi lekturami, które gdzieś na naszych długich listach się znajdują, dlatego też za każdym razem musimy podejmować trudny wybór i decydować się na te jedną, która akurat zasłużyła na szansę. Moje kryteria, wstyd się przyznać, nie są szczególnie skomplikowane: po pierwsze – tematyka, czego tłumaczyć nie będę, aby nie uwłaczać ani własnej, ani Państwa inteligencji; po drugie zaś – nazwisko. „Pedanta w kuchni” nigdy bym nie przeczytał, gdyby nie napisał go Julian Barnes; moje umiejętności kulinarne bardzo chciałyby zyskać miano „przyzwoitych”, ale jako sprawiedliwy sędzia nie mogę nazwać ich inaczej niż „dopuszczającymi”, lecz odpuścić sobie tekstu spod pióra jednego z najwybitniejszych żyjących prozaików po prostu nie umiem.

I dobrze! Felietony kulinarne nigdy nie staną się literaturą, po którą będę sięgał bez wahania i z entuzjazmem, tego jestem pewien, żadnej z opisywanych przez pisarz potraw nie znałem, ba, większości nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić „Pedant w kuchni” kryje w sobie jednak coś – albo raczej kogoś – co nie pozwoliło mi tej lektury zwyczajnie odrzucić: w tej książce jest Barnes. Co chwilę wygląda zza strony, serwując czytelnikowi ironiczny angielski humor najwyższej próby i sympatyczne, aczkolwiek kąśliwe złośliwostki; zwyczajnie nie pozwala się odbiorcy nudzić, nieważne czy ten jest tematem zainteresowany, czy też, tak jak ja, trafił na książkę z nieco innych względów.

Zresztą nie tylko drobnymi zastrzykami absurdu Barnes pobudza czytelnika. Choć autor w „Pedancie w kuchni” jest przede wszystkim kucharzem-amatorem (dla uczciwości dodajmy: doświadczonym, sprawnym i ambitnym), to pozostaje także człowiekiem literatury. Jego komentarze dotyczące poradników kulinarnych z pewnością będą ciekawsze dla Brytyjczyka, ale i polski odbiorca może bez trudu zauważyć tę piękną więź pomiędzy człowiekiem a książką, która, szczególnie w tym wypadku, łączy w sobie z jednej strony pragmatyzm i wieloletnie przyzwyczajenie, z drugiej zaś – szacunek. Barnes pozostaje przy tym czytelnikiem uważnym i spostrzegawczym, nie tylko cytuje przepisy, ale też je interpretuje, zastanawia się nad nimi, patrzy na nie przez pryzmat swoich doświadczeń nie tylko kuchennych, ale i literackich. Zmienia felieton kulinarny w danie – może nie pierwszorzędne, ale smaczne i sycące.

„Pedant w kuchni” z pewnością nie jest kamieniem milowym pisarskiej kariery Juliana Barnesa, ale przecież nie to stanowi cel tej krótkiej, lekkiej książeczki. Wydaje mi się, że skoro spodobała się takiemu kulinarnemu beztalenciu jak niżej podpisany, to na każdym powinna zrobić przynajmniej dobre wrażenie.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (104)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1747
Monka | 2017-05-14
Przeczytana: 10 maja 2017

Pedant w kuchni wydał mi się niezwykle interesującą propozycją literacką, ponieważ stosunkowo niedawno odkryłam w sobie pasję kulinarną i nadal jestem na etapie kompletowania oraz studiowania różnych książek z przepisami i o przepisach :-) "Ta książka jest dowcipnym i praktycznym efektem poszukiwań gastronomicznej precyzji. Pocieszy każdego, kto poległ pokonany przez książki kucharskie." Te słowa bardzo zachęciły mnie do lektury tego tekstu. Wydawało mi się, że spotkanie z angielskim powieściopisarzem, autorem opowiadań i eseistą będzie dla mnie niezwykle odkrywcze. Cały czas szukam jeszcze swojego stylu w kuchni, a do tego uwielbiam angielskie poczucie humoru, dystans do siebie oraz ironię. Dodatkowo ileż to razy zastanawiałam się, co to znaczy w konkretnym przepisie garść, szczypta, odrobina, łyżka, łyżeczka, szklanka ;-) a tu takie pocieszenie ;-) Okazuje się bowiem, że nie tylko ja miałam z tego powodu ogromny dylemat ;-) Spotkanie to było niezwykle ciekawe i inspirujące....

książek: 289
KamiVV | 2018-01-10
Przeczytana: 2018 rok

Króciutka książka o gotowaniu.... jak pichcić, jak korzystać z przepisów i co z tego wynika. Banał? Sięgać po to? Tak! Bo ta pozycja to prawdziwa uczta kulinarna dla każdego chociaż maleńkich rozmiarów mola książkowego głodnego dobrego, dowcipnego jak cholera pióra.

Barnes pisać umie. A na dodatek ma ujmujące poczucie humoru. A jeśli połączyć te dwa przymioty - autor ma gwarancję, że przynajmniej połowa czytelników już zaraz i natychmiast będzie podobnie jak ja miała ochotę wprosić się do niego na kolację. Pomimo dziwnego wrażenia, że autor w swoich heroicznych, wytrwałych i godnych podziwu próbach wzniesienia się na wyższy poziom kulinarny niż umiejętność przyrządzenia wieprzowiny która "nie będzie smakować jak sprasowany karton" nadal nie odniósł żadnych sukcesów.

