Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gra o tron

Tłumaczenie: Paweł Kruk
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,45 (27513 ocen i 1944 opinie) Zobacz oceny
10
6 643
9
7 956
8
7 057
7
3 959
6
1 268
5
366
4
114
3
97
2
28
1
25
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Game of Thrones
data wydania
ISBN
8372983704
liczba stron
778
język
polski

Inne wydania

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy oraz starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, ale tyranowi udało...

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy oraz starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, ale tyranowi udało się zbiec, śmierć dosięgła go z ręki gwardzisty. Niestety, obalony władca pozostawił potomstwo, równie nieobliczalne jak on sam... Opuszczony tron objął Robert najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2003

źródło okładki: http://www.sklep.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 340
Sven | 2010-11-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 listopada 2010

Niektóre książki mają w sobie „to coś”. I nie mówię tutaj o jakichś specjalnie wartościowych przemyśleniach, czy odkrywczych przedstawieniach problemów. Chodzi mi raczej o trudny do zdefiniowania magnetyzm, który sprawia, że biedny czytelnik traci poczucie czasu i czyta książkę niemal na jednym oddechu. Przez takie książki zawala się sprawy, które powinno się zrobić, zapomina się o spotkaniach czy planach. A po przeczytaniu zostaje pewien niedosyt, który – jeśli mamy szczęście - może zostanie zaspokojony następnymi tomami. Do takiego typu książek należy „Gra o tron” Georga R. R. Martina.

Mówiąc szczerze, nie spodziewałem się po tym tytule zbyt wiele. Okładka sugerowała przeciętną powieść fantasy klasy B (innymi słowy mierną). Jedyny powód, dla którego dałem jej szansę, to chęć wypróbowania systemu rekomendacji ze strony, oraz bardzo pochlebne opinie jakie przeczytałem na stronie książki. Miałem szczęście, że akurat było wolne z okazji święta zmarłych, bo powieść tak mnie wciągnęła, że przeczytałem w dwa dni.

Początek nie zachwycał. Przez kilka rozdziałów nie działo się dosłownie nic, za to autor sypał na lewo i prawo coraz to nowymi imiona bohaterów, o których więcej zamierzał mówić dopiero później. Postanowiłem dać jednak jej szansę, i doczytać co najmniej do połowy książki, jak się wkrótce okazało – było warto. Akcja szybko ruszyła do przodu, i mogłem oddać się podziwianiu interesującego i rozbudowanego świata, jaki autor przede mną rysował. Każde miejsce miało własny klimat, własną grupę godnych uwagi osób i własny czar. Nie będę ich tu wymieniał, gdyż poznawanie kolejnych obszarów to połowa przyjemności z czytania.

Druga połowa to intrygi, rodem z powieści płaszcza i szpady i wszelkie problemy z nich wynikające. Niezależnie czy polubicie honorowy ród Starków czy podstępnych Lannisterów, czy będziecie bardziej czekać na fragmenty o karle Tyrionie, czy może o bękarcie Jonie jedno będzie niezmienne – bohaterowie, do których się pewnie przywiążecie podczas czytania, mają w tej książce ciężkie życie. Nie ma taryfy ulgowej ani dla typowych herosów, ani dla czarnych charakterów – postacie z Gry o tron muszą się dużo napocić i pogłówkować, żeby przypadkiem nie umrzeć, a co dopiero osiągnąć swoje cele. Najczęściej zaś przekonują się, że rezultat daleki jest od ich oczekiwań.

Warto w tym miejscu zauważyć, że jest to powieść w której magia pojawia się w bardzo niewielkiej dawce. Jasne, są elementy fantastyczności, ale (przynajmniej w tej części sagi) ich rola jest nieistotna, i główny nacisk został położony na intrygi, spiski i wojny. Bohaterowie muszą się bardziej obawiać trucizny w kielichu, niż możliwości oberwania w twarz zabłąkaną ognistą kulą.

Ciekawie została też rozwiązana kwestia narracji. Narrator jest trzecioosobowy, ale jego punkt widzenia cały czas się zmienia. Zawsze zna myśli tylko jednej postaci – tej, która akurat została wybrana na „patrona rozdziału”, czyli tej której imię pojawiło się przed określoną częścią tekstu.

Jak dotąd kiedy ktoś mnie pytał o dobrą sagę fantasy, z ciekawym światem, wymieniałem zwykle Eriksena, Williamsa i Pullmana (zakładając, że skoro szuka fantasy to Tolkiena już czytał). Teraz mogę bez wahania dodać Martina. Naprawdę warto dać jej szansę. Tylko ostrzegam – książka jest piekielnie wciągająca, więc lepiej upewnijcie się, że macie dość wolnego czasu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie mamy pojęcia

Wielu autorów podchodziło do pracy z zamiarem stworzenia książki łączącej w sobie walory popularyzacyjne z elementami humorystycznymi. Wychodziło różn...

zgłoś błąd zgłoś błąd