Nienasycony

Cykl: Nienasycony (tom 1)
Wydawnictwo: Phantom Books Horror
6,23 (39 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
5
7
7
6
11
5
10
4
1
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394746308
liczba stron
162
słowa kluczowe
polski horror, Phantom Press,
kategoria
horror
język
polski
dodał
Marczewek

Łukasz Radecki jeden z najbardziej znanych polskich autorów horrorów powraca z nową powieścią. Nienasycony jest pierwszym tytułem nowego wydawnictwa Phantom Books Horror, które podobnie jak czasopismo OkoLica Strachu powstało w kuźni Okiem na Horror! Powraca magia horrorów wydawanych w latach 90 tych, gdy Graham Masterton, James Herbert, Guy N. Smith i Clive Barker sprzedawali się lepiej,...

Łukasz Radecki jeden z najbardziej znanych polskich autorów horrorów powraca z nową powieścią.

Nienasycony jest pierwszym tytułem nowego wydawnictwa Phantom Books Horror, które podobnie jak czasopismo OkoLica Strachu powstało w kuźni Okiem na Horror!
Powraca magia horrorów wydawanych w latach 90 tych, gdy Graham Masterton, James Herbert, Guy N. Smith i Clive Barker sprzedawali się lepiej, niż romanse i kryminały.

Co łączy masakrę w Toruniu w 2003 roku,
tragedię w niewielkiej wsi u schyłku XX-tego wieku
i wojnę Zakonu Krzyżackiego z Litwą w wieku XIV-stym?

Odpowiedź jest zaskakująca – pradawny, słowiański demon zwany Nienasyconym.
Zafascynowani okultyzmem młodzieńcy kierowani pustą zemstą wyzwalają istotę skrywaną przez lata przez Krzyżaków.
Istotę, która doprowadziła jednego z Wielkich Mistrzów do szaleństwa, a drugiego zmusiła do rezygnacji z urzędu.

Oto zło, nad którym nikt nie może zapanować.

Oto demon, który może zniszczyć całe narody.

Oto Nienasycony.

 

źródło opisu: profil fb wydawnictwa

źródło okładki: profil fb wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 352
CubeX | 2017-03-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 marca 2017

Toż to klasyka prawie!

Większość recenzji, które przeczytałem na temat tej książki, przypomina, że lektura to sentymentalna podróż do lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia, kiedy to horror klasy B świętował w kraju nad Wisłą swoje wielkie dni. Chciałbym napisać coś innego, bardziej odkrywczego i oryginalnego. Chciałbym, ale bez przytoczenia powyższego stwierdzenia, ocena tej książki nie byłaby pełna. Ograniczenie się zaś wyłącznie do tego stwierdzenia, mówi właściwie wszystko. W mojej interpretacji oznacza to jedno – jest ekstra.

Niespodzianki nie ma – ja też, podobnie jak większość czytelników „Nienasyconego” należę do pokolenia, które pamięta wielką inwazję książek z serii „Amber Horror” i „Phantom Press Horror” na polskie księgarnie. Towarzyszyła temu czytelnicza euforia, której i ja dałem się ponieść. Stałem się tak nałogowym pochłaniaczem tamtych publikacji, że dozowałem sobie liczbę czytanych dziennie stron, by nie dotrzeć za szybko do końca, dzięki czemu przyjemność mogła trwać nieco dłużej.

Moje zmiłowanie do literackiej grozy trwa do dziś. Oczywiście po drodze zwiedziłem wiele ścieżek, którymi podąża książkowy horror, ale sentyment do „phantomowego” klimatu pozostał. I choć dla chcącego nic trudnego i kto chce, znajdzie w natłoku współczesnych publikacji i takie, które przypominają tamte książki sprzed lat, to dotąd rzeczywiście na „przypominaniu” się kończyło. Aż nadszedł dzień, kiedy w łapy trafiło mi nie coś, co tamte stare czytadełka przypomina, ale co po prostu jest dokładnie takie samo.

Dowód na potwierdzenie powyższej tezy mamy jeszcze zanim zagłębimy się w lekturze, tuż po wzięciu „Nienasyconego” do ręki. Format i okładka, wobec której najczęściej używanym epitetem jest „kiczowata”, zaraz na starcie sugerują z czym mamy do czynienia. Numer pozycji na grzbiecie książki, ociekający krwią tytuł serii, kieszonkowy rozmiar i mordka z okładki, żywcem przeniesiona z „Szatańskiego pierwiosnka” Guya N. Smitha powodują, że mam ochotę głaskać tę książeczkę, jak kamyczek zachowany z czasów, kiedy z koleżkami jako nastolatek robiłem wypady pod namiot nad mazurskie jeziora. No, miodzio po prostu.

Dwutorowo przebiegająca akcja to oczywiście coś, co znam (i wszyscy mnie podobni zapewne) z kolei z innego dziełka Guya N. Smitha, czyli z „Wyspy”. Spotkałem się z opiniami, że wątek współczesny napisany jest sprawniej, ale nawet jeśli tak jest, dla mnie różnica poziomów jest praktycznie niezauważalna. Mamy trochę dat i nawiązań rodem z kart książek historycznych, by jak mawiał niedościgniony Papcio Chmiel: powieść „bawiąc uczyła”. Mnie to pasi, bo zabieg ten z powodzeniem stosuje wielu autorów literatury grozy i sprawdza się to znakomicie.

Jak to w przypadku horroru bywa, bohaterowie powieści obcują z nadprzyrodzonymi mocami. Nie obywa się przy tym bez fruwających flaków i paskudnego bossa nie do przejścia (prawie?). Znów dostajemy więc to, czego powinniśmy spodziewać się, sięgając po książeczkę. Fajerwerków na tym polu może i nie ma, ale potrzebne wcale nie są. Apokalipsa opisana nie jest, ale i zagłada całej wioski to przecież nie pierdnięcie rodem z puszki z karbidem.
Niezamierzenie zapewne, ale i poziom edytorski pierwszej pozycji na liście wydawnictw Phantom Press Books nawiązuje do przytaczanej już wielokrotnie Złotej Ery Horroru Klasy B w Polsce. Mamy więc zjedzone litery na końcu wyrazów, zlewające się w jedno podwójne wyrazy itp. Chyba jednak lekką przesadą jest już nazywanie jednej z istotnych postaci różnymi imionami co kilka stron. Raz nowy narzeczony dawnej dziewczyny bohatera powieści jest Krzysztofem, raz Mateuszem bodajże. Przyznacie, że lekki chaos może takie coś jednak wprowadzić.

To wszystko już było i jak na wstępie zaznaczyłem, nie jest to zarzut, a wręcz przeciwnie. Co natomiast nowego dostaliśmy? Przede wszystkim swojskość. Zarówno Amber, jak i Phantom Press swego czasu publikowały powieści wyłącznie zagranicznych autorów. Mieliśmy więc do czynienia z lokacjami typu ulice amerykańskich miast, czy monstra rodem z czeluści oceanu. W „Nienasyconym” analogicznie dostajemy polską wiochę i potworka, którego przywołali Krzyżacy - a jak powinien wiedzieć każdy uczeń polskiej szkoły, rodzimy Jurand tłukł ich na potęgę.

Wydawnictwo zapowiedziało już kolejną pozycję (odpowiednia zajawka na tylnej okładce „Nienasyconego” – a jakże!) i ja już czekam na przedsprzedaż. Zapewne statystyki są takie, że po książkę te nie sięgnie target przypadkowy, a raczej czytelnik wiedzący, czego szuka. I według mnie, dostanie, co chciał. Jak mawiał klasyk: jestem na tak.

I jeszcze coś. Łezka w oku zakręciła mi się, gdy wraz z długowłosymi bohaterami raczyłem się w wyobraźni bełtem prosto z gwinta i zastanawiałem nad wyższością Dickinsona nad Bayleyem (wokaliści Maidenów). To już bardzo osobista dygresja, przywołująca w pamięci obrazki z mojego własnego życiorysu, ale powstrzymać się nie mogłem. Chyba do wybaczenia ta odrobinka prywaty, co?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wodospad

I wreszcie niemal rok po przeczytaniu "Łzy "udało mi się w końcu sięgnąć po "Wodospad " . Z twórczości Lauren Kate spotkałam się...

zgłoś błąd zgłoś błąd