Obserwacje kulinarne, uwagi o precyzji najostrzejszego noża zyskują naszą sympatię względem autora. Jak trudno jest bowiem stosować się do przepisów, które są niedokładne, ich instrukcje i proporcje niejasne...

książek: 155
blurppp | 2017-05-20
Przeczytana: 20 maja 2017

Recenzja pochodzi z bloga http://blurppp.com/blog/julian-barnes-pedant-kuchni/
Uwielbiam książki kucharskie, mam ich sporą kolekcję a recenzje przynajmniej kilku z nich trafiły na bloga. Nie jestem w tym swoim umiłowaniu jedyny. Miłośnicy tego typu publikacji wywodzą się z różnych kręgów, niedawno do swojej nimi fascynacji przyznał się uznany pisarz Julian Barnes. Swój kulinarny comming out oblekł w formę literacką i tak na księgarskie półki trafił „Pedant w kuchni”. Od razu powiem, że jest to książka niezwykła, bo osobista. Pisarz zaprasza nas do swojej własnej kuchni i opowiada nam o sobie i o świecie, a wszystko poprzez kontekst kulinarny.
Pozycja zawiera siedemnaście żartobliwie napisanych felietonów, do których punktem wyjścia jest zawsze jakaś kuchenna przygoda, nieodmiennie związana z interpretacją zapisu w książce kucharskiej. Autor żartuje sobie z nieprecyzyjności przepisów - bo ile to jest garść porzeczek? Czy odnosi się to do dużych męskich dłoni czy do drobnych dłoni...

książek: 91
CzytalaElzbieta | 2017-09-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2017

Pedant w kuchni Juliana Barnesa to zbiór zabawnych kulinarnych felietonów. Lektura szybka, przyjemna i wesoła. Taka właśnie ma być.

W niewielkim objętościowo tomie autor rozmawia z nami na tematy około kuchenne. Jak to się dzieje, że dla autorów przepisów kulinarnych istnieją tylko dwa rozmiary cebuli: duża i mała, a wszystko, co pomiędzy jest cebulą średnią? Jak schrzanić wieprzowinę, mimo posiadania mistrzowskiego przepisu Nigela Slatera? Jak zrobić dżem, który nie poddaje się dentystycznemu wiertłu? Dlaczego nie powinniśmy bazować na recepturach mistrzów kuchni? Wreszcie: jak założyć własny segregator z przepisami?

Książka jest przezabawna i stanowi idealną propozycję dla wszystkich, którzy gotowaniem są zniechęceni, którzy twierdzą, że gotować nie potrafią i których frustruje to, że ich sernik nie wygląda jak sernik z książki Pierre’a Hermé. Dowcipnie i krytycznie z Julianem Barnesem docieramy do tajemnicy kulinarnego pedantyzmu.

Ponieważ to felietony, streścić ich nie...

książek: 207
Patu | 2017-05-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 maja 2017

Nie potrafię znaleźć żadnego powodu, dla którego ta książka powstała. Nie można jej odmówić tego, że jest przyjemna ale wciąż - dlaczego Julianie Barnesie?

Teksty Barnesa łączy to, że lubi gotować i z niewiadomych przyczyn wiąże to z - a nawet próbuje to tłumaczyć - swoim snobizmem. Nie mam nic przeciwko snobizmowi ale nie w takim wydaniu. Z tych krótkich notatek w ogóle nic nie wynika. Struktura każdego tekstu jest niejasna - w żadnym z nich Barnes nie prowadzi głównego wątku dlatego dygresje pojawiają się chaotycznie i nie zawsze mają swoje uzasadnienie. Historie kuchenne Barnesa miały wielki potencjał. Można było pociągnąć je w tyle fajnych kierunków! Rozwinąć szczątkowe refleksje pozakulinarne, które - też nie wiadomo dlaczego - pojawiają się i znikają. Barnes notorycznie wraca do rytuału czytania i korzystania z książek kucharskich, mniej i bardziej ulubionych - bardzo brakuje mi tutaj skupienia się wokół tych książek, zawiązania jakiejś (nie wiem jakiej, to nie ja jestem...

książek: 114
Magda | 2017-07-03
Przeczytana: 04 kwietnia 2017

„Pedant w kuchni” to książka dla wszystkich zniechęconych i pokonanych przez kulinarne nowości. To dowcipny i praktyczny efekt poszukiwania gastronomicznej precyzji. Jak sam autor stwierdza „W gotowaniu chodzi między innymi o to, by przyznać, gdzie kończą się nasze ambicje; ale jeszcze ważniejszy jest nasz stosunek do niepowodzeń.”

Recenzja: http://mamao.pl/pedant-w-kuchni-julian-barnes/

książek: 271
Iza | 2017-12-05
Na półkach: Przeczytane

Przeczytałam i nie pamiętam zupełnie o czym była. Więc raczej nie była na tyle zła, żeby zapamiętać

książek: 474
Portafortunas | 2017-07-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 lipca 2017

http://portafortunas.pl/recenzja-pedant-w-kuchni/

książek: 255
mamaoza | 2018-01-06
Na półkach: Przeczytane, 2017
książek: 92
Xantul | 2017-12-27
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 94 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